Księgowy | strona 156 | Księgowy

rozmyślania || 22.00km

Poniedziałek, 20 lutego 2017 · Komcie(6)
Zacznę od tego, że wpis dotyczy kilku dni, a sam dystans jest z sobotniego pedałowania na trenażerze w piwnicy. W dniu kiedy to publikuje mam siłę tylko na naciśnięcie guzika, bo zdycham w domu z czymś co wszelkimi symptomami przypomina grypę żołądkową. 

Czasem człowiek musi przyznać się do porażki. I ja się przyznaję. Po kilku dniach spędzonych na budowaniu, mój "trenażer" rolkowy okazał się mega niewypałem. Wszystko działało "niby", ale opór jaki stawiały te małe rolki, oraz notorycznie przesuwające się okładziny z rur pcv sprawiły, że rozebrałem ramę z desek i zarzuciłem pomysł. 

Nie wiem czy to wina złego rozmiaru rolek (5cm średnicy), czy łożyskowania, czy jeszcze czego innego. Jazda na tym co zbudowałem była jak jazda na kapciu po wybojach. Stwierdziłem wiec, że honorowo przyznam się do błędu i spędzę czas na klasycznym trenażerku przez godzinę. Stąd we wpisie całe 22 kilometry, bo to właśnie tyle udało się ujechać w godzinę. Przy okazji treningu i rozbierania trenażera rolkowego, posprzątałem piwnicę i poukładałem narzędzia.

Przez kilka dni w domu pomoc mieliśmy w postacie szalonej 13 latki. To chrześnica mojej żony. Pomocna była to prawda i trzeba jej przyznać, że mimo wszystko nawet przewijała i nosiła młodego. Jednak cały światopogląd tego wieku dojrzewania powalił mnie na kolana. W kilka dni zapoznałem się z nowinkami you-tubowych vlogerek, i tym czego słuchają i co oglądają nastolatki. Wszystko sprowadza się do tego, że aby zostać daily vlogerem, wystarczy mówić co kolwiek! Powalił mnie na kolana filmik, jak jakaś laska na video opowiadała o swoich zakupach w Pepco i opisywała co za ile kupiła i pokazywała ludziom talerze. 
Inna znów malowała się pędzelkami do makijarzu za 40zł  i za 1500zł, po połowie na twarz. No i rzecz jasna opisywała jakie sa jej wrażenia z maziania się pędzelkiem za 250zł i jakie tym, za 20 zł. No i różnice były oczywiście. 

Wpatrzona nastolatka, chodziła z I-fonem po domu w słuchawkach i wpatrywała się w daily vlogi...

Mówią, że to starość, gdy zaczynam dostrzegać takie rzeczy, ale serio powala mnie poziom intelektualny obecnych rozrywek naszej młodzieży. 



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Trenażer Rolkowy || 28.99km

Środa, 15 lutego 2017 · Komcie(7)
To paradoks, ale pod koniec zimy, zacząłem kolejny projekt konstrukcyjny. Buduje swój własny trenażer rolkowy niskim kosztem. 

Materiały z których go zbuduje to:

rolki do lin z wbudowanym łożyskiem:

rura kanalizacyjna  o średnicy 50mm:


Rama z sosnowych desek:



Całość, będzie wyglądać mniej więcej tak. 

Pasek napędowy to będzie dętka szosowa 23c - z wyciętym wentylem. 

Pytanie pewnie nasuwa się wielu z was - po co?
No przede wszystkim chcę zbudować sobie taki trenażer, bo nowy kosztuje 700-800zł.
Po drugie, jazda na nim to nieco inna jazda niż z usztywnionym tylnym kołem i bezwładność roweru, powoduje, że jest to jazda bardziej realistyczna. Przez co mam nadzieje, mniej nużąca.
Po ostatnie - lubię budować różne wynalazki, sprawia mi to frajdę, a jeśli przy okazji czegoś nowego się dowiem w kwestii majsterkowania to będzie miłe.




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

w stronę słońca || 25.00km

Poniedziałek, 13 lutego 2017 · Komcie(3)
Nieśmiało wyglądam za drzwi - chłód uderza mnie w twarz.
- To dziwne - myślę - wydawało mi się, że zegarek w pracy chodzi już poprawnie. Miewał bowiem zachwiania spowodowane niskim stanem baterii, ale teraz?
Sprawdzam na telefonie - faktycznie jest już przed piątą. I ku memu zaskoczeniu jest nadal widno. Dzień był słoneczny, więc nad horyzontem wisi różowa, mroźna łuna. Para z ust przypomina mi jednak o niskiej temperaturze. Lekko zgrabiałymi dłońmi, zamykam ostatni zamek w drzwiach. Czas na spotkanie z mrozem.
Ostatnie poprawki suwaka przy szyi i ruszam.

Jazda rowerem zimą jest osobliwa. Najpierw jest zimno, by z czasem było dobrze, a pod koniec znów za gorąco. Ciężko zimą spasować ubiór tak, aby nie ugrać sie albo nie zmarznąć. Tego dnia miałem jakoś dość chłodu. W pracy było mi zdecydowanie zimno, a mroźny weekend sprawił, że tęsknota za ciepłem się wzmogła. Pedałowałem więc żwawo, z wysoką kadencją i z każdym kilometrem było przyjemniej. Tylko różowa łuna szybko traciła kolor a jej miejsce zajmował ciemny szkarłat mroźnej lutowej nocy.

Pedałując noga za nogą rozmyślałem sobie o zbliżającej się wiośnie. O tym, że dzień już znacząco dłuższy i, że jakoś za miesiąc, pewnie, będe miał już tłum ludzi w sklepie. Plusem będzie więcej okazji do jazdy po i przed pracą. Czy w tym roku uda się podołać wyzwaniu i zaliczyć dwie duże imprezy długodystansowe? Ta myśl nie dawała mis pokoju. Na szczęście dom był już blisko i mogłem skupuić się na rozmyślaniu o ciepłej hebracie i kolacji



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Niedzielna wycieczka z synem i... podjazdy || 25.00km

Niedziela, 12 lutego 2017 · Komcie(3)
Kategoria kuweta
W Niedziele, było zimno i do samego końca Agnieszka zastanawiała się czy puścić mnie na rower z synem. Miałem z nim iśc na spacer "nożnie", ale obaliłem tezę jakoby na rowerze synowi miało być zimniej niż idąć nogami. Prędkośc w lesie są bowiem od 6-8km/h więc wiatru nieomal zero, a odsłonięte odcinki ulic przymknę szybciej rowerem niż nogami. I zanim się młody zdąży zorientować, to już będzie go kołysało w lesie do snu.  



Las pełen śniegu i paradoksalnie cieplejszy niż ulice. Termometr "przemysłowy" umieszczony na rowerze - pokazywał -3 na ulicy zaś w lesie -2. Odczuwalna sporo mniejsza między drzewami. Czyli teorię potwierdziły "badania"

po godzince pedałowania, młody nie miał chęci wracać do domu. SPAŁ:) No to podjąłem decyzję za niego. Pojechaliśmy do domu i zjediliśmy obiad. Następnie samodzielnie wyskoczyłem już, na godzinkę do lasu. Zimno wieje, to asfalty mnie nie ciągnęły. Pojechałem potyrać sobie w głebokim śniegu i po wydmach.


Tu jest tajny skrót do mojej zimowej pętli z podjazdami i singlami.



Ścianka na wydmę, na której sobie mieliłem rożne warianty podjazdów. Nogi mdlały i po kilku pętlach byłem uparowany jak imrbyk czyli warto było pojechać w teren:)


Wizyta na CHoszczówce i powrót




z innej perspektywy...


góra widziana z góry nie jest już taką górą...


Powrót już do domu i rzut oka na pzykolejowe domy....


Dorabianie na reklamie:D

WYjazd choć krótki to intensywny - czekam gdy bedzie mozna pojechać dalej bo to już połowa lutego, a dupa się pasie...


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

o tym czym cykam i nagrywam || 0.01km

Piątek, 10 lutego 2017 · Komcie(8)
Pojawiły się pytania, więc odpowiadam. Miałem dodać wpis w komentarzach, ale w sumie, wcześniej we wpisach pisałem o projekcie NOKIA i KODAKU i warto by nieco naprostować wszystkie rozrzucone info. 

Nokia projekt upadł, bo okazało się po zakupie pierwszej, potem drugiej baterii, że mimo, że telefon działa to trzyma 1 dzień i nie wiedzieć dlaczego bateria najpierw jest pełna, potem do połowy pusta i potem rozładowuje się. Zrzucałem to na karby złej pogody i niskich temperatur, ale okazało się że ta druga bateria robiła to samo. No i kiszka.

Chciałem mieć telefon do robienia dobrych zdjęć, i jednocześnie nie dość słaby aby nadał się do dzwonienia. Efekt? Nabyłem technologicznie "stary" Samsung X cover 2. Powodem odejśćia od klasyki było to, że technologia w jakiej się poruszamy pozwala nam na dodawanie i robienie zdjęć, a także dodawanie ich nieoma "life" z trasy. Plusem jest to, że mogę mieć tu pocztą, kamerę, kontakty, fejsa a minusem, rozmiar i... bateria.

Wiadomo można mieć albo telefon na 2 tygodniowej baterii, a do tego oddzielnie aparat, albo mieć telefon i dobry aparat, a baterię w nim średnią -  choć i tak niektóre smartfony trzymają sporo krócej niż mój xcover. Efekt? Decyduje się na telefon macany, którego tak się bałem. Zaletą dla moich czytelników będzie więcej fajnych fotek z jazd oraz co za tym idzie [mam nadzieje] wzrost czytelności bloga. Nie ma bowiem nic gorszego, niż po super trasie stwierdzić, że te zdjęcia, które miały uchwycić chwilę w lesie, na maratonie -  czy gdziekolwiek indziej - wyszły cokolwiek słabe, aby nie powiedzieć h*jowe.
Połączyłem więc pożyteczne, z przyjemnym i kupując Xcovera, dokupiłem mu powebanka. Telefon ubrałem w silikonowy pokrowiec i nakleiłem szkło ochronne. I już;)

Tak dla przykładu telefon robił dziś fotkę pełni w lesie.

Tak w trybie nocnym łapie ulice i żółć latarni.


głębia ostrości przy sztucznym świetle i makro


głębia w słabym świetle dziennym

Super lustro to nie jest, ale jak na moje potrzeby sprawdza się super. Łapie ostrość, dodaje głębie ostrości, reguluje ISO pod światło i generalnie, jeśli choć troszkę  nam się ręka nie trzęsie potrafią wyjść przyjemne ostre zdjęcia lub filmy. Napiszcie swoje wrażenia z korzystania telefonów typu smart. Czy wam one też do robienia zdjęć służą, czy tylko ja wykorzystuje potencjał swojego aparatu?








Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

pół na pół... || 35.00km

Piątek, 10 lutego 2017 · Komcie(4)
Kategoria Do pracy!
Połową połowy... czyli dojazd na cherry powrót na shannon. 

Obudziłem ją ze snu zimowego i postanowiłem  kursik sobie teraz zrobić na czarnuszce. 

Po kolei!

Dzień przywitał mnie promieniami słońca, jednak efektem tego była bardzo niska temperatura - na liczniku pokazywało około -10 "digris"... co, biorąc pod uwagę wiaterek, dawało sporo mniejsze odczuwalne uczucie uczucia... No generalnie sprowadzało się to do tego, że pindało nieźle złem... No to w las! Ale zaraz - najpierw paczki do paczkomatu. Aha najpierw, przed najpierwem - ogarnąć syna z rana, aaa i jeszcze tych "najpierwów" było tyle, że się zesrał cały plan chillowania po lesie.  Paczkomat był zapchany, żona się zgubiła z młodym na spacerze, a ja generalnie z niedoczasem z domu wyszedłem. Efekt? Szukanie żony, bo tel nie odbierała, oddanie jej paczek nienadanych i gnanie z "jęzorem" do pracy. 

Dawno nie prułem po śniegu w lesie z taką prędkością;)
Zdjęć jednak nie mogło zabraknąć, jednak postoje na fotki były jak pit-stopy w formule jeden. Starczyły tylko na migawki cyk. Dalej znów byłem w siodle prując w śniegu i sypiąc nim jak wariat na boki... fajnie, że ten puch taki sypki - lekko jedzie się po nim, choć wyrównał wszelkie nierówności i wpadnięcie w wyrównaną dziurę, czy wywrotka na osypanej muldzie, to nie problem




Pustynia śniegowa. Jadąc przez las pod słońce, aż mnie oczy od tej bieli bolały. MIałem okulary białe, bez przyciemnienia, a słońce wykorzystywało mróz i skrzyło i mieniło się gdzie tylko się dało!







 W pracy jestem o czasie, i biorę się za rozpalanie. Zimno jak w psiarni - jak to mówią. Szybka kawa i kurs po drewno i... odtajałem. Przebrałem Cherry w wolnej chwili i ubrałem shannon. I w ten oto sposób, najbliższe dni spędzę z czarnulką.



Trasa naszicowana ręcznie bo GPS spi... ale w 98% to tędy jeżdżę lub wracam z pracy, jeśli wspominam o jeździe przez las. Są oczywiście również wariacje tych wariantów, ale to już wariacje, wariacji więc zahaczają o statystykę matematyczną;P

także tego... :)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

lasem... || 30.00km

Środa, 8 lutego 2017 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Kolejny dzień z lasem. Od rana pełno białego puszku - okruszku i aż samo się rozumiało przez się, żeby w las wjechać. Śnieg był sypki, nie sklejony, wiało zdecydowanie mniej, czyli można powiedzieć. BAJO. Niech zdjęcia mówią same za siebie...






Nie było płasko. Zdarzały się śniegowe góry!

Miejsca w których stopa ludzka po opadach śniegu jeszcze nie postała!

Moja stopa stawała tam pierwsza.... czasem naprawdę głęboki ten śnieg był. 

Widok na korbę, po wyjeździe z lasu:)



Nawet drzewa mi się kłaniają...

Piechota ta szara piechota;)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Trudne Warunki || 32.00km

Wtorek, 7 lutego 2017 · Komcie(5)
Kategoria Do pracy!
Dziś Janek dawał czadu od samego rana. Pobudkę miał o 5 i od tego czasu marudził, mruczał, "brzęczał". Nie pomogło przewinięcie, nakarmienie. Nie spał i kropka. I za cel powziął sobie wkurzenie mnie do granic wytrzymałości. Przeniosłem się do drugiego pokoju, ale okazało się, że to już po 7 i wiele spania mi nie zostało. Jednym słowem, umordowany i zły wstałem dziś z łóżka. 

Kanapkę jadłem na autopilocie, a z domu wybiegłem czym prędzej, bo kanonada jedzenia i marudzenia nie ustawała. Oczywiście, gdy już miałem wyjść młody postanowił usnąć - ot i sprawiedliwość. 

Na dworze padał już śnieg. Padał, wiał prószył. Generalnie dziś regularnie padał od rana. Jako, że wiatr też dawał popalić, skierowałem się do lasu, aby schować się do podmuchów i odreagować nieco swoje bolączki poranne. Jazda w śniegu, po białej jak mleko drodze, mielenie pod górke i dodatkowe umęczenie się - pomogła. Udało mi się wyciszyć i odetchnąć od trudnego poranka. 

Po leśnej eskapadzie - docieram do firmy i rozpalam w kominku. Cały dzień spędzam, na serwisach i codziennych sprawach  sklepowych.

Po pracy czas przyszedł na rowerowanie do domu. Warunki na dworze coraz trudniejsze. Zamieć miała się wspaniale, a śniegu napadało dużo. Jazda do domu ulicami i chodnikami, to było nie małe wyzwanie. Nie tyle chodzi o to, że ślizko, bo jakoś super ślisko nie było, ale trzeba było uważać na to aby mnie nie rozjechali, nasłuchiwać aut, no i rzecz jasna pilnować się aby pod śniegiem nie udupić w jakąś sążnistą koleinę. 

Na torach kolejowych na przejeździe w Wieliszewie łapie poślizg, słysząc za sobą sznur aut, mam zimny pot na plecach. Całe szczęście ustałem poślizg i udało się popedałować dalej. Nie zmienia to faktu, że było "gorąco"

Dzień rowerowo aktywny, a warunki należące to jednych z trudniejszych w jakich wracałem w ostatnim czasie.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

zimowo poro... || 32.00km

Poniedziałek, 6 lutego 2017 · Komcie(3)
Kategoria Do pracy!
Uczestnicy
Kiedy wydawało się, że zima już odpuści, nasza pogoda zafundowała nam replay śniegowy i od kilku dni temperatury są sporo poniżej oczekiwanych. Do tego dopadało troszkę śniegu i mamy znów zimę pełną gębą. Trzeba więc porzucić plany wykręcenia dystansów jakie by chciało się wykręcić, i pozostać przy klepaniu tego co zawsze od i do z pracy. Dla urozmaicenia, można lasem, można ulicą w błocie pośniegowym - jak kto lubi, a jak nie lubi to można usiąść i oglądać na fejsie zdjęcia kolarzyków jak się grupują na Calpe. I takie dwie panny, jedna z drugo... pokazują mi fotki, jak im w dupeczki ciepło na wyspach słonecznych -Eranis i Starsza pani robią nogę przed sezonem w górach w pięknym słońcu na jakiejś wyspie szczęścia.

I weź tu potem dorównaj formą do takich niewiast. Pierwszy start ultra i sapiesz za laskami aż wstyd... tylko nikt nie weźmie pod uwagę tego że one się prażyły a ty się mroziłeś...

ech koniec tych żali, i żalów... czas na fotki!










Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew