Do pracy dzień 18! - Całodobowa pomoc jaka, czyja?

Piątek, 11 maja 2012 · Komentarze(3)
Kategoria Do pracy!
Przed pracą udałem się do lekarza, zarejestrować się w przychodni. Nic poza rejestracją nie udało mi się załatwić, bo lekarza nie było rano i aby najprostszą poradę uzyskać odsyłają mnie do całodobowej pomocy.

Chcesz zapytać lekarza o jedna rzecz masz kilka możliwości. Weź urlop albo szukaj w Wikipedii a jak już znasz odpowiedź przyjdź do całodobowej pomocy lekarskiej z gotowym rozwiązaniem. Gdy lekarz kiwnie głową to znaczy, że twój trud się opłacił i dobrze się domyśliłeś co ci jest!
Wtedy możesz być prawie pewien że otrzymałeś pomoc. W sytuacji, gdy w sumie nie bardzo wiesz co ci jest a internet nie daje gotowej odpowiedzi musisz liczyć się z tym, iż z całodobowej pomocy lekarz skieruje cię do szpitala lub na pogotowie!

Wchodzę, czuje że jest moja chwila. W gabinecie 5 osób jedna osoba siedzi inna też siedzi i jeszcze inna znów siedzi.
- Dzień dobry
- O pan z urazem?!
- E nie... chciałem się zapytać o coś...
- Aha, no dobrze to słucham...
Lekarz nawet nie bardzo spojrzał na mnie a jeszcze zanim dobrze wyjaśniłem co mi jest już zalecił mi maść i że:
"jak nie pomoże to proszę iść do lekarza pierwszego kontaktu i on skieruje pana do dermatologa"

A proszę ja was chodzi o zwykłe zaczerwienione miejsce jakby po ugryzieniu które spuchło i nie wygląda ciekawie. Cóż, biorąc pod uwagę sezon kleszczowy wypadałoby się przynajmniej zainteresować sprawą. Tak więc oto się "dowiedziałem".

Zobaczymy, jak mi obcy nie wyjdzie z rany do poniedziałku, to znaczy, że przeżyje;P



Chcesz mieć ranę, zrób se sam.
Lecz się sam gdy nie masz ran!

Komentarze (3)

Ha ha przypomniało mi się jak pewien doktorek zdjagnozował mi uczulenie jako świerzb.
Niech mu ziemia lekka będzie :)

surf-removed 23:15 poniedziałek, 14 maja 2012

Moja przygoda z całodobową pomocą lekarską wygląda tak:
Przez blisko dwie doby miałam gorączkę podchodzącą pod 40 st C, poza tym właściwie żadnych objawów, poza osłabieniem, ale to chyba wynikało z samej temperatury. Brałam tylko apap i ibuprom, bo one podobno mają obniżać temperaturę. Gorączka ani trochę nie spadała, więc w końcu uznałam, że może wypada iść do lekarza. Akurat wyszło tak, że to był wieczór, więc pojechałam do całodobowej pomocy. Tzn zostałam zawieziona, bo ja sama ledwo chodziłam :)
Jak już lekarz wreszcie przyszedł, najpierw opierzył mnie, że przecież nie umieram i dlaczego go w ogóle budzę. Potem z grubsza osłuchał i stwierdził "nie wiem co ci jest. Weź se pyralginę".
A akurat byliśmy wtedy w Szklarskiej i niby mieliśmy jeździć na rowerach :)

marysia 16:36 sobota, 12 maja 2012
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa lisze

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]