Do pracy dziś jechałem rano w pięknym słoneczku. Lekki śnieżek na ulicach -2 i cudny dzień. W pracy znów się kręci jest co robić, troszkę zamieszania, ale co zrobić. No nie nauczę sam myślenia tych ludzi.
Wracam w deszczu, śniegu, śniego-deszczycy i deszczo-śnieżycy. Masakra - wieje w twarz lodem i deszczem...
Ja chcę wiosnę!
Dzień wolny od pracy, od rana zbierałem się na rower i nie mogłem znaleźć motywacji. Agnieszka pojechała do rodziców a ja miałem po nią wyjechać. Chciałem wyruszyć wcześniej i więcej km zrobić, ale...
No nie dało się. Totalnie nie mam weny do jazdy a pod wiatr jechałem jak za karę. Głowa mnie bolała i wogle mi nie szło.
Pod wieczór szybka "obiado-kolacja". Agnieszka przywiozła z domu pyszne kotlety. Dwa zjadłem a jeden się delikatnie mówiąc spalił. W domu siwo a kuchnia cała szara. Dawno takiej zadymy nie zrobiłem:)
Obrazek ostatnio widziany w internecie - padłem:P
Nareszcie dziś puścili mnie wcześniej. Nie było zapisanych lekcji po 15 więc kazano mi zamknąć kram i do domu gnać. Jak to fajnie wyjść kiedy jeszcze jest widno. Ha naprawdę przyjemnie jest usiąść po długim niebycie - przed komputerem zajrzeć sobie na BS i delektować się ciepłą herbatą a nawet Cherbatą z "c"ukrem i "C"ytryną.

Zdecydowanie muszę odespać. Od soboty 26 stycznia codziennie do wczoraj wstawałem o 7:20 i wracałem do domu o 22 z minutami a kładłem się? hmm pewnie o 23. Fajna praca, nie narzekam na nawał obowiązków, tylko najzwyczajniej w świecie odespał bym troszkę. I to mam zamiar zaraz uczynić! O!

Dobrego wieczoru życzę! Kładę się!
Dziś jak codzień, ramo zmokłem, aby potem cały dzień do końca nie wyschnąć. Nie ważne dojechałem na czas do "pracy" i to się liczy. Strefa niżu zainteresowania stokiem utrzymuje się, jednak warunki były wcale niezłe - bo nie padalo w ciagu dnia a jeśli już to był to przelotny opad - bo tak pogodę Naszło coś.

Generalnie dzień wesoły, trochę graliśmy w integracyjną grę, trochę oglądaliśmy filmiki ze zjazdów szybkich na nartach. Nie sądziłem, że można 251 km/h mknąć w dół zbocza na nartach.
Szok. Nowe doświadczenia w tej dziedzinie sportu bardzo mnie przekonują, nie będę raczej robił kursu instruktorskiego na narty, ale to ciekawe doświadczenie poznać ludzi mających mega zajawkę na narty snowboard itp. To podobna społeczność do naszej i równie pozytywnie zakręcona.
Dzień pod znakiem integracji z kim się da. Pogoda dawno już przekonała ludzi, że idzie wiosna i troszkę mało mieliśmy zainteresowania na stoku.
Co ja jednak będę wydziwiał. Mam siedzieć pilnować, rozliczać przyjmować zgłoszenia, to tak robię a że nie ma nikogo to gadam, oglądam z ludźmi filmiki na you tubie, trochę drzemie i... oczywiście wykonuje wcześniej wymienione ważne rzeczy (pilnowanie rozliczanie itp).
Ludzie są świetnie, atmosfera jeszcze lepsza a do tego jeszcze za tą złożoną pracę administracyjną mam jakiś zarobek.
Cudu nie ma, umowy też, ale za to kasa na wyjazdy wiosenne się pomnaża.
Kolejny dzień z cyklu - padał sobie deszczyk.
Nie mam za wiele siły aby opisywać wam dzień rpacy. Sporo osób wystraszył deszcz, ale za to w pracy było wesoło. Śpiewaliśmy sobie, jedliśmy pizze i poznawaliśmy własne życiorysy - no jednym słowem pełna integracja ekipy 2Times.pl
Kłaniam i idę spać.
Kolejny dzień w pracy. Odwilż pełna parą. Na nartach śmigają od rana w śnieżycy, później deszczu ze śniegiem aby na koniec dnia zakończyć jazdę w deszczu. Mnie także jazda w deszczu, nie ominęła. Rowerowałem dziś do PKP Kasprzaka także w drodze powrotnej.
Kolejnych rzeczy się nauczyłem dziś w pracy - ile to człowiek się nowych rzeczy uczy. Pracuje także już w koszulce firmowej 2times i nareszcie
Wszędzie woda, jak na jeziorze... - na chodnikach -1, i szklanka. Generalnie przełom pomiędzy ZIMNO/CIEPŁO jest najdelikatniej mówiąc - chujowy :P
Witam swoich fanów! Wiem, że za mną stęskniliście a jeśli nawet tego nie chcecie przyznać ja i tka to wiem;)
Generalnie, nie potrafię uraczyć was rzutką historią z serii tych , jak to jechałem i miałem przygody po drodze. Ja generalnie przez najbliższe kilka dni mało będę jeździł. Ważne jednak, że:
a) zarobię sobie kaskę
b) przelecę szybciej czas do wiosny.
Wszystko inne po staremu. Poznaje nową dzielnicę - Szczęśliwice. Jeśli jej poznawaniem można nazwać jazdę od PKP Kasprzaka do Parku Szczęśliwickiego. Generalnie jednak, poznaje także ludzi tam mieszkających i bratam się z zespołem specjalistów narciarskich. Wyrabiam umiejętności manualne dobierania nart i mam spora frajdę z tego jak sobie dorabiam w te ferie!

Dziś dodatkowo kurs nocą na piaski w pilnej konsultacji do Rodziców - Uff kolejny kłopot rozwiązany, można wyglądać wiosny!
Idzie odwilż więc jest nadzieja!
Kolejny dzień na rowerku i pracy na stoku. Mróz dawał o sobie znać i za nic nie mogłem uwierzyć w tą odwilż co zapowiadają. Generalnie pobudka rano, ale załatwianie jeszcze przed pracą spraw - bardzo ważnych.
Miasto skute mrozem, zamarznięte koleiny, średnio odśnieżonych ścieżek i chodników. Generalnie każdy kilometr to trzęsawka po karbowanym, udeptanym śniegu na chodnikach. No może nie do końca "każdy" kilometr, bo sporo teraz jeżdzę asfaltami. Moimi ulubionymi przeszkodami są studzienki kanalizacyjne...
Praca - popłaca więc Księgowy na rower wraca
SIEMA!
Pierwszy dzień w tymczasowej pracy feryjnej - -15 za oknem i pełno ludzi na stoku. Jest co robić, ale zajęcie na 2 tyg ferii mam :)