Do pracy 33 - dopiero środa
Odkąd czekam na zrobienie szosy, jakoś mi się dni dłużą, ten ciągnął się niemiłosiernie. Pracy było sporo a "X" wyszedł przed 16tą... no i zostałem sam. Oczywiście "X" zadbał o to abym musiał się za niego wstydzić. Przyszedł klient po rower który nie był zrobiony, a "X" rano wspomniał, że "jak będziesz miał chwile to skończ tego SCOTTA" no i robiłem go mimochodem. Patrze ,a tu klient. Zamieszanie totalne, bo "X" twierdzi, że rower był na tą sobotę "co ma być" klient zaś, że na "tą sobotę co była" i jeszcze raz telefonicznie przekładny był odbiór... No głupio mi było jak nie wiem bo koles po raz czwarty podchodzi odebrać rower i klapa.
Wielki "D" zdziwił się, w ciągu dnia, czemu robię serwisy, skoro miałem składać nowe rowery, rozłożyłem ręce, na co "X" stanął w mojej obronie i stwierdził, że to on mnie poprosił. D - odszedł usatysfakcjonowany odpowiedzią. A "X" knuje niecny plan. Wpadł na pomysł, że powinienem jeden rower z pudełka rozłożyć niech będzie na stojaku, a robić mam serwisy ( w domyślę zamiast "X") rower na stojaku będzie strachem na "D" bo jak przyjdzie, to będzie widać, że niby składam, a nie będę składał. Cwany plan "X" rozbija sie o podstawy - rowerów na sklepie ubywa w tempie zaskakująco szybkim, i takie działanie skończy się niedługo pustkami i spadkiem obrotów sprzedarzy. Cóż mogę rzec... plan słaby ma "X", ale przynajmniej dobrze kombinuje, żeby się nie narobić.
W sklepie nowość, mamy - "DING-DONG`a". Zamontowaliśmy sobie dziś bezprzewodowy dzwonek, którego pilot ma "M" na sklepie, a głośnik jest u nas w serwisie, jak są klienci w kolejce, czy na sklepie - rozlega się ding-dong i biegniemy. Lub lepiej powiedzieć, że ja biegnę, bo "X" ma: "ręce brudne w smarze". Troszkę tak jak w biedronce na kasach, tylko łagodniejszy dzwonek.
Przez te kilka tygodni wolno i opornie ale przywykłem do "X" - taki z niego chłopek roztropek, taki głupek, a jednocześnie taka złota rączka. Nie zawsze mu się chce, a czasem mu odwala szajba, ale pogodziłem się z losem i jakoś egzystujemy. Zasada numer jeden - I do it fot money:) a zasada numer dwa: "X" jest szefem serwisu i mam go słuchać:P Tak mówił wielki D cóż więc ja mogę.
Dziękuje dobranoc
Ksiegowy
Jabłonna
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.
| Dystans całkowity | 124543.65 km |
| Dystans w terenie
| 8905.77 km (7.15%) |
| Czas w ruchu
|
140d 23h 00m |
| Suma w górę |
94868 m |
| Prędkość średnia: | 16.71 km/h |
| Baton statystyk
|
 |
| Profil | Profil bikera |
| Więcej statystyk | Statystyki rowerowe |
Wykres roczny