KTO WIDZIAŁ DZIUB-DZIUBA

Czwartek, 4 października 2012 · Komentarze(2)
Po mieście - dziś cieplej niż wczoraj a od rana nawet słońce świeciło... szkoda, że w weekend znów będzie byle jak.

Jesień idzie i zaczyna się wracanie z Agnieszka z zakupów po ciemku, zaczyna się nocna selekcja naturalna. Wyjeżdżają pierwsze *nietoprze i świat wraca do jesiennego rowerowego "chaosu"

*nietoperz - nieoświetlony rowerzysta najczęściej na składaczku lub starym góralu z marketu.

Po mieście i Po Agnieszkę

Środa, 3 października 2012 · Komentarze(2)
Na Piaski po okulary do pływania i czepki. O ile okulary są prawie nowe, o tyle czepki to jeszcze tamta epoka. Wyrób z gumy latekso-podobnej jak dzisiejsze rzeźnicze rękawiczki.

Basenowanie przetestujemy mam nadzieje już w niedziele. Ambitny jest plan, ciekawe jak warunki wodne w nowym aqua parku. Cenowo około 15zł za 1h to nie tragedia.

Trzeba dodać coś wysiłkowego na zimę, bo i tak mało ruchu będzie, a na pewno zdecydowanie mniej niż latem.

Plusku Plusku - już niebawem! Szkoda, że nie ma Aqua-statsa;)

Na uczelnie + po Agnieszkę

Poniedziałek, 1 października 2012 · Komentarze(0)
Na uczelnie SKM. Złożyć podanie i dopaść promotora. Praca przeszła pierwsze sprawdzanie i mocno nawet nie była pokreślona. Ech ostatnie 30 dni ulgi studenckiej mi zostało! Pfff nie ma lipy kończą się studia!

Na uczelni dziś cała masa świeżaków, garniturki spódniczki i przestraszone oczy młodej rzeszy geologów - strach pomyśleć co ich czeka i że większość z nich jednak znajdzie prace NIE w zawodzie;)

Powrót z uczelni rowerkiem do SKM. Strasznie się rozleniwiłem jeśli chodzi o te dojazdy. Było mi dziś zwyczajnie zimno jak jechałem i nie miałem ochoty wracać pod wiatr.

Po południu kurs na Piaski i stawianie na koła nowej zimówki Agnieszki. Mój welocyped zimowy jeszcze czeka na swój czas, póki co jest jeden wspólny a i tokaido od Biedy może być. Zaskakujące jest jak XCM na dwóch sprężynach świetnie pode mną pracuje! Bajka!

Sentymentalna fotogaleria.

Niedziela, 30 września 2012 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Wyjazd z założenia miał być leniwy i wspomnieniowy. Udaliśmy się w tereny gdzie to pierwszy raz na serio poszliśmy z Agnieszką na rower i gdzie nasze "my" się pojawiło.

Kilka zdjęć z wycieczki:

Zapraszam.




Wał przy Z. Zegrzyńskim... jak miło gdy nie ma tam całej masy robactwa, kolesi z puszkami i dresiwa na plaży.


Widok z Zapory w Dębe w kierunku na zbiornik Zegrzyński.


Lato powoli odchodzi... czas refleksji? W sumie mógłbym zapytać: "jakie lato?"


...lonley boat




Poprawiony próg, koło zapory w Dębe... robi wrażenie, szum i mgiełke z wody. Zastanawia mnie tylko po jaki grzyb robią przeplawkę na zaporze, skoro żadna ryba i tak nie wskoczy pod taki próg żeby do owej przepławki dotrzeć.


Niebawem nieźle im dupka zmarznie!


Plytko nie tylko w Wiśle... W oczekiwaniu aż obiad sam wpadnie na mieliznę.


"Znowu żona powie, że piłem... ani jedna się k-wa nie złapała"


Piękna dziś była pogoda. kolory jesieni w takim słońcu to sama przyjemność dla oczu. Jednak odczuwalnie poprawiła sie cyfrowa percepcja moja odkąd mamy fuji ze sobą. Inny poziom zdjęcio-wości:)


Widoczek ze skarpy. Aby wrócić na szutrówke na szczycie musimy pokonac podwórko przyjemnego staruszka. Zgarbiony o kuli, ale radosny!
"Możemy przejść przez pana podwórko?"
"a no pewno, a co ja będę wam zabraniał... tu nie ma co zabraniać."
Potem opowiedział nam że chcą od niego kupić ten teren bo właśnie taki widoczek im pasuje!


Z "ja" powstało "my" - już ładnych lat parę wspólnie nabijamy kilometry.


I jak tu nie cieszyć się z takich widoczków?




W tym domu, zwanym jako RAJ, z manekinem w Halce na dachu, mieści się prawdopodobnie dom zabaw i uciech... Szyld od frontu nie pozostawia wątpliwości, jednak głupio bylo nam foty strzelać od frontu.


Kościół w Pomiechówku widziany z łąk na zbiegu Wkry i Narwi.


i gdzie teraz? Te tereny są przeogromne. Cała masa ścieżek i dróg polnych wijących sie po łąkach o powierzchni kilkunastu hektarów.



Prawie jak widoczek na tapetę.


Odrestaurowany dworzec Modlin

Tak wyglądał przed remontem...



A tak w czasie trudnych czasów po zdobyciu przez Niemców dworca w Modlinie. Na pierwszym planie wagon artyleryjski z haubicą pociągu nr 15.

Dobre wieści

Piątek, 28 września 2012 · Komentarze(2)
Kategoria Na uczelnie
Mimo iż w sumie nie pojechałem na uczelnie po to co osiągnąłem to chyba było warto. Miałem jechać złożyć podanie a okazało się, że dziekanat wyjątkowo w piątki do 12 czynny od 10-12 - to jest life! Ja byłem na wydziale 12.20 i przysłowiową klamkę mogłem ucałować nabożnie.
Zdenerwowany poszedłem do promotora od tak, w sumie bez przekonania, że go zastane na miejscu. I wiecie co? BYŁ! Mało tego pogadaliśmy pierwsze jego czytanie mojej pracy przyniosło dobre efekty:

"No jeszcze do końca nie przeczytałem ale większość już tak, i powiem panu, że całkiem nieźle sobie pan poradził z tematem"

Mówił najpierw, że mało stron, ale w sumie potem szybko sam sie wycofał z tego bo powiedział: "ale tematykę pan wyczerpał więc co tu bajki pisać to ma być praca badawcza a nie powieść"

Zamurowało mnie, to była jedna z 2 konsultacji jakie u niego odbyłem. W poniedziałek chce ode mnie załączniki i jednak w formie papierowej. Pogadaliśmy mniej więcej co poprawić co dodać ale odda mi poprawiona prace jak dostanie załączniki papierowe.

Powiedział też że prawdopodobnie w Listopadzie obronę będzie mi szykował, bo październik już zawalony terminami i nie ma już miejsc.

No efekt był taki, że wyszedłem bardzo podbudowany z jego gabinetu. Nie będzie zdecydowanie marudził nad moja pracą, nie będzie się czepiał nadto i chyba w tym roku płynnie przekroczę prób MY GY RY.


Yuppi!!!!!!