Testy nowej kurtki od roggielli

Poniedziałek, 23 listopada 2020 · Komentarze(1)
Ostatnio mam trudniejszy okres działalności, ale pracuje nad tym i handrę zabijam "pracą". Pracą nie zawsze przyjemną bo jest w niej masa załatwiania formalności związanej z postawieniem stowarzyszenia, ale i tej milszej, choć wymagającej wyjścia na rower i weryfikacji tras, które sie samemu wyznaczało na kompie. Czasem wydaje mi się, że w sumie każdy by to potrafił zrobić i ni robię nic wielkiego, a casem mam poczucie, że poczyniłem krok i wyszedłem przed szereg i to już sprawia, że coś zmieniam w tym pokręconym świecie. Robię coś dla innych angażując w to swój czas i energię, i dopóki będzie mi to nadal sprawiało frajdę, to będę to dalej robił! AMEN:)

Gdy twój napęd woła o pomoc

Środa, 18 listopada 2020 · Komentarze(7)
Ostatnio pogoda jest dość wilgotna, co sprawia, że mój łańcuch wołał o pomstę do nieba. Mimo regularnego smarowania, wilgoć i zmielony piasek pokryły go mieszaniną brudu i zaschniętego smaru. Czas było się zabrać za swój jednoślad i wyczyścić napęd, oraz nasmarować go. Ostatnio odkąd pracuje w decthlon mam do czynienia z ich produktami i mile zaskoczył mnie smar na trudne warunki z ich oferty. -> link bo nie umiem wkleić na stravie zdjęcia do tekstu.

 SMAR DO ŁAŃCUCHA

Do tej pory używałem zielonego finisha, ale ten sezon jeżdżęjuż tylko na olejach z DEX`a i uważam, że mi wystarczają. Dużo zalezy rzecz jasna jak smarujecie napęd. A wy czym smarujecie swoje łańcuchy w okresie jesinno/zzimowym?

Na północ asfaltem

Niedziela, 15 listopada 2020 · Komentarze(1)
Ostatnio kupiłem sobie klawiaturę do telefonu. Łączy się przez bluetooth i w łatwy i prosty sposób pozwala pisać na telefonie opartym o koszyk na ważywa, nawet w kuchni. Co to moze dla was oznaczać? A to, że jest całkiem spora szansa, na mój powrót do pisania w przypływie weny. Teraz rejestruje swoje aktywności na stravie, i do tej pory dawałem tam lakonieczne opisy z powodu małe wygoy w pisaniu elaboratów na telefonicznje klawiaturze. Teraz mając dostp do prawdziwej czcionki " klikanej" jest spora szansa na wzrost pisemności narodu Księgowego:) 

Pozdrawiam

Wieczorna szosa na góralu

Sobota, 14 listopada 2020 · Komentarze(2)
Zachciało mi się pojechać na szosę. Zabrałem więc górala?????

Piąteczek - trzynastego

Piątek, 13 listopada 2020 · Komentarze(1)
Dzisiaj budząc się rano i patrząc za okno, miałem poczucie, że powinienem zostać pod kołdrą, bo to jedyne dla społeczeństwa działanie, które nie przyniesie strat w ludziach. Niestety, życie nie bajka i wstać trzeba było, wszak dziecię samo nie wsiądzie w auto i się nie odprzedszkoluje, a zakupy się nie zrobią takoż samo - same. Listopad. Tak to miesiąc, który wydarłbym z kalendarza. I nie chodzi tu wcale o te cmentarze i świeczki, bo w sumie to mi rybka, tylko o pogodę. To jak z zupą do której wszystko zostało wrzucone przez kucharza, bo nie mógł się on zdecydować, czy ma być kalafiorowa, grzybowa, a może krupnik. Listopadowa pogoda też ma w sobie wszystko. I wychodzi z tego niejednokrotnie niezłe gówno. Szkoda, że nie mogę być jak Magda Gessler i rzucić talerzem i po prostu to zmienić. W samym listopadzie, nie było by być może nic strasznego gdyby nie fakt, że ostatnimi latami nasz listopadowy tygiel smaków trwa kur-wa całą zimę. My nie mamy już pięknych białych zim, z przymrozkami. My mamy do lutego przesoloną zupę z najbardziej trywialnym zestawem mrożonych i zgniłych warzyw, jakie widział rynek spożywczy. Jeśli ktoś nadal nie pogubił się w mojej pokręconej narracji - to zapraszam dalej. Udało się dzisiaj bezpiecznie dowieźć syna do przedszkola i nawet powstrzymałem się od zrugania pan,i co na pasy wlazła mi pod same koła samochodu. ONA na pasach jest niezniszczalna! Nie ma na nią mocnych. Dziedzic siedział z tyłu, więc ugryzłem się w język. Odetchnąłem i pojechałem dalej. Drugim polem do powalenia mnie na kolana przez piątek trzynastego, był bank. Tam to była jazda... W skrócie - warto mieć dowód, jak chce się coś w banku załątwiać - serio! Frustracja narastała, więc musiałem się jakoś uporać z emocjami i pojechałem na rower. Do lasu! I już myślałem, że uda się pojechać po prostu, tak zwyczajnie i, że naprawdę wszystko jest już spoko, gdyby nie to, że zaczęło padać! Najpierw delikatnie, a potem już przelotny, zmienił się w pospieszny do poznania i lało regularnie na mnie. Było mi ciepło, bo miałem na dupce zimowe gacie, ale przyjemność z jazdy, jakby zmalałą - nie wiem czemu :D:D:D Głupio było z podwiniętym ogonem wracać, więc jechałem dalej i dalej... i dalej... i wyszło 40km, z czego prawie 35 w deszczu a całość okolicznymi lasami.

Wieczorna runda

Środa, 11 listopada 2020 · Komentarze(2)
Wyrwałem się w końcu na rower choć długo ze sobą walczyłem. Ciemno zimno i lekki wiatr. Ostatnio trudno mi się zmotywować na wyjazdy.

Załatwianie spraw Katorgi

Czwartek, 29 października 2020 · Komentarze(1)
Dzisiaj wolny dzień więc była okazja trochę spraw załatwić związanych z wyścigiem. Uchyle rąbka tajemnicy... Legionowska Katorga i Szosowa włóczęga połączy niebawem Stowarzyszenie które zakładam. Dużo papierków i łącznie tego wszystkiego z pracą nie jdpt proste, ale udaje się powoli iść naprzód dzięki pomocy naszych sprzymierzeńców. Stowarzyszenie będzie się zajmowało organizacją imprez charytatywnych oraz szerzeniem zdrowego stylu życia. Ride walk run!