Szyldu wieszanie - mój Panie!

Sobota, 5 stycznia 2013 · Komentarze(0)
Kolejny dzień z cyklu - praca popłaca. Dziś mniej noszenia, ale nie obyło się bez wysiłku i skakania po drabinach. Ba nawet chodziłem po dachu podwieszanym i programowałem wyłącznik czasowy. Cała masa pierdoł wykończeniowych związanych z otworzeniem lokalu w poniedziałek.

Nie ważne jednak jak bardzo się zmęcze pracą, lub jak bardzo mam jej dość, jazda rowerem wieczorem przez spokojne wyludnione miasto - to coś niesamowitego. Nie trzeba szybko, po prostu jedzie się nogi kręcą a człowiek czuje taką ulgę i powiew chłodnego powietrza wieczoru, gdy wraca... Ech cudnie!


Kilka postaci i znów jeden człowiek. Każdy jego kolejny performance mnie zaskakuje. Następny występ musicalowy powala na kolana. Po co cała obsada skoro koleś śpiewa od sopranu do basu i zaczepia o tenor i na każdym poziomie czysto mu wychodzi! BAJKA!





Niecierpliwie czekam na premierę tego filmu:

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa egoto

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]