Księgowy | strona 266 | Księgowy

Na rowerze 145 - Przed ostatnie pedałowanie na praktyki mój panie. || 39.89km

Czwartek, 6 czerwca 2013 · Komcie(0)
Kategoria Do pracy!
Na praktyki po raz przed-ostatni. Juppi. Wreszcie mam zamiar znaleźć nieco czasu aby się za siebie wziąć. Pogoda się troszkę poprawia, i liczę, że na dobre zagości u nas lato!


Rano pochmurno, zimno (niecałe 16 stopni), ale za to z wiatrem. Mknąłem sobie więc ponad 25km/h mijając wszystkie auta stojące w korku na Jagiellońskiej. Pogoda mogłaby byc słoneczna, ale temepratura pomiedzy 16-24 stopnie mi pasuje bardzo. Nie przegrzewam sie a mocniejsze pedałowanie ma gdzie - kolokwialnie mówiąc - odparować.

W pracy (jak to dumnie brzmi nie?) No więc w kieracie, kserowałem i duplikowałem (nie mylić z dupczeniem) dokumentacje geologiczno inżynierskie, na potrzeby geologii inżynierskiej. Mój najlepszy czas to 18 minut jedna dokumentacja. Wyrabiam się na maxa. Maszynowo nieomal już to binduje i prawie bezbłędnie mi wychodzi. Ciekawe czy zapłacą mi w jakimś xero 4 tyś brutto za prace jako bindacz?

W laboratorium też byłem, wyjąłęm wczorajsze grunty z pieca, wstawiłem do exykatora do ostudzenia a potem je zważyłem i wiecie co? Nawet badanie wyszło - Ewelina mówie, że wyniki są ok. A jak ona to mówi, to znaczy że są. Marudna taka przeambicjonowana laska, ale spoko przynajmniej robotna.

Dzień minął spokojnie więc już nieco mniej spokojnie wracałem do domu. Słońce wyszło wiatr w twarz a w brzuchu orkiestra dęta ćwiczy etiudę na bębnach! No to co? Trzeba się nieco sponiewierać. Nie lubię sie męczyć, ale powiedziałem sobie - wyobraź sobie, że jedziesz w maratonie nie możesz mniej niż 20km/h zejść.

I jechałem. Nie udało sie planu zrealizować, bo wiatr czasem do 19km/h mnie spowalniał, ale bywało i więcej, więc rozliczeniowo w sumie wyszło chyba ok.
Gdyby jeszcze droga chciała być nieco bardziej równa tego dnia to byłoby spoko, a omijanie dziur an chodniku i skakanie po krawężnikach/garbach zwalniających, nie przyspiesza pedałowania.

Dotarłem do domu z Jagiellońskiej w 45 minut co na 16 km przeliczeniowo daje 21,3km/h średnią.


Ok - idę wsuwać surówkę.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na rowerze 144 - Koniec praktyk bliski jak most Świetokrzyski || 39.54km

Środa, 5 czerwca 2013 · Komcie(0)
Kategoria Do pracy!
Nie ukrywam, że wpis nadrabiam za wczorja. Miałem go napsiać wieczorem, ale jak z Radkime usiedliśmy na fejsie i zaczęliśmy gadać o maratonie w Radline, tak nam się zeszło i było dobrze po 23 kiedy postanowiłem iść spać. Nie było więc czasu i weny aby opisać dojazd na praktyki.

Pokrótce:
Zrobiłem dwa badania na konsystencję - tak to z paćką i błotkiem.
Zrobiłem jedna analizę sitową,
zrobiłem dwa badania na granicę plastyczności.


To ostatnie badanie polega na tym, że. Bierzemy glinę taką plastelinowatą, robimy z niej wałeczek na 3mm z wałeczka kulkę, z kulki wałeczek, z wałeczka kulkę... aż nam się zacznie wałeczek rozpadać. Jak się rozpada to pakujemy go do małego naczynka wagowego i robimy kolejna kulkę z niej wałeczek itd...

W naczynku uzbierać musimy ileś wałeczków żeby było co zważyć. Całość ważymy i wsadzamy do pieca na noc. Potem jak wyschnie, ważymy i sprawdzamy jaką wilgotność miał grunt (wałeczki) jak się zaczęły rozpadać - tj straciły plastyczność. W ten sposób określamy granicę plastycznośći gruntu spoistego.

No - wracałem z pracy w chłodnym wietrzyku. Jakoś tak mi się źle jechało. Teraz z pracy zawsze mam pod wiatr - toteż i jedzie się gorzej. Staram się zmuszać,a by z pracy pedałować żwawiej, aby nogi nieco "ogłady" złapały przed maratonem górskim, ale co to jest 16km tej ogłady, jak mnie czeka 450km;/


Nie wiem kiedy zacznę się kondycyjnie przed maratonem ogładzać, aby to dało efekt wymierny. Mam sporo planów i planusiów na trasy, ale czasu nie mam skąd pożyczyć... słaby bik mam :P


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na rowerze 143 - wykład z paćki! || 31.00km

Wtorek, 4 czerwca 2013 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Zadowalający dzień muszę wam nadmienić. W sumie głównie w aspekcie rowerowym był zadowalający, jednak nie umniejsza to owemu dniu.
Od rana - słońce, drogi suche i w dodatku do pracy z przyjemnym wiaterkiem.


Na wysokości Żerania z za pleców wyskoczył mi jakiś wyjadacz "pro". Jego PRO było w postaci hamulców tarczowych, które dzwoniły jak sanie mikołaja i piszczały jak myszy pieczone żywcem. Dodatkowo miał plecak z bukłakiem i bagażnik sztyco wy. Pomknął w milczeniu po trawniku, wyprzedzając mnie na ścieżce rowerowej nad kanałkiem. Nie omieszkał dodać siarczystego "kurwa mać" jako dodatku do bycia pro.

Mojej winy i tam nie zabrakło. Nie wiedziałem, że jedzie z tyłu. O ile na ścieżce zazwyczaj jadę po prawej to przy krzyżówce z dojazdem do EC Żerań zjechałem trochę na lewo, bo czasem auta jadące z głównej skręcają nie patrząc na rowerzystów - co też skrupulatnie skontrolowałem.

Jegomość wystrzelił z za mnie z prędkością powyżej 30km/h i chyba nie spodziewał się, że zjadę na lewo, bo spotkanie z trawiastą nawierzchnią rozjuszyło go.

Nie ujechał jednak 500 m i zapętlił się na pętli Żerań... ja pojechałem dalej ul Jagiellońską a on tłukł się chodnikiem i potem gdzieś zawrócił. Po co więc były te nerwy skoro nie wiedział dokładnie gdzie ma jechać? Bycie pro zobowiązuje?


Praktyki - coraz bardziej odmienne. W sprawie pracy za darmo - nie zmienia się, jednak obowiązki już w pełni laboratoryjne pełnie. Dziś robiłem samodzielnie badania i wreszcie było to co naprawdę lubię.



Przygotowanie gruntu do analizy granic konsystencji to cholernie upierdliwa robota. Jako, że na obrazku nie wiele możecie zrozumieć to wam troszkę potłumaczę. Żeby nie było, że tylko nudne głupoty rowerowe opisuje.

Jak zrobić badanie (wg księgowego)

* bierzemy grunt spoisty - czyli taka a`la glina. Musi sie lepić
* ścieramy go na tarce na drobnych oczkach - wyjdą wam takie małe robaczki spoiste. Spokojnie one nie gryzą, są z gruntu. Można swobodnie je głaskać.
* dodajemy wodę destylowaną - nie za dużo, troszkę (troszka to tyle ile wam się wleje ale nie więcej niż dużo)
* za pomocą: ręki, drugiej ręki, szpachelki do tynku, noża i czego tam jeszcze potrzebujecie - mieszamy ten grunt aby wciągnął wodę. - ma się zrobić w miarę jednolita paćka.
* nakładamy grunt do małego cylinderka - cylinderek taka rurka bez dna.
* opuszczamy stożek - taki ostrosłup na bazie koła - mieliście to w gimnazjum
* naciskamy guzik i stożek swobodnie robi PLUP i nurza się w grunt.
* specjalnym "cosiem" mierzmy ile stożek się umoczył.
* Zapisujemy ile wlazł stożek - pobieramu próbkę na wilgotnośc z tego co jest w cylinderku i ...

Stożek powinien się zanurzyć pomiędzy 12-20mm jak jest za mało to, źle jak za dużo to jeszcze gorzej.

Za mało: - dolałeś/aś za mało wody i dupa. Musisz dolać więcej i znów rozmieszać ten grunt na jednolitą paćkę i powtórzyć badanie stożkiem,

Za dużo: - przelałeś/aś grunt - suszarka w rękę i jedziesz. Suszysz mieszasz i suszysz...

omówienie.
Ech i tak prozaicznie można bez końca, no a przynajmniej przez dobre 2h sie z tym błotem babrać
W badaniu potrzebne są przynajmniej 4 pomiary w zakresie 12-20, ale jednocześnie różniące się od siebie o więcej niż 1,5.
Czyli jak wyjdzie wam z jednego 14.55 a z drugiej paćki 16 to w sumie jest nie za dobrze bo różnica to 1,45.
Jak wyjdzie 14.55 i 15 to już całkiem źle.


Ostatnie badanie to już coś w stylu siała baba mak.
Sita stoją jedno na drugim i wsypuje się grunt i ustawia na maszynie. Maszyna buczy jak jakiś wielki traktor, że wytrzymać nie można a po 10 minutach przestaje. Ważymy ile gruntu przesiało się przez każde sito i już wiemy co wpisać do exela. Dalej exel generuje nam krzywą i po niej jakiś mądry ktoś może powiedzieć:

"To jest naprawdę ładna krzywa."

I to wszystko tylko po to aby w Mińsku Mazowieckim dom pogrzebowy pobudować.


Po pracy jechałem już po mokrych ulicach - burze przeczekałem jeszcze pod daszkiem instytutu.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na rowerze 142 - dialog... || 33.86km

Poniedziałek, 3 czerwca 2013 · Komcie(7)
Kategoria Pojeżdżawki
Na rowerze dziś jeździłem głównie załatwieniowo. Ostatnio zauważyłem, że te przebiegi miejskie mimo, że czasem mają po 30km nie mają nic wspólnego z takim 30km dystansem. Tyle przerw przesiadek przejazdów mniejszych, że nie ma co porównywać. Dodjae je jednak jako jeden wpis, bo to bez sensu dzielić wyjazd na:
"do agnieszki"
"do rowerowego"
"znów ro werowego"
"po agnieszkę"

kiedys dzieliłem, ale teraz staram się to ujednolicać jako wyjazdy jednego dnia. Jest mi łatwiej a i w sumie nie okłamuje raczej nikogo i mu głównej nie odbieram:D

W rowerowym byłem bo zmieniałem linki w rowerze i kupowałem linki a potem jeszcze nowe manetki bo stare śruba była tak zapieczona, że nie dało się jej odkręcić.
Zatrudnili jakiegoś kolesia do pomocy. Facet około 55 lat taki do brudnej roboty a zaczął mądrzyć się jak mój rower zobaczył. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

- o widzę, o rower nie dbmy
- czemu?
- Brudny strasznie
- Bo na rowerze się jeździ a nie go czyści na połysk... poza tym ubłocony nie jest przecież
- Widać złe użytkowanie
- Słucham?
- Łańcuch smaru dawno nie widział
- Wnosi pan to z patrzenia na niego? To ja zachęcam paluszkiem po łańcuchu śmignąć a potem paluszkiem po czole, taki test na nasmarowanie zna pan?

[pauza intelektualna na zebranie sił przeciwnika]
- a to z przodu to co to jest?
- linka hamulcowa. Nie skończyłem pracy z nią bo mi części zabrakło i musiałem przyjechać po kolejne.
- nie tak się linkę zawija.
- tłumaczę panu przecież, że linkę zwinąłem bo jeszcze nie zakończyłem pracy
- taka fuszerka to panu potem wyjdzie. Potem my poprawiamy takie samoróbki.

{pauza kontemplacyjna}

- te klamki to mają straszny luz już (nowe klamko-manetki kupowałem)
- no właśnie dlatego je zmieniam. Maja prawo się wyrobić przez siedem lat
- niewłaściwe użytkowanie wychodzi
- a jak można wg pana niewłaściwie użytkować klamki hamulcowe?
- strasznie pochylone w dół są, poza tym pewnie za mocno pan je szarpał.
- pewnie lepiej wpaść pod auto niż używać hamulców - wszystkim pan takie rady daje?

|pauza - menopauza|

- ludzie to teraz nie dbają o rowery
- pan uważa, że ja o swój nie dbam?
- widać gołym okiem,
- na rowerze dużo jeżdżę to i części się zużywają, klamki mają prawie 60 tysięcy przejechane ich czas już minął, ale działają nadal.
- Ja mam rower co ma sto tysięcy przejechane. Rocznie robię 5 tysięcy i tak się sprzęt nie zużywa.
- pięć tysięcy, to ja zrobiłem od stycznia proszę pana a rocznie robię 13 tysięcy.
- baju baju będziesz w raju...

I tak rozmowa się toczyła a mi ciśnienie skakało. A człowiek siedział obok niczym jakiś rezus oparty i z wyższością oceniał mój rower.

Cóż jestem nieprofesjonalny, nie myje roweru, nie smaruje łańcucha i przede wszystkim klamki hamulcowe za mocno naciskam!



Rower zrobiłem jeszcze tego samego dnia, wszystkie linki nowe niektóre pancerze wymienione ale nie wszystkie bo rower nie usysfił ich tak mocno i nie bylo sensu wszystkiego wymieniać. Przetarłem pancerze wewnątrz stara lekko rozgniecioną linką i załozyłem nowe końcówki na pancerze.
Założyłem także nowy (drugi) łańcuch - poprzedni po 2,5 tysiąca trzeba było zmienić. Teraz rower gotowy na dalsze zmagania


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na rowerze 141 - cz2 || 50.59km

Niedziela, 2 czerwca 2013 · Komcie(1)
Dzień drugi rozpoczeliśmy rano. Pyszne śniadanie z rodzicami i kanapki z twarożkiem oraz wiejskie jaja. Przypomniały mi ise czasy kiedy na dziąłce spędzałem prawie 2 miesiące wakacji. Codziennie jadało sie takie królewskie śniadania. W domu nawet w wakacje nie było czasu na takie kuchnie. Każdy rano do pracy... Dzionek więc rozpoczął się smakowicie.

[img width=600 height=450]https://lh6.googleusercontent.com/-oXZoBcEHaAY/UatRCEDRuYI/AAAAAAAAVjE/C5u9I36Ynfo/w945-h709-no/DSCF7943.JPG[/img]











Więcej zdjęć w galerii:


http://www.navime.pl/mapatrasy/121772/&width=510&height=700


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na rowerze 140 - Cz1 || 63.00km

Sobota, 1 czerwca 2013 · Komcie(0)
Wyjazd rodził się w bólach i w sumie do końca nie byliśmy pewni czy wyjedziemy gdzieś w ten długi weekend. Zdecydowaliśmy się w końcu na wycieczkę "po okolicy". Do miejscowośći KRUSZE szynobusem i pętla 63km do rodziców na działkę. Dawno nie bawiłem się tak dobrze jadąc na rowerze. Bardzo przyjemny wyjazd wyszedł. Dystans nie duży, prędkość nie powalająca - takie snucie sie lasami i wioskowymi drogami. Bajecznie było!
































Zdjęcia z obu dni wyjazdu znajdziecie w galerii poniżej:)

więcej zdjęć


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na rowerze 139 - Hura nie jestem "SŁOIKIEM" || 38.93km

Piątek, 31 maja 2013 · Komcie(0)


Byłem dziś rowerkiem z rana w Urzędzie Gminy Warszawa Białołęka, aby potwierdzić sobie, że nie jestem słoikiem. Jestem Warszawiakiem - tak mam w papierach, tum urodzon! A mieszkon gdzie indziej, alem słoik nie jest. Jestem taki sobie prawie-warszawiak.


Po porannym kursie na Białołękę, tylko wróciłem do domu, zaczęło padać a nawet lać. Potem, padało dobrze przez prawie 3h a kiedy po Agnieszkę popedałowałem do pracy już pięknie słońce grzało.
Z AGusią pokręciliśmy sie po mieście i popędziliśmy sobie domy w Chotomowie pooglądać.

Powrót na spokojnie do domku przez podmiejskie ulice w Legionowie.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na rowerze 138 - Dywagacje o rowerze miejskim i Kampinoskie pedałowanie. || 67.57km

Czwartek, 30 maja 2013 · Komcie(3)
Kategoria Pojeżdżawki
Uczestnicy
Wyjazd powstał tego samego dnia co został wykonany. Rano szybkie trzy sms-y do tranquillo i powstała "rowerowa ustawka". Nie była taka huczna, jak nawalanka kiboli z Legii, ale co tam, też była nas grupa - bo aż trzy osoby.

Dojazd do metra młociny, gdzie miało być rozpoczęcie wyjazdu - był dla mnie średni. Jechało mi się źle. Biodro nie czuło rytmu a ja troszkę męczyłem się z jazdą. Na metrze, przerwa. Chwile pogadaliśmy i obejrzałem sobie z bliska Velturrio. Rower miejski, wygląda nad wyraz solidnie, jednak chyba mnie odrzuca... Nie lubię takiego "składaka", ponadto cała masa spotkanych ludzi na tych rowerach utwierdza mnie w przekonaniu, że to "nie jest zabawka dla ludu".

Niestety, trochę to velturrio przed szereg się wepchało. Przede wszystkim, infrastruktura i umiejętności użytkowników dają wiele do życzenia.

Ludzie co to raz na ruski rok jada na rowerze, naprawdę powinni poćwiczyć zanim wjadą na ulicę. Rower dla wszystkich - ok, ale użytkownicy są niejednokrotnie totalnymi antytalentami do jazdy rowerem. To chyba jeszcze gorzej niż Świeżaki wiosną. Bo ci ostatni, przynajmniej regularnie jeżdżą "co roku" i czasem nawet sporo km w sezonie letnim, Velturiowcy zaś, wsiadają na rower z kaprysu, nudy czy niejednokrotnie dla lansu i ich umiejętność jazdy czy choćby podstawowych zasad użytkowania ulic, DDR-ów i temu podobnych miejsc jest przerażająco zerowa.

Jedziesz a przed tobą Pańcia na V-t i wozi ją po całym DDR bo nie może kierunku jazdy utrzymać. I nie sygnalizuje skrętów, obok jedzie drugi Pańciu również na V-t, gadają sobie plotkując i ani ich przejść ani ominąć. A jak zadzwonisz na nich lub powiesz "przepraszam", to pańcia mało co zębów nie zgubi, bo rower jej "odskakuje" w nieokreślonym kierunku, lub ona nagle "zeskakuje" na jedną lub druga stronę roweru.

Po ulicy jedzie V-t, na nim facet jakiś, zero przewidywalności. Mija go auto to odbija na prawo na krawężnik prawie, potem wraca na pół pasa i mało nie trąca go drugie auto, którego "nie przewidział". Jak chce skręcić to prawie się wywraca, bo odwrócenie głowy powoduje jednoczesny "skręt" pojazdu. I tak jadę za takim kimś i sam boje sie wykonać manewr. Kiedyś wyprzedziłem kolesia, bo skręcałem w prawo pasem do skrętu a on mi przed pasami, nagle w prawo odbija przed nosem i na chodnik zjeżdża. Auta miały czerwone, ja miałem zieloną strzałkę a pan stwierdził, że nie jedzie nic i łubudu w prawo! Ni przepraszam ni nic pojechał dalej w stylowych rurkach.


Cała masa takich przypadków przeze mnie spotkana na ulicach Warszawy pokazuje, że pomysł na rower miejski może i dobry, ale w Holandii, Amsterdamie, i wielu innych miastach gdzie zarówno infrastruktura jest ok, jak i świadomość rowerowa o wiele wyższa.

Z Kubą i Agnieszką jedziemy do Kampinosku. Do Truskawia asfaltami a potem terenem przez lasy do Janówka gdzie znów obieramy drogę na asfalt. Rozstajemy się przy głównej trasie Łomianki - Gdańsk. Kuba w prawo my w Lewo.

Do nowego Dworu jedie się fajnie bo z wiatrem, powrót po drugiej stornie Wisły, już nie był taki lekki. Noga mi totalnie siadła i wlekliśmy sie 15km/h gawędząc sobie i robiąc kilka przerw, nazwijmy je, technicznych.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na rowerze 137 - La La Bora Torium || 39.00km

Środa, 29 maja 2013 · Komcie(1)
Kategoria Do pracy!
Dzień pod znakiem praktyk absolwenckich. Pojechałem rano do pracy rowerem. Było niestety pod wiatr i cholernie mnie to urzekło... czułem sie wyróżniony, że nie wiem co! Nie jechało się ani fajnie, ani dobrze. Niestety praca terenowa nie napawa mnie zdrowiem i witalnością. Zawsze po "terenie" mnie coś w biodrze grzmi... No więc jechałm pod wiatr z nie do końca sprawną siłą prawej nogi.


takie sondowania do 3,5 metra robiliśmy w Mińsku. - zgadnijcie kto podrzucał młot?;/;/;/

W pracy - eureka - nareszcie dają mi coś do roboty w laboratorium. Przygotowywałem badania i babrałem się w błocie. Było "inaczej" i fajniej, ale czemu dopiero na koniec?

WHY? Praktyk został mi ostatni tydzień i radość "mię" ogarnia iż kończą się. Badanie terenu, pod przyszłą pracę "płatną" wyszło słabo. Nie tak łatwo się tam dostać i w sumie bez znajomości to może jedynie szyld czytać.

Powrót z pracy był - nareszcie - z wiatrem. Gnałem więc po 25km/h pokonując wszelkie dziury i dołeczki. W każdą dziurę wypełnioną próżnią wpadałem kołem skrupulatnie. Powalającą ilość czeluści mijam w drodze do domu...

Na dokładkę wycieczka po Agnieszkę do pracy... wyjechałem spóźniony, ale udało się dotrzeć "prawie-na-czas".


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na rowerze 136 - Treściwie || 9.00km

Wtorek, 28 maja 2013 · Komcie(0)
Wyjazd po Agnieszkę do pracy. W pracy byłem, ale po cywilnemu - ponieważ pojechaliśmy pod Mińsk Mazowiecki na Wiercenia. W ciągu dnia lało a my wierciliśmy i sondowaliśmy w deszczu. jedna wielka - BLE - masakra. Wiało/Padało i co jeszcze tylko chciało.

Wróciłem do domu przebrałem sie i po Agnieszkę pojechałem.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew