Trening 7 - Szybka trzydziestka

Czwartek, 23 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Kolejna jazda z cyklu szybka trzydziestka. Zaskakujące spostrzeżenie na dziś. Przede wszystkim, czułem, że zaczyna mi brakować biegów. No ok, miałem jeszcze jeden pod ręką 3 x 8, a nawet użyłem go podczas ostatniego, nazwijmy to, odcinka na 10 minut przed końcem. Jednak zdecydowanie lepiej szła jazda. Końcówka jak zawsze - na wyczekiwaniu końca - jednak nie w tym rzecz. Przez caly trening pedałowałem z przełożeniem 3 x 7.

DST15,80km
Obciażenie 2:(:(

[edit]

Własnie odkryłem co jest tego przyczyną, podczas jazdy spadła mi ze stołu manetka oporu i przełaczyła sie na obciążenie nr 2;/

Ech szkoda, liczyłem, że naprawdę zrobiłem postęp. Cóż, trudno trening na pewno nie poszedł na Marnę, bo jakby nie patrzeć czuje się wypompowany po tej jeździe!

Trening 6 - Półtorej godziny jazdy na MRDP

Czwartek, 23 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Dzisiejsza jazda na siodełku skupiona była głównie na przygodach Waxmunda na mrdp. Słuchanie długiego opisu z jego przeżyć na tym maratonie, towarzyszyło mi głównie, podczas dzisiejszej jazdy. Nie szło jednak dziś tak jak poprzednio, walczyłem z zegarkiem. Walczyłem z "niepatrzeniem" na czasomierz, mimo, że licznik miałem ustawiony nie na czas, to jednak oczy leciałyna ten zegar laptopowy. Może błędem była świadomość, dokładnie o której zacząłem trening. To sprawiało, że wiedziałem po prostu o której on się skończy. Poprzednie jazdy jechałem troszkę na ślepo nie wiedząc dokładnie kiedy zakończy się czas. Kilkukrotnie podczas jazdy właczałm sobie kawałki hip - hop z You-tuba: min Łonę.

Sama jazda nie była zła, wysyłkowo, miałem wrażenie, że nawet nieźle było, ale nie patrzyłam za często na prędkość - pilnowałem jednak przełożeń. Tu jest poprawa ewidentna. Miałem dużo dłuższy czas przełożenie 3x6 a 3x5 chyba wrzuciłem tylko na rozgrzewce. 

O tym, że cały dzisiejszy treningowy przejazd był lepszy na pewno świadczy średnia. Jest nieźle, wyraźnie widać poprawę po wczorajszej jeździe. 

DST:39.60
AVS:26.40km/h
obciążenie 4

Trening 5 - Szybka trzydziestka

Środa, 22 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Kolejny i ostatni już trening w stylu "Szybka trzydziestka". Zaraz zbieram sie po Agnieszkę i mam kilka spraw do załatwienia na mieście, toteż dziś pedałowania na rolce już nie będzie. Małe podsumowanie dnia.

Odbyłem dziś 3 jazdy, jedna półtorejgodzinna nieco słabsza od wczorajszej a następnie dwa szybkie trzydziesto minutowe przejazdy. 
Na tym drugim dałem z siebie wszystko. Końcówka była ciężka a ostatnie 10 minut jechałem na 3x7. 
Średnia wyższa dystansu w tym czasie. Ciekawy jestem w jaki sposób rozwijać będzie się ta moja trzydziestka na przełomie tygodnia. Nie wiele zabrakło mi do 15 kilometrów na tym odcinku. Liczę, że jeszcze w tym tygodniu w 30 minut przejadę tą piętnastkę. 

Pozdrowienia dla Autora za super motywację do jazdy w domu!

Nudy na pudy i kapusta i kwas? Tak pewnie odbieracie moje treningi, ja jednak - przynajmniej na razie, mam z nich satysfakcję. Przesłuchuje relacje z maratonów długodystansowych a dziś podczas ostatniej trzydziestki słuchałem relacji Waxmunda z MRDP. Jestem dopiero po pierwszym noclegu, ale nieźle to motywuje do dawania z siebie wszystkiego na siodełku. 

Za oknem mimo, że już 16:00 nadal widno! Ha dzień coraz dłuższy! To jest to!

Trening 3 - Trudne 1,5h

Środa, 22 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Dzień drugi z serii trenażerowania. Znów jazda bez linijki, lecz dziś o wiele słabiej mi się jechało. Kiedyś jakiś kolaż, na pytanie reportera, jak mu się jechało na wyścigu odpowiedział:
"źle mi się jechało, ale to znaczy, że dałem z siebie co mogłem, jak mi sie dobrze jedzie znaczy, że nie daje z siebie wszystkiego"

Czy to, że dziś miałem kryzys oznacza, że dawałem z siebie więcej? Patrząc na dystans, wydaje się, że faktycznie jazda była efektywniejsza, bo przjechałem więcej, ale i czas w jakim to zrobiłem był dłuższy. Co więc wynika z tego?

Jechałem wolniej - dziś tylko 23,16 km/h
Gdybym jechał z tą samą średnią co ostatnio miałbym dystans 39km. 
Obciążenie - 4

Jestem jednak generalnie zadowolony, przede wszystkim, czas jazdy był deczko dłuższy, choć nie bylo to zaplanowane. Do tego średnia nadal wysoka a planuje jeszcze dziś dokrętkę tak powiedzmy pół godzinną więc nie spisuje jazdy na straty. W terenie przy -9 zrobienie równego 1,5h pedałowania byłoby bardzo trudne.

Co zaś do otoczenia, to pedałowałem dziś troszkę z Ju Tu Bem. Oglądałem durnowate filmiki, jeden film dokumentalny o człowieku - drzewie a na koniec upajałem sie boskimi widokami z kamerek GO-pro long-borardowców gnających po szosach w USA w pięknym słońcu. Nieźle odpręża i zdejmuje bagaż z głowy podczas jazdy. 

Z Agnieszką do pracy - Paradoksy na mieście.

Środa, 22 stycznia 2014 · Komentarze(1)
Z Agą do pracy w porannym - bagatela - 9 stopniowym mrozie. Szybkie zakupy i powrót. Dziś mimo mrozu i chyba 5 warstw na sobie jechało się źle. Temperaturowo było ok, ale czułem, że nogi nie daja z siebie wszystkiego. Może ma na to wpływ poprzedni trening? Może jednak organizm odczuł wczorajsze 1,5h pedałowanie? Nie wiem. Jakoś dziś nie mogłem złapać rytmu na tych 10 kilometrach. Może z powodu wysokiego mrozu obniżyło się ciśnienie w tylnym kole?

Ludzie dziwnie patrzą na nas rowerzystów w takie mrozy. Nie wiem czemu:D To, że o nas nie pamiętają to niestety też wiem...
Święte krowy przybywajcie na ulicach zapieprzajcie!

PS. 

Oblukiwała mnie dziś Straż miejska koło Agiu pracy. Staem koło przejścia dla pieszych a oni jechali wolno Pisudskiego. Facet za kierownicą patrzył na mnie i tylko czekał aż przez zebrę przejadę. A ja stałem, stałem i stałem. Jak już nie mógł się strażnik bardziej przez ramie obejrzeć lukał w lusterko. Przebiegłem pieszo na druga stronę z rowerem, ku ich - jak sądzę - niezadowoleniu. Swoją drogą na 100% pewny jestem, że czekali aby mi mandat ustrzelić... i po co? Przecież to tylko przejście dla pieszych. Widać, że zimą im się zmysł na mrozie wyostrza. W tym miejscu koło dawnego Orange, już wielokrotnie straż miejska kosiła ludzi za złe parkowanie. Paradoks polega na tym, że jadąc od Urzędu miasta w kierunku PKP, parking mamy Po Lewej (wcześniej jest po prawej - nie w tym rzecz) ludzie jadący autem i chcący się zaparkować po lewej "łamią" przepis bo jest podwójna ciągła i pasy (te na których stałem). Nie jeden już zapłacił mandat za taką jazdę. 
Kiedyś nawet Agnieszka dostała upomnienie od strażników za to, że jadąc od Urzędu skręciła do pracy w lewo na przejscie dla pieszych. Nie ma bowiem jak inaczej zjechać, poprawny manewr wg strażników w tym miejscu to:
* skręt w Mrugacza,
* zejście z roweru na chodnik
* przejście przez pasy do pracy.

Cóż czasem ręce opadają jak rozwiązana jest komunikacja w mieście. 

Po mieście w biegu.

Wtorek, 21 stycznia 2014 · Komentarze(2)
Wszystko miało być poukładane, wszystko miało być na czas a jak zwykle wyszło inaczej. Wyszedłem w sam raz, a na drodze stanął mi kurier, przywiózł paczkę, a w zasadzie przywoził. Przywoził z Wawy i dzwonił jak był jeszcze daleko i mi 10 minut zabrał. musiałem się cofnąć i paczkę ukryć w schowku tajnym łamane przez poufnym, bo na piętro nie chciało mi się iść. Jak ruszałem na "miasto" drugi raz, to już miałem 8 minut aby się do przychodni w Legionowie dostać na Krasińskiego. Gnałem jak wariat i było mi gorąco a nawet Sobieskiego ścieżką nie jechałem. Na chodniko-śnieżno-ścieżkę wjechałem dopiero na światłach z Piłsudskiego i tylko dlatego, że miałem czerwone. 

Do lekarza spóźniłem się nieco ale udało mi się wejść i sprawę załatwić. No to połowa sukcesu! Wychodzę z budynku chce odpinać rower a jakiś pies się na mnie z zębami rzuca. Jakaś kobiecina przywiązała go tuż obok roweru mojego i poszła - uwaga - do lekarza. Nie dość, że jest -5 a może i -6, że wieje, pies marznie to jeszcze przegryzł smycz jaką był uwiązany i rzuca się na mnie jak chce odpiąć rower. Krzyknąłem kilka razy na niego "buda" i co? Zdębiał, położył się i zaczął piszczeć jakby przepraszał. Nie miałem odwagi podejść do roweru bo pies leżał dość dziwnie i niby piszczał ale merdał ogonem tak "nerwowo". W końcu przyszła pani i psina się ucieszyła, ja mogłem odpiąć rower i wszystko się wyjaśniło. Psinie dostało się najpierw za to, że po raz kolejny przegryzł smycz jaką był przywiązany.
"on już kilka razy przegryzał smycz i potem jej pilnował" - mówi kobieta, pocieszna staruszka rozmiękcza mnie i nie chcę mi się jej zwracać uwagi, że pies się na mnie rzucał. Zresztą za to też dostaje burę co z psim honorem przyjmuje. 

Odpinam rower i jadę zanim jednak wyjadę na ulicę, widzę jak owa staruszka z psem, mając w pogardzie to, że jedzie auto przechodzi przez jezdnię. Masakra, kierowca na nią trąbi, a ona przechodzi jakby nigdy nic. Pies oczywiście poszedł przodem jemu by nic nie było. 
Szybki kurs na Piłsudskiego i do aptek. W jednej specyfiku nie mają w innej już tak. Lek wykupiony i zaczynamy kurację. 
Jazda po mieście, to całkiem co innego niż na trenażerku, trzeba hamować uważać i robić drifty na głębokim śniegu. Do tego kierowcy... dziś przez okno od parkującego się na Piłsudskiego  samochodziarza usłyszałem -"rowerem to się w lato jeździ a nie zimą jak nie ma was jak wyprzedzić idioci!", odpowiedź przechodnia który stał niedaleko: "Do samochodu się nie wsiada jak sie nie umie wyprzedzać".


Trening 2 - Szybki numerek

Wtorek, 21 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Po miejskiej Rundzie i zakupach, zmarznięty i wydrapany po policzkach. Po rozpakowaniu sakwy i wstawieniu zmywarki, po szybkim posiłku i szybkie kręcenie. W sumie nie wiem czemu wsiadłem. Mam chyba jakieś ciśnienie na ten trenażer - to taka pożyczona nowa zabawka, więc co jakiś czas pewnie pojawiać będą się takie wpisy. W sumie jazda też nie całkiem na "pałę". Postanowiłem, że zrobie coś z linijką na szybko.

Obciążenie 4.
3 minuty rozgrzewkia potem średnia powyżej 35km/h z lekkimi przyspieszeniami do 38. 

Nie wiem jak nazywa się taki trening, bo interwałowym go nazwać nie można ale nogi mi się uginały jak zsiadałem, toteż chyba coś wniósł. 


Trening 1 - Pedałowałem po islandii

Wtorek, 21 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Trening pierwszy na pożyczonym wczoraj od Majki - trenażerze. Zmieniam nieco politykę jazdy na tym sprzęcie. Przede wszystkim skupiam się na długości treningu, nie zaś na jakichś wyśrubowanych dokładnie odmierzanych interwałach czasowych. Poprzednie jazdy robiłem jak przy linijce, trzy minuty tego, dziesięć tamtego znów trzy tego pierwszego i tak dalej. Być może sprawdzało się to wcześniej, ba to zapewne sprawdza się i daje wymierne efekty, jednak jazda na rowerze jaką uprawiam, nie jest przy linijce, nie da się wymierzyć co i kiedy będzie na drodze, czy będzie górka czy będzie zjazd... Postanowiłem więc jechać na dystans, czas na tzw wytrzymałość. Zmieniam biegi, czasem jak mi za ciężko zejdę niżej czasem wyżej, co jakiś czas robię sobie kilkanaście obrotów korbą na dużym obciążeniu na stojąco. Urozmaicam sobie jazdę i jednocześnie staram się wyłączyć z pedałowania. 

Obok laptopa było podwyższenie dodatkowo na myszkę.

Kes na facebooku wspomniał, że nie może jeździć z Audiobookiem bo to go rozprasza. Ja dziś pedałowałem na rolce mając przed sobą pokaz slajdów z Islandii i słucha jąć opisu jaki stworzyłem. Opis czytał syntezator Expressivo a zdjęcia same się zmieniały. 
Pedałowałem więc, po Islandii. Było ciekawie, dość osobliwie a jednocześnie, w odróżnieniu od poprzednich treningów "z linijką" dużo lepiej i szybciej zleciała godzina. Ba nie wiem kiedy ale zleciało 1,5h. 

Trenażer nigdy nie zastąpi prawdziwej jazdy, nigdy tego nie oddam, ale w ostatnim czasie potrzebowałem jakiegoś nowego bodźca aby oderwać się od tego co mnie trapi od tego co mi siedzi w głowie. Po półtoragodzinnym treningu, czuje się dobrze, zmęczony, ale taki odprężony. Czego nie mogłem powiedzieć wcześniej.

Suchych danych nieco:
obciążenie 4.
czas jazdy 1:24:43
dystans: 33:83
temp w domu 19:8