Na rowerze 21 - Franca

Czwartek, 14 lutego 2013 · Komentarze(4)
Dziś w geśćie protestu przed zimą, reaktywowałem france. Jechało się przedziwnie bo od wielu miesięcy jeździłem na śnieżniku. Rower więc czarny wydawał się "jakiś dziwny" kierownica za wysoko, za szeroka... tak jakbym jeździł na nie swojej maszynie.

Pod koniec już troche przywykłem i w sumie jechało się przyzwoicie, ale początek...

Zima nadal trzyma choć delikatna odwilż daje znać iż słońce coraz dłużej oświeca naszą półkulę i z każdym dniem tej energii jest przekazywanej coraz więcej.

Gin wredna suko - zimo - twoje dni są policzone!
A ja na pewno je liczę!


Już nie długo wakacje! HA!

BLOG - USTAWIENIA

Czwartek, 14 lutego 2013 · Komentarze(6)
Hej postanowiłem jeden z wpisów poświęcić tylko ustawieniom bloga. Proszę was o radę. Dochodzą mnie słuchy, że czcionka była za duża. Teraz ustawiłem na "2" i u mnie wydaje się za mała.

Proszę sprawdźcie:
- powiększenie wyświetlania strony (powinno być 100%) często każdy z nas nieświadomie przegląda strony www na 120 a czasem 150%, właśnie dlatego, że czcionki na stronach to maczek...

- Podajcie mi jakie macie rozdzielczości ekranu (1600x900) tyle mam ja i system podaje mi w laptopie, że jest to (dla mnie) zalecana rozdzielczość.

- Rozmiar monitora? - Nie wiem napiszcie mi, może to ma znaczenie?

O odpowiedzi proszę w komentarzach. Pozdrawiam!

Na rowerze 20 - Chcę już wiosny.

Środa, 13 lutego 2013 · Komentarze(2)
Poranny exodus do UP wprawił mnie dziś w średni nastrój. Nie bardzo jest o czym opowiadać. Ta sama "pani" i to samo jej stękanie i obrażona mina.
"Ja tu nie jestem żeby mnie pan lubił" - usłyszałem od niej samej. Widać podaje instrukcję obsługi siebie tylko na indywidualnych spotkaniach. Łaskawa Pani!

Ech szkoda gadać. Można naprawdę się sfrustrować w tej instytucji. Jakbym miał 4 dzieci na utrzymaniu i czynsz wysoki do opłacenia, pewnie wziąłbym granat i tam wrzucił a siebie razem z nim, bo autentycznie atmosfera jest grobowa.

Druga cześć dnia to podróż do Warszawy i do Decathlonu. W sumie wybraliśmy się tam ot tak, ale zestaw dętek zakupiliśmy bo jak na razie to najtańsza opcja 14zł za parę. W sklepie pusto, dzieciarów nie ma a na półkach pustki. Cóż nic tylko się cieszyć, szkoda jednak, że sezon zacznie się dopiero w marcu bo pewnie jeszcze raz będziemy musieli tam się wybrać.

Dojazd i powrót z Decathlonu to nie tylko zakupy, ale również paskudny stan dróg. Przerażające jak dziurawe zrobiły się ulice. Mało tego - one spuchły. Powypaczały się na pęknięciach i wydaje się, że zaledwie 60% jezdni jest bez pęknięć. Przejazd przez Annopol to już całkowicie ekwilibrystyka.

Chyba mam już naprawdę dość zimy. No mój rower to już na pewno.

Na rowerze 19

Wtorek, 12 lutego 2013 · Komentarze(6)
Nocno - wieczorna wycieczka po Agnieszkę do pracy. Później zakupy w carefourze. Rower kręci, ale tylne koło obciera. Obcierają hamulce bo jedna szczęka nie porusza się a do tego jest ono pieruńsko zcentrowane.
Mini Ogłoszenie:
Szukam koła tylnego na 26 - najlepiej jakiś złom, byle proste i na wolnobieg lub kasetę. Resztę jakąś tam mam.


Zastanawiam się co zrobić z rowerem wiosną - czytaj gdy zniknie śnieg. Czy kupować jakiś najtańszy napęd (kaseta/wolnobieg + łańcuch) na tył i inwestować w tanie ale dobre kółko, czy ciągle jeździć na jakimś badziewiu co mi ludzie oddadzą.

Jeszcze nie podjąłem decyzji. I mam dylemat. Z jednej strony chcę uniknąć wkąłdania pieniędzy w rowere co to ma być tylko "po mieście" i "po kosztach" z drugiej zaś - dość mam już jazdy na tym skrzypiącym, chroboczącym gównie;P

Wiosno - napierd....

Na rowerze 18 - Nowy wygląd Bloga

Wtorek, 12 lutego 2013 · Komentarze(6)
Wiecie co? Normanie chyba się zbulwersowałem. Ba, ja się nawet bardzo zdenerwowałem! Po kolei zatem!

Wstaliśmy dziś sobie rano a za oknami przywitało nas przepiękne słoneczko. Pomyślałem: " to wspaniały dzień aby pojechać do urzędu pracy". Wizytę mam zapisaną na jutro, ale skoro to już jutro to wpadne dziś. Jutro wszak mamy więcej na głowie.
Pojechałem więc. Pukam - wchodzę.

- dzień-dobry-dowód-i-karteczkę-przygotować - recytuje nawet nie spoglądając na mnie, dziewczyna w wieku około 23 lat i coś tam skrobie w jakimś papierku.
- No dobrze - mówię i wyciągam dowód - Tylko ja wizytę mam zapisaną na jutro a byłem przejazdem i postanowiłem...
- Jak to? pan sobie żartuje? - oburza sie wielce dziewczyna i wreszcie patrzy na mnie - Jakby kazdy sobie tu tak wchodził kiedy chce to by taki bałagan był...
- ale przecież nie ma pani nikogo, a ja jutro miałbym z głowy.
- Jaki ma pan ważny powód, że nie może pan się jutro stawić! - mówi przez zaciśnięte szczęki (dosłownie). - No słucham!
- Ja? No żadnego. Po prostu dziś byłem tu i...
- To dziś pan może iść, jutro pan przyjdzie!
- A co to za różnica? Dziś jest tu pusto, pani nie ma petentów to może dziś załatwimy tą sprawę?

- Proszę pana, nic nie będziemy załatwiać. Ja mam poumawianych ludzi, ja nie mogę tak każdego brać bez kolejki. po to ma pan wizytę na jutro...
- A może pani mi przynajmniej oferty pracy...
- Oferty są w gablocie na korytarzu - odpowiada dziewczyna, znów nie patrząc na mnie tylko wpisując coś do komputera. Rozumiem więc że więcej nic nie zdziałam. Wychodzę

I wiecie co? Wkurzyłem się! Wyszedłem zły jak pies na łańcuchu. To ja przychodzę, szukam pracy, wyrażam chęć interesuje się a ona łaskę robi, że mnie przyjmie? Nie ma kolejki pusto i co? Nieee ona poza kolejka nie przyjmie, bo nie daj Boże będzie musiała jeden dokument więcej wypisać... I z tego co mi wiadomo wizyta czasem trwa 5 minut. No może czasem 15.
I my się dziwimy, że mamy bezrobocie? Przy takim pośrednictwie pracy to pewnie, że nie ma pracy! Ja sam sobie szukam, nie wymagam, że oni mi nagle znajdą, ale samo podejście do tych ludzi co tu przychodzą mnie przeraża.

Poczułem się taki upodlony. Jak pies, co przychodzi prosić o kawałek spleśniałej kiełbasy czy uschniętą kość.
Nie jestem nieudacznikiem życiowym! Sześć lat studiowałem, mam wykształcenie, mam ambicje - nie jestem byle żulem, co to idzie na bezrobocie bo mu się nie chce robić.
I spróbuj tylko się nie pojawić na tym wyznaczonym spotkaniu - od razu wyrzucą ci status bezrobotnego na pół roku albo więcej. A ubezpieczenie idzie się jeb...i nie mam żadnej opieki medycznej w razie wypadku, choroby czy innych zdarzeń losowych. I podejrzewam, że tłumaczenie, że byłem dzień wcześniej i mnie nie przyjęli - nie pomoże wtedy!

Grr... Ok koniec biadolenia. Jutro o 7 będę musiał się zerwać i jechać tam rano, bo potem mamy z Agnieszką całą masę innych spraw do pozałatwiania.

Po wizycie w UpCiu, pojechałem troszkę pohasać z obiektywem. Słabo mi szło... ostre słońce dużo białego, ciężko uchwycić coś fajnego. Strasznie mono-kolorystycznie.











Moje ulubione - Auto naprawa kolejowa? No chyba szyno-autobusty robią;)


Na koniec Calineczka, na budynku fabryki makaronów, czy jakiejś makaronowej hurtowni.

Tyle w temacie.

P.S

Jam wam się podoba nowy wygląd bloga? Czekam na konstruktywne uwagi. Kes, i jak poprawiło się z kategoriami? Tekst lepszy, mniejszy?
Pozdrawiam!

Na rowerze 17

Poniedziałek, 11 lutego 2013 · Komentarze(1)
Dzień bez pracy. Ferie się skończyły a więc i pracy mniej. Szkoda a jednocześnie chwila oddechu i czasu na poukładanie zaległych spraw, bardzo potrzebna.

Odwiedziłem rowerowy sklep a także "krzątałem" się po mieście. Zima nie odpuszcza, a ja po informacjach, że nie wyskakuje już alert przy odwiedzaniu mojego bloga, postanowiłem odbudować poprzednią grafikę strony.

Chętnie przyjmę wasze spostrzeżenia co do wizualności. Głównie interesuje mnie czytelność i rozmiar tekstu oraz "nie-rozjeżdżanie" się elementów na innych przeglądarkach.

Jest późno więc kładę się, ile mogłem dziś prze-klikałem w standardowym szablonie. Na więcej nie mam dziś czasu.

Dobrej nocy!

Na rowerze 16

Niedziela, 10 lutego 2013 · Komentarze(2)
Kategoria Do pracy!
Dzień ferii ostatni. Dzieci w domach już w łóżkach a jutro obudzi ich budzik i pognają na lekcję o 8 rano.

Czy to przyniesie zmiany w moim zarobkowym rowerowaniu? Nie wiem. Dziś wiele się działo, ale nie wiele nowego o czym warto się rozpisywać. Mógłbym was zarzucić opowieściami, jak to dobierałem narty ustawiałem wiązania i o wyższości nart ze ślimaczkiem nad tymi z tygryskiem w ujęciu psychologicznym pięciolatków i ich opiekunów.

Temu podobne bowiem sprawy, zaprzątają głowy moich podopiecznych tych starszych i tych mlodszych. Ubaw z tego jest nieraz niesamowity, ale sprawa nad wyraz wysokiej wagi - ha nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wysokiej!

Powiem wam, że praca z tymi ludźmi w szkółce 2times to jedna z fajniejszych rzeczy tego roku - w kwestii zarobkowania i towarzyskiej, jaka mnie spotkała.

Tyle na dziś moi mili.

Kładę się spać - dobrej nocy!

Na rowerze 15

Sobota, 9 lutego 2013 · Komentarze(1)
Kategoria Do pracy!
Kolejny dzień w pracy. Dziś był pod znakiem młynka, młyneczka lub jak kto woli zapierdzielu. Działo się! Generalnie było w porządku tylko kilka sytuacji wymaga komanatrza:

* Pan co jego dziecko jeździło w Alpach. - człowiek wpadł do nas wielce zbulwersowany i podniesionym głosem domagał się licencji narciarskich/snowboardowych i naocznie chciał widzieć zestaw owych dokumentów i temu podobnych rzeczy. Powodem było to, że wg jego mniemania (cokolwiek błędnego) instruktorka snowboardu nie umiała uczyć. Skończyło się na głośnej wymianie zdań i uświadamianiu (on nas i my jego) kto ma większa rację. Facet poszedł zapłacił i całe szczęście już nie wróci. Kijek na drogę!

* Miss Piggi - Dziecko młodociane lat mniej niż 9 wyglądające jak świnka. Grubaska taka pulchna, że kasku nie mogłem jej dobrać, bo miała za bardzo pyzate policzki. Wróciła po lekcji zaryczana cała, bo w grupie 4 osobowej odstawała sprawnością. Generalnie bieganie i maszerowanie pod górkę to nie dla tego pulpecika. Jak można tak upaść swoje dziecko - szkoda mi jej i głupoty jej rodziców.

Dzień generalnie trudny, ale nie było całkiem źle.

Na rowerze 14

Piątek, 8 lutego 2013 · Komentarze(3)
Kategoria Do pracy!
Do pracy na rowerze. Po wczorajszej śnieżycy wszędzie śnieg. Na ddr też. Rano ścieżka przy Prymasa wyglądała tragicznie. Jakoś przebrnąłem ale lekko nie było.

Zaraz odezwą się CI którzy zima ulicami jeżdżą, ale pod prąd Prymasa i to w tunelu? No sory ale nie skorzystam. Jazda z prądem byłaby bez sensu bo musiałbym stać na światłach 2 razy aby ruszyć wreszcie - wybrałem więc białaska De De Era.

W pracy spoko, ale głodny jak pierun wróciłem.

Agusia smaży mi pyszne kotleciki.

Odpływam!

Na rowerze 12

Wtorek, 5 lutego 2013 · Komentarze(3)
Kategoria Do pracy!
Ciekaw jestem jak przypadł wam do gustu mój nowy sposób liczenia wyjazdów;) "Na rowerze", pewnie w sezonie kiedy będzie się działo coś naprawdę fajnego - dodawać będę i inne nieco bardziej rzutkie tytuły, ale teraz chyba zostaje przy owej "zdawkowej" nomenklaturze.

No dobrze, ale was pewnie interesuje co u mnie się działo? Ha no pewnie, żeście ciekawi - nie przedłużając więcej opowiem wam!
To, że luty mamy już niejako w pełni, wiemy chyba wszyscy - natomiast to, że wiosna za oknem, chyba nikt z nas nie wierzy. Ostatnie huśtawki pogodowe potrafiły rozstroić niejednego stabilnego emocjonalnie rowerzystę. Jeśli i was rozstraja ta pogoda to łapka górę, kciuk w górę czy jakkolwiek to napiszcie.

Ja, za każdym razem jak jadę w deszczu, gdy wali mi śniegiem w ryj, gdy wiatr stara się mnie zsadzić z siodełka i gdy pani pogoda włącza wirówkę z namaczaniem, aby oczyścić nas z rowerowych grzechów, wmawiam sobie - że to tylko pogoda. I powtarzam w duchu, że najważniejsza jest psychika! No i oczywiście, że na Islandii będzie więcej takich dni!

I wiecie co? - za cholerę nie pomaga:P Rano słońce, piękna pogoda lekki mrozek, a wieczorem szaro pochmurno, mżawka, wilgoć. Ech

W pracy zamieszanie, dużo ludzi, kilka pokręconych sytuacji, troszkę wesołych momentów - czyli jak mawiał pewien kolega co to do Iranu pojechał rowerem:
"Generalnie to jest fajnie!"

Wracałem dziś, inaczej, bo rozliczenia wieczorne zajęły za wiele czasu i mi transport szynowy spier-uciekł.

Kręciłem więc od ratusza Białołęki. Sama jazda wcześniej z rowerem autobusem 186, też była średnio przyjemna. No cóż wolałem to niż jazdę 20km do domu rowerem chłodną wietrzną nocą.