Pojechałem sprawdzić, czy naprawdę jest śnieg. I wiecie co ? Był. W ciągu tygodnia nie mam teraz czasu i w sumie chęci na rower. O ile rano na ósmą to jeszcze jakoś bym pojechał, o tyle powrót o 16 w okolicy,gdzie pracuję teraz to masakra. Wąskie uliczki , dziurawe, wszędzie tyrlinka i zaparkowane auta w połowie pasa drogi. Ostatnio jechałem autem i jechał rowerzysta, chyba 2kilometry go próbowałem bezpiecznie wyprzedzić.
Relaksuje się i zbieram siły zatem aby w weekend się przejechać.
Takoż uczyniłem ☺️🔌
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.