To i owo madatowo
To była piękna niedziela, po mokrym piątkowym wypadzie udało się wreszcie dosuszyć kurtkę. W sumie najpierw musiała mi ją pralka uprać, bo byłem cały w ciapki. Suma summarum w niedziele o 9;45 stawiam się na rower. Miało być lekko, miało być spokojnie by rozruszać nogi, ale wyszło jak zawsze. Po pierwsze, bo słońce świeciło jak zwariowane i czułem się jakby była wiosna, po drugie było ciepło i czułem się jakby była wiosna... po trzecie - kuźwa gdyby nie grudzień to by była wiosna;p
I pedałowałem sobie żwawo z wiatrem do WIeliszewa potem przez Nieporęt do Białobrzegów i potem do Ryni. Nawrotka i znów tą samą drogą powrót. Pusta ulica, wszyscy w szale zakupowym, żywej duszy nie ma i nagle... błyski świateł, uchyla się szyba i mnie policjhant zaprasza na pobocze.

Była ścieżka po prawej z kostki, nie jechałem nią, zarobiłem stówę... i punkt karny.
No to lekko wkurzony wróciłem do domu. Tyle jeśli chodzi o rowerową i ciekawą niedzielę przed świętami. CHłopaki mieli rację - ścieżka to świętość;P
Ksiegowy
Jabłonna
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.
| Dystans całkowity | 124543.65 km |
| Dystans w terenie
| 8905.77 km (7.15%) |
| Czas w ruchu
|
140d 23h 00m |
| Suma w górę |
94868 m |
| Prędkość średnia: | 16.71 km/h |
| Baton statystyk
|
 |
| Profil | Profil bikera |
| Więcej statystyk | Statystyki rowerowe |
Wykres roczny