Do pracy 37 - Hulaj szosa, piekła nie ma;)

Poniedziałek, 24 marca 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Do pracy!
Ciekawie dziś musieliśmy wyglądać z Agnieszką gdy jechaliśmy do pracy. Ona jechała na MTB, a ja podczepiony z tyłu za jej sakwę, holowałem się na szosie. Nie miała ona ani supportu, ani pedałów, jedynie hamulce. Było momentami niebezpiecznie, bo nie było jak nóg położyć na ramie i nie raz mi  się noga ześlizgiwała i huśtało mną - "mniota nim jak szatan"

W pracy byłem po dziewiątej z minutami. Zabrałem się do pracy. Zamontowałem support, korbę, łańcuch. W ruch poszły nowe linki powlekane teflonem i nowe pancerze z czerwonymi końcówkami. Rower do kupy złożony i hula, niebawem wprowadzę w życie plan wieczornych rundek.

W pracy nowy pracownik... Dziwny jakiś facet po Lingwistyce około 35 lat. Taki z teczka, niezrównoważony, ale o tym kiedy indziej. 

Decathlon z Agnieszką

Niedziela, 23 marca 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Wyprawa do Decathlonu w celach zakupowych. Oszukała nas jednak pani przez telefon twierdząc, że sezon rowerowy już się zaczął i że ubrania rowerowe już są. Rowery może faktycznie wywędrowały na pierwsze miejsce, ale z ubrań to jeszcze spore braki, butów rowerowych brak, spodenki przerzedzone i wszystko takie jeszcze w proszku. Skończyło się na szybkiej wizycie zakupie rękawiczek letnich na nocne jazdy dla mnie i Agnieszki i powrocie.

Odwiedziliśmy też MC Donalda i zafundowaliśmy sobie po "szejku" czekoladowym. 
Zimówka już dogorywa a raczej jej napęd. Dziś jadąc za Agnieszką nie mogłem przyspieszyć a jak rower wpadał na jakieś nierówności, to też skakał łańcuch. Normalnie zęby można sobie wybić czasem. Rower typowo antynapadowy :P

W domu w ramach terapii zajęciowej wypucowałem łańcuch od szosy, dopatrzyłem się, że to tylko HG 40 i znając życie pewnie niebawem, przy moich planowanych przebiegach trzeba będzie go zmienić na coś mocniejszego. 

Projekt Biały Cień rozwija się.W poniedziałek pojadę na 9:00  do pracy, z szosą. Pojadę - to pojęcie dość przekorne. Plan jest taki, że ja będę holował Agnieszkę, która dosiądzie mojej szosy i będzie wieść się z tyłu. Przy Wiadukcie się zamienimy i sam dalej już pomknę do pracy. Wcześniej zajmę się rowerem i złoże go do kupy. W ruch pójdą nowe linki i być może pancerze. Zobaczę co się da zrobić w tą niecałą godzinę. 

Niebawem odkuje się z dystansem - obiecuje to sobie!

Plany na jutro, pojutrze na kiedyś tam

Sobota, 22 marca 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Ostatnio w pracy wpadła bardzo dobra wiadomość, mianowicie oddechu złapiemy nieco. Za te 9 h dziennie i każdą sobotę dostaniemy w bonusie jeden dzień w tyg, kiedy będzie można przyjść na 14 tą do pracy. Rozradowałem się niezmiernie, bo bardzo liczę na większe trasy w te dni. Choćbym miał wstawać o piątej, czy nawet o północy. Przynajmniej raz w tygodniu będę mógł poświęcić czas na dłuższą wycieczkę! 

W mojej głowie rodzi się więc kilka pomysłów na trasy. I kombinuje jak tu wcisnąć 200 tkę w tą "14tą". Czy będę nadawał się do pracy po 200km :), jak będę wyglądał o 19ej kiedy przerobię te 5h pracy. Ambitnie podchodzę do tego wyzwania, bo szosą już się składa. 

Trasa lżejsza:

 Mam nadzieje zrobić przynajmniej jedną taką zanim dosiąde jakiejś dwusetki. 

Dwusetkę planuje raczej oklepaną i nastawiona na dobry asfalt. Pewnie więc polecę tak:


Nie mam złudzeń, że będzie ciężko potem w pracy, ale liczę w końcu na przełamanie tej bariery i w te coraz cieplejsze dni jazdę coraz dłuższą i częstszą. 25 maja start w Kaszebe Runda się zapowiada, do tego czasu trzeba będzie dobrze te 200tki. 

Ech wiosna, plany i banan na twarzy przed nowościami! Mrrrrr

Do pracy 36 - Wesoła sobota

Sobota, 22 marca 2014 · Komentarze(4)
Kategoria Do pracy!
Sobota dziś była zwariowana, ale ku mojemu zaskoczeniu, nie było kotła. Bylo spokojnie aż zanadto. Wyrabialiśmy się ze wszystkim i nie było spinki. Pewnie piękna słoneczka pogoda sprawiła, że ludzie wyszli na rower zamiast iść na zakupy. Sprzedałem chyba ze dwa rowery i kilka do jazdy przygotowałem. Jakiś montaż błotników jakiś jeden licznik, i chyba jeszcze raz błotniki szybkie;) Mało upierdliwych klientów i chyba tylko jedna obrażona pani. 
- ja chcę ten rower w innym kolorze obejrzeć!
- Dobrze, mogę pani pokazać na stronie krossa jakie inne kolory ma ten model
- Ja w internecie widziałam zdjęcia, chciałabym zobaczyć ten rower naprawdę!
- Obawiam się, że w tej chwili nie jest to możliwe, mamy rowery w kartonach na górze i jeśli zdecyduje się pani na inny dostępny kolor w rozmiarach jakie mamy u nas dostępne będzie można go dla pani złożyć na poniedziałek. 
- Chodzi o to, że w internecie producent oszukuje z kolorystyką. Zdjęcia są przekłamane i podrasowywane graficznie i kolory są całkiem inne niż w rzeczywistości. O na przykład ten! W internecie mówią, że to szary ze złotym, a to jest ledwie jakiś marny grafit z żółtym lekko połyskującym.
- niestety przykro mi nie jestem w tej chwili w stanie przynieść pani roweru, ponieważ, jak wspomniałem są one pakowane w kartony.
- to niech mi pan zwiezie taki rower, ja chcę tylko zobaczyć kolor jaki ma rama.
- przykro mi nie mogę teraz tego dla pani zrobić. Magazyn jest dość spory i znalezienie odpowiedniego koloru i zwiezienie roweru na dół nie zajmie chwili. Możemy się umówić, że w poniedziałek dla pani przygotuje rower do obejrzenia.
- ach tak? No to do widzenia. 
- do widzenia;P

Po pracy odwiedziła mnie Agnieszka, która tego dnia zrobiła 4 km beze mnie:( Potem razem pojechaliśmy odebrać ramę z malowania. Piękna biel! Malowanie dostało też mocowanie bagażnika na sztycę. poprzednio, było ono szare a teraz do kompozycji dostało barwę stylowej czerni. 








Finałowy projekt dopiero wkrótce. Dojdzie element czerwieni i oczywiście korba i pedały, teraz natomiast w stanie surowym wygląda tak:

Do pracy 35 - Piątek weekendu początek

Sobota, 22 marca 2014 · Komentarze(2)
Kategoria Do pracy!
Do pracy deczko dalej bo pojechałem do przychodni odebrać leki jakie sobie zamówiłem. Potem do apteki i dopiero do pracy. 
W robocie nie było wiele do pracy, tu jakiś przegląd mały, tu mocowanie bagażnika... i tak się jakoś dzień kręcił. Oczywiście nie obyło się bez fajerwerków z "X". Mieliśmy dziś ostrzejsze starcie. 

Przyjmowałem rower, bardzo stara i bardzo zaniedbana szosówka. Ciężko z częściami, bo koła na 27 cali a to już trudne do dostania. I tak staliśmy z klientem i dyskutowaliśmy co tu zrobić aby do ładu ten sprzęt doprowadzić. Biedny "X" przechodząc któryś już raz nie mógł przeżyć i rzucił do mnie przy kliencie:
"a co ty 40 minut ten rower spisywać będziesz?"
"tak, mam taki zamiar bo to ja go spisuje nie ty" - odpowiedziałem i wróciłem do spisywania zaleceń w związku z rowerem.

Jak "X" wrócił a klienta nie było, to się zagotował, poszedł do mnie, jakby chciał mi przywalić na 10 cm ode mnie i spieniony:
"ty mi tu synku nie podskakuj, ile ty masz lat żeby mi pyskować, wydaje mi się, że ja cię tu zaraz ustawie i to moment."
"posłuchaj, ja jak ty spędzasz czas na fajku czy w kiblu po pół godziny, to ci nie wyliczam, spisuje rower dłużej, bo tego wymagała sytuacja, jak nie wiesz o co chodzi to nie komentuj, a już na pewno nie przy kliencie. "

Rozeszliśmy się w atmosferze wojny. Później wyjaśniliśmy sobie nawzajem, a w sumie to ja wyjaśniłem sobie z "X" sytuacje. Podszedłem do niego i wymieniliśmy kilka zdań. Było szorstko, ale doszliśmy do porozumienia. Ja przeprosiłem go że tak mu odpowiedziałem, a on stwierdził "że to był tylko żart w moim kierunku". Wyszło na to, że "on niby żartował".  Była nieprzyjemna sytuacja, i zaskoczyło mnie w jaki sposób on do mnie podszedł. Jakby chciał się bić. 
Co zrobić palant jakich mało. Nie specjalnie się przejąłem nim. Bo akcje ma nie z tej ziemi. 

Klient przychodzi rower już prawie zrobiony, po czym okazuje się, że koło które mu przeplótł, zamiast na 8 to na 7 piaste założył i dziewiątka nie wejdzie. No to na następny dzień. Następny dzień klient przychodzi a "X" jeszcze reguluje przerzutkę. Czasu na fajka, na ;latanie za pierdołami zawsze znajdzie;)

Ja robię swoje, to o co mnie poprosi, robię dużo rzeczy zamiast niego. Staram się nie mieć "ale", bo jeśli coś potrafię zrobić to to robię a "X" nie będzie się  przecież zajmował czymś tak błahym jak przegląd, czy regulacja przerzutek. Mocowanie bagażnika? W życiu. On najchętniej dłubie coś w kołach, zakłada jakieś piasty i spędza sporo czasu na lataniu to tu to tam... nie wiadomo po co:P

Tego dnia byłem poza serwisem także na sklepie. Trafił mi sie klient, który wycisnął ze mnie całe umiejętności negocjacyjne. Niby w żartach, niby na serio namawiał mnie na rabat i to spory:
"wie pan bo ja nie jestem jeszcze na ten rower zdecydowany, i niech mnie pan przekona w jakiś ciekawy sposób"
" 3% tylko? Ale niech pan spojrzy za okno wiosna idzie lasy pachną a te trzy procent wydaje sie takie jeszcze zimowe, a przecież chce pan ten rower mi sprzedać"
"To może niech pan do szefa zadzwoni, powie, że stoi kolo pana klient chętny na rower i poprosi go o jakieś ekstra upusty"

i tak mi filozofował i mendził, bo rower 29er za 1760 był a on chciał go kupić z a 1500... No i chyba trafiła kosa na kamień, bo pomimo jego kolorowej gadki nie byłem mu dłużny:)
KLI: "no dalej, niech pan weźmie telefon i zadzwoni to szefa, pewnie ucieszy się, że pan ma takiego klienta i że sprzedał kolejny rower. I ja będę zadowolony z rabatu i pan zyska w oczach szefa"
JA: "Wie pan a gdyby teraz szef miał bardzo ważne spotkanie, którego wartość przewyższa te 1700 zł dziesięciokrotnie, i był w tym momencie w trakcie ustalania bardzo ważnych spraw dla firmy? Telefon z mojej strony o zwykłe 1700 zł myślę, że nie poprawiło mu humoru. I pan nie dostałby rabatu wcale a ja straciłbym w oczach szefa, który jest bardzo srogim szefem"

No i facet zamilkł... Kupił rower z 5% rabatem i odszedł zadowolony, jednak chyba sądził, że swoją jakże kwiecistą gadką  przegada mnie a tu trafił na równie dobrze giętą gadkę jak jego;)

Koniec dnia w zamęcie kilka serwisów na raz się trafiło... udało się jednak do ładu dojść i wyjść o przyzwoitej porze.

A już jutro odbieram ramę:D


Do pracy 34 - czwarek pełen przygód

Czwartek, 20 marca 2014 · Komentarze(1)
Kategoria Do pracy!
Co się dziś w firmie działo, to przeszło najśmielsze oczekiwania...
no Matko - Bosko - Kochano!

Nie chce mi się całej historii opisywać, bo to by wymagało wyciągnięcia niedociągnięć "X"- a z przed tygodnia. Generalnie powtórka z rozrywki - klient stoi - rower miał być zrobiony, będzie na za chwilę i nagle okazuje się, że jednak na jutro;)

Co ja się będę przejmował, przecież "X" rządzi... ja nie składam rowerów jak prosił "D" zaraz zabraknie rowerów na salon i będzie chryja na całego...
Cóż jutro zapowiada się Meksyk bo dziś "D" nie było a jutro dowie się o czymś mało przyjemnym i znając życie skończy się awanturą. 

DO tego piątek i sobota słoneczne będą i sobota będzie kociołkiem!

Do pracy 33 - dopiero środa

Środa, 19 marca 2014 · Komentarze(3)
Kategoria Do pracy!
Odkąd czekam na zrobienie szosy, jakoś mi się dni dłużą, ten ciągnął się niemiłosiernie. Pracy było sporo a "X" wyszedł przed 16tą... no i zostałem sam. Oczywiście "X" zadbał o to abym musiał się za niego wstydzić. Przyszedł klient po rower który nie był zrobiony, a "X" rano wspomniał, że "jak będziesz miał chwile to skończ tego SCOTTA" no i robiłem go mimochodem. Patrze ,a tu klient. Zamieszanie totalne, bo "X" twierdzi, że rower był na tą sobotę "co ma być" klient zaś, że na "tą sobotę co była" i jeszcze raz telefonicznie przekładny był odbiór... No głupio mi było jak nie wiem bo koles po raz czwarty podchodzi odebrać rower i klapa.

Wielki "D" zdziwił się, w ciągu dnia, czemu robię serwisy, skoro miałem składać nowe rowery, rozłożyłem ręce, na co "X" stanął w mojej obronie i stwierdził, że to on mnie poprosił. D - odszedł usatysfakcjonowany odpowiedzią. A "X" knuje niecny plan. Wpadł na pomysł, że powinienem jeden rower z pudełka rozłożyć niech będzie na stojaku, a robić mam serwisy ( w domyślę zamiast "X") rower na stojaku będzie strachem na "D" bo jak przyjdzie, to będzie widać, że niby składam, a nie będę składał. Cwany plan "X" rozbija sie o podstawy  - rowerów na sklepie ubywa w tempie zaskakująco szybkim, i takie działanie skończy się niedługo pustkami i spadkiem obrotów sprzedarzy. Cóż mogę rzec... plan słaby ma "X", ale przynajmniej dobrze kombinuje, żeby się nie narobić. 

W sklepie nowość, mamy - "DING-DONG`a". Zamontowaliśmy sobie dziś bezprzewodowy dzwonek, którego pilot ma "M" na sklepie, a głośnik jest u nas w serwisie, jak są klienci w kolejce, czy na sklepie - rozlega się ding-dong i biegniemy. Lub lepiej powiedzieć, że ja biegnę, bo "X" ma: "ręce brudne w smarze". Troszkę tak jak w biedronce na kasach, tylko łagodniejszy dzwonek. 

Przez te kilka tygodni wolno i opornie ale przywykłem do "X" - taki z niego chłopek roztropek, taki głupek, a jednocześnie taka złota rączka. Nie zawsze mu się chce, a czasem mu odwala szajba, ale pogodziłem się z losem i jakoś egzystujemy. Zasada numer jeden - I do it fot money:) a zasada numer dwa: "X" jest szefem serwisu i mam go słuchać:P Tak mówił wielki D cóż więc ja mogę. 

Dziękuje dobranoc

Do pracy 32 - Pożegnanie z Venitą.

Wtorek, 18 marca 2014 · Komentarze(1)
Kategoria Do pracy!
Dziś odwiozłem Venitę na makijaż. W sumie raczej chyba na pełną operację plastyczną z poprawianiem nosa uszu i makijażem permanentnym na dodatek. Venita, więc odchodzi. Narodzi się niebawem nowe, lepsze bardziej diabelne stworzenie. 

W pracy klasyka, składanie rowerów i regulacje przerzutek. Wielki D miał dziś zły dzień i opierdzielał wszystkich za wszystko, o dziwo mnie się nie oberwało. Czy to dobry znak? Nie wiem, dostałem za to dokłądny instruktarz jak przykręcać kierownicę w składanym rowerze. Słuchałem tak uważnie, jakby odsłaniał przede mną tajniki czarnej magii. Zadawałem konstruktywne pytania i używałem spójników potwierdzających: "aha" "faktycznie" "masz rację to dobry pomysł". Wielki D czuł się nauczycielem a ja zwyczajnie pochłonąłem energię jego Wk-wu przez naukę:D 

"X" dostał opierdziel, za to, że znów nie ma kluczy, że bałagan i że nie dopilnował jakichś tam rzeczy, Innym też się dostało. Jeden kolega nazwijmy go "Dziedzic" nawet zebrał bęcki za to że rano zaparkował na miejscu dla klientów. 

Pozatym nie działo się nic nowego. Moje ręce z człowieka białego zmieniły się w ręce mulata. Smar chyba już wniknął mi w skórę i odmycie się to kwestia wytrawienia w kwasku cytrynowym. Linie papilarne moje podkreśla piękna czerń, nadając im takiej głębi:)
Ciekawie jednak patrzy się na to co robię. Jak sobie dziś podsumowywałem, to całkiem sporo rzeczy robiłem przez te ponad 4 tygodnie pracy. Ilość wyregulowanych przerzutek, zmienionych opon i dętek sięga już chyba wyniku 30 albo lepiej. Na koncie złożonych rowerów mam też powyżej 30 spokojnie. Dziennie składam po 3-4, a gdy serwisu więcej to tylko dwa. Sprzedaż rowerów wrasta z każdym dniem, dziś uhandlowałem trzy maszyny za łączną kwotę powyżej 3 tysięcy.

W moich dłoniach spoczywa bezpieczeństwo rowerzystów tego powiatu:) Obrót serwisowy mamy spory i czasem jak się "X" nie może obrobić, to mu pomagam. Przydaje się to, bo czasem jak jest jakaś zapieczona śruba czy support, to on przybywa z pomocą. W sumie nasze układy się unormowały. Nie pałamy przyjaźnią, ale jest takie silne 4 w naszych relacjach. Biorąc pod uwagę, że jak przyszedłem wkurwiał mnie jak pierun, to teraz jest ok. On zbiera zjebki, za to czego nie zrobi, ale chyba już przywyka. Pierwszy sezon, kiedy "sam" jest kierownikiem serwisu i musi sobie układać pracę, zaniedbuje rzeczy i popada w chaos. Czasem mu pomagam się wygrzebać, ale to nie pomoże. Na dłuższą metę bowiem ilość chwil spędzonych na fajku i w WC z Tabletem, jest odwrotnie proporcjonalna do ilość zrobionej na serwisie pracy. Może z czasem skuma tą matmę;)

Wieczorem powrót z Agą przez puste miasto. Cisza spokój i wreszcie w domu!

Do pracy 31 - zmiany dobre i złe

Poniedziałek, 17 marca 2014 · Komentarze(5)
Kategoria Do pracy!
Ostatnio wiele z was, (a na pewno Hipek), pytają mnie czemu te zmiany, co one wnoszą. Wnoszą inne nowe nieznane.


Ja od zawsze lubiłem zmiany, lubiłem coś przeinaczać, robić po swojemu, modyfikować, tworzyć coś innego pod siebie. Z tym rowerem jest podobnie. To nowa dziedzina, jakiej jeszcze nie znam. Rower szosowy, a więc aspekt przeze mnie rozpoznawany dopiero. Eksperymentuje z częściami, kierownicami, sprawdzam przełożenia w korbie, a zmiana koloru ramy to placebo, dla potrzeby zmiany samej ramy. Chciałem zmienić ramę, bo tak zwyczajnie mi się nie podobała w 100%, lubię zachwycać się swoim rowerem a Vento kolorystyką był taki miałki, i bezpłciowy. 

Czemu biel? Bo marzy mi się Accent DX ONE

To właśnie ten rower popchnął mnie do zmian. 
Biel komponuje się z czernią i innymi kolorami, które dodam do roweru. Drugi kolor bazowy to będzie czerń i czerwień. Jednak jak to wyjdzie w końcowym rozrachunku przekonam się niebawem!

Pozdrowienia dla Quick Color z Michałowa Grabiny!

Kulisy projektu - biały cień!

Niedziela, 16 marca 2014 · Komentarze(5)
Dzisiejszy dzień był bez rowerowy w pojęciu przebytego dystansu, jednak był rowerowy w związku z projektem "Biały Cień".
Co się dzieje? Otóż dzieje się dużo. A w zasadzie będzie się działo już niebawem. 


Zdemontowana Venita, czeka na...

Nowe siodło... 


A także na nowe czerwone akcesoria...

A co to jest projekt "Biały Cień"? Otóż to jest projekt mniej więcej taki:


Rower pomalowany będzie na biało, a jego kolor zwieńczą czerwone elementy.
  
Planuje nabyć jeszcze z czasem , czerwony kapsel od sterów, czerwony zacisk i być może czerwone zaciski do kół na imbus. 

Całość projektu jest pod patronatem firmy: Quick color mojego znajomego Marka. Rama i widelec dostaną malowanie proszkowe w białym macie. 

Myślę, że w piątek rower znów będzie na kołach...:D