Niesamowite same samowitości!

Środa, 28 listopada 2012 · Komentarze(4)
Nie dość, że mnie przycisnęło do fotela to jeszcze jest jesień.
Przycisnęło mnie ponieważ moja Agnieszka uświadomiła mi, że ma 850 km w tym miesiącu. Naprawdę nie wiem kiedy ten dystans jej tak zleciał. Praca jaką podjęliśmy nie idzie więc na marne i oboje mamy spore szanse wyrównać swoje zeszłoroczne rekordy.

Ja uzbierałem bagatela powyżej 1000 km w tym miesiącu o czym nawet nie wiedziałem. Ciągłe dojazdy na uczelnie wożenie pracy w te i drugą stronę sprawiły, że uzbierało się tych korbowych przekrętów. Co ma do tego wszystkiego jesień? No chyba coś ma, bo rok temu jesienią (w listopadzie) miałem 755 km.

Wracaliśmy dziś od Agnieszki totalnie okrężną drogą przez piaski - obiadek u rodziców - i Chotomów.

Jaram się tym kawałkiem.

Zwyciężam na pierwszym froncie

Wtorek, 27 listopada 2012 · Komentarze(8)
Kategoria Na uczelnie
Na uczelnie pojechałem dziś w wyjątkowych okolicznościach. Były one wyjątkowe ponieważ był wtorek. Hmmm, ale zapytacie czemu to takie wyjątkowe? Nie mam pojęcia, zaś jestem pewien, że i tak były to wyjątkowe okoliczności bo wygrałem bitwę na pierwszym Magisterskim froncie. Po kilkunastu poprawkach wreszcie mogę drukować pliczek magistrowy.

Ucieszon wielce jąłem do domu dynamicznie powracać, jako ten rozentuzjazjmowany porypaniec. Śnieżnik dostał w pedał i przekraczająć moje standardowe prędkośći mknąłem sobie przez miasto. Jechałem przez Pole Mokotowskie a później z górki wyremonotowaną ścieżką wzdłóż Armii Ludowej.

UWAGA!!!

Zrobili pięknie mostek ze ścieżka, asfalt równy itd. Jest pomalowane na czerwono, ale farba taka śliska, że jak się w prawo i w lewo na łuku składa rowerem, aby dojechać do sygnalizacji koło Szucha to lodowisko. Użyli chyba śliskiej niematowej farby, bo jak robiłem drugi łuk tuż po przekroczeniu mostku przy 15km/h to mnie położyło i z głośnym:
KURWA MAĆ jebłem na ziemię.

Ludzie się rozejrzeli a ja podniosłem się powoli z ziemi trochę zdezorientowany. O ile w kierunku w którym jechałem, czyli od torów na Marszałkowskiej, przy braniu lewego zakrętu mamy dużo miejsca o tyle w pierwszym wirażu jadąc w tym samym kierunku, gdy skręcamy w prawo czeka nas solidna barierka.

Pierwsza gleba zaliczona jesienią. Nie często się wywracam, toteż troszkę mnie trzęsła adrenalina. Przez Warszawę przeleciałem, jarając się jak głupi praca miękkiego amortyzatora XCP z chyba 2007 roku:) Obrałem sobie także w związku z tym trasę nieco bardziej terenową przez szuterek na Pradze. Bujałem się tam powyżej 25 bo wietrzysko miałem w plecy. Po minięciu Żerania udałem się na wał, gdzie docinałem do 28km/h i w zastraszająco krótkim czasie byłem w domu.



A na koniec wesoła nutka:
&feature=BFa&list=PL79D4931B78B8B13B

Wjazd na Śnieżnik

Poniedziałek, 26 listopada 2012 · Komentarze(0)
Poprawki i wykończenia mojej maszyny. Rowerek dostał wczep na sigmę ze starej sigmy którą uśmierciła Agnieszka. Dodatkowo odwróciłem mostek dając go na minus i przeniosłem podkładki niżej co obniżyło kierownicę o jakieś 3-4 cm.

Dodatkowo jazdę testową zrobiłem. Super się jeździ. 3 biegi w zupełności wystarczają do jazdy.
1 - jazda po lesie, w cięższym terenie czy pod górkę z bagażem albo zwyczajnie ruszenie.
2 - prędkości 16-19km/h jazda miejska bez szaleństw. bieg w sumie dobry również na szosy za miastem jak nie chce się pędzić.
3 - bieg szosowy z górki lub na długie odcinki. Troszkę ciężkie przełożenie bo tarcza ma 48 ząbków, ale zostaje mi w dyspozycji jeszcze jedna mniejsza zębatka z tyłu więc mogę zmienić sobie baryłką regulacyjną a jazda wtedy to sama przyjemność.

Rower oczekuj jeszcze na przedni błotnik, ale nie mam obejmy więć jeszcze troszkę poczeka ;D


Swoją drogą niezłe kameleony u mnie się pojawiają w stajni maszyn...

Najpierw Accent inferno, który przekształca się w Accenta rangera z powodu braku wczepów na bagażnik a ramma Inferno idzie na handel

Accent ranger po chyba 3 latach oddaje wnętrzności dla Francy z powodów chęci czegoś nowego i zmiany kolorystyki.

Jednocześnie pojawia się tokaido:

Aby teraz oddać swojego ducha w ręce...


hmmm no właśnie jak go nazwać? Jeszcze nie buja rowerek, ale do pierwszych śniegów powstanie coś niecoś;) Czerwony smok? Ale to nie ten sam smok czerowny co poprzednio. No nic pożyjemy zobaczymy!

Budowa Śnieżnika

Poniedziałek, 26 listopada 2012 · Komentarze(0)
Jakoś zwlekałem z tym krokiem bo i nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Nie chciałem kupowac połowy nowych cześci i zrobić to co zrobiłem jakoś tak "po kosztach".

Postanowiłem więc zapytać dobrych przyjaciół, i innych przychylnych mi ludków, czy aby ktoś czasem nie ma "czegoś tam". I wiecie co? Mieli!
Zbudowałem Accenta Śnieżnika tym samym uśmiercając błękitny grom.

Zdecydowałem się na zbudowanie zimówki na amortyzatorze choćby najbardziej mało uginającym się, ze względu na to, że jazda na twardzielu totalnie mi nie odpowiadała. Okazało się również, że kolega miał w garażu rowerowy uginak Suntora XCP z daaawnych lat, zmienił nie dawno na sztywny w swoim rowerze a amorek stal sobie z utopionym tłumikiem. Okazało się także, gdy ów amorek dostałem od kolegi, że pracuje nader miękko.
"Flak z niego - miał iść do śmieci ale chcesz to bierz!"
Więc go wziąlem przygarnąłem no i jest!:D


Ramę miałem, korbę miałem i założyłem tą co była pierwotnie w tokaido, szarą na biopace bo skoro nie mam już singla to będzie zacniej na takowej śmigać.


Koła również posiadałem od tokaido, a kierownicę zdecydowałem się założyć tą którą niedawno z Francy wymontowałem, była bowiem jak się okazało aluminiowa a nie stalowa jak w tokaido, toteż została!



Rower miał wkręconą miskę suportową na HT2 więc musiaęłm jechać do serwisu i wymienić na supoert klasyczny na kwadrat. Założyłem nowy, bo strasznie dużo by było motania się z przekładaniem rowerowego supportu z roweru CUBE Agnieszki. Nie ma płaczu, CUBE dostanie support choćby i najlepszy! Najpiękniejszy!


Rowerek pieknie się prezentuje, amortyzator faktycznie sflaczały, ale pracuje jak malina zbiera wszystko, każdą nierówność. Po prostu bajka. Udało mi się reanimować starą manetkę z tokaido odkręcając jedną ze śrub wymieniłem jakoś linkę na nową i oto przed wami on -

Accent Śnieżnik!

Rama: Accent Ranger
Koła: Noname, tylne Joy tech na wolnobieg
Przerzutka: deore tył ( 2 biegi); przód jakiś chyba sis z marketowego roweru.
Opony: Przednia - maxis ignitor; tylna geax barro

Rower ma 6 biegów. Dwa mechaniczne regulowane baryłką koło przerzutki a trzy z manetki i przedniej zmieniaczki. Jeżeli być dokładnym ma więc 3 biegi. Nie wiem więc jednak czy to Tripel czy Sextet :D


koszty:
Amortyzator: 0zł
Stery - 29zł
Support - 30zł
Linka hamulcowa 1,5zł

Łącznie: 61,5 zł


Na Zaborze

Niedziela, 25 listopada 2012 · Komentarze(0)
Kategoria Na Zaborze
Wyjazd na północne Mazowsze, po raz kolejny trzeba było wstać rano co po kilku dniach pracy nei było czymś lekkim.

Powrót zaplanowaliśmy na godzinę 14 i jakoś 14:30 udało się wyjechać. W drodze powrotnej jednak mieliśy wiatr w twarz i jechało się tragicznie. Ja czułem niewyspanie i męczyłem się całe 37km w drodze powrotnej. Dopiero na odcinku Dębe - Legionowo jako tako się pedałowało (23-25km/h) wcześniej 17km/h to był mój max.
Nie zwalam tego na karby sakw załadowanych pakunkami po prostu tygodniowa praca fizyczna, wcześniejsze wstawanie - wszystko to zrobiło swoje.

Tak oto kolejne klocki do układanki wyjazdowo-listopadowej dodane;D A jak tam wasze kolory ram rowerów? Wszyscy już głosowali?

Księgowy coś kręci....

Sobota, 24 listopada 2012 · Komentarze(2)
Kategoria Do pracy!
Wpis będzie jednorazowy a dystansy połączone, jako że nie są one powalające pozwalam sobie je połączyć i dodać z datą dzisiejszą.

Dla zainteresowanych pojedynczo robiłem 9 km.

Przez 4 dni pracowałem jako geolog w Starej Miłosnej, Woli Grzybowskiej i Wesołej. Wierciliśmy z kolegą otwory pod kanalizację deszczową. Sam projekt jest w powijakach, ale badania zlecono aby pełniej ów projekt wykonać. No to my, zacni geologowie wyposażeni w Lanosa i Świdry okienkowe, rury pcv i niwelator geodezyjny biegaliśmy, jeździliśmy i wierciliśmy.

Rowerowo wyglądało tak, że rano o 6 wstawałem i na tokaido pedałowałem na SKM i wracałem około 18 tak samo. O zgrozo jeździłem do PKP po Cywilu!!! Jak trzeba można, ale do przyjemności tego nie zaliczam. Dzinsy i rower to nie jest dobre poąłczenie, ani to się rozciąga, ani dopasowuje. Co się poprawie, to mi plecy wyłażą albo obciera tam i tu... brrrr

Efekt zacny bo
Dystans:4 x 9 = 36km
Ilość wierceń: 20x 4m
Łączna długość bieżąca wierceń: 80m
Litologia: piaski, piaski pylaste, gliny piaszczyste twardo i miękko plastyczne, piaski zawodnione i cała masa innych umilających życie geologia "berbeluch".

Inne
Otwory w większości były rurowane, najdłużej 4m wiercenia kręciliśmy 2,5h najkrócej 35 minut.

wieczorna wycieczka na wkurwienie najlepsza.

Poniedziałek, 19 listopada 2012 · Komentarze(1)
Po Agnieszkę i... dobre wieści. U niej u mnie standard sami wiecie.

Rundka dookoła po ciemku. Zrobiłem sobie kilka przyspieszeń na wysokiej kadencji. Oj ciężko nóżki już kręcą, ale do 38 się rozpędziłem. Nie traktuje tego jako trening, choć zapewne jakieś efekty to daje, bo kilka takich sprintów a nogi czuje w inny niż zmęczeniowy sposób. Na jesienne przemarzanie w sam raz ;D

DO domu i biedronki już z Agnieszką;)

Wieczorem posadziłem awokado na patyczkach. Ciekawe czy mi wyrośnie tak jak koleżance;) Gigantyczna pestka kurde jak cała śliwka;) A roślinka niepozorna taka.

Wyniki Ankiety

Poniedziałek, 19 listopada 2012 · Komentarze(1)
Badania dowodzą iż pośród wybitnych rowerzystów stosujących markowe produkty do swoich rowerów w postaci obręczy rowerowych:
73% - badanych wybiera czarne obręcze
7% - otrzymują białe, srebrne, szare, złote, zielone i

czerwone wpadające w lekka purpurę.




Nowa ankieta

Jest bardziej elastyczna i pozwala zaznaczyć odpowiedzi dotyczące kilku posiadanych rowerów. Interesuje nas oczywiście barwa przeważająca ramy a nie naklejki;) Nie zaznaczajcie 2 kolorów jak macie jeden rower różnokolorowy zdecydujcie się na jeden i trwajcie przy nim. gdy nie będzie koloru na liście - nie macie wyjścia, musicie iść po odpowiedni spray do sklepu!

Jestem jak dywan!

Poniedziałek, 19 listopada 2012 · Komentarze(2)
Kategoria Na uczelnie
Jadąc o chłodnym poranku do Warszawy zastanawiałem się całą drogę co może mnie spotkać na miejscu. Kolejny raz muszę odebrać tą cholerną pracę magisterską, którą mój ukochany promotor poprawia jak artysta. Za każda wizyta odkrywa nowe przesłania, kreski i pociągnięcia pędzlem. Pierwsze czytania przyniosły literówki, kolejne znów tabelki, inne zaś wzory, jeszcze inne problemy z akapitem i treścią, kolejne znów ponownie tabelki i tak w kółko.

Miałem serdecznie dość tego człowieka i na samą myśl, że jest poniedziałek i że trzeba jechać na uczelnie aby się z nim zobaczyć, troszkę mnie niestrawność brała. Jechałem więc totalnie najeżony, i jakiś taki nieobecny jak gdybym to nie ja jechał a jakaś moja nędzna podróbka. W gruncie rzeczy chyba wolałbym wysłać sobowtóra na tą eskapadę, bo spotkanie na UW wcale nie zapowiadało się ciekawie.

Za drzwiami czekał i on. ten którego imienia nie wolno wymawiać. I zobaczywszy mnie zaczął śpiewnie swoją kanonadę. Dostało mi się, że znów musiał czytać moja pracę mgr. Wyraźnie, sądząc po jego minie miał dosyć - nie bardzo tylko wiedziałem czy mnie czy tej pracy. Najpierw zarzucił mi, że mu prace przyniosłem w całości(o zgrozo), i że przecież on nie będzie czytał wszystkiego bo to już 10x czytał. Później stwierdził jednak, zniżając ton do bardziej sympatycznego i pokojowego, że coś jednak jeszcze mu się przywidziało i że jakieś poprawki naniósł na pracy.
Wreszcie nakazał mi przynieść wszystko z załącznikami i wyprosił mnie z pokoju.

No ja naprawdę, już rzygam tym promotorem, tą pracą, jej poprawianiem i chodzeniem do człowieka, który z łaski przejrzy 4 strony każde poprawić, aby po 5 noszeniu stwierdzić, że nadal to nie jest to i znów coś poprawić. Nie chce się kurcze doktorkowi (bo to doktor a nie żaden profesor) przeczytać całości wnikliwie raz a porządnie sprecyzować swoich uwag. może to taka zajebista zabawa studentem neich łazi niech poprawia niech dupę całuje niech się płaszczy aż zacznie przypominać dywan.




to jak w tej anegdocie:
prof. Kowalski Uniwersytet Warszawski:
- Ten egzamin nie jest trudny, jeśli się do niego przygotujecie. Nie zmienia to jednak faktu, że właśnie jesteśmy w trakcie ustalania piątego terminu,a mogę zaliczyć tylko połowie więc życzę miłego dnia zobaczymy się w piątek.

Na obiad do rodziców z monitorem w sakwie

Niedziela, 18 listopada 2012 · Komentarze(1)
Kategoria Pojeżdżawki
Wczoraj monitor jechał 38 km a dziś kolejne 6 km w mojej sakwie Crosso. Pojechaliśmy do Rodziców na obiadek pogadać a potem pętlą przez Chotomów i po drodze do domu wstąpiliśmy do OBI, gdzie 10 minut czekaliśmy aż nam ktoś rozmieni 10zł aby mieć 2 zł na szafki zamykane aby schować sakwy.

Nie kupiliśmy nic, ale mamy obraz przynajmniej czego w domu na przykład mieć nie chcemy:)

Szukaliśmy ciemno niebieskich donic ale takowych nie znaleźliśmy. Chcemy przełamać kolor mieszkania. Dominuje u nas czerwień i jasnożółte ściany a chcemy złamać kolorek błękitem. No ale jak widać trzeba stopniowo to robić, bo obecnie poza podkładka pod myszkę niebieską mamy tylko to w poszukiwanym kolorze;D