Księgowy | strona 303 | Księgowy

Do pracy dzień 44! - upalny dzień... || 36.46km

Czwartek, 5 lipca 2012 · Komcie(0)
Kategoria Do pracy!
Dziś w banku nie bylo tragedii jeśli chodzi o masy staruszków płacących rachunki. Widać upał powoduje, że dinozaury chowają się w najgłębsze nory. Co silniejsze osobniki pojawiały się w banku, jednak tendencja była niszowa.



CO do jazdy, to powiem wam, że rano jedzie się średnio na jeża a po południu (czytaj po 19ej) masakrycznie. Wyszedłem z pracy po 19ej a tu 29stopni w lesie i wilgotność 80%. Jechałem masakrycznie wolno 17-20km/h i czułem jak bardzo mi się nie chce...


Upały wciskają mnie w asfalt, ale kilometry wpadają dośc regularnie dzięki owym dojazdom!



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy dzień 42! - Jestem Bankierem i jadę rowerem! || 33.95km

Wtorek, 3 lipca 2012 · Komcie(0)
Kategoria Do pracy!
Jestem Bankierem i jestem jak sito. To przeze mnie przecedzają się w tym banku potrzeby i pragnienia szarych ludzi. To ja odcedzam od mrzonek, twarde i silne potrzeby i kieruje je na właściwe tory... Takie właśnie dziś wysnułem wnioski.
Pracuje bo kocham rower, a dojeżdżam rowerem dlatego tam pracuje.

Jak mówi staropolskie przysłowie:
Lepszy Bankier w Banku niż Bankier na bezrobociu.


A no i byłem w pracy rowerem. Pogoda zdawała się mnie próbować jak walec rozjechać, jednak dałem radę.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Z Jabłonki do Jabłonny! || 105.56km

Niedziela, 1 lipca 2012 · Komcie(1)
Wracać trzeba a poranek rozpoczyna się burzą. Wiatr zrywa się i przywiewa ciemne chmury. Ledwo się spakowaliśmy i schowaliśmy pod altaną a zaczyna padać. Nie jest to mocna burza jednak zanosi się na nieciekawe przygody z deszczem.

Po około 1h później udaje się wreszcie wyjechać. My z Agnieszką nie mamy nic od deszczu, tak się wybraliśmy. W sklepie zaopatrujemy się w stylowe worki które przerabiamy na jeszcze bardziej stylowe kamizelki przeciwdeszczowe.

Na trasie wyłania się jeszcze jedna burza. Tej niestety nie udało nam się w pełni uniknąć. Woda spada z nieba a my schowani pomiędzy drzewami w gęstym lesie czekamy pokornie aż ściana wody przeleje się przez nas.


Do Nidzicy jedziemy już w słońcu. Im dalej na Zachód tym więcej słońca. Po zwiedzaniu zamku i sytym po obiedzie opuszczamy miasto. Tym razem nie deszcz jest nam przeszkodą a silny wiatr.
Jazda krajówka nr 7 z Nidzicy do Mławy nie jest lekka. Duży ruch, upał i silny wiatr sprawiają, że ten odcinek jest naprawdę trudny! Mamy kilka postojów, ale nasz aparat nie ukaże wam już jak mocno piętno odcisnęła na nas ta trasa - zwyczajnie się rozładował.

W Mławie, na chwile rozdziela się nasza ekipa. Ja i Aga pędzimy na PKP sprawdzić kiedy mamy pociąg a Piotr i Mary jadą dalej. Łączymy sie ponownie na trasie do Ciechanowa. Ostatnie wspólne kilometry idą sporo łatwiej. Lecimy 25km/h i nie wiedzieć kiedy docieramy do miasta.
Tu definitywnie się rozdzielamy. Ja i Aga musimy być wcześniej w domu więc decydujemy się na pociąg. Piotr i Marysia mkną dalej.


Trasa "na oko".


Za wiele kręciliśmy po wioskach i nie wiem dokładnie jak i gdzie;P

https://picasaweb.google.com/101341840701285740459/ZJabOnnyDoJabOnki#


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Z Jabłonny do Jabłonki! || 187.47km

Sobota, 30 czerwca 2012 · Komcie(0)
Chodziło za mną, aby pojechać gdzieś rowerem, poczuć setki kilometrów i sponiewierać się, a jednocześnie chciałem wyskoczyć z sakwami gdzieś pod namiot i odpocząć. Jak tu połączyć te dwa wątki w jeden? Otóż można moi mili!
Wystarczy zabrać ze sobą dwójkę przyjaciół i jechać 180kilometrów na mazury!
Pobudka o 5:30 w sobotę to nie jest to co robią zwykli ludzie, gdy mają za sobą ciężki tydzień w pracy. My zwlekliśmy się z wyrka dość wolno jednak mimo lekkiego zamotania z pakowaniem i myciem porannych garów, wyjechaliśmy wreszcie z domu.

W Serocku zamiast o 7:00 jesteśmy z 45 minutowym opóźnieniem. Piotr i Marysia już czekają. Szybkie smarowanie łańcuchów i możemy startować. Im wyżej słońce się wznosi tym więcej stopni odczuwamy na naszych ramionach. Zwykły pogodny poranek wolno przeradza się w upalny dzień. Wiatr, wiejąc w plecy, ułatwia poruszanie załadowanych sakwami rowerów. Jednak nic za darmo. Nie odczuwamy ruchu powietrza i upał zdaje się stawać nieznośny! Na jednej z szutrówek kiedy, każdemu z nas wydaje się, że za chwile żar piasku nas rozpuści całkiem, Piotr w widowiskowy sposób gubi wór z namiotem. Pakunek o centymetry mija moje przednie kolo a chwilę potem bagażnik i dwie duże sakwy crosso również lądują na ziemi obracając się o 90 stopni na dolnych śrubach bagażnika.

Kiedy opada podniesiony zdarzeniem pył, nikt nie wie do końca co się właśnie wydarzyło. Okazuje się po chwili, że pręty u góry bagażnika wysunęły się z mocowania. Awarię zaopatrujemy zipami i paskiem, mocując ścisło bagażnik do tylnych widełek ramy. (Patent z powodzeniem wytrzymuje całość wyprawki)
Im dalej na północ tym droga staje się ciekawsza. Małe wioski i wioseczki są urokliwe a my jedziemy obok siebie rozmawiając. W pewnym memencie słońce oddaje niebo we władanie chmur. Sytuacja temperaturowo się poprawia, jednak niebo zbiera się na ulewę. Fanaberie pogodowe trwają nadal a my w spokoju przemy na północ. Jedzie się wyraźnie lepiej, bo nie pali nas jak na patelni, jednak perspektywa deszczu również nie jest budująca.

Gdy jesteśmy już 15km od celu, udaje się wreszcie wygrać jednej ze stron i wychodzi słońce. Nie jest już tak upalne bo jest po 17 ej. Gdy zdobywamy cel, nikt nie myśli o mozolnym rozpakowywaniu się. Zostawiamy tobołki i ubrani w klapki jedziemy kilkaset metrów nad jezioro.

Kąpiel jest cudowna, woda jeszcze dość chłodna, sprawia że czuje się maksymalnie zrelaksowany. Jest już dość późna godzina, więc nie pluskamy się długo i wracamy do obozu na grilla i piwko! Tam toastom nie ma końca a grzanki z kiełbasa z grilla przypieczętowują osiągnięty cel!

Galeria pełna:
https://picasaweb.google.com/101341840701285740459/ZJabOnnyDoJabOnki


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy dzień 40! - No to mamy okrągłą roczniczkę! || 80.47km

Czwartek, 28 czerwca 2012 · Komcie(0)
Kategoria Do pracy!
Dziś rano Aga jechała do swoich rodziców aby załatwiać własne sprawy, wykorzystałem więc to, że musiałem wstać o 6 i postanowiłem i ja pojechać tylko w nieco innym kierunku.
Po ubogim śniadanku opuszczamy oboje mieszkanie przed godziną 7:00. Trasę do Nowego Dworu pokonuje już samotnie, bo Agnieszka pojechała na pociąg. Nudy na pudy, ale mały wiatr i przepiękne słońce o poranku sprawiło, że jechało mi się naprawdę znośnie. Wyłączyłem się całkiem i złapałem taki relaks, że nie wiedzieć kiedy pojawiły się pierwsze zabudowania i światła w Nowym Dworze.

Przez podmiejskie osiedla Czosnowa i Dziekanowa Leśnego wracam do Warszawy i ku memu zaskoczeniu jestem przed czasem. Krążę więc jeszcze po okolicy delektując się słońcem i delikatnym ciepłem (nie upałem) poranka.

W pracy jestem o czasie... pustki i spokój powodują, że mogę się zrelaksować nieco i ochłonąć po wycieczce, choć nie czuje się zmęczony. Jechało się znośnie. Do Weekendowego wyjazdu coraz bliżej a ta wycieczka przed pracą dodała kolejna znaczną cegiełkę do celu jakim jest 1000km w tym miesiącu!

Na koniec wesoły żarcik:)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew