Do pracy 12 - Czas leci a wokoło dzieci!!!

Sobota, 22 lutego 2014 · Komentarze(3)
Kategoria Do pracy!
Do pracy po raz kolejny. Coś więcej o samej pracy? Cóż, było dziś co robić - jak wiadomo sobota to dzień handlowy i wpakowało się do sklepu sporo ludzi. W sobotę nie zajmujemy się serwisem, tylko sprzedajemy, przygotowujemy rowery do sprzedaży i rozmawiamy z klientami, rozwiewając ich wątpliwości. 

Kilka rozmów przeprowadziłem z przyjezdnymi. Sporo z nich było wielce rad z moich rad;D Jest spora szansa, że wrócą, nawet kobieta z łodzi co to szuka miejskiego roweru i chce wydać 2 tysiące.

W serwisie szał ciał. Obskakiwany przez trójkę wrzeszczących dzieciaków. Szykowałem im rowery, podczas gdy matka siedziała w biurze i załatwiała raty. Byłem niańką potrójną, dowódcą wojska i "panem mechanikiem". 
" a auta pan umie naprawiać?"
" a co pan dokręca?"
" a teraz mój będzie robiony?"
"nie teraz mój"
"wcale, że niee"
"a co to jest to?"
" a prawda, że mój rower jest najlepszy z tych trzech?"
[...]

Pytania padały jak z karabinu, jedno po drugim, jak na przesłuchaniu. Musiałem dzieciaki dosłownie odpędzać, aby im rower na głowe ze statywu nie spadł i żeby rąk w szprychy nie włożyłuy jak regulowałem przerzutki. Kiedy w ukropie robiłem 3 rowery na raz, wycierając poplamione białe błotniki, dokręcając nóżkę, pompując koła, regulując przerzutki, dokręcając brakujący odblask... wróciła ich mama i nie dostała kredytu. I poszli sobie a ja dodałem kolejne 3 rowery "zrobione" do listy;)

Działo się tak w tym tygodniu, że jeszcze wczoraj miałem wrażenie, że to środa. To, że mi praca ucieka dzień po dniu onzacza, że pracuje za dużo, czy oznacza, że mi frajde robota sprawia? Jedno jest pewne 6x9h to sporo cotydzień i to się czuje. Dobrze, że wdrażam plan jazdy dookoła przed pracą. Będa efekty długodystansowe.

Do pracy 11 - znów nic nie załątwiłęm rano

Piątek, 21 lutego 2014 · Komentarze(1)
Kategoria Do pracy!
Rano o ósmej start z domu, pętla do Chotomowa i dwa razy podjazd pod wiadukt - w założeniu, dla treningu. Potem jazda do miasta. Z ronda w Chotomowie po dziurawej jak ser drodze do Sobieskiego kilka rundek po bocznych ulicach i atak na miasto. Tam orange od 9 czynny miejscu gdzie dawny telepunkt. Oczywiście nie mogą mi zarejestrować numeru, muszę iść do orange, który jest czynny w godzinach jakie mi zdecydowanie nie pasują.

Po niezałatwieniu sprawy na mieście szybka rundka do ronda przed Wieliszewem i powrót główną do Legionowa do pracy. Była 9:35 więć na spokojnie się przebrałem wypiłem herbatę i pracuje.

W niedziele planujemy z AGnieszką dłuższą trasę, zastanawiamy siuę nad dwoma wariantami dokoła Zalewu (bardziej może się skłaniamy) i dookoła Kampinosu - Zbieram chętnych. Kes ogarnij turistas`a może pojadą z nami - no i ty i Przemek też.
Więcej info niebawem, bo temat powstał dziś.

To były plany na niedziele, a na sobotę też coś wykombinujemy. Jakieś prpozycje, na lekką trasę "po 14ej?"


Do pracy 10 - Wymiana poglądów

Czwartek, 20 lutego 2014 · Komentarze(1)
Kategoria Do pracy!
Do pracy przez miasto. Musiałem sprawę w przychodni załątwić, oczywiście ledwo się wyrobiłem, bo wszedłem do gabinetu prawie 20 minut po swoim wyznaczonym terminie. Najważniejsze jednak, że lekarka miła i fajnie się gadało. W drodze przez Miasto spotykam, Przemka trąbił na mnie, ale leciałem szybko do roboty więc tylko rękę podniosłem.

Chyba zalegam z jednym wpisem, ale w kieracie pracy od 10-19 troszkę mi czasem dnia brakuje. 
W rpacy sporo roboty, silna wymiana pogądów z współpracownikiem "X" i ustalanie swojego miejsca w szeregu. Nie będzie "X" pluł nam w twarz i nami się wysługiwał. Pod koniec dnia obiekt, nawet spokorniał i poczęstował mnie ciastem i krówką. Czyli wymiana zdań nie wpłyneła na zablokowanie relacji pomiędzy nami. Może jedynie nieco je, uszeregowała. 

Składałem rowery, odkręcałem zapieczone supporty regulowałem przerzutki i pompowałem koła. Dzień wesoły nie był, ale po porannym podniesieniu ciśnienia zleciał całkiem znośnie. 

Powrót w ciemnościach nocy. Chłód i wilgoć oraz dym z kominów. Wielko-miejska noc...;)

Do pracy 9 - Trening poranny

Środa, 19 lutego 2014 · Komentarze(1)
Kategoria Do pracy!
Udało się wreszcie wybrać na jakiś poranny - przedpracowy rower. Zabrałem Krossa i pognałem  na pętelką. Ciężko było, bo pochmurno i mgliście a do tego 3 stopnie. Niby to zimno niby ciepło i nie wiedziałem jak się ubrać w rezultacie jechałem w samym softshellu i bluzie pod spodem. Jazda była konkretna prędkośćiowo bo przez 2większość czasu utrzymywałem 25km/h. Jutro niestety nie mogę jechać rano, ale jak czas będzie pozował, będę się starał o takie poranne pętle. Przyjemnie i zwiewnie a do tego szosowo.

To wpis zadedykowany dla Kesa, któy dziwi się jak mogę j4eździć w domu...

Może jak dzień się wydłuży zorganizujemy sobie też takie powroty z pracy do 20 na rowerze 1h powrotu przez Skrzeszew i dookoła  - chłopaki co wy na to? Przemek, Kes? Samemu ciężko się zebrać na trasę a Przemo w tamtym roku ładnie wieczorami traski robił. Jak coś polecam się na takie wieczorne pedałowania. Może uda się i Agnieszkę namówić i zorganizujemy taki cykl wieczornych tras do pogaduch.

Do pracy 8

Wtorek, 18 lutego 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Do pracy!
Przełamanie pewnego impasu dziś nastąpiło. Przede wszystkim pogoda była taka ładna, że zamiast zimówki zdecydowałem się pojechać na Krosie. Po drugie, pojechałem lekko dookoła. Za późno wyszedłem, toteż to moje dookoła wyszło jak widać na danych z wyjazdu. Nie jest to super osiągnięcie, ale pierwszy krok do porannego dłuższego dojeżdżania. Mam przynajmniej taka nadzieję. 

W pracy sporo roboty, naprawiłem zepsutą dętkę w rowerze ze zintegrowanymi biegami z tyłu i zabudowaną całą komora łańcucha. 45 minut walczyłem z ciasnymi przesmykami pomiędzy kołem, linka od przerzutki i ramą. W końcu udało się i odnotowałem sukces. 
Złożyłem tego dnia również około 5 rowerów i zrobiłem całą masę przydatnych rzeczy w sklepie określanych jako "praca logistyczna".
Efekt dnia dzisiejszego był taki, że pod koniec ledwo chodziłem bo plecy mi doskwierały.

Mam nadzieje, że niebawem przełamie kryzys i naprawdę pojadę dookoła do pracy. 
Obecnie przymiarki do tego, nazwijmy to, procederu - trwają;)

Na zakupy z Agnieszką

Niedziela, 16 lutego 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Nie chciało nam się od rana ruszać, ale zupa się ugotowała, a my nie wiedzieliśmy co robić z nudów. Wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy na dawno odkładane zakupy. Efekt? Przyjemna wycieczka podczas w sumie bardzo pogodnego dnia. Nie świeciło słońce cały czas, ale chmury były wysoko a jechało sie zacnie. 

Do factory i spowrotem przez Oczyszczalnie Czajka. W lasach zatrzęsienie "zasysającego" błota. Rower czyściłem w serwisie w sobotę i chyba tyle zostało co nic, z tego mojego czyszczenia;P

Do pracy 6 - Dziwny dzień

Sobota, 15 lutego 2014 · Komentarze(1)
Kategoria Do pracy!
Do pracy na 10tą. Później do rodziców. W robocie, troszkę ogarnąłem swój rower, bo spod rdzy i nalotu go już widać nie było, a potem zwaliła sie pewna naprawa, której poświęciłem resztę dnia. Korba zapiekła się jak szalona i mimo sił nie odpuszczała. Zamotany dzień i demotywujący, bo miałem nadzieje, że odpuści. 

Po pracy na obiad do rodziców i znów demotywacja, bo moja ukochana psinka się strasznie zmizerniała, staruszka już wychudła i bardzo słabo wygląda - podupadła na zdrowiu ostatnie czasy. Nie wiem ile jej jeszcze czasu zostanie. Źle wygląda. Psina ma już ponad 15  lat na pewno. Szkoda jej bo widać jaka zmęczona życiem jest. Miała dobre życie i mam nadzieje, że końcówkę też jest szczęśliwa. Nakarmiłem psinę dziś i wygłaskałem za wsze czasy. 

Wracaliśmy do domu po 17 a jeszcze widno było. Wiosna idzie;D

Trening 23 - szybka 30tka na wieczór.

Sobota, 15 lutego 2014 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Szybka trzydziestka na dopełnienie dzisiejszego dnia. Dawno nie pedałowałem na trenażerku, toteż było dziwnie. Jako, że Agnieszka była  w domu, kręciłem z dala od komputera tylko w głębi samego siebie. Nie było lekko, bo nie miałem na czym uwagi skupić a fakty na TVN się ciągle zacinały i nie chciały bufforować. Udało się dotrwać do końca, choć nie wiem jakim cudem.