Co mogę powiedzieć. Targi odwiedzone, nie było Decathlonu, Crossa, Giant, bardzo mało akcesoriów rowerowych poza tymi związanymi bezpośrednio z markami rowerów kropka prezentacja głównie rowerów elektrycznych i nic z takich mega nowości. Generalnie dosyć ubogo strefa testowa niby fajna, ale to taki trochę plac zabaw dla ludzi żeby sobie pojeździć na różnych rowerach. Generalnie dużo ludzi z obsługi ale tłumów w niedzielę jakoś nie widziałem. Brakowało mi tam firm które będą prezentować trochę więcej akcesoriów do rowerów, jakiś ciekawych systemów zabezpieczeń.
Wracałem do domu w bólu. Nogi ciężkie, jak kłody tętno niskie, a nogi nie kręcą. Utrzymanie 20km/h to męczarnia. Wiele lat jeżdżę ale nigdy wiosna nie czułem takiej niemocy. To nie jest kwestia kondycji, bo puls niski, tylko tego że operowanie aparatem ruchu jest u mnie jak jechanie autem osobowym na za niskim ciśnieniu i ciągle pod górę. Podejrzewam że gdy w listopadzie w zeszłym roku odstawiłem do końca sterydy to na nowych lekach niestety już nie pojadę 250km jak rok temu.
Stoję przy drodze i czuję jak mi łydki mrowia, są ciężkie jakby obrzmiałe. Uda podobnie a w plecy jakby mi ktoś kołek włożył. Jeśli tak ma wyglądać jazda, to wolę niechlubnie podziwiać świat na elektryku niż starać się sobie udowadniać jaki to jestem niezniszczalny ????
Jakoś ciężko. W sumie analiza tętna wczoraj nie wskazała na super wysiłek, ale nogi ciężkie. Odezwały się też plecy. Na razie zrzucam to na karby lekko innej pozycji siedzącej. W sumie kręci się, ale czuję każdy obrót korba z takim ciężarem.
Dzisiaj piątek czas leków na reumatyzm ??
Może to da nowa moc w weekend??
Z ciekawszych rzeczy to zaczęło się przedwyborcze zamiatanie ścieżek rowerowych ?
Dobrze, bo syffu, piasku i szkieł było od groma.
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.