Księgowy | strona 174 | Księgowy

Błędy niewybaczalne...czyli wiatrem po ryju || 78.00km

Sobota, 27 lutego 2016 · Komcie(4)
Po powrocie z obiadu u mamusi(teściowej) okazało się, że zapomniałem telefonu. Jako, że było jeszcze widno, to postanowiłem użyć jednośladu do powrotu po telekomunikacyjny sprzęt. Szybka przebierka i na koń! Rower z nowym napędem, nie przeszedł jeszcze żadnych testów, więc okazja nadarzała się idealna. 

Słońce, wiaterek w plecki no i napaliłem się. Dojechałem do celu w jakieś 1,28h i po wypiciu herbatki czas przyszedł na powrót. Zaczęło zmierzchać potem szarzeć i ciemnieć. Temperatura spadła a potem jeszcze niżej i niżej... Podmuchy nie sprzyjały generalnie mojej jeździe, ale kryzys przyjść miał dopiero niebawem. 

No i od Nowego Dworu Mazowieckiego miałęm wiatr centralnie w ryj. Mimo, że popijałem z bidonu przesłodzoną karotkę i byłem po solidnym obiedzie u mamuśki to mnie zaczęło odcinać. Już na Światłach w NDM czułem że będzie ciężko

W ciemnościach wpatrzony w placek białego światła, czułem się na jakimś ultrasie. Tylko ja i audiobook. W końcu upadłem całkiem nisko. Wyjechałem z ulicy na całkiem znośny i długi chodnik przy ulicy. Zgasiłem lampkę i mogłem troszkę oderwać się o hipnotyzującej jazdy wgapiania się w szarą plamę światła. Teraz latarnie dawały pełną widoczność. I tu zaskoczenie ten sam bieg i ta sama prędkość pedałowania i okazało się, że jadę nie 15km/h jak mi się zdawało w ciemnośćiach, ale jakieś 20-21km/h. Czyli nie jest tak całkiem źle. Prędkość może i nie byłą zła, ale mentalnie upadałem, czułem jak mnie na kolana powala trasa. Na znaku 9km Jabłonna a przede mną jeszcze mroczne góki przez Jabłonną. I do tego ten PEDAŁ!!!

Właśnie w kwestii testowania sprzętu okazało się, że mój pedał zimowy, zdecydowanie poczuł się dotknięty że go taki nowy sprzęt otoczył i począł tak strzelać, jakby ktoś metalem walił o ramę. KRAK KRAK KRAK KRAK!!!!%$@@@ Kuśwa! KRAK KRAK...
Na domiar złego MP3 zdechło, pedał nie zdechł, ale dawał popisy... i kryzys...

Umordowałem się jak nieboskie stworzenie. W Domu ocena hamulców wykazała, że mimo, że poprzednio ustawiona idealnie, teraz oba obcierały. Przedni tarł bardzo wyraźnie hamował, a tylny co jakiś czas, bo obręcz lekko scentrowana. Nie wiem ile jechałem na hamulcu, ale na ja w wyszły kolejne problemy.

Ciepła herbata i kąpiel pozwoliła mi dojść do siebie... jutro zaplanowałem kolejne kilometry - będę musiał nieco zweryfikować trasę:D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Finał prawie osiągnięty || 1.00km

Czwartek, 25 lutego 2016 · Komcie(8)

Dziś nawinąłem używaną owijkę z serwisu - docelowo będzie czarna, ale do momentu aż się nie zrobi naprawdę ciepło zostanie ta "przechodna". Kolorowa owijka to ciągły problem z jej czystością dlatego moje serce jest przy kolorze czarnym. 

Rower przetestowany jedynie na dystansie kilometra. Biegi doregulowane, zmiana przełożeń na korbie działa (wbrew opiniom) i generalnie można ruszać!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Mokro i pan co głaszcze kota. || 0.03km

Wtorek, 23 lutego 2016 · Komcie(16)
Kategoria Do pracy!
Dziś zwariowany dzień w pracy. Ogólnie wiele się działo, sporo takich tam "serwisów" ale i sporo rozmów przez telefon. Handlujemy też coś tam na allegro, więc czasem ludzie dzwonią dopytują i czasem zastanawiam się ilu z nich ma maturę.

- dzień dobry ja po kredyt dzwonię
- jaki kredyt?
- no na ten rower co macie wystawiony.
- aha z allegro
- ja mam umowę o dzieło, pracuje cały tydzień i wypłaty mam regularnie do 15ego - Nigdy się proszę pana nie spóźniają...
- eee chwileczkę, ale pani chce u nas kredyt na rower brać?
- no tak, bo tam piszą że mozna na ratu "PAJU" to dzwonie o te raty...
< tłumaczę co i jak z tymi ratami, że to nie u nas itd i że trzeba tam w sieci wniosek wypełnić>
- aha czyli bez kredytu to ja tego roweru nie kupię tak?


Inny pan wyrwał mnie z prac sklepowych i wypytywał znów o spodenki. Nie wiem czy ja źle pamiętam, ale w jakiejś bajce był taki czarny harakter co to zawsze miał kota na kolanach i go głaskał i tak wyniośle gadał. Z tym panem przez telefon to nieomal czułem się, jakby on siedział, głaskał kota i paląc cygaro prowadził ze mną dialog. 
Powooooooli cedził słowa, dobierał wyrazy, był taki... aż za grzeczny i czułem się, jakbym z jakimś lordem rozmawiał.
- aha... dobrze, a więc mówi pan, że te spodenki to rozmiar L. Proszę pana wydaje mi się, że powinny być dobre, jednakże...
A ja stoje jedna ręka w smarze, druga dwoma palcami trzyma telefon, aby nie upaćkać Aj Fona....

O litości:) W końcu odpowiedziałem na wszystkie pytania i po 20 minutach rozmowy o spodenkach (spodenkach, kroju, modelu tkaninie, kolorze, i innych podobnych spodenkach jakie pan ma w domu) udało się dojść do porozumienia:
- to ja się jeszczę zastanowię...

Z jednej strony śmieszno a z drugiej spieszno... bo robota czeka a pan wyraźnie miał czas...;D

Po pracy basen. Upolowałem tor gdzie były tylko 3 osoby poza mną. O dziwo nawet sprawnie pływające. Jak udało mi się minąć pana, trzepaczkę (pływał kraulem na plecach młócąc wodę jako ten cep) to dalej szło nieomal płynnie. Potem trzepaczka zmienił styl i już we trójkę ( pan |XYZ|wyszedł wcześniej) pływaliśmy w "Triatlonie"...:D

Niby godzina, ale po 45 minutach już miałem dość. Na spokojnie ostatnie 15 minut zrobiłem sobie machania nogami i rękami przy brzegu, rozluźnienie i wyszedłem.

Ciekawa kartka w szatni:

"Drodzy panowie, prosimy o korzystanie z przebieralni - szatnie sprząta kobieta"

Czytałem niedawno, jak się anonimowi wypowiadali o basenie w Nieporęcie, że gorszy ich pani co to wchodzi i spłukuje wodą podłogę, ściąga ściągaczką wodę i podnosi papierki... bo jak to KOBIETA w MĘSKIEJ!!!!!
Z drugiej strony, dla mnie też żadna przyjemność, jak mi jeden z drugim ( a zdarzają się takie przypadki odosobnione) lata z dupo-fujarą po całej szatni, odkąd wejdzie pod natrysk po opuszczeniu basenu aż po samo odzienie. Nic co ludzkie nie jesy obce, ale no cóż exhibicjonizm po maxie. (w upodobaniu zwłaszcza panów po 70tce)

Kładę się spać, jutro ciężki dzień w pracy a w czwartek pewnie znów basenuje!



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na basenie dziś cierpienie || 0.50km

Niedziela, 21 lutego 2016 · Komcie(2)
Niedziela w deszczu zapowiadali, kłamliwe zdradzieckie, szowinistyczne, pisowskie... eeee no tego... no i dupa nie ma deszczu jest słońce. A w dodatku pogoda nawet rowerowa. Zaplanowaliśmy jednak z Agnieszką basen, to i trzymamy się tematu. 
Wstawanie to nie jest moja dobra strona, ale w końcu o 11 z "hakiem" zachodzimy na basen. Ludzi co niemiara, dzieci, chlapią mężczyźni walą ramionami... ciekawie tak sobie na basenie poobserwować zachowania międzyludzkie. Samce dominują, robią szum, pohukują rozbryzgują. Samiczki, w utajeniu z łepkami nad wodą, aby dziubeczków nie pomoczyć. Okulary do pływania? W żadnym wypadku! Bo się potem panda odciśnie. Do tego mieszanka młodości i dzieci... niedziela na basenie.

W sumie jednak mimo całego zgiełku, godzinkę popływałem. Tym razem nie nastawiam się na ilość basenów w jednostce czasu, jak to miało miejsce jesienią. Teraz chce, aby każdy basen dobrze wykorzystać siłowo. Dużo pływam z deską machając nogami. Dużo żabką, by ruszyć ramiona i nogi. Co jakiś czas kraulik... co jakiś czas przerwa. 

Jako, że zapowiadają ten tydzień wietrzny i deszczowy, to zaplanowałem sobie kilka wizyt w "zbiorniczku". Mam nadzieje, że się uda i w tym nadchodzącym tygodniu do niedzieli zmęczę się tak jak dziś - przynajmniej 3 razy. 

Do zobaczenia na trasie!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Sprawy nie POLICZalne - wykłady i garaż || 0.00km

Sobota, 20 lutego 2016 · Komcie(14)
Nigdy nie byłem zwolennikiem super odchudzania roweru, ale ostatnio z czystej ciekawości zacząłem sobie analizować co ile wazy. Sprawa wynikła podczas wybierania korby na nowy sezon. Chciałem odejść od swojej deore na Hollow tech II*


* Hollow tech II - system zewnętrznych łożysk stosowanych ko korb z osią pustą w środku. W założeniu i praktyce sztywniejsze podparcie ramion korby i mniejsze odchylenia na boki korb przy pedałowaniu. W praktyce (moja opinia) faktycznie sztywne, ale łożyska wystające za ramę, szybko zbierają wodę i piach z ulicy przez to szybko się zużywają. W jeden seson zjechałem dwa takie supporty, a te w odróżnieniu od klasycznych (na kwadrat) kosztują po 50-60zł.

Chce w sezonie 2016 stworzyć korbę uniwersalną, zarówno na szosę, jak i na podjazdy w górach. Zapowiada się, że kilka razy będę miał przyjemność jazdy po podjazdach i chciałbym na tyle na ie to możliwe, ułatwić sobie pokonywanie tych wzniesień.
Zamiast więc kupować kasetę górską, której ze-stopniowanie jest sporo słabsze niż w kasecie szosowej, postanowiłem przemodelować korbę, bo to w głównej mierze od niej zależeć będzie przełożenie w kasecie. 
No i sobie mierzę, ważę dokupuje. Jako, że zestaw korba i support będzie bardziej budżetowy, to mogę pokusić się o jej ewentualne upgrade`y

Bazowa trekkingowa korba na kwadrat składa się z 3 zębatek. 48 x 38 x 28. Ja swoją chcę zmodyfikować więc podaje wagi odpowiedników stalowych i aluminiowych. 

Korba bazowa waży:
* tarcza 48 stal - 213g
* tarcza 38 stal - 111 
* tarcza 28t stal 60g
* ramie prawe korby waży 305g (gołe ramię korby bez śrub)
* lewe ramie korby waży 247g 
* komplet śrub do mocowania koronek to waga rzędu 31
* Support na kwadrat o długości osi 118mm - 298

Co dawało by masę korby + suportu = 1243g czyli 1,24kg

Jako, że jak pisałem wcześniej planowałem nieco przebudować korbę u mnie będzie wyglądało to następująco. Przede wszystkim zainwestowałem w zębatki aluminiowe, zamiast stalowych. Po drugie zmieniłem wielkość środkowej i najmniejszej koronki. 

* tarcza 48 alu - 93 g
* tarcza 32 alu - 31 g 
* tarcza 22t stal 42 g ( ciekawostka zębatka mniejsza a stalowa waży więcej niż aluminiowa o większej średnicy)
* ramie prawe korby waży 305g (gołe ramię korby bez śrub)
* lewe ramie korby waży 247g
* komplet śrub do mocowania koronek to waga rzędu 31g
* Support na kwadrat o długości osi 118mm - 298

Co dawało by masę korby + suportu = 1057 czyli 1,05kg

Dobra, teraz konkrety. Co tak naprawdę daje mi zmiana zębatek w korbie? Przede wszystkim powstaje mi korba która większą zębatkę 48t ma od korby trekkingowej, mniejsze zaś od korb mtb. Zębatka 48t, pozwala na jazdę po szosie na tyle dynamicznie, na ile ja się poruszam. Szosowcy używają 52t lub 53t, Niestety te przełożenia do roweru w połowie trekingowego są zbyt "twarde".

Co daje koronka 32? Sama w sobie działa podobnie jak ta najmniejsza 22.  "Zmiękcza przełożenie". 

Przykład:

Jeśli mam najmniejszą zębatkę w korbie 28(z tej zrezygnowałem) a w kasecie największa zębatka to również 28 (szosowa kaseta) to mamy przełożenie 1:0 czyli jeden obrót korbą to jeden obrót koła.

28/28=1

Gdy zaś zamiast zębatki 28 do korby  wkładam zębatkę 22t a nie zmieniam kasety mamy 

22/28=0,78.

Co w tłumaczeniu z Polskiego na nasze oznacza, że na jeden pełny obrót korbą, przypada 0.78 obrotu koła. Musimy się więcej namielić pedałami, aby uzyskać tą samą ilość obrotów koła w jednostce czasu (prędkość). Jedzie się lżej:)

Dla pokazania różnicy z jaką zmierzyć muszą się rowery szosowe:
Najczęściej mała zębatka w korbach szosowych (tam są tylko 2 koronki w korbie nie 3) to 39 zębów.
Jeśli szosowcy założą szosową kasetę taką jak w przykładzie pierwszym (największa zębatka kasety to 28) mamy:

39/28=1,39

Nawet biorąc pod uwagę zmianę wagi roweru jest to znacząco słabsze przełożenie na góry. 


Tym samym, jeśli kogoś interesuje zakup nowych zębatek z korby trekinogwej 48 i 38 oraz 28 zapraszam:)






Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Zaległe 30 || 30.00km

Środa, 17 lutego 2016 · Komcie(0)
Wyjazd był w środę. Ostatni z triduum przed-deszczowego. Czwartek i piątek wybrałem się autem do pracy. 
Powoli odgrzebujemy się z serwisów a pogoda wskazuje, że znów będzie przestój. 

Pan #będą gotowe na czwartek# jak to w życiu bywa olał sobie sprawę i w czwartek roweró nie odebrał. Czekaliśmy na pana, bo ostatnio bidulek pod bramą koczował. W końcu dzwonimy a on " to ja pewnie w weekend odbiorę albo w poniedziałek"...

No cóż...

Odpoczynek czwartkowo - piątkowy od roweru dobrze mi robi, szkoda, że weekend deszczowy się zapowiada, to  i w weekend nie pojeżdżę, bo ma lać.

Na południu śnieżyce u nas leje cały boży dzień...


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Wiosna w serwisie || 32.58km

Wtorek, 16 lutego 2016 · Komcie(2)
Pamiętacie ten wpis? Zapomniałem wam opowiedzieć że po nowym roku pan znów był i rower tym razem zyskał nową przerzutkę, bo poprzednia zwiędła i oklapła (dosłownie). Zwisała na sprężynie jak oklapły tulipan. 

Ale wracając do codziennośći - ludziom udzieliła się wiosna. Mamy na serwisie chyba z 6 rowerów. Wszystkie prawie na duże przeglądy, serwisy piast centrowania. Do tego wczoraj pod bramę zawitał romeo. Jak to romeo, zawitał pod bramę, jako pod ten balkon Julii i dziwuje się iż brama zawarta. No to począł w te słowa dzwonić:
- jestem pod sklepem ale brama zamknięta.
- no bo dziś już nie czynne
- jak to k#wa? Do do której macie czynne?
- W zimie do 17ej.
- Byście coś napisali, jakąś kartkę wywiesili...

Fakt nasz błąd, ale tak pokazuje praktyka, że od pewnej godziny gdy zapada zmrok, a jest LUTY nie ma klientów. Nikt nie spodziewał się wizyty nadgorliwego wulgarnego tak późną porą.  
No ale pan przywiózł dwa rowery i nie ma nikogo. No to on przyjedzie jutro (dziś) do sklepu.

- wczoraj was nie zastałem, to dziś jestem
- mhmm
- rower mam na serwis. Zrobicie?
- tak proszę wprowadzić
- na jutro będzie?
- eee no nie... ale weekend myślę, że spokojnie.
- środek zimy, a wy na jutro nie zrobicie roweru?
- widzi pan zimy kalendarzowej to może i jest środek, ale wiosna za oknem i mamy już kolejkę serwisów.
- ale to ja wam jeszcze jeden przywiozę, to by do czwartku dało radę?
- dobrze, ale najpierw niech pan wprowadzi rower, bo jeszcze nie wiem co w nim jest do naprawy.
- dobrze zaraz pójdę po rower, ale za dwa zniżkę dacie na serwis?
- niech pan wprowadzi ten rower wtedy będziemy rozmawiać

Rowery przyjęte na serwis na czwartek. Stały dwa lata nie jeżdżone po tym jak kupiono je nowe. Nagle widać pan zapałał wiosennym pierwiosnkiem. 

Po pracy kurs do domu przez górki i kolejne "ciśnięcie" pod faliste falki... niby to nie góry, ale czuć, że można się na mikro podjazdach zmęczyć a nogi pod klatką przyjęmnie proszą o przerwę. 



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Nie do końca przekonany || 29.98km

Poniedziałek, 15 lutego 2016 · Komcie(1)
Kategoria Do pracy!
Poniedziałek zapowiadał się trudnym dniem. Nie mogłem jakoś dobrze się wyspać, i w sumie z za okna od rana witały mnie chmury. POmyślałem sobie, leżąc z kołdrą aż po sam nos, że najlepiej będzie jechać autem. W końcu basen w weekend no i ogólnie na sportowo to jeden dzień bez roweru jeszcze mnie nie zbawi. 

Jak kończyłem jeśc śniadanie z za okna wpadł bezceremonialnie, promyk słońca. Wprost na moją kanapkę. O nie doczekanie - myśle sobie, żebyś ty mi tak po kanapce skakał? No i patrze a tu błękitne niebo w wycinku się wyłania. No i padła decyzja - cokolwiek trudna - że jadę rowerem. 

Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach zrobiła mnie w końa pogoda, bo przez 2/3 dystansu do pracy jechałem w deszczu. W sumie nie był to deszcz jako deszcz, ot takie kropienie kropidłem. Wystarczyło jednak aby drogi były mokre, a jazda wątpliwie przyjemna. 

W pracy wiosna. Mamy już chyba z 4-5 rowerów na serwisie. Nie nudziłem się więc tylko dłubałem przez cały dzień. 

W drodze powrotnej wybrałem trasę stu zakrętów, bo ostatnio jakoś zbyrzdło mi wracanie po płaskim Wieliszewie. To był strzał w dziesiątkę. O ile jazda główną droga przez Nieporęt do Dwóch rądek na Rembelszczyźnie, nie nalezy do przyjemności, to później gdy skręciłem na Łajski było sporo lepiej. Tu zakręcik, tam zakręcik tu góreczka tam góreczka...  Milutko się wracało a na liczniku wciąż ponad 25km/h - nie mam pojęcia skąd tyle energii wykrzesałem. Może to zasługa nowej trasy powrotnej?


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Wieczorne pedałowanie z KESEM || 30.00km

Sobota, 13 lutego 2016 · Komcie(1)
Pogoda mnie w jajo zrobiła, no bo niby miało padać a nie padało cały dzień i pojechałem autem, a potem żałowałem bo słońce waliło z nieba cały dzień jak na wiosnę. Pod koniec dnia postanowiłem wybrać się na wycieczkę i całkiem przypadkowo udało się namówić do tego wyjazdu jeszcze KESA. Wspólna rundka po ciemnych okolicach i okazja aby sobie pogadać i ponarzekać, że ta zima taka zimna:D




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew