Do pracy 25 - ćwierć setki dojazdów
Poniedziałek, 18 listopada 2013
· Komentarze(0)
Kategoria Do pracy!
Dziś dystans ubogi i zapowiada się, że taki będzie w tym tyogdniu Agnieszka ma bowiem na pierwszą zmianę, więć razem wracamy. Ja dojeżdżam po nia pociągiem i we dwójkę już raźniej w chłodny wieczór. Co zaś do samego dnia...
Ranki już dawno przestały być lekko niebieskie, teraz błękit pojawia się jak pociąg ma za kilka minut ruszać z peronu. Cały więć dojazd jadę w ciemności i blasku latarni. Powroty też już zaczynają się mroczne, bo całość "widnego" dnia przesiedzę w pracy.
No właśnie praca - Im człowiek dłużej pracuje, tym więcej smaczków i histori oraz tajemnic korporacji poznaje. I uwierzcie mi nie są to zawsze smaczki i tajemnice - dobre. Czasem ktoś odgrzebie zgniłe jajo czasem opowie o fermencie wakacyjnym, jednym słowem, nie wilk a w owczej skórze. Zasadniczym pytaniem jest, czy ja jestem jagnięciem, na które ów wilk ma ochotę i jak owego wilka oswoić aby zrozumiał, że tak naprawdę Bycie Korporacyjnym Vegetarianinem nie jest takie złe.
Czy będą ofiary, tego semi-vegetarianizmu wilka? czy jego apetyt na stałe zmalał? Tego nie wiemy - pewne jest to, że ów wilk, kąsał szarpał i darł na kawałki bez mrugnięcia okiem jeszcze kilka miesięcy wcześniej zanim do firmy przyszedłem.
Metaforycznie i dookoła, ale sendo sprawy przedstawiłem. Nic to nowego, że w korporacji trzeba umieć sobie wypracować pozycję i tak operować pionkami, aby nie przegrać partii po zbyt pochopnym ruchu.
Text dnia:
" czy mogłaby mi pan podać numer nip firmy?"
" No jasne, a może jeszcze rozmiar stanika - po co to panu?"
Powrót pociągiem, ale do pociągu dojechać rowerem trzeba było... wiało jakby się tajfun zbliżał, na Warszawie. Mimo puchowej kurtki musiałem się chować za wiatą bo przeszywało zimno...
Ranki już dawno przestały być lekko niebieskie, teraz błękit pojawia się jak pociąg ma za kilka minut ruszać z peronu. Cały więć dojazd jadę w ciemności i blasku latarni. Powroty też już zaczynają się mroczne, bo całość "widnego" dnia przesiedzę w pracy.
No właśnie praca - Im człowiek dłużej pracuje, tym więcej smaczków i histori oraz tajemnic korporacji poznaje. I uwierzcie mi nie są to zawsze smaczki i tajemnice - dobre. Czasem ktoś odgrzebie zgniłe jajo czasem opowie o fermencie wakacyjnym, jednym słowem, nie wilk a w owczej skórze. Zasadniczym pytaniem jest, czy ja jestem jagnięciem, na które ów wilk ma ochotę i jak owego wilka oswoić aby zrozumiał, że tak naprawdę Bycie Korporacyjnym Vegetarianinem nie jest takie złe.
Czy będą ofiary, tego semi-vegetarianizmu wilka? czy jego apetyt na stałe zmalał? Tego nie wiemy - pewne jest to, że ów wilk, kąsał szarpał i darł na kawałki bez mrugnięcia okiem jeszcze kilka miesięcy wcześniej zanim do firmy przyszedłem.
Metaforycznie i dookoła, ale sendo sprawy przedstawiłem. Nic to nowego, że w korporacji trzeba umieć sobie wypracować pozycję i tak operować pionkami, aby nie przegrać partii po zbyt pochopnym ruchu.
Text dnia:
" czy mogłaby mi pan podać numer nip firmy?"
" No jasne, a może jeszcze rozmiar stanika - po co to panu?"
Powrót pociągiem, ale do pociągu dojechać rowerem trzeba było... wiało jakby się tajfun zbliżał, na Warszawie. Mimo puchowej kurtki musiałem się chować za wiatą bo przeszywało zimno...










