Księgowy | strona 295 | Księgowy

Wykopki czas zacząć! || 37.29km

Niedziela, 23 września 2012 · Komcie(0)
Kategoria Na Zaborze
Podczas gdy wielu z was upajało się weekendem ja i Agnieszka ciężko pracowaliśmy na północno-mazowieckich wykopkach. W głowę zachodzę, jak to ludzie robili kiedyś wszystko ręcznie i motykami i takoż samo błogosławię tego co wynalazł te zbawienne cuda techniki zwane kombajnem do kartofli!

Samo kopanie szło szybko, ale dziś nastał dzień sortowania i workowania. No i zaczęliśmy oczywiście od 30kg worków (było ich ze 40) a dopiero na koniec 60 tych) 15kg.

Z sortownicy do kubła - z kubła do worka - z worka na wagę - z wagi wiązanie z wiązania na wóz.

Niech mi ktoś teraz kiedykolwiek nie zje do końca ziemniaków jak będzie u mnie na obiedzie to popamięta!!!

Około 13 kiedy na wozie nie było już miejsca na worki a inny wóz i przyczepa - były nieomal puste mogłem wreszcie odpocząć. Kotlet obiadek i można było do domu ruszać!

37km z wiatrem boczno-tylnym, szło względnie dobrze, choć 2 dni pracy w polu trochę odczuwałem, a moje plecy czuły to jeszcze bardziej. O dziwo wróciliśmy całość rowerami z łącznie 4 sakwami załadunku - nie nie kartofli:P

Wyjazd 3 dniowy z czego dojazd i powrót rowerami i 2 dni pracy - zacnie jak na urodziny i rozpoczęcie jesieni.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

O rok więcej... kolejny rok || 37.45km

Piątek, 21 września 2012 · Komcie(0)
Kategoria Na Zaborze
Gdy rocznie pokonuje się 10 tysięcy kilometrów życie wydawałoby się toczy się nieco szybciej.

Dziś kolejny rok ukończyłem... kiedyś fajerwerki torty prezenty podekscytowanie od rana a dziś? Dziś 37km wycieczka - takie to prozaiczne. To moje nowe ja chyba mi się podoba;)

Kilka rzutów na to co dziś widziałem z siodełka i to jak ja widziany z siodełka byłem!





moja zawodowa sakwiarka






Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Prawie się udało! || 168.26km

Wtorek, 18 września 2012 · Komcie(6)
Wyjazd powstał w mojej głowie wczoraj. W sumie zainspirowany 300 tką Bitelsa i dystansami weekendowymi innych. Każdy po 200 sadzi i po 300 a ja w tym roku nawet 200 nie przekroczyłem! Hańba! No i myślę sobie, że i ja pojadę.

Miałem jednak coś do załatwienia u Agi mamy i mały transport więc pomyślałem, aby połączyć jedno z drugim. No ale tu się zaczęło rozjeżdżać. Najpierw okazało się że Agi mama w domu będzie później, bo rano miała jechać do Nasielska. No i mój plan aby jechać wcześnie rano upadł. Bo przesyłka, miała być większa i nie zostawiłbym jej pod drzwiami domu.
Rano okazało się, że w sumie z domu wyszedłem razem z Agą czyli o 9:25. W sumie z Legionowa ruszyłem 9:45 więc - no raczej późno jak na planowane 200.

Do pierwszego celu dojechałem o 11:20 i wyładowałem sakwę sprawunków. Chwila gadki i... się zasiedziałem. Jak to ja gadam dużo, i zamiast wpaść jak po ogień wyruszyłem z Zaborza dopiero 11:50. No ale nie wypadało w sumie tak tylko w biegu dać przesyłki w końcu to moja przyszła teściowa:D

No w końcu udało się wyruszyć i wyposażony w Audiobook a przebiłem się przez szutrowe drogi i miejscowość Morgi do Nasielska. W mieście lekkie zamieszanie bo i ruch większy a nawierzchnia nie jest idealna.

Do pułtuska jechało się sprawnie z bocznym wiatrem. Od około 1/3 trasy(Nasielsk-Pułtusk) za sobą słyszę "pyrkot". Jakiś rozklekotany traktor siłuje się niemiłosiernie. Jadę i jadę a on wciąż za mną. Raz bliżej a raz dalej i tylko denerwuje mnie tym swoim warkotem za plecami. Wreszcie zwalniam w nadziei, że mnie wyprzedzi, ale on dalej nic. Dopiero macham ręką facetowi i wtedy załapał. Nie wiem czemu snuł się za mną, droga była pusta!

Po zmianie prowadzenia poprawia się mu (traktorowi)27/28km/h a ja chowam się nieco za nim. Nie jest to łatwe, bo na powieszone brony z tyłu, a na wybojach nieźle nimi kołysze. Dodatkowo łańcuchy trzymające sprzęt ów rolniczy, nie napawają zaufaniem, więc trzymam się około 1,5m z tyłu gdyby miały zamiar urwać się na jakimś dole.

Pyrkawka - skręca na pole dopiero przed Pułtuskiem, a więc troszkę pojechaliśmy wspólnie. W mieście, nie jestem, przeskakuje jedynie bokiem i na rondzie odbijam na Wyszków. Drogą Pułtusk - Wyszków jechałem drugi raz w swoim rowerowym życiu. Ostatnio w 2007 roku bijąc rekord 300km. Trasa chyba zmieniła się nieco, ruch jakby większy i tiry częściej mijają. No i jestem eee 5 lat starszy?;D Jadę droga i nachodzą mnie refleksje, wtedy to na tej właśnie trasie pokonywałem swoje pierwsze 300 z hakiem. Nie pamiętam ile wyszło 313 czy coś? Na dowód że to było dawno:

Tak wyglądała wtedy moja maszyna - Accent Inferno

Byłem "PRO"

A może nie byłem?

Ech młodość, od tego czasu minęło jakieś 50 tysięcy kilometrów jak sadzę;)
Do Wyszkowa docieram lekko dojechany. W sumie mimo boczno/przedniego wiatru jadę nadal dość szybko - przynajmniej jak na mnie i na założenia taktyczne. Zjedzona bułka zaraz za mostem na Bugu w Pułtusku dostarczyła mi sporo energii.

jesień idzie
W Wyszkowie Chwila odpoczynku i dalej na trasę.

Dałem jednak ciała nie kupując nic do jedzenia i potem lawirując wiaduktami i technicznymi asfaltami aż do Radzymina cierpię z tego powodu.

Dystans, to nie tylko kilometry i średnia to także domki w rzepaku posadowione
Na tyle cierpię, że do samego Radzymina wjeżdżam na 2x4 przełożeniu i 14km/h. Dobrze, że te 14 na godzinę było tylko ostatnie 900m do stacji benzynowej.

W zielonym gaju, kryzysy mijają? - nie minęły... 34km od ostatniej kanapki zjedzonej za pułtuskiem do zdecydowanie za daleko

Sherry Coke Snickers Prince Polo tyle słodkiego wtrajmoliłem w Radzyminie. W sumie to był trzeci posiłek na trasie. Policzmy:
1 kanapka zjedzona na Zaborzu po 34km
2 kanapka zjedzona za Pułtuskiem po 38km od pierwszej kanapki czyli 72km.
3 słodycze zjedzone na 130km prawie 60km później


Agnieszka wyjeżdża po mnie w Wieliszewie i razem już jedziemy do Jabłonny. Jedzie mi się końcówkę całkiem sprawnie i nie schodzimy poniżej 24km/h. Boże czemu ja ciągle o tej średniej, skoro w większości wpisów nawet jej nie dodaje;) A co! teraz napiszę bo mimo sporego odcinka pod wiatr(Wyszków Radzymin Nieporęt) trasa była dość szybka.

Pan w dom Kot w dom Ja w dom! Cały zdrowy trochę obolały relaksuje się czyniąc ów wpis. Najlepsze, że czuje się bardziej obolały po prysznicu niż jadąc ostatnie km z Agą z piękną 25tką na liczniku... dziwne.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na uczelnie - Oddać prace promotorowi || 40.58km

Poniedziałek, 17 września 2012 · Komcie(5)
Kategoria Na uczelnie
Wyjazd rano SKM na uczelnie oddać pracę promotorowi i co? Nie ma go;) Fajnie!
Do tego jakiś kongres geologiczny jest na wydziale i nikogo nie ma tam gdzie być powinien... to jak łapanie myszy w młynie.

No nic w końcu oddałem prace w sekretariacie z karteczką a mailowo poinformowałem zainteresowanego (mam nadzieje), że moje wypociny czekają.

Drugiego człeka również nie zastałem. Potrzebuje u niego wydrukować sobie to co zrobiłem w pewnym programie. Dzwonie i wiecie co? On mi wyskakuje z PDF, to kuźwa nie mógł mi tego na początku powiedzieć, nie grzebałbym się z tym i pobrał PDF-y i już sobie we własnym zakresie wydrukował....


Tak czy inaczej wszystko idzie zgodnie z planem i może do końca października będę już magistrem! HA!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Pierwsza korekta pracy MGR || 13.80km

Sobota, 15 września 2012 · Komcie(2)
Rano, mimo pogody co najmniej nastrajającej depresyjnie, wybrałem się z Agnieszką na rower. Ona do pracy a ja odebrać i nanieść poprawki na pracę mgr, którą przeredagował mój ojciec pedagog lingwista;)

Nie było źle, w poniedziałek wiozę materiał do zbadania merytorycznego do promotora.

Rowerowo? Hmm jesiennie, tak rankiem i wilgotno czasem nieźle już w ręce chłodno. Wiem, że będą i cieplejsze wieczory i ranki, ale czuć, że lato już definitywnie odchodzi...


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Nocny rower i koncert fontann || 71.22km

Piątek, 14 września 2012 · Komcie(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Wyjazd połaczony z odwiedzinami kolegi w Wieliszewie.

Najpierw pojechałem do Wieliszewa, gdzie spotkałem się z kolegą jadącym na wschód Polski. Później kurs do Chińczyka po jedzenie i do Agi do pracy aż wreszcie po pracy ruszyliśmy do Warszawy na rower.

Wyjazd fajny w towarzystwie kolegi z Serocka (zamieszkałego w Stolicy obecnie). Mogliśmy troszkę się nagadać posłuchać opowieści o wyjeździe do Norwegii i usłyszeć jaki asortyment będzie miał jego nowy sklep rowery jaki zakłada.
Nazwę już ma:crazy-bike
Okazuje się, że sklepik jaki powstaje będzie bardzo ciekawą alternatywą dla nas i dla allegro. Blisko, dostęp blisko bo kolega z Wawy a i spory asortyment jaki planuje sprawia, że pewnie zainteresujemy się zakupami u niego.

Rowerowe rozmowy i opowieści przerwała wizyta przy fontannach. Nawet nie spodziewałem się tak przepięknego koncertu fontann. Wizualizacje multimedialne rzucane na mgiełki wody a do tego muzyka i masa kolorowych słupów wody kołyszących się i wirujących w ciemnej nocy. SUPER!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew