Dzień dzisiaj totalnie do luftu. Nie dość, że pada od rana, to od rana pada. Z przerwami wszak, ale pada. Temperaturowo nawet znośnie, bo na balkonie pokazuje osiemnaśćie stopni, ale jakoś nie mogę się przekonać aby iść to sprawdzić - Prace Trwają:)
Ostatnio na fejsbuku - pojawiłą się informacja, że BS ma 15 lat. Ja mam BS od 2011 roku. Wpisy aktywności niby są nawet w 2006 ale nie pamiętam na ile dokładne były one i czy wszystkie wpisy były dodane, bowiem w 2011 roku chciałem uzupełnić wstecz i nie wiem czy cierpliwości mi starczyło. Kawał czasu z wami już więc tu jestem i mimo potknięć i lekkich spadków zainteresowania serwisem, trwam tu już ładnych dziewięć lat. Statystyki są nieubłagane, na blogu mam "wyjeżdżonych" ,
91847.89km
TO już ponad dwukrotny równik moi mili. Sporo kilometrów już was zanudzam swoimi wpisami i wrzutami dystansów, a zwieloma z was udało się nawet wspólnie przejechać. Smutne jest, to, że wiele osób, których blogi czytałem na zawsze odeszło z tego rowerowego portalu. Sam przecież nie raz miałem kryzys, ale zawsze wracałem. Przynajmniej częściowo:D
Ostatnie dni to dla mnie w pracy trudny okres. Pm otwarciu sklepów szał jaki zapanował ma rowerach jest nie do opisania. Sezon ruszył z opóźnieniem z powodu tej całej sytuacji i ludzie po otwarciu ruszyli do sklepów. Dystrybucja Jest dość kulawą bo nie wszystko jeszcze jest o magazynach ale i tak jest co robić.
pracujemy dla bezpieczeństwa z dwóch grupach nazwano je x i y. Każda grupa robi cykl dni pod rząd A potem przechodzą drudzy i kolejne 4dni. Pracujemy od otwarcia do zamknięcia więc po 11godzin. ostatnio przyszła dostawa 150rowerów A przedwczoraj 120rowerów.
Jest dużo pracy - ale cholera lubię to. W sezonie Jest taki młyn ale czuć że coś się dzieje. Ciągle nowe osoby nowe wyzwania.
DZISIAJ sobota będzie ruch... Czy ktoś mówił o jakieś epidemii? W sklepie totalnie tego nie czuć poza tym że naprawdę ludzie chodzą o maseczkach.
Udało mi się odkryć - bo wiadomo, że najlepiej odkrywa się to co już odkryto - opcje połaczenia stravy i BS, co pomoże rozwiązać mój problem z przepisywaniem tu tygodniowych dystansów. Pomoże to w kilku kwestiach. Wpisy będą pojawiały się częściej, a po drugie - nie zmasakruje nikogo swoim łącznikiem 100 kilometrowym.
Na stravie jak sprawdziłęm opis też się tu dodaje, więc jak to mówi Gustav - Bajunia!
Zdjęć nie dodaje, ale to nic;) przecież mam fejsa, instagrama i te pe!
Troszkę się działo w kwietniu, a ostatnio po połowie tego miesiąca nie było czasu na pisanie tutaj czegoś bo jak pewnie wiecie z Facebooka - troszkę pedałowałem. Pogoda lekko się zachwiała, pod koniec miesiąca, ale udało się i to jakoś przekręcić. Kondycja jest na zadowalającym poziomie, ugruntowywana regularnością i terenowością. Pod koniec kwietnia wróciłem również do pracy w sklepie. Decathlon otwarty w formule Click & collect czyli klikasz zamawiasz i odbierasz za godzinę. Nie wpuszczaliśmy klientów do sklepu tylko zbudowana była strefa przekazywania paczek w wejściu sklepu. Przypominało to troszkę magazyny amazonu. Zamówienie wpadało na telefon a my mieliśmy od 30` to 1h na przygotowanie. I biegaliśmy po całym sklepie zbieraliśmy zamówienia i opisywaliśmy, a następnie pakowaliśmy je do odpowiedniego koszyka z literą alfabetu. NIe muszę chyba mówić, ile kilometrów w ciągu 10h zmiany udało się z buta "wykrzesać". Z czasem dodaliśmy hulajnogi dla lepszej mobilności po sklepie, co nie zmienia faktu, że troszkę człowiek jednak się "nalatał". Rowerowo sprawa wygląda całkiem nieźle. Rorwer przygotowany jest już prawie w 100% na Ultra MTB, o ile owe będą wogle możliwe w najbliższych miesiąćach. Na kołach założyłem opony Hutchinson COBRA. Wybrałem zwijane - bo lżejsze a rozmiar 29x2,1. Poprzednie mecale na razie na haku powiesiłem. Na "gorsze czasy". Nowe oponki przeszły już nie mały test bo latają ze mną od kilku dni do pracy i z pracy zarówno po asfaltach jak i szutrach. Jestem zadowolony z obecnych osiągów, choć w głębokim piasku jeszcze ich nie testowałem.
Co przyniesie maj? Tego nie wiemy... poza wyborami - nic nie jest pewne;):D:D:D
Apokaliptycznie czas mija mi na wsi. Starcie z tamtejszą mentalnością to niesamowite doświadczenie społeczne. Im dłużej tam mieszkam tym bardziej zauważam różnice między miastem, a wioską. I więcej rozumiem. Tam wszystko brane jest za pewnik. TVP mówi prawdę, i nawet na pogodzie się lepiej zna. I jak sąsiad sąsiada powie to święte. I tam jest tylko kult pracy. Nie ma czegoś takiego jak hobby, czas dla siebie a spędzanie czasu na "hobby" to głupota marnowanie czasu, który można by było poświęcić na pracę. Nie masz pracy? Zaraz się znajdzie jakaś, tam nie można usiąść i siedzieć bez produktywnie, a na rower to już w konkretnym celu trzeba iść, a nie tak sobie pojeździć - przecież to idiotyczne!
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.