Zgłupiejew i popierdolew... - lekcja kolorowania || 25.46km
Piątek, 16 października 2015
· Komcie(5)
Pierwszy dzień, to nawet zdychałem, drugi zdychałem już tylko połowicznie, bo painkiller działał. Dziś trzeci dzień mojego "offa". No i klękajcie narody. Jakbym na jakimś bezrobociu był. Wstajesz rano i co? To samo... o ile mi już lepiej, to siedzenie w domu jest trudne. Od rana przynajmniej dziś miałem kilka spraw do załatwienia, min wymianę oponek na zimowe w Fordziku. Mam zimóweczki już i można spokojniej jeździć. Nowe zakupione, hulają, latają...
Udało mi się dziś również pojeździć rowerem. Ustawiłem sobie obciążenie na najniższe na trenażerku i przez godzinkę jechałem z czwartym etapem TDP.... Tym samym dojechałem do 10 tysięcy w tym sezonie ;D Jak sądzę nie będzie wzdychań do mnie szalonych niewiast piętnastoletnich, i tych starszo-letnich, bo jazda na trenażerze (trudne słowo), to dla wielu kazirodztwo, cudzołóstwo, rybołówstwo... i ekskomunika murowana drewniana i malowana mi się należy.
Zawiodę, was, bo oficjalnie w tym sezonie zamierzam wpisywać dystanse z trenażera normalnie jako przejechane km. Na tą decyzję wpłynęło kilika obserwacji:
Obserwacja pierwsza - Przejechanie 14km na trenażerze (dla dysotrografa pisze się to równie trudno jak wymawia obcokrajowcowi rymowankę o chrząszczu, wiec doceńcie moje poświęcenie) zajmuje mi dobre pół godziny, i gdy zaczynam już rozglądać się po pokoju za jakimś cudownym przyspieszaczem czasu, a pot leje się strumieniami, wielu z was i tak powie, że te 14 km to sobie przejechałem w ciepełku, przyjemniutko, pyszniutko. Kawki, ciasteczka, lodziki...
Poza tym? Poza tym nudzę się i głupoty mi do głowy przychodzą. Np zachciało mi się lasu i ostrego terenu, i jak tylko nadarzy się okazja zmienię rower na 29 era, i wrąbie się w las. Będę chędożył każdy singiel, każdy jeden wąski kawałek ścieżki. Rozjadę każdy listeczek i każdy patyczek, jaki spotkam...
Aha - jeśli śledzicie mojego fejsa, to wiecie, jakie głupoty mi do głowy wpadają. Ot na przykład refresh starego 8 letniego mostka ZOOM. SIę nudzi się - się maluje się...

Na tej lekcji dowiedziałem się, że podkład pod lakier właściwy nie jest w celu jego lepszego "trzymania się", tylko w celu zamaskowania szlifowania. O tym jakie ważne jest aby nadać podkład, pokazuje poniższe foto...

Lekcja numer dwa. W sumie nie wiem co było przyczyną efektu - który swoją drogą bardzo mi się spodobał. Położyłem lakier czarny na żółtym i są dwie opcje:
* Albo lakier żółty nadal sechł i kurczył się przez co czarny popękał
* Albo ciepły mostek malowany na dworze w temp 5 stopni schładzał się podczas malowania i ... no sam nie wiem...

Mostek bym tak zostawił, bo efekt spękań fajowy wyszedł. Wszystko fajnie gdyby nie fakt, że czarny kolor odchodził jak stara klepka z bazaru, kładziona przez cyganów w kawalerce w jedenastopiętrowym bloku z wielkiej płyty. FAAAAAK...
Cóż było począć... trzeba było poprawkę nanieść. Usunąć lakier, zmywaczem, papierem, znów zmywaczem, znów papierem. Wrócić do efektu bazowego "0" i wykąpać mosteczek w odtłuszczaczu...

Summa summarum? Jutro do pracy i wracam do zdrowych!
Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:
Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew
Udało mi się dziś również pojeździć rowerem. Ustawiłem sobie obciążenie na najniższe na trenażerku i przez godzinkę jechałem z czwartym etapem TDP.... Tym samym dojechałem do 10 tysięcy w tym sezonie ;D Jak sądzę nie będzie wzdychań do mnie szalonych niewiast piętnastoletnich, i tych starszo-letnich, bo jazda na trenażerze (trudne słowo), to dla wielu kazirodztwo, cudzołóstwo, rybołówstwo... i ekskomunika murowana drewniana i malowana mi się należy.
Zawiodę, was, bo oficjalnie w tym sezonie zamierzam wpisywać dystanse z trenażera normalnie jako przejechane km. Na tą decyzję wpłynęło kilika obserwacji:
Obserwacja pierwsza - Przejechanie 14km na trenażerze (dla dysotrografa pisze się to równie trudno jak wymawia obcokrajowcowi rymowankę o chrząszczu, wiec doceńcie moje poświęcenie) zajmuje mi dobre pół godziny, i gdy zaczynam już rozglądać się po pokoju za jakimś cudownym przyspieszaczem czasu, a pot leje się strumieniami, wielu z was i tak powie, że te 14 km to sobie przejechałem w ciepełku, przyjemniutko, pyszniutko. Kawki, ciasteczka, lodziki...
Obserwacja druga - Spróbujcie przez bitą godzinę (taki czas dziś pedałowałem) jechać na hamulcu. Hamulec was nie będzie zwalniał, bo naciskacie go tylko leciutko. Lub jak nie lubicie marnować klocków, to zapodajcie sobie godzinę jazdy pod wiatr, lekki upierdliwy nieprzeszkadzający, ale WIATR... do czego zmierzam? Do kontinuum pedałowania. Nie możesz przestać ruszać nogami, bo rower nie jedzie. To jak w ostrym kole. 30 minut, Godzina.... godzin kilka pedałowania wróbla ćwirka
Poza tym? Poza tym nudzę się i głupoty mi do głowy przychodzą. Np zachciało mi się lasu i ostrego terenu, i jak tylko nadarzy się okazja zmienię rower na 29 era, i wrąbie się w las. Będę chędożył każdy singiel, każdy jeden wąski kawałek ścieżki. Rozjadę każdy listeczek i każdy patyczek, jaki spotkam...
Aha - jeśli śledzicie mojego fejsa, to wiecie, jakie głupoty mi do głowy wpadają. Ot na przykład refresh starego 8 letniego mostka ZOOM. SIę nudzi się - się maluje się...

Na tej lekcji dowiedziałem się, że podkład pod lakier właściwy nie jest w celu jego lepszego "trzymania się", tylko w celu zamaskowania szlifowania. O tym jakie ważne jest aby nadać podkład, pokazuje poniższe foto...

Lekcja numer dwa. W sumie nie wiem co było przyczyną efektu - który swoją drogą bardzo mi się spodobał. Położyłem lakier czarny na żółtym i są dwie opcje:
* Albo lakier żółty nadal sechł i kurczył się przez co czarny popękał
* Albo ciepły mostek malowany na dworze w temp 5 stopni schładzał się podczas malowania i ... no sam nie wiem...

Mostek bym tak zostawił, bo efekt spękań fajowy wyszedł. Wszystko fajnie gdyby nie fakt, że czarny kolor odchodził jak stara klepka z bazaru, kładziona przez cyganów w kawalerce w jedenastopiętrowym bloku z wielkiej płyty. FAAAAAK...
Cóż było począć... trzeba było poprawkę nanieść. Usunąć lakier, zmywaczem, papierem, znów zmywaczem, znów papierem. Wrócić do efektu bazowego "0" i wykąpać mosteczek w odtłuszczaczu...

Summa summarum? Jutro do pracy i wracam do zdrowych!
Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:
Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew











Jaram się ostatnio jak małe dziecko tym rowerem. Jakby mi ktoś wsadził miedzy nogi wibromłot i kazał ubijać bruk. No mowie wam, jesienny renesans przeżywam. Taka mnie energia zbiera na te chłodniejsze wyjazdy, a do tego KOT serwuje rarytasy Paździerzowe i jesienne kasztanowe paznokcie. 






































