Księgowy | strona 259 | Księgowy

By być sobą... czas wylać zupę! || 56.85km

Środa, 14 sierpnia 2013 · Komcie(5)
Kategoria ciekawsze wpisy
Czy czasem macie tak jak ja, że pośród codziennych spraw rowerowania, załatwiania i biegania, macie ochotę usiąść do komputera i nareszcie znaleźć czas dla siebie i swojego bloga?
To politycznie niepoprawne co pisze, bo jako człowiek niejako powiązany ze zdrowym trybem życia kreujący witalność swoją osobą i występujący w mediach, powinienem pisać tylko jak to "och" i "ach" na rowerze.

Nie narzekam na brak przebiegów i dystansu codziennego, bo nie mam auta, więc wszystkie sprawy załatwiam rowerem, zwyczajnie jednak ostatnio nie miałem czasu aby usiąść i zebrać to wszystko do kupy. A jedno czego bardzo nie lubię, zaraz po brukselce, to zaległości na blogu i taka niemoc w jego uzupełnianiu. I tu się usprawiedliwie, to że pisałem mało związane nie tylko ze ślubem jaki szykuje, ale i z własnym lenistwem.

Ktoś spyta:
- to po co marudzisz, jak zwyczajnie ci się nie chciało - my to rozumiemy/nie rozumiemy/gardzimy.

Muszę wylać z siebie żal na siebie samego bo to we mnie kipi jak jakaś stara zupa co już dawno sfermentowała i chce się wydostać na świat. I takiej zupy można się pozbyć uchylając jedynie wieko - wtedy rozniesie się tylko smród - ale można też wziąć garnek i ją wylać. Druga metoda mimo, że wymaga kszty wysiłku przynosi jednak o wiele lepszy efekt. Nie mamy zupy, nie mamy smrodu i mamy pusty garnek gotowy do napełnienia kolejnym rowerowym bulionem. Dziś więc moi mili podjąłem wysiłek wylania zupy. Może i jest ona już stara, być może nie ma smaku i nie jest takim nowum, jak post na blogu pisany "live" zaraz po wyjeździe, ale za to rozwiązuje problem mojego zaplecza logistyczno-bloggerskiego.

No to Chlup....

Sobota

To był dzień jak każdy inny, wiatr przesuwał kamienie po niebie a obłoki leżały na chodniku. Eeee tak - ta zupa chyba naprawdę ma już kilka dni, bo obrazy straciły swój należyty wyraz i kolor.

Sobota upłynęła mi więc na nierowerowo ponieważ gdyż udaliśmy się z Agnieszką na wesele swoich znajomych, którzy to takoż samo udadzą się na wesele nasze niebawem. Taka wymiana międzynarodowa, lub porozumienie dwustronne, albo ja wiem? Hołd Pruski?
Jakkolwiek to nazwiecie - wyniosła chwila dla Dagmary i Łukasza a dla nas próba generalna. Przypomnienie sobie regułek co i kiedy mówić w kościele a także, jak uściskać dłonie podczas przyjmowania (w tym przypadku składania) życzeń.
Próby taneczne na weselu także się odbyły - z rowerowego punktu widzenia Nic się nie działo!

Niedziela
Podczas gdy Izka
mijała pielgrzymki w Warszawie, Olo zwiedzał lokalne ciekawostki Keto wyrywał szprychy a Transatlantyk robił 4 województwa ja zwyczajnie spałem a w dalszej części dnia nie robiłem nic co zmusiło by mnie do spalenia więcej kalorii niż wymaga chodzenie po mieszkaniu. Pewnie piłem jakieś napoje i temu podobne po-imprezowe czynności:) Bajecznie fascynujące poranne figle, gdy głowa boli cię a nogi sa jakieś takie sztywne - you know what I mean:)

Od poniedziałku zaczęło się roweorwanie. Po-mie-ście, ale zawsze to coś. Male lokalne przebiegi zebrane w większe grupki zaczęły przynosić coraz większe liczby. W ciągu dnia oczywiście masa spraw związanych z przygotowaniem ślubu. Między innymi wizyta u księdza i podpisy w księgach. Uspokoiłem się, bo ślubu udzieli nam prawdopodobnie proboszcz a jegomość zdaje się być człowiekiem (to pierwsze zaskoczenie - ksiądz człowiekiem? WOW) a ponadto człowiekiem bardzo rozrywkowym. Powiedział, że postara się nas wyluzować na mszy abyśmy nie czuli się zdenerwowani i abyśmy się zrelaksowali. Pewnie da nam się napić winka - niezależnie jednak co zrobi czuje, że będzie mniej sztywno niż się spodziewałem. Czyli już jest duży plus.

Wtorek - znów na rowerowo a częściowo samochodowo. pojechałem do Warszawy bo kolega wracając z pracy miał pomóc mi odwieźć suknie z salonu sukien. Jak bowiem wiadomo nie posiadamy auta a wiezienie sukienki w SKM i ZTM to troszkę ryzykowna sprawa. Oczywiście w całym swoim zakręceniu do Warszawy zabrałem telefon i portfel a kluczy do domu nie;P


Suknia trafiła więc do sąsiadki, która swoją droga niedawno w podobnych okolicznościach przechowywała nam mój ślubny garnitur;) Wyobraźcie sobie jej minę, kiedy pukam i mam w ręku kieckę ślubna i mówię:

" eee bo wie pani, znów kluczy zapomniałem;P"

Jaki z tego morał? To wszystko przez auta! A w zasadzie auto - na rowerze raczej nie zdarza mi się zapomnieć kluczy.

Pierwszy raz zapomniałem kluczy przy odbieraniu garniaka, kiedy to tata mnie AUTEM podwoził z garniturem do domu. Teraz z kolegą odbieraliśmy suknie z Warszawy i czym? Oczywiście Autem! To dodatkowa prawda - pokazuje: Masz auto - zapominasz kluczy:D

Suknia jednak dotarła na miejsce, a ja odebrałem rower od Agi z pracy. Dzień więc zakończył się pomyślnie! Cokolwiek zakręcony był, ale udany!

Środa.

Dzień przed ślubem czyli dziś - ta zupa jest w sumie jeszcze ciepła. Nie wierzcie w pogłoski, że Księgowy tylko kotlety odgrzewa. Ba własnie a propos zupy to ugotowałem dziś wieczorem żurek na jajku i z torebki i był zaaaajeeee-pyszny:D

Dzień cały generalnie polegał na jeżdżeniu (tak znów autem nie jako kierowca całe szczęście) to tu, to tam. Zawożenie do sali alkoholu, zakupy potem paznokcie potem znów na zupę do rodziców, potem do kwiaciarni opłacić kwiaty, kupić baloniki, tasiemki na riksze i auta... czyli, tak to jest jak sam sobie organizuje wesele i zamiast być gwiazdą latam i załatwiam:) Ale to jest fajne - tzn fajnie mieć pod kontrolą to co cię (mnie - nas) czeka jutro.

Z mało fajnych rzeczy. Aga miała dziś stłuczkę, na rowerze z inną rowerzystką. Trochę z mojej winy a trochę z winy kierowcy busa. Otóż bus o gabarytach wielkich lub dużych bez przeźroczystych boków, taki jakim poruszają się firmy kurierskie. Zaparkował przed skrzyżowaniem i pasami a zaraz obok busa ktoś postawił pasmanterię. Choć może to najpierw pasmanteria tam była? No nie wiem właśnie tego - tu zeznania świadków są różne. Generalnie pewne jest to, iż w zdarzeniu zaistniał bus i pasmanteria. Z pasmanterii wyjechałem ja. Za mną ruszała Aga. Przy samej ulicy ja ruszyłem pierwszy i myśląc, że Aga tuż za mną mówię - możesz jechać. Ona jednak zawahała się i pewnie przezornie podparła się nogą o ziemię. Rowerzystkę widziałem, ale wydawała się daleko. Zanim się spostrzegłem, rowerzystka zdematerializowała się i pojawiła się niespodziewanie tuż obok. Aga tylko wsiadła na siodełko i zdążyła na pedał nacisnąć gdy z za busa wystrzeliła jak petarda - na żółtym rowerze stalowym - panna dziewanna i było ŁUP!

Ofiar w ludziach nie było, rowery nie uszkodzone, ale serce mi waliło, bo byłem przekonany że Aga jest tuż za mną, a ja odjechałem już z 10 m za zdarzenie. Troszkę się nerwów najadłem, ale wszyscy cali, żona przyszła nieporysowana a więc - rower z serca mi spadł! Tylko szlak mnie trafia, bo koles busem tak się ustawił, że widoczność zerowa i mogę tylko dziękować bogu, że to nie auto jechało a rowerzystka.

Dzień kończymy wieczorną mszą w kościele. W krótkich spodenkach i koszulkach syntetycznych w kościele musieliśmy wyglądać oryginalnie. Nie miałem kolarskiej na sobie tylko t-shirt, ale i tak kilka spojrzen nas zmiażdżyło. DO tego kaski rowerowe na ławce i sakwa koło ławki. Dookoła babcie w liczbie 20-30. To msza wieczorna a na mszy ze 3 razy ksiądz powtarzał, że "módlmy się za Radio Maryja i TV Trwam..."

Jak to śpiewają w kościołach? "zlituj się zlituj nie się nie tułamy" - No ręce mi opadły, co my w naszej katolickiej wierze nie mamy już świętych za których możemy się modlić?

Telewizii?
Trzeba nam modlić się za te środki masowej debilizacji starszych ludzi, za tego złodzieja i hochsztaplera Rydzyka? Ja proponuje jeszcze paciorek za świętego zmarłego wawelskiego prezydenta ŚP i jeszcze np za TVN aby "głosili tylko dobre słowo zawsze i by znalazło ono drogę prawdy".

No i jak sami widzicie - koniec zupy lekko przefermentował. pojawiła się polityka, antyklerykalizm i generalnie coś co ktoś na pewno okrasi komentarzem. Niepoprawnie polityczny, bezbożnik z kaskiem na ławce w kościele - mówi wam dobrej nocy i zapraszam jutro na 18:00 do Kościoła Garnizonowego na mój i Agnieszki ślub.


To jeden z największych jak dotąd wpisów, więc kto dotrze do końca wygra zdrapkę na Poloneza;)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Warszawa rowerem stoi || 22.00km

Piątek, 9 sierpnia 2013 · Komcie(3)
W Warszawie zagościliśmy dziś na występach z Agnieszką. Występowaliśmy MY i nasze rowery a gościem programu były ( a może była - bo to chyba jedna?) ścieżka rowerowa wzdłuż al Jana Pawła.

Dojechaliśmy do W. Gdańskiej SKM a później już ciągiem rowerowym dalej. W sumie zastanawiam się czy to czasem nie był ciąg pieszo rowerowy. Ludzie na przystankach upodobali sobie koło Arkadii stawanie na ścieżce. O ile zimą, jak nas mało jestem to sobie w jakiś sposób sensowny wytłumaczyć. Tego dnia jednak za nic nie mogłem. Sam czułem się zagrożony bo z przeciwka jechało pełno rowerów, za nami i przed nami rowery i do tego zabójczy welturyści, których umiejętności panowania nad jednośladem przytłaczają. Skąd więc odwaga w narodzie i stawanie na ścieżce, gdy panuje taki ruch na drodze?

Do salonu pojechaliśmy sprawę załatwiliśmy i czas przyszło na powrót. Oczywiście ciasno z czasem bo 35 minut na dotarcie z ogrodowej (koło J.Pawła) do Warszawy Pragi na skm.

No to lecimy tranzytem przez ścieżki i Pragę oraz Bródno. Ludzi pełno rowerów pełno a na ścieżce koło Jana Pawła wypadek. Rowerzystów dwoje się zderzyło. Była karetka, chłopak miał rozbitą głowę i zdarte łokcie dziewczyna siedziała w karetce i tez ją oglądali. Nie mieliśmy czasu przyjrzeć się, jak doszło do zderzenia, ale musieli się ostro zakotłować. W miejscu gdzie doszło do wypadku jest wąsko a po bokach rosną żywopłoty. Może się nie minęli, albo ona, jemu zajechała droge? Nie wiem...

A może wiem?

Na trasie tuż przed którymś z kolei skrzyżowaniem, mija nas jakiś niecierpliwy cyklista. 3x8 i "bierze nas". Ja na liczniku miałem 25km/h a on pewnie dobre 30 jak nie lepiej. Widziałem skrzyżowanie w oddali, więc nie pędziłem, bo pełno ludzi się kręci. I słaba widoczność. Koleś gna jak wariat i ledwo wyhamowuje przed pasami. Doganiamy go, zmiana świateł - rusza. 3x8 nie chce iść, zmienia biegi na stojąco łańcuch skacze przerzutka jęczy a wszystko strzela aon mało zębów nie wybije jak mu pedały przeskakują.
Wreszcie udaje mu się rozpędzić, gna kawałek ścieżka a potem już widać bez sił (ciągle na 3x7 lub 3x8) zwalnia i jedzie 25 tak jak my.

Postanawiamy się zabawić i atakujemy go z Agnieszką. Wyprzedzamy na prostej asfaltowej ścieżce miedzy Arkadia i Dw Gdańskim. Zostaje z tylu a myd alej dynamicznie jedziemy do pociągu.

Tego dnia na Pradze cała masa rowerów, a ludzie uparcie kolo Starzyńskiego tłumnie stoją na DDR`rze.

Do pociągu się udaje dojechać na czas mamy 5 minut jeszcze na złapanie oddechu. A potem od SKM do domu jeszcze 5,5km sprintu, bo coś się na niebie szykuje. Nie wiedzieliśmy wtedy, że przyjdzie taka burza.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

z aparatem po starych ścieżkach. || 33.80km

Piątek, 9 sierpnia 2013 · Komcie(1)
Kategoria Pojeżdżawki
Zabrałem aparacik i pojechałem nacieszyć się chłodniejszym choć nadal słonecznym dniem. Nie pojechałem gdzieś daleko - tylko do Wieliszewa, ale za to zrobiłem kilka zdjęć.








Wiało dzis przeokropnie, ale dałem jakoś radę. Czuć w powietrzu zmiane pogody. Mam nadzieje, że tej nocy się wyśpię. Bo ostatniej - nie mogłem spać przez ten upał. A drugie pół umilał mi jakiś koleś co darł się pijany z balkonu, że on wszystkich zapierd... i upierd... ot taki fan swojego donośnego głosu - wstał 2:45 i zaczął drzeć ryja z balkonu aż policja przyjechała... I znów kolejna godzine próbowałem usnąć w tym upale.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Upał smołą się toczy || 59.42km

Czwartek, 8 sierpnia 2013 · Komcie(2)
Kategoria Na Zaborze

Upał, gorąco, rekordowe temperatury - to wszystko pewnie słyszeliście niedawno w radiu i telewizji. Ja już nie mogę. Nie dość, że w mieście nie ma czym oddychać, to jeszcze w środkach masowego przekazu to samo - gorąc i upały. Dajcie żyć...


Wczoraj wycieczka do rodzinki pod Nasielsk. Jechało się zacnie bo do Nowego Dworu z wiatrem. Nie wiadomo kiedy z upalnego dnia zrobiło się niebo zasnute chmurami. W Pomiechówku łapie nas burza i walą pioruny. Gdy czekamy na pociąg jeden uderza tak blisko, że przejście pod ziemią aż się zatrzęsło. Serce bije mi mocniej, ale żyjemy a ja zajadam się z Agą dalej kebabem. Pyszny - nie jem często to mi wyjątkowo smakuje.

Wracam z Agą pociągiem i po drodze napadamy na salon fryzjerski gdzie zostaje wycieniowany na elegancika - teraz nie oprze mi się żadna przegrzana w słońcu 15 latka! No kawaler taki jestem, że klękajcie narody!

Jednym z fajnych aspektów upałów są kobiety. One generalnie sa fajnym aspektem, ale... Przez miasto jadę a tu dookoła dziunie w miniówkach i t-shirtach do kolan:P Nie żebym to negował, ale no ja się skupić nie mogę jak jadę ulicą a mi takie biegają przed kołami.


Pomijam, że niektórym upał naprawdę mocno w czachę nagrzał i włażą pod koła same a potem z piskiem gromadnie odbiegają, ale no jednak oczopląsu można dostać:P


Jadąc po mieście, kiedy już udało mi się nie dostać zeza, nie rozjechałem przypalonych 15stek i kiedy udało mi się dotrzeć z punktu A do B czułem się jak świeczka... Totalnie oklapłem. Nie miałem siły a po powrocie do domu jedyne na co miałem siłę to klejenie zapałek i dokończenie książki audio.

Dwie ściany połączone i ozdobny element łączeń na szczycie.


Ostatnia śćiana wyklejona, schła i czeka na oszlifowanie.

Zostanie mi tylko dach i wykończeniówka...


Dach wyklejony metodą inna niż ściany. Najpierw kleje z jednej strony kartki sieć umocnień które stanowić będą szkielet pokrycia. W drugim etapie na drugiej stronie kleić będę zapałki na płaskiej powierzchni kartki.

I pomyśleć, że jutro ma być już znośnie temperaturowo:) Ha, a po jutrze wielkie opady i 20 na liczniku...:D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Nowość? || 19.68km

Wtorek, 6 sierpnia 2013 · Komcie(7)
Nie pisałem wczoraj bo od kilku dni zajmuje się pewnym projektem. A mianowicie - próbuje swoich sił w modelarstwie zapałczanym. Na początek prosty projekt, ale uczacy wiele i mam nadzieje, przyniesie mi on doświadczenie modelarza zapałczanego.


Domek planowany.


Szkice przeliczenia...


Pierwsze krój 3d


Kleimy


Moje pierwsze okno.


Drugie okno?;D


Przymiarka do szkieletu dachu - metoda klejenia żebrowa na kartce. Z drugiej strony będzie właściwa powierzchnia dachu. To co widac to jedynie wzmocnienie.


Ściana kolejna oklejona.



Tak więc moi mili - powstaje pierwszy mój w życiu model zapałkowy. Czy mi sie podoba? Zabawa przednia, cierpliwości trzeba a efekty hmm...wsze chciałem zbudować dom:D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Urząd pracy || 26.06km

Poniedziałek, 5 sierpnia 2013 · Komcie(2)
Do urzędu pracy a potem w domu praca nad pewnym projektem. Tworze pewną budowlę, mam nadzieje, że coś z tego wyjdzie. Cudu się nie spodziewam, ale fajnie zajęcie znalazłem zamiast siedzenia przed komputerem;)

Popołduniu zakupy i wycieczka po mieście. Skrzyżowanie Piłsudskiego już otwarte - różnicy nie odczuwam. Zwłaszcza w kierunku zachodnim i wschodnim. Odnoszę wrażenie, jakby teraz bardziej główna była ulica Jagiellońska a nie Piłsudskiego.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Gminobranie Powrotne || 132.78km

Niedziela, 4 sierpnia 2013 · Komcie(6)
Dzięki pomysłowej Trasie Ola, robię fajna trasę do Sierpca i omijam wczorajszą tranzytową krajówkę. Miejscowości, gminy, pagórki i asfalciki a do tego wiatr wczoraj w plecy a dzis po nocnej burzy także w plecy.


cmentarzysko tramwajów.




Mazowsze, ale nie w woj. Mazowieckim.




Zapuszczony dworzec w Sierpcu.



Z kwatery wyjechaliśmy rano i już po 9 bylem na trasie. Do sierpca dotarłem na 14:00, 45 minut później miałem Szynobus do Nasielska a z Nasielska wróciłem już rowerem w siodełku. Coś się na końcu na niebie szykowało, ale w rezultacie nie padało.


A i najważniejsze za zaporą w Dębe wyjechała mi na przeciw Agnieszka i to już we dwoje jechaliśmy do samego domku, na pizze, lody i ciasto biszkoptowe z Borówkami:D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Gminobranie Toruńskie || 211.00km

Sobota, 3 sierpnia 2013 · Komcie(1)
Wyjazd weekendowy w okolice Torunia. Mialo nas jechać kilka osób wyszło, że pojechały 3. Z czego jedną był nasz gospodarz Olo.


Wyjazd zaczynamy z Mławy. Ja wysiadam z KM na Mława miasto i dobywam Hale Targową [way-pointa], później jadę na PKP Mława i odbieram kolegę z TLK i razem już z Biker 1990, jedziemy na zbieranie gmin.

Kilka razy wkrada nam sie szuter i piaszczyste interwałowe pagórki.





Oj było gorąco w tych lasach i jeszcze żar od tego piasku, a dookoła żniwa w pełni.


Piotrek chłodzi sie wodą z bidonu. Ja miałem picie słodkie, wolałem się nie polewać:P


Nie tylko szutrami...


Pomyłka, czy chwyt marketingowy?

Olo dołącza do nas przed Sierpcem, dalej już lecimy do Torunia tranzytem. Zmiany robimy, i prędkość jest po 24-25km/h. Szybka dynamiczna jazda aż do samego noclegu. W mieście jesteśmy o 22.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Jestem tyłem do przodu || 22.00km

Czwartek, 1 sierpnia 2013 · Komcie(2)
Początek miesiąca a ja powinienem powalać was swoimi kilometrami a tu co? Pudełka od zapałek... nic, null, kiszka. No to się pousprawiedliwiam.

Przede wszystkim ostatnio mi się zwyczajnie w świecie - nie chce. Po drugie jest jeszcze parę spraw do załatwienia przed naszym ślubem toteż owe załatwiamy a po południami jeździmy na zakupy i tak oto dzień spędzam w domu. nie jest najgorzej. Wczoraj połykać uszami zacząłem książkę pt Milcząca Dziewczyna czytaną przez moją ulubiona lektorkę Annę Dereszowaską. Unikam słuchania Audiobooków w domu, bo mi nie starczy później na dłuższe trasy rowerem, ale co zrobić jak ciekawa?

Dzień generalnie po mieście jeżdżony...


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Pętla krwawa - po mieście || 15.00km

Środa, 31 lipca 2013 · Komcie(0)
Wycieczka miejska. Najpierw rano z Agnieszką do pracy, a potem zamiana rowerów i kurs na piaski do garażu aby zmienić mojej cyklistce oponki na slicki. Jazda nie na swoim rowerze jest dziwna.

Temperatura na osiedlu gorąca, dziś słonko znów przygrzewało, całe szczęście większość późniejszych kursów po mieście i na zakupy robiłem z ojcem samochodem a ów posiada klimatyzację - poprzedni nie miał. O zbawienie ta klima. Nie zdrowa itd, ale super sprawa!

Wieczorem kolacja z rodzicami (obiado-kolacja) i powrót już w lekkim ciepełku (nie napisze chłodzie, bo za ciepło było na chłód wieczoru) do domu.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew