Troszkę się działo w kwietniu, a ostatnio po połowie tego miesiąca nie było czasu na pisanie tutaj czegoś bo jak pewnie wiecie z Facebooka - troszkę pedałowałem. Pogoda lekko się zachwiała, pod koniec miesiąca, ale udało się i to jakoś przekręcić. Kondycja jest na zadowalającym poziomie, ugruntowywana regularnością i terenowością. Pod koniec kwietnia wróciłem również do pracy w sklepie. Decathlon otwarty w formule Click & collect czyli klikasz zamawiasz i odbierasz za godzinę. Nie wpuszczaliśmy klientów do sklepu tylko zbudowana była strefa przekazywania paczek w wejściu sklepu. Przypominało to troszkę magazyny amazonu. Zamówienie wpadało na telefon a my mieliśmy od 30` to 1h na przygotowanie. I biegaliśmy po całym sklepie zbieraliśmy zamówienia i opisywaliśmy, a następnie pakowaliśmy je do odpowiedniego koszyka z literą alfabetu. NIe muszę chyba mówić, ile kilometrów w ciągu 10h zmiany udało się z buta "wykrzesać". Z czasem dodaliśmy hulajnogi dla lepszej mobilności po sklepie, co nie zmienia faktu, że troszkę człowiek jednak się "nalatał". Rowerowo sprawa wygląda całkiem nieźle. Rorwer przygotowany jest już prawie w 100% na Ultra MTB, o ile owe będą wogle możliwe w najbliższych miesiąćach. Na kołach założyłem opony Hutchinson COBRA. Wybrałem zwijane - bo lżejsze a rozmiar 29x2,1. Poprzednie mecale na razie na haku powiesiłem. Na "gorsze czasy". Nowe oponki przeszły już nie mały test bo latają ze mną od kilku dni do pracy i z pracy zarówno po asfaltach jak i szutrach. Jestem zadowolony z obecnych osiągów, choć w głębokim piasku jeszcze ich nie testowałem.
Co przyniesie maj? Tego nie wiemy... poza wyborami - nic nie jest pewne;):D:D:D
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.