Do Warszawy - to będzie dla was trudna lektura!

Czwartek, 6 września 2012 · Komentarze(2)
Kategoria Na uczelnie
Raz, spotkać Che, to zaszczyt, ale dwa razy i to raz jak idzie roześmiana w ciuchach kolarskich przez ulicę? To już musi być dzień dobroci dla moich rogówek, spojówek, siatkówek i czopków oraz plamki ślepej.

Wątpliwości mieć jednak nie należy, iż to tą niewiastę oko me widziało, jakowo spacer uprawiawszy marszem ulicą krocząc szła!
Azali widzenie było drugie, gdyż ponieważ do pierwszego spotkania okiem w oko, pedałem w korbę i oponą w asfalt, przystąpiliśmy tegoż samego poranka kilka zegarowych równo odmierzonych godzin wcześniej. Wtedy to nasze jestestwo, nasz byt i nasze rowery nieomal tak zachwycające jak my sami, minęły się żwawo mknąc w Mokotowskim Parku, zwanym czasami w przypływach przez niektórych stołecznych mieszkańców, Polem Mokotowskim.

Cóżesz to było za naoczne widzenie, roześmiane obywa „my” z rozwianymi bujnymi czuprynami, pieczołowicie chronionymi powłoką kasku, mknęliśmy pośród ludu bieżącego mnogo nieopodal. Nie dane było nam, lubo nie daliśmy sobie nawzajem okazyji, aby nawiązać rozmawianie gdyż każde z nas we swoją stronę się spieszyło.

Jako wspomniałem na początku los nagrodził mnie podwójnie, i opatrzenie werbalno naoczne nastąpiło jeszcze raz tego samego poranka w godzinach wielej niż porannych, i rzec można by iż popołudniowych nawet. Zdziwienie odczuwać należało, gdyż Che stąpała jako homo sapiens sapiens erektus summus, pieszo! Toteż totalnie skonfundowany, zdezorientowany i zdeharmonizowany, zamyśliwszy się nadmiernie, nieomal nie rozjęchałem pieszej innej istoty bieżącej po chodniku. Nie da się bowiem zbyt dlugo poruszać roweru w kierunku jazdy, bezkolizyjnie gdy się centrum dowodzenia - głowę, ma obrócona o 180 stopni za niską brunetką znikającą za plecami.

Żyje i mam się nieźle choć powrót pod wiatr to nie jest to co lubię;/

Pozdrowienia dla podwójnej Che!

Na uczelnie - czyli Geostar Production!

Środa, 5 września 2012 · Komentarze(0)
Kategoria Na uczelnie
Dziś nieopatrznie umówiłem się na wizytę w Warszawie, nieopatrznie z tego powodu iż chyba nie w pełni władz umysłowych wypaliłem "to umówmy sie na 10tą" i się wkopałem, bo oznaczało to wyjazd do stolicy o wiele wcześniej.

Jak to czasem bywa plany nie zawsze udaje się zrealizować. Najpierw upadł pomysł jazdy do Warszawy rowerem w 100% (upadł gdy wyłączałem budzik o 6:45). Później gdy w końcu po żmudnym procesie dobudzania się udało się zjeść śniadanie i wyjśc z omu pognaęłm na SKM. 9:03 miał być pociąg.

Gnałem jak wariat bo 8:35 z domu wyjechałem. No i ledwo zipiąc wpadłem na peron gdzie stał tłum ludzi.
S9 o 9:03 nie przyjechał więc miał być S3 o 9:13, ale już nie na Zachodnią tylko na Wschodnią (co mi sporo mniej pasowało).
Ten o 9:13 ogłoszono, że 20 minut opóźniony, a 9:33 miał być znów S9 na Zachodnią. Kiedy dochodziła 9:35 wjechały na peron S3 i S9 jednocześnie, jeden z Legionowa Piaski a drugi zwyczajnie opóźniony podstawił się. Część ludu wsiadło po lewej a cześć po prawej do Pociągu. Mój ruszył jako pierwszy! Uff!

W ten sposób 30 minut stałem, gawędząc sobie z niewiastami na peronie. Jedna niewiasta, to moja znajoma z podstawówki a druga, nieznana podobnie jak ja wyrolowana przez komunikację.

Całość "sprawunków" zajęła mi tego dnia na Uczelni około 45-50 minut. Wpisywanie profili w programie Geo-star, nie jest specjalnie trudne, ale jak zwykle coś sknociłem i nie wszystkie dane miałem, więc zrobiłem powiedzmy 80% potrzebnej do wykonania pracy.

Wracałem z Miasta już rowerowo, było ciężko pod wiatr i tak jakoś nie szła mi noga. Pojechałem drugą stroną Wisły wzdłuż szutrowej pieszo-rowerowej ścieżki. Na pewnym odcinku na samym środku w poprzek całej szerokości szutru stała wielka wywyrotka a koparka obok ładowała na nią piach. Nie dało rady ominąć przeszkody więc udałem się na Wisło-Plażę. Szok, nie wiedziałem, że takie coś istnieje. Wygląda jak normalna plaża tylko, że nad Wisłą;D

Czyżby miasto znów organizowało nadwiślańskie plaże i bulwary na serio? Myślałem, że to tylko takie gadanie P_R.

Reszta trasy, nudna... cięzka i ble... ścieżki, chodniki kraweżniki... nierówny asfalt znów szuter itd.

MGR - nabieram prędkości...

Wtorek, 4 września 2012 · Komentarze(0)
Kategoria Na uczelnie
I co? Tylko wizyta na uczelni i już mam pełne pedały roboty. Jutro kolejny kurs i wpisywanie danych, robienie profili, itd. Telefony się urywają, załatwianie dokumentacji itd. Czas ucieka do Grudnia chciałbym się obronić!

No więc palę gumę i gnam do stolicy! A tam?
Masakra, z deptaka kolo muzeum Kopernika, zrobili objazd tunelu pod Wisłostradą, a ścieżka rowerowa to skakanie po schodach nad samą Wisłą, albo nie wiem jak inaczej jeszcze. Wracając w kierunku "Z" Warszawy jechałem już ostentacyjnie ulicą, jak samochody!

W dupie mam takie objazdy!

Było zacnie nie powiem, choć do napisania dyplomówki jeszcze trochę jest...

Atak zmasowany na lidla bramy!

Poniedziałek, 3 września 2012 · Komentarze(2)
Kobieta ma, czyli inaczej moja. Otóż właśnie Ona postanowią uprzyjemnić mi dzień dzisiejszy i wpadła na pomysł: "jedziemy po soft shella do Lidla!".

I pojechaliśmy do Lidla na Białołęce. Byliśmy w sklepie o 8:00 a wyjechaliśmy około 7:30. Miast zastać pustki okazało się, że już tłum przebiera nasze, upatrzone kurtki rzucone dziś na promocje po 69zł.

Mimo, dość przerzedzonego asortymentu, totalnego bałaganu na dziale kurtek, udało się Agnieszce i mnie kupić to co planowaliśmy. Aga ma kurtkę a ja softshella - cokolwiek znaczy to profesjonalne słowo z Angielskiego.

Kolorem będę teraz do sakw pasował!
Zakupieni i radośni w porannym słońcu wracaliśmy roześmiani!
Zakup na jesień poczyniony, szkoda, że to jeszcze nie wszystko:P W dalszym ciągu brak mi dobrych portek na zimę a te co mam już ostro dostały po szwach i trzeba by je zmienić na coś nowego bo ich właściwości wind-stoperowe sa dalekie od ideału!

jak mi się ostatnio... nie chce!

Niedziela, 2 września 2012 · Komentarze(1)
Kategoria Na Zaborze
Powrót z obiadu na północy Wojewo-stanu Mazowsze. USA ma swoje stany my swoje Województwa. Opuszczając takie wjeżdżasz niejako na nie swój teren:)

Obiad się udał, kluski śląskie z dziurką i pyszne kotlety drobiowe to bajka!

Wracanie jednak częściowo PKP. No za nic nie chciało mi sie jechać kolejnych 25km jeszcze. Może to przez te sakwy ( miałem dwie) , choć w sumie koła też mam dwa i jednak czasem mi sie chce?

Sam nie wiem... niedługo skończę 25 lat, może to już starość?

Dzień w którym zatrzymała się ziemia...1 września 1939

Sobota, 1 września 2012 · Komentarze(1)
hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę rozpoczęła się kampania wrześniowa.

godz. 4:00 atak bombowców na Wieluń.
godz. 4:30 atak bombowców Ju 87 na linię kolejową koło Tczewa.
godz. 4:45 atak bombowców He-111 na Morski Dywizjon Lotniczy w Pucku.
godz. 4:48 szkolny pancernik Schleswig-Holstein ostrzelał Wojskową Składnicę Tranzytową Westerplatte (ostrzał trwał ok. 7 minut).
godz. 5:55 niemieckie samoloty dokonały przelotu rozpoznawczego nad portem wojennym w Gdyni.
godz. 6:55 drugi tego ranka atak oddziałów niemieckich na Westerplatte.
godz. 7:00-7:40 pierwsza bitwa powietrzna podczas II WŚ (54 samoloty Brygady Pościgowej przeciwko 80 bombowcom i 20 myśliwcom niemieckim).
godz. 13:50 pierwsze silne uderzenie lotnictwa niemieckiego (60 bombowców nurkujących i 60 ciężkich myśliwców) na Gdynię (okręty i baterię Canet).

Eksplozja niemieckiej bomby lotniczej na górnych piętrach 17-piętrowego gmachu "Prudential"

godz. 16:30 drugi nalot na Warszawę (40 bombowce przeciwko samolotom Brygady Pościgowej i 152. eskadry myśliwskiej).
godz. 17:45 pierwsza podczas II WŚ bitwa powietrzno-morska koło Helu. ORP Wicher, ORP Gryf, 6 trałowców i 2 kanonierki zaatakowane zostały przez 33 bombowce nurkujące (18-minutowa walka była nierozstrzygnięta).
wieczorem niszczyciele ORP Błyskawica, ORP Grom i ORP Burza w towarzystwie okrętów Royal Navy weszły do szkockiego portu Leith koło Edynburga.

Ruiny Rynku Starego Miasta w Warszawie, oglądane poprzez szczątki murów Katedry Św. Jana. Niemcy burzyli polskie domy bombardując je lub wysadzając w powietrze za pomocą ładunków wybuchowych. Stan na koniec II wojny światowej


Takie mogiły były stałym elementem warszawskiego krajobrazu w pierwszych powojennych latach (fot. udostępniona przez AP m.st. Warszawy).



Oceniano, że spośród 103 mln m3 przedwojennej kubatury w gruzach legło 71 proc., czyli 73 mln m3, lecz na lewym brzegu do odbudowy nadawało się ponad 18 proc. zabudowy, do mniejszych remontów prawie 26 proc., a w części prawobrzeżnej odpowiednio 10 proc. i 59 proc., przy czym należy uwzględnić ponad 13 proc. zachowanych praskich budynków:

prezydent Ignacy Mościcki wprowadził na obszarze całego państwa stan wojenny.