Umiejętności bez próżności
Jazda na rowerze w takich jak dziś warunkach to trudna sztuka. Sprowadzana jest jednak do banału ostatnimi czasy, przez grupy emerytów na łysych nienapompowanych oponach. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jazda po żywym lodzie, na rowerze z oponami bez kolców wymaga dobrego wyczucia i majstersztyku co najmniej takiego, jaki wkłada w trick koleś na BMX-ie.
W lesie śnieg twardy i kruchy co sprawia, że przejazd w nim wymaga dodatkowych 30% siły. opony zapadają się w chrupkie podłoże a wyjechanie z niego jest dodatkowo utrudnione bo wierzchnią warstwę śnieżna przykrywa skorupka z lodu. Dawne koleiny wyjechane przez nas zamarzły i prowadzą rower jak chcą wiec utrzymanie toru jazdy jest trudne bo koła uciekają w rowki i rzuca na boki.
Niski bieg i do dzieła. Po pokonaniu lasu czeka na was miejski koszmar. Po nocnych opadach kałuże jeszcze nie zamarły, ale ich okolice rozwleczone przez auta szklą się niewinnie. Do tego odcinki ścieżki rowerowej pokrywa niewidzialna super cienka warstwa lodu.
Jak sprawić aby oszukać prawa fizyki? Jak to się dzieje, że jeżdżę rowerem i potrafię wyczuć gdzie mam poprowadzić koła aby nie upaść, jaką prędkość dobrać, jak szybko pedałować i wreszcie jak skręcać.
Jadąc dziś na rowerze zauważyłem, że taka zimowa jazda to całkiem co innego niż w "sezonie" to troszkę "sztuka" ulicy. Jedziesz i skanujesz trasę przed kołami, na bieżąco wybierasz miejsca gdzie prowadzić swój ślad, miejsca gdzie skręcić, aby rower na zakręcie nie położył się na ziemi, razem z tobą. Jak zwalniać, jak hamować i dlaczego właśnie tak a nie inaczej.
Jazda w zimie, jest coś co sprawia, że to ciekawa przygoda... zaiste!
Ksiegowy
Jabłonna
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.
| Dystans całkowity | 124543.65 km |
| Dystans w terenie
| 8905.77 km (7.15%) |
| Czas w ruchu
|
140d 23h 00m |
| Suma w górę |
94868 m |
| Prędkość średnia: | 16.71 km/h |
| Baton statystyk
|
 |
| Profil | Profil bikera |
| Więcej statystyk | Statystyki rowerowe |
Wykres roczny