Księgowy | strona 227 | Księgowy

Do pracy 84 - Wcześnie dziś wstałem || 53.69km

Piątek, 23 maja 2014 · Komcie(0)
Kategoria Do pracy!
Poranne hałasy na budowie, zbudziły nas z Agnieszką już po 6:15 - więc mimo prób zaśnięcia - na nogach byłem wcześnie. Jeszcze po siódmej, ruszyłem więc w porannym słońce, na trasę. Standardowe pedałowanie wzbogacone o walkę z wiatrem. Jechało się przyjemnie i przyjemny dystans wyszedł. 

W pracy kocioł i młyn. Dużo by opowiadać, ale "Świeżak" znów wyszedł zostawiając majdan podczas gdy ja z rpacy wyszedłem 19:15. Mało tego namotał dziś strasznie! pomieszał tak, że jedni mówili "X" a on twierdził "Y" i klient latał w te i nazad od sasa do lasa. 

Z radością wróciłem do domu - dobrze, że to już piątek!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 83 - Słoneczne dni gorące dni || 12.00km

Piątek, 23 maja 2014 · Komcie(0)
Kategoria Do pracy!
Do pracy w krótkim rękawku. Ciepło cieplej - bryza... lubie jak jest ciepło, ale nie aż taka żarówa od razu. W pracy sporo roboty, troszkę kombinacji troszkę patentów do zrobienia. Odwiedził nas "X" w poniedziałek w raca do pracy po zwolnieniu. Wygląda już na zdrowego. Przebadali go na wszystkie strony i zdrowszy już nie będzie. 

W pracy obrobiłem się bez kłopotów, ale wracałem jakiś taki przytłumiony wieczornym ciepłem. 

Dzień wyszedł całkiem ok, choć dystans tylko troszkę większy niż zazwyczaj. 


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Nocna jazda i test nowych opon. || 50.65km

Środa, 21 maja 2014 · Komcie(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Do Warszawy nocą, po pracy na test nowych opon i ustawkę ze znajomymi. Miało być kilka osób była tylko Camilla. Pojeźdizliśmy pogadaliśmy, wymieniliśmy się doświadczeniami z jazdy na szosie. Ona poopowiadała troszkę o swoim trenowaniu do triatlonu i rozjechaliśmy sie do domów. 

Celem wyjazdu był też test opon, które dostałem od kolegi. Vittoria Diamante Pro Slick - sa o 130g lżejsze na oponie od moich drucików czerwonych, a do tego są to opony w  rozmiarze 24c. Nie sądziłem, że odczuje różnicę, ale odczułem i to dużą! opona jest wyższa choć nie wiele, ale jej właśćiwości są inne mimo 7,5 atm w kole są one dość miękkie a jednocześnie toczą się świetnie po ulicach. Nierówności dobrze zbierają i komfort jazdy poprawił się i to sporo. Nadadzą się w sam raz na nierówne drogi Lubelszczyzny na Maratonie Podróżnika.

Wracanie do domu z wiatrem to jazda po pustych ulicach Jagiellońskiej i Modlińskiej. Pysznie było! 30-35 km/h na liczniku.



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 82 - Dzień spokojny lecz nie od rana || 12.00km

Środa, 21 maja 2014 · Komcie(1)
Kategoria Do pracy!
Rano z Agnieszką wstaliśmy pełni energii, piękne słońce piękna pogoda. Niestety uderzający gorąc za oknem szybko nas stłumił. Ja nie czuje się dobrze, przy tak szybkich zmianach pogody zwłaszcza z 15 stopni na 25 czy 30. Jechało mi się spoko, ale każde zatrzymanie to potok potu, jakbym co najmniej maraton biegł. Organizm się przestawia na tryb letni powoli. 

W pracy nie było "Szczupłego P" bo się rozchorował, byłem ja i Świeżak z czego ten drugi totalnie nie radzi sobie na kasie. Wszystko musiałem ja sam załatwiać, praca na serwisie stała i tak co jakaś pierdoła, to mnie wołał, bo nie mógł czegoś znaleźć. W końcu przyszedł "M" i troszkę się udało wypoziomować prace. Montowałem bagażnik i robiłem zmianę napędu w fajnym Cube. Potem serwis supportu w rowerku za 8 tysięcy, regulacje w tym samym sprzęcie i sprawdzenie sterów. 

I tak powoli do końca dnia dłubałem rowery aż nastała 19ta. Dzień upłynął a ja jestem o jeden dzien starszy:P



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 80 - "Roczniczka" dojazdów w poniedziałkowy słoneczny głodny poranek. || 17.00km

Poniedziałek, 19 maja 2014 · Komcie(4)
Kategoria Do pracy!
Dzień rozpoczął się dość wcześnie. Musiałem być rano na badaniach krwi, więc nie dość, że rano wstałem, to jeszcze byłem głodny. Gdy dodamy do tego to, że położyłem się głodny, to mamy: głodnego, niewyspanego, ziewającego księgowego na rowerze i to jadącego przez miasto. 

W Mediq`u ludzi pełno, nie lubię szpitali, klinik i innych zdrowotnych przybytków. Krew oddałem do badań, i potem polatałem po mieście w poszukiwaniu tła do akwarium. Wszystkie sklepy od 10ej. Szybka kawa i śniadanie u Agnieszki i do pracy fru. 

W robocie nie było co robić, więc robiłem serwisy - taki żart. No obskoczyłem kilka rowerów na "zaś". Jednak zawsze ta sama zasada się sprawdza, jak tylko zaczynam roibić coś na zaś, to robi się młyn i muszę to na zaś odłozyć. To rower do wyregulowania przed sprzedaniem, to jakaś drobnostka komuś tam do poprawienia. 

Najbardziej rozbawiały mnie telefony ludzi na serwis. Dosłownie kilka odebrałem dziś takich samych:
- dzień dobry, ja chciałem zapytać czy można rower na serwis oddać
-  tak można...
- dobrze to ja przyjadę dziś, do której państwo czynni?
- do 19ej
- dziękuje. <klik>

Czy aby rower do serwisu oddać, potrzebo mojego sądnego "TAK", mojego pozwolenia? Mam moc - to ja decyduje, czy dziś to twój rower będzie w serwisie - ho ho!

Jeden z dialogów również mnie ubawił i poniekąd troszkę zmęczył. Właśnie wymieniam bębenek w pewnej piaście, kulki mi się wysypały na stół ganiam je magnetycznym śrubokrętem a tu telefon w najbardziej odpowiedniej chwili. Wycieram na szybko rękę szmatą i odbieram: 
- [...] Wie pan bo ja mam kellysa i mi na środkowej zębatce przy pedałach i na największej z tyłu coś obciera łańcuch. Bo mi wyregulowali w serwisie innym i tak mi się zrobiło! 
- no na takim przełożeniu się nie powinno jeździć, to za duży skos łańcucha. Powinien pan używać innych przełożeń aby łańcuch nie był pod skosem
- Jejku jest pan już druga osobą, która tak mówi. A mi wie pan, obciera też jak jadę na największej z przodu i na największej z tyłu.
- nie używa się takich biegów < tłumacze cierpliwie coś o przekosie łańcucha itp>
- A ja kupiłem teraz DEOR <-cytuje dokładnie - i on będzie lepszy? Bo teraz mam ACER zamontowany i mi obciera, ten deor będzie lepszy?
- Tak deore jest lepsza przerzutką niż Acera, ale to nie rozwiąże pana problemów z obcieraniem. Musi pan... (znów mu tłumacze)
- A jak ja przyjadę to mi pan ten deor założy? 
- Tak
- Dobrze a da się od ręki, bo ja z Pułtuska będę jechał z  tym rowerem. 
- Nie wiem, czy od reki, bo zależy czy będę miał dużo pracy to może to się przedłużyć.
- Ale tak ile to zajmie? 5 minut chyba więcej nie?
- Muszę zobaczyć rower jak pan przyprowadzi, tak przez telefon to trudno mi powiedzieć.
- Ale to normalny rower kellys taki czerwono czarny
- <lol> No jak pan przyprowadzi to zobaczę.
- On nowy jest więc w nim nic nie jest zepsute...
- Dobrze to zrobię to od ręki <staram się skończyć tą "fascynującą rozmowę".
- To mogę jutro przyjechać?
- Może pan
- A po jutrze? Bo nie wiem czy jutro będę mógł
- Tak można po jutrze.
- To przyjadę
- Dobrze.
- Czyli zmieni mi pan mi ten Deor, bo mi obciera....<znów mi opisuje jak mu obciera ...
- Tak, mhmm, dobrze zobaczę... oczywiście
- Czyli jutro mogę przyjechać?
- Tak
- Dobrze to ten to eee dobrze to do widzenia.
- Do widzenia.... - UFFFFFF

I tak oto, włąśnie jak zaczynam coś robić, to telefon się odzywa. I pytają ludzie o najróżniejsze rzeczy. Dziś pytano mnie także o średnicę kulek jakie są w piaście XT, bo pan szukał takich w internecie i nie wie  jaki rozmiar. Pewnie myśli, że mu z pamięci powiem. Inny znów pytał o to dlaczego podczas przeglądu zdjąłem mu ten plastik spod wolnobiegu. Wyjaśniłem - naprawdę spokojnie - że najzwyczajniej w świecie zapomniałem go założyć. Musiałem umotywować wieloma argumentami dlaczego ów plastik jest niepotrzebny. Inny znów pan pytał mnie o wężyki do "wentli "ze składaka. 

Rowera, pedało, wentle, i Deor a na koniec Acer po tym jedzie! 
Tyle na dziś:) Dobrej nocy! Ludzie!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Tour de Wasraw - Czyli mała pętla warszawska || 70.34km

Niedziela, 18 maja 2014 · Komcie(4)
Kategoria Pojeżdżawki
Po wycieczce do Decathlonu i sowitym obiedzie, nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Za oknem jeszcze piękny dzień, choć już jego koniec. Postanowięłm wyskoczyć na nocny rower i dokończyć pętlę, której nie dokończyłem ostatnio nocą z powodu opadów. 
Zamiast nocnego roweru wyszedł popołudniowy, a po zmroku nie wracałem, bo średnie wykręcałem astronomiczne. Jak dla mnie:P

Ogólnie? Ogólnie, to był ogień tam gdzie się dało i relaks tam gdzie trzeba było. Była też męka, gdy droga stawała się dla traktorów a nie dla aut. 



Mapka powyżej obrazuje jaką pętelkę wykonałem. Na ulicach ruch duży a na ścieżkach cała masa rowerzystów, na światłach to się kolejki ustawiały. W największej grupie stałem pośród 15 osób. No prawie jak ustawka kibolska;) Piesi czuli się dziwnie jak nas mijali. A 2m szerokości ścieżka przez drogę była zdecydowanie za mała aby przejechać taką chmarą. Najgorzej w takim tłumie, że o ile na ulicy jeszcze ktoś sygnalizuje skręt to w tej zbieraninie, musisz sam zgadnąć gdzie kto ztłumu pojedzie. Dlatego ja jechałem na końcu i systematycznie ciągle wyprzedzałem...






Mój kokpit prawie jak u Hipka. Tu pytanie do wyżej wymienionego - czy tobie tez się tak telepie ta konstrukcja na wybojach? Ja zastosowałem zipy, ale może te obejmy są stabilniejsze?


Zachodzi słońce na Młocinach... ach....
Po tym zdjęciu szybko do domu bo temperatura z 23-24 stopni poleciała w dół szybko do 18 tu więc gnałem do domu aby nie wymarznąć do reszty.

Dobra jazda, choć wśród spalin, dawno po mieście w ruchu nie jeździłem. Przypomniały mi się dojazdy na uczelnie, jak jeździłem na jakiś wykład na 12 czy 14tą... ech to były czasy. A teraz? :D teraz jest jeszcze lepiej!

Idę spać dobrej nocy - cykliści wszelacy!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do decathlonu - ciekawe zjawiska na ścieżkach || 39.47km

Niedziela, 18 maja 2014 · Komcie(2)
Do decathlonu na zakupy. Tak moi mili - nie do BDC, tylko do decathlonu. Stać mnie tam kupować, pozatym mają duzy wybór i sporo tańsze dętki niż my:) Przed maratonami, przyda się ich zapas do szosówek. Agnieszce kupiliśmy też fajną kurteczkę na deszczyk lekki a ja nabyłem skarpetki. W sumie zakupy niewielkie, ale wyjazd w pięknym słońcu. 

W drodze powrotnej wpadliśmy do Maca na Shake`a a potem z wiatrem do domu. 
Zastanawiające jest dla mnie jednak pewne zjawisko. O ścieżkach wszędzie jest głośno, rowerzyści o nie walczą i domagają się ich budowy, aby były asfaltowe itd. Co więc u licha robią na niej biegacze? Mają obok chodnik, równy z kosteczki - szarej, frezowanej. Dlaczego więc biegacze biegają ścieżkami rowerowymi? Wielce zaskoczeni i niechętnie ustępujący miejsca rowerzystom, biegną sobie (fakt po właściwej stronie - choć i to nie zawsze) i czują się jak u siebie. Mało tego, są zaskoczeni, jak się ich wyprzedza, notorycznie mają słuchawki w uszach, więc reakcja na wyprzedzanie ich (nie tylko na ścieżce rowerowej, ale czasem leśnej) jest paniczna i nieprzewidziana.

Ostatnio w lesie mijałem biegaczkę "klasyczną" - klasyczna biegaczka to super mini spodenki wciskające się w tyłek, różowe adidaski aż widać z daleka, białe słuchawki douszne i smartfon w ręku. Las ścieżka wielkie kałuże a ona truchcikiem sobie środeczkiem. Jadę zwalniam, mówie "przepraszam"... - cisza, "PRZEPRASZAM" - cisza. No to zaczynam ją wyprzedzać powoli po jej prawej stronie, bo biegła lewą. Gdy już się z nią zrównałe, ta jak oparzona z Jezusem na ustach odskakuje wprost w wielka kałuże i wpada aż po kostki. Mówie jej przepraszam, ale ona jest wielce oburzona!

Ze ścieżkami i biegaczami na niej jest podobnie. Jak jechałem sobie nocą po Warszawie widziałem biegaczy koło mostu Siekierkowskiego. Tam w stronę Ursynowa jest ścieżka a obok niej chodnik. Oba szerokie, oba puste i nie wiedzieć czemu rowerzyści jadący nocą - (była godzina około 21-22) - musieli podobnie jak ja omijać biegaczy biegnących po ścieżce. 

I tak koło się zamyka, chcemy jeździć po ulicach, to budują nam śćiezki, chcemy z asfaltu walą nam z kostki, na ścieżce, skoro już musze z niej korzystać mam: pieszych, biegaczy, rolkarzy, mamy z wózkami (wiadomo że kółka od wózka lepiej toczą się po śćieżce!), jamniki, yorki, spaniele, kundle, butelki w formie całkowitej oraz rozbitej oraz wiele innych obiektów. Chce jechać na ulicy, mam zakazy, auta, dziury studzienki, korki. 

Dlatego więc - ciągle poszukuje - jetem rowerzystą poszukującym:)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Po deszczu wyszło słońce || 52.37km

Niedziela, 18 maja 2014 · Komcie(1)
Kategoria Pojeżdżawki
Po pracy do domu, szybkie kilka kanapek i skok na szosóweczkę. Aga pojechała do Mamy a ja nie mogłem się zmobilizować do jazdy 37km i powrotu pociągiem, pogoda była piękna, zdecydowaliśmy więc wspólnie, że zostanę a wyjadę po nią na pociąg. 

Pętla standardowa została wykonana. Podziwiam trollking`a za te jego pięćdziesiątki, bo moja runda ma 38 około a i tak czuje się po niej zmordowany, jak sobie dam w palnik. Początek, to zawsze płaski odcinek na rozkręcenie się. Potem premie górskie x3 ( a może 4), potem znów płasko. W Janówku premia tunelowa, podjazd biorę z siodełka. I dalej nawrót. Oesy ciągną się przez kilkanaście kilometrów. Droga co kilka kilometrów zmienia kierunek po 30-40 stopni więc tu nie da się jechać rytmicznie, bo jak wieje, to co jakiś czas musisz zmieniać rytm!

Na koniec wróciłem szybko do domu chwila przerwy i po Agnieszkę do pociągu. 




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 79 - Sobota wpisywana w niedzielę;P || 10.47km

Niedziela, 18 maja 2014 · Komcie(0)
Do pracy w sobotę, jak w każdą sobotę, jak zawsze na rowerze, niezmiennie tak od kilku miesięcy. Chyba zapomniałem już co to jest wolna sobota. W deszczu jechałem, ulewnym dodam! W pracy pustki, po poprzednim zwariowanym dniu dziś niewiele się działo. Poza tym, że z niewyjaśnionych przyczyn, na ręe mam siniaka giganta. Wczoraj bolał mnie nadgarstek a dziś siniol jak ta lala. Taki soczysty czerwony:D To dobrze, że mam siniaka, bo to dodaje wiarygodności serwisantowi - brudne ręce też mieć trzeba, bo wtedy widać, że pracuje. 

Ludu w sklepie mało, chyba ani jednego roweru nie sprzedaliśmy - co zaś się tyczy siedzenia to swoje odsiedzieć trzeba było - niestety. I tak było nas dwóch mniej niż zwykle. Po co więc za każdym razem jest pełny skład? Nie można co której soboty wolnej zrobić? Nie rozumiem tego, ale no ok... pieniądz najważniejszy.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 78 - Dzień niemocy. || 10.47km

Sobota, 17 maja 2014 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Matko co za dzień wredny i ponury. Nie dość, że od rana powódź w kraju, to jeszcze ulewa z nieba a ja do rpacy. Nie żeby Islandia mnie nie przygotowała do takiej jazdy, ale nie ukrywam, że nieco odwykłem. Po śniadaniu długo zbierałem się do wyjazdu. W końcu obzuty w przeciwdeszczowe spodnie kurtkę czerwoną kaptur i czapkę z daszkiem - ruszyłem do roboty. Miotało deszczem a w lesie wiatr strącał na mnie całe wiadra wody z liści. Było w tym jednak coś niesamowitego. Ludzie w autach, skuleni a ja na rowerze. Wiało w twarz, ale nie tak jak na wyspie. Jechałem uśmiechając się do siebie i mając w duszy wszystko dookoła.

W pracy przebrałem się w suche i założyłem suche buty. No i zacząłem dłubać, pogoda jednak była tak deprymująca, że po 3 godzinach rpacy energia mi odeszła. Zacząłem ziewać, zacząłem się znuć a robota nie paliła mi się w dłoniach. Normalnie dzień niemocy. 

Dziś w sklepie ciekawe zjawisko. Pod sklep podjechało porsche. Mniej więcej takie;
Z niego wysiadł pewien pan, jak dało się odczuć bogaty i dosyć bufoniasty. Wszedł do sklepu i powiedział, że on przyszedł w sprawie roweru, który ma tu na niego czekać. Kolega "M" zapytał o jaki rower chodzi, bo on nie wie. Na to pan wielce się obruszył i zaraz wyjął telefon i zadzwonił do "naszego szefa" informując go o tym, że tu nikt nic nie wie itd. 

W dobie całej sytuacji, pojawia się jeszcze szczupły i wysoki pan w garniturze - z rozmowy wywnioskowałem, że to współpracownik tego z porsche. I tak z każdą chwila zbierało się coraz więcej ludzi, wokół pana z porsche. Pan z tego srebrnego pojazdu mianowicie przyjechał po rower - o czym wspomniał na samym początku. Rower wartości około 15 tysięcy. Szosówka na mega wypasie firmy BH. Imć z szybkiego auta, był niski, lekko łysiejący z przetłuszczonymi siwymi włosami po bokach na dodatek z lekkim (no może nie lekkim) brzuszkiem. 
Nie miał pojęcia o rowerach nic pozatym, że mają koła i padały. 

Jak go przygotowywali do szosy i sprawdzali wysokość siodła i innych elementów to cyrk kręcił się wesoło:
"a jak tu się te zębatki zmienia?"
"musisz wcisnąć na klamkomanetkach"
"w czym? A to? - nie ale to przecież hamulce są..."
"musisz tak w bok dać tam pod klamką masz takie coś"
" a te pedały to do tego te boty muszę jeszcze mieć zapinane nie?"
"tak buty ci dobierzemy zaraz"
- godzinę później - 
"ale te buty to tak na stałe przypinam? Jak to odpiąć - nie chcę chyba takich - wole klasyczne pedały"
"nie no spokojnie przyzwyczaisz się, musisz troszkę pojeździć"
" A tej kierownicy to nie da się wyżej tak z 10 cm dać Taki strasznie wyciągnięty jestem..."
"Nie no wiesz, to rower szosowy tu się ma taką pozycje..."

Facet dobrał do roweru - bidony, dętki całą masę pierdół z najwyższej półki, jakieś spodenki kolarskie i temu podobne bajery. Nie miał pojęcia z czym to się je, nie wiedział co do czego, ale jak posiadacz  porsche zafundował sobie rower za 15 koła. Po prostu takie rzeczy to w filmach się ogląda! Niewiedza tego kolesia na temat roweru tej klasy jego właściwości i potrzeb jakie ma, była porażająca.

Reszta dnia to składanie rowerów dla bardzo ważnych klientów za kilka ładnych tysięcy i pomiędzy robienie serwisów tych co jeszcze zostały do zrobienia. I tak dzień przetrwałem... w domu wpadłem taki zmęczony, jakbym nie wiem co zrobił ciężkiego. Może to pogoda, może to ogólnie niskie ciśnienie? A może nerwowa atmosfera w pracy panująca od kilku dni.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew