Do pracy 193 - Jak ja nie lubię być na czyjejś łasce.

Piątek, 21 listopada 2014 · Komentarze(5)
Dzień kolejny przywitał mnie śniegiem. Padało z rana a za oknem coś około zera stopni. No to zaczyna się robić zimowo. Opady były delikatne, ale sam fakt, że teraz padał śnieg... brrr mógłbym zimę przespać chyba. 

W pracy niewiele się działo... ale działo się wystarczająco dużo. Dzień wcześniej pytałem się "P", czy mi zaplecie koła jak mu przyniosę piasty. Powiedział, że tak. Dziś gdy przyszedł do pracy, mówię mu, że mam te piasty i że rozplotę mu koła aby zaoszczędzić czasu. Usłyszałem tylko "MHMM". Jako, że w robocie mało było zajęć rozplotłem koła. 

- to zapleć je jeszcze - mówi do mnie "P".
- ok a nauczysz mnie jak?
- ok

Pokazał mi i poszedł. Zaplatałem jeden krąg, potem drugi. Idę pytam czy jest ok. Coś poknociłem, znów trzeba rozpleść połowę i znów zapleść i kilka razy chodziłem pytać czy ok. "P" wyraźnie znudzony moimi odwiedzinami zbywał mnie. 

W końcu udało mi się jakoś zapleść koła i uzyskać informacje jak zrobić to poprawnie. 
Wróciłem więc do swoich zajęć w pracy licząc, że "P" wycentruje mi kółka zanim skończy się dzień. 
Mijały godziny a koła nie ruszone nawet. "P" siedział w biurze i przy komputerze. Nie był zajęty niczym ważnym. Widziałem, że oglądał aukcje na allegro. 
W końcu wszedłem do biura i niby mimochodem zażartowałem, że "chyba dziś pieszo wrócę".
- no pewnie tak, a co myślisz, że ja dziś ci te koła dokończę?
- eeee - zamurowało mnie - noo tak chyba się umawialiśmy. 
- nie no mówiłem ci, że ci je zrobię. Nie mówiłem że w jeden dzień. 
- aha... spoko - pomyślałem wkurzony. Gdybym wiedział bym dwóch nie rozplatał. Zimno ciemno, a ja z buta mam walić... Fuck... Nie tak sobie to wyobrażałem. 

No więc wróciłem do pracy lekko zdenerwowany. Nie lubię być na czyjejś łasce. A "P" to człowiek z podejściem takim flegmatycznym, że zapędzić go ndo serwisu to ciężka sprawa. Ma doświadczenie serwisowe, ma umiejętności, ale nie chce mu się bo zajmuje się innymi rzeczami. Rozmawia z ludźmi z Włoch i ustala warunki zakupów jakichś zamówień w firmie. Generalnie serwisami też się zajmuje " jak mu się zechce" - to znaczy jak mu się rower spodoba. Jakaś wypasiona szosa, to ja zrobi. Jak jakiś drogi sprzęt - także się podejmie. Byle czego się nie dotyka. 

W końcu udało się i jedno kolo było zrobione. Czas płynął, a do końca pracy coraz mniej czasu
- hej dzięki pięknie ci to koło wyszło jedno. - pochwaliłem go w biurze, aby zmotywować go do zrobienia drugiego.
- mhmm
- jeszcze jedno i będzie komplet piękny!
- wiesz, ja ci to robię po znajomości, a nie lubię jak mnie ktoś pod ścianą stawia. To jest nie fair. 
- jak to pod ścianą. 
- zrobię ci te koła, ale nie wiem czy dziś dokończę to drugie. Nie chce mi się. 

Ja pierdziu, nie dość, że rozplotłem mu koła, nie dość, że zaplotłem, tylko wycentrować to jeszcze problem. Gadaliśmy dzień wcześniej, że mi zrobi to powiedział, że zrobi. Nie lubię takich niedomówień i nie lubię prosić się o łaskę. Wiem ile zajmuje zrobienie dwóch kół i w tym okresie pracy, nie jest to coś co trzeba robić przez kilka godzin. Najlepiej strugać hrabiego i pławić się w pyszności, że ktoś płaszczy się przed tobą bo chce coś od ciebie. To próżność, lenistwo... kurcze. Nie jest problemem zrobić coś. 
Jak trzeba serwis zrobić dla klienta w naszej pracy nikomu się nie chce. Jak dla swoich też się nikomu nie chce. Po co my ten pierdzielony serwis mamy skoro nikomu nie chce się do niego wejść. 

Pracy tyle co kot napłakał, każdy snuje się siedzi w necie my na sklepie robimy remanenty. Oczywiście "P" się remanentami nie zajmie, mimo iż odgórnie miał też się tym zajmować. On tylko siedzi w biurze z dziewczynkami i sobie żartuje. Czyta maile czasem pogada na skypie z kimś z zagranicy i obrasta w piórka wielce zarobionego pana "P". Z wyniosłością podchodzi do jakiejś innej brudnej roboty. Czasu na słuchanie muzy przez słuchawki i oglądanie allegro mam pod dostatkiem. 

Pod koniec. w końcu zabrał się za koło. Robił je do za pięć siódma, a inni chcieli już wyjść. No to oddal mi je ubrał sie i stanął w drzwiach. Pogaszone światła, wszyscy ubrani a ja męcze się aby założyć kasetę, oponę taśmę i wpiąć koło do roweru. 
- No dawaj ADAŚ szybko jutro sobie to koło zapniesz.
No szlak mnie trafi zaraz. Wiedział, że chce mieć kolo przed wyjściem. Wiedział, że chce wrócić rowerem do domu. Oddał mi je za pieć i jeszcze pogania mnie abym już szedł, bo chcą zamykać sklep... Wybiegam z kurtka w reku bez czapki i niosąc rower bo tylne koło coś sie nie kręci. Hamulec obciera. 
Zamknęli pracę pożegnaliśmy się i wszyscy się rozeszli. 

Wpiąłem dobrze koło poprawiłem sobie hamulce, ale za mało napompowałem i potem jechałem prawie na obręczy. Kląłem na głos jadąc na wiadukcie. Kurwa - nie ma to jak prosić się o czyjąś łaskę... Chyba wolałbym zapłacić i mieć zrobione z pocalowaniem ręki niż tak na odpierdol się z wielkim fochem...

Trening 10 - Finisz Rafała Majki

Środa, 19 listopada 2014 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Wieczorne pedałowanie, troszkę nie w smak mojej żonie. Chcę abym zjadł kolację i szedł do łózka z nią coś oglądał. A mi wieczorna jazda pozwala troszkę odreagować dzień. Zrelaksować się i przyjemnie spocić. Dziś śledziłem zmagania Rafała Majki na etapie, kiedy wygrał odcinek TdF. Długo jechał pod tą górkę, więc jechałem 38 minut. Godzinnego pedałowania nie mogłem sobie zafundować, bo pocztę po pracy odwiedziłem i odbierałem piasty, a gdy wsiadłem na rower stacjonarnie, to było już za późno. Nie chcę w sumie po 22 ludziom huczeć na suficie trenażerem - jestem człowiekiem. 

Trening 9 - Miało być pół godziny...

Środa, 19 listopada 2014 · Komentarze(1)
Kategoria trenażer
Jakoś tak wstawałem opornie dziś rano i nie mogłem zebrać się z łóżka, nawet przewidywałem, że rano nie będę jeździł. W końcu jednak się zdecydowałem i zanim się zebrałem to było już późno. Stąd 21 minut a nie pół godziny. Trzeba bylo się oblać wodą z rana przed pracą żeby nie śmierdzieć. 

Zdecydowanie pasuje mi nawet krótka jazda z rana. Dodaje energii mimo, że ją odbiera. Lubiłem te poranne wyjazdy o 8:00 jak było ciepło, robiłem wtedy około 25 km czasem więcej. Teraz pogoda do wyżygania "radosna" to przynajmniej te poranne dawki endorfin mnie podnoszą. 

Do pracy 192 - Przetrwać

Środa, 19 listopada 2014 · Komentarze(5)
Kategoria Do pracy!
Co wam będę opowiadał, martwy sezon. Papierkowa robota, albo brak roboty. Inwentaryzacje, czasem kilkugodzinne sprawdzanie listy towarów. Klient? Hmm od święta;D

Po pracy na pocztę po odbiór piast.

To na nich stanie niebawem mój jednoślad;)

Trening 8 - Wyższy stopień świadomości

Wtorek, 18 listopada 2014 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Po ciężkim dniu, znów ciężkim psychicznie, musiałem zajrzeć w głąb siebie. Nie oszczędzałem się. Czuło się wyższe obciążenie, czułem jak mięśnie krzyczą o zredukowanie biegu. Miałem jednak masochistyczna satysfakcję z zadawania sobie takiego bólu i obciążenia. 

Miłe 30 minut z chłopakami z etapu tour de France. Postaram sobie ściągnąć teraz chronologicznie cały wyścig 2014 i lecieć po kolei odcinki. :D

Trening 7 - Ostatnia trójeczka

Wtorek, 18 listopada 2014 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Ostatnia godzina na obciążeniu 3. Kolejne jazdy podniosę troszkę poziom bo trójka już za lekka - zdecydowanie. 
Generalnie jazda udana, choć końcówkę męczyłem jakoś strasznie. Jakby mi chęci odeszły. Pfff 

Bolało - psychicznie, fizycznie spoko, trochę się zgrzałem - normalka

Do pracy 190 + 191 - głowa ciężka jak stal chromo-molibdenowa

Wtorek, 18 listopada 2014 · Komentarze(3)
Kategoria Do pracy!
Hej witam ponownie. Ostatnio  miałem lekkie kłopoty aby się znów zanurzyć w sieci. Troszkę pogoda się popsuła i przez deszcz i mglisto ponure poranki odebrała mi energię witalną. 

Poniedziałek był znośny do granic możliwości... Dało radę się prześliznąć w pracy, coś tam było do robienia, bo zaczęły się remanenty. Wiadomo godziny z kartką w ręku liczenie sprawdzanie, co się zgadza, a co znów nie. O ile to jeszcze mogłem znieść to gęstniejącej końcowo-rocznej atmosfery jakoś nie łykam. Kurcze, czemu to tak jest, że tyle jest spisków, tyle pomówień w firmie, ludzie sobie nie ufają, jedni drugich okłamują, oskarżają. Gdzie jest zespół "team". To naprawdę ważne aby kilka osób czuło się jak drużyna! Rozumiem coraz bardziej zasady team-buldingu, umacniania więzi pracowników na polach - pozazawodowych. Wspólny wyjazd integracja ognisko, jakaś wycieczka rowerowa, jakiś paintball. Kurcze, rozrywka to nie tylko marnowanie czasu, to budowanie silnej więzi miedzy pracownikami, budowanie och wspólnego zaufania i spajanie więzi. 

Czasem jest ok, czasem to gra... gra jakoś tak jakbym chciał. Jesteśmy uśmiechnięci, współpraca się toczy... czasem jednak są takie niesnaski, że łeb pęka. Niby klientó mało, a człowiek wychodzi po tych 9 godzinach jakby przeorał pole. Masakra...

Wyborcza Jazda

Niedziela, 16 listopada 2014 · Komentarze(1)
W sobotę dałem sobie przerwę od roweru, no może nie licząc dojazdu do pracy 3 km i 4 km do obi. W robocie nie działo sie nic, toteż wróciłem do domu i zaraz na zakupy. Reszta dnia to lenistwo i oglądanie filmów w łóżku z żonką. 

Dziś niedzielny wyjazd był bardziej rozbudowany bo uzbierało się aż 13 km. Odwiedziliśmy okręg wyborczy Agnieszki - Jabłonna i mój Os Piaski (Legionowo). Na koniec na obiado-kolację do rodziców i powrót. 
Wcześniej od samego rana budowałem w piwnicy połki i wieszaki na rowery. Generalnie lekko nie było i mimo, że dopiero dziś popedałowałem coś niecoś, czuje się zmęczony całym dniem. 

Zaraz wsiąde na trenażer i skoczę sobie godzinkę z chłopakami z Tour De France;)

Trening 6 - Pierwszy podjazd na TDF

Piątek, 14 listopada 2014 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Dziś kolarze na etapie robili długi podjazd. Majka miał atakować górską premię, ale jednak nie było ataku. Etap po trzech górach i cały 170km, obejrzałem dopiero połowę przez dwa treningi. Dopiero teraz komentatorzy się rozkręcili, zaczęły się jakieś anegdoty itp. Wcześniej spierali się, czy dobrze, że oderbali Amstrongowi tytuły. Jeden był za, drugi przeciw. Obaj nie popierają dopingu, ale no wiecie "tak wymazać zwycięstwo"... nie skumałem. Może za bardzo zmęczony byłem.

Do pracy 189 - Przez wiadukt

Piątek, 14 listopada 2014 · Komentarze(1)
Do pracy i z pracy. Generalnie ostatnio nadrabiam kondycje na rolce, jak się pogoda troszkę ogarnie to może w niedziele pojedziemy z Agą na jakąś przejażdżkę.