Dzisiaj dzień urlopu . Wiadomo w rowerówce urlopy bierze się dopiero wtedy kiedy marznie dupa. Tak samo zrobiłem i ja. Pojechałem na rower bo przecież mam dzień wolny więc jak tu nie pójść na rowerek skoro nie pada, rano się trochę zachmurzyło i wyglądało na to że może ten wyjazd nie dojść do skutku ale w końcu zdecydowaliśmy się z Pawłem przejechać kawałek. Wyjazd szary bury i ponury. Wiał wiatr a wszędzie dookoła większość liści już opadła. Gdzieniegdzie tylko zostały jakieś pozostałości. I tak wygląda na to że będzie wyglądać nasza jesień aż do samej wiosny.
Trochę z rodziną, trochę solo. Pogoda przepiękna, a więc kolejne testy, możliwości nowego aparatu. Szkoda, że już tej żółtej jesieni jest mało, bo kolory upadku już na ziemię. Ebajkowo fotkowo, relaksacyjny wyjazd ?
Miał być wyjazd na niepodległościowy Kampinos. Ale prognozy pogody wskazywały na to że ma dzisiaj padać, i mając w pamięci ostatnie całodniowe opady odwołałem wyjazd. Szkoda bo w sumie pogoda nie była zła poza tym że pochmurno to w sumie deszcz nawet nie spadł ani razu. Udało się jednak skrzyknąć Pawła i pojechać na wieczorny rower i zwiedzić trochę puszczy Słupeckiej. W lasach oczywiście ciemno. Mimo że na początku nie było tak strasznie źle jeżeli chodzi o temperaturę to końcówka była już nieźle mglista i wilgotna. Wyjazd całkiem udany oczywiście na elektryku ale powiem wam że dotleniłem się zdrowo mało tego nawet trochę zaznałem terapii węglowej która ostatnio w modzie jest. Chodzi tutaj o terapię inhalacji dwutlenków i węgla i siarczków spalanych przez gospodarstwa domowe w kominkach.
Od dzisiaj znów jestem na ulicy Jana Kazimierza. Zobaczymy jak długo zobaczymy ile czasu tutaj pobędę zanim ktoś wyśle mnie znowu gdzieś w jakieś inne miejsce. Radosny brak ludzi do pracy udziela się wszystkim. Można powiedzieć że w zasadzie jadę na służbę, lub na dyżur. Jest trochę rowerów do serwisowania, ale to nie jest taka ilość jak w sezonie więc wydaje się że wszystko jest względnie do ogarnięcia. Mieliśmy jutro jechać na niepodległościowy Kampinos, ale niestety okazuje się że jutro oczywiście wtedy kiedy mam wolne ma padać także dupa blada.
Dzisiaj jest mój ostatni dzień pracy na ul okopowej. Po drodze robiłem sobie fotki nowym telefonem i sprawdzam jak to wychodzi, jestem naprawdę mega zadowolony kropka telefon którego używam to Real mi 8 i kupiłem go w dobrej cenie w sumie bez przekonania bo nie za bardzo znana jest ta marka na polskim rynku. Poczytałem jednak trochę opinii i zdecydowałem się właśnie na ten model. Moja Motorola G9 power to jest dobry telefon, to znaczy był kropka służył mi bardzo dobrze podczas ultramaratonu i sprawdzał się w trudnych warunkach kiedy trzeba było bardzo długo wytrzymywać bez ładowania. Jedynym zastrzeżeniem który miałem od początku użytkowania Motoroli, to bardzo słaba jakość zdjęć i software aparatu taki strasznie toporny. Udało się jakoś przetrwać te 2 lata ale nigdy do końca nie byłem zadowolony z tamtego telefonu i aparatu. Jedyne co mnie przy nim trzymało to właśnie długa bateria. Obecnie wszystko wskazuje na to że długie ultramaratony są już poza moim zasięgiem, a mimo wszystko nadal lubię robić zdjęcia i chciałem troszeczkę odświeżyć swoje portfolio dlatego wybrałem sobie telefon z lepszym aparatem. mam nadzieję że efekty moich zmian fotograficznych niedługo zobaczycie i na strawie i na Facebooku kropka pozdrawiam wszystkich gorąco i serdecznie życzę wszystkim miłego dnia.
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.