Do pracy dzień 24! - nudy na pudy

Czwartek, 24 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria Do pracy!
Nic ciekawego się nie działo. Zmęczony, wkurwiony, sporo zaległości na uczelni, nie wiem czy i kiedy się obronie, czy i kiedy znajdę czas na egzamin, seminarium i takie tam... nie wiem czy mi dadzą wolne na jeden dzień nauki do egzaminu, jednym słowem nie wiem nic! I HUJ!

Do pracy dzień 23! - Miła niespodzianka

Środa, 23 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria Do pracy!
Do pracy, jechałem bez entuzjazmu... było dość ciepło, jak na rano. Wiatr wiał w plecy co sprawiało, że mimo wszystko dobrze kręciłem. Prędkość oscylowała w granicach 25km/h. Byłem więc przed praca wcześniej. Szybka rundka do Lotniska na Bemowie i do roboty.

Było mało ludzi więc i w banku dało się znieść czynności codzienne.

Po pracy za drzwiami czekała moja rowerowa niespodzianka. Agnieszka wyjechała po mnie do pracy. Razem we dwoje wróciliśmy trasą przez Tarchomin i zajechaliśmy do Legionowa po notatki na egzamin dla mnie. Ukryte skrzętnie pod jedną z wycieraczek w jednym z bloków czekały niewidoczne dla nikogo;)

Dzień w sumie spoko! Aga ma więcej km dniówki niż ja;P Brawo!

Epicon zbliża się do dwóch tysięcy kilometrów. Pracuje zacnie i jestem z niego zadowolony!

Do pracy dzień 22! - Zwyczajnie i po normalnemu.

Wtorek, 22 maja 2012 · Komentarze(1)
Kategoria Do pracy!
Swoją wczorajsza absencje bikestatsową muszę wytłumaczyć niczym innym, jak lenistwem.
Byłem zmordowany po zlocie i wszystkich wydarzeniach z weekendu i musiałem odpocząć. Musicie mi wybaczyć jakoś, czy coś cóż...



Dzisiejszy dzień był wyjątkowy z tego względu, że do pracy jechałem jakby po raz pierwszy. A to dlatego, że zmieniły się godziny otwarcia oddziału. Nie mam już na 11 a na 10 do roboty i moje wycieczki, są nieco bardziej poranne niż poprzednie dwadzieścia jeden wyjazdów. Daje się to odczuć na Modlińskiej i na Moście Północnym, jednak powrót za dnia i więcej czasu wieczorem dla siebie i mojej kobiety to jeszcze wiekszy plus.

Urozmaiciłem również trasę powrotną, która poprowadziłem głębokim Tarchominem, co pozwala ominąć mi dziurawą Modlińska w kierunku ku domowi.

Przed modyfikacją


Obecnie

Gdy mam mniej czasu jadę sobie klasycznie modlińską do domu, jednak odcinek przez Tarchomin, jest wyposażony w lepszy asfalt, mniej świateł i mimo, że dłużej jedzie się przyjemniej!

Szeregu modyfikacji można jeszcze dokonać do mojej już zmodyfikowanej drogi. Będe zapewne eksperymentował z różnymi wariantami przez to wielkie osiedle na Białołęce. Póki co, tyle;)

PS.
Sytuacja sprzętowa wygląda marnie... napęd zaczyna skakać, dziś o mało nosa nie rozwaliłem na asfalcie jak ze świateł chciałem ruszyć i mi łańcuch skoczył... Rozglądać się zaczynam za nowym napędem. Jakieś propozycje?

Zlot - Wyjazd

Niedziela, 20 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria Wyprawa
Trasa, zaznaczona tylko do PKS z Kłodzka...



Wyjechać mielismy w planie najwcześniej rano i udać się do Wrocławia na PKP, lub do Strzelina, gdzie (wedle wcześniejszych, lub nazwijmy je wstępnych) ustaleń miał być o 14. Podjazdy, podpowiedział nam trasę więc wybraliśmy ją nieświadomi tego co nas czeka.

Okazało się że na Sienną prowadzi morderczy podjazd, jednak zdobywaliśmy go dumnie i parliśmy do przodu ile sie dało! Bywały postoje a pot lał sie strumieniami. Po zdobyciu wiejskiej góry, zjazdem w dół szybko przejechaliśmy Stronie Śląskie i dotarliśmy do Lądka Zdroju. Tam nastąpiło nagłe olśnienie przy sklepie. Okazało się, że na trasie mamy drugi wielki podjazd a do pociągu nie kilka godzin a 40 minut. I najlepiej z Kłodzka. Jeden z kolegów udał się dalej na trasę zdobywać pojazd, my z Unh`em i Agą popędziliśmy sprintem na Kłodzko. Prędkość oscylowała w graniach 32-30km/h i zabrakło nam kilku minut bo pociąg i tak zwiał.

Udało się namówić kierowcę PKS aby zabrał nas do Wrocławia. Najpierw odmówił z miną: " rowery to nie wejdą tu za nic na świecie chyba żartujecie!" Gdy jednak zaczęliśmy dogadywac sie z Czeskim przewoźnikiem tuz obok, aby zabrał nas do celu, kierowca "polski" wyszedł i spojrzał takim dziwnym wzrokiem.
"A wy to możecie je jakoś rozłożyć? No bo jak rozłożycie to spróbujcie je tu włożyć". Po czym otworzył nam luk.

Udało się dojechać do Wrocławia i jeszcze sporo przed czasem! Zwiedziliśmy rynek, widzieliśmy wielkie krzesło i przepysznie zjedliśmy w JADŁOMANII. Super lokal, nakładasz płacisz za to ile wazy. A potraw w bród!


Galeria




.

Zlot - integracja i zdobywanie Śnieżnika

Sobota, 19 maja 2012 · Komentarze(5)
Kategoria Wyprawa
Dystans, jaki pokonaliśmy tego dnia jeszcze jest do pewnej weryfikacji, jednak to co jest najważniejsze, to to, że było super. Zlot zgromadził ponad 70 osób na rowerach. Niestety szkoda, że nie wszyscy ruszyli na sobotnią wycieczkę. Część osób musiała zostać, lub chciała odpoczać po piątkowej nocy.

Ja i Agnieszką ruszyliśmy na trasę, było zacnie. Były zacienione kręte szutry w wysokich leśnych głuszach, były szybkie zjazdy na asfalcie i... było zdobywanie Śnieżnika.

Górka ma 1425m, z czego z rowerem dotarłem na sam szczyt. Podjazd po luźnych kamieniach, 12-14 % podjazdy a ostatni kilometr po korzeniach i kamieniach na samiusieńki szczyt!





Accent na 1425 metrach!

Miałem chwile zwątpienia, ale udało się wytrwać! Łącznie Śnieżnik zdobyło nas 4 osoby w tym CIMAN na trekingu! To kolejna już górka jaką mogę zaliczyć do listy swoich "BIG-ów". Do tej pory mam na swoim koncie:

Łysica 612 m.n.p.m( z rowerem)
Łysa góra 594 m.n.p.m. (na rowerze)
Murowaniec 1500 m.n.p.m (na rowerze)
Śnieżnik 1425 m.n.p.m (na rowerze i z rowerem)

Kolejne plany Skierowane są w kierunku:
Morskie Oko, Śnieżka i jakiś większy pagórek w Bieszczadach:D


Galeria

Przedzlotowo

Piątek, 18 maja 2012 · Komentarze(0)
Na uczelnie pogrzebać w bibliotece do pracy MGR a po powrocie po Age do pracy.

Cz 2 Czyli do metra wieczorkiem również rowerkami, tym razem, już z Agnieszką.

Cz 3 czyli z Bystrzycy Kłodzkiej do miejsca zlotu... Dzięki nawigacji Cimana, który po nas wyjechał dotarliśmy na miejsce jak trzeba! Sami w tym lesie to byśmy chyba zabłądzili!

Do pracy dzień 21! - Do zlotu godziny odliczam

Czwartek, 17 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria Do pracy!
Do pracy, ale wcześniej do rodziców na Piaski po ponaglenie do zapłaty z urzędu miasta;) Zapomniało się podatku zapłacić i od razu chcą mnie sądzić. Bylem przekonany, że opłaciłem to dawno temu... i co?

Zapłacone zaklepane, z głowy!

Do zlotu kolejne godziny mijają. Jutro o tej porze, będziemy w busiku gnać na południe! Na zlocie zapowiada swoja obecność prawie 90 osób. Jak będzie ponad polowa to będzie zmasowany atak!

Szykujcie się międzygórze najadą sakwiarze!

Do pracy dzień 20! - Pada jego mać!

Wtorek, 15 maja 2012 · Komentarze(1)
Kategoria Do pracy!
Na zarobek na rowerze Agnieszkowym częściowo metrem częściowo pociągiem a powrót autobusem. Rowerem tylko od metra do pracy i do SKM. Accent w naprawie nowe pedały... stare zaczęły strzelać. Sprawiłem sobie teraz na łożyskach maszynowych w nadziei, że wytrzymają mój pressing dłużej.

Tak wyglądają moje naciskacze. Macie jakieś doświadczenia z pedałami na maszynach?

Puszcza Knyszyńska - dzień 2

Niedziela, 13 maja 2012 · Komentarze(4)
Dzień drugi jest w swojej prostocie bardzo podobny do pierwszego. O poranku budzimy się nieco zmęczeni, jednak założenia są proste, nie poddamy się pogodzie! Ruszamy z kwatery o 8:30 i atakujemy na szlak!

Jedziemy do Czarnej Białostockkiej a stamtąd po śniadaniu w Tesco, udajemy się szlakiem wzdłuż torów. Czasem jest on asfaltowy, czasem pokrywa go bruk. Czasem znów znika w lesie i to tam najtrudniej się jedzie.

Znów rozterka czy to napewno ta droga na mapie;)

Szutrówka miejscami jest nieco piaszczysta i na slickach ostro nas rzuca. Do tego dodać trzeba, że pogoda bawi się z nami w kotka i myszkę, co jakiś czas przechodzi nad głowami, mini ulewa. Po prostu, znienacka pojawia się ściana wody złożona z małych kropelek, ale tak gęstych, że musimy chować się pod wielkimi świerkami. Im bardziej w lesie tym droga bardziej falista i pagórkowata. Momentami trudno powiedzieć, czy to jeszcze nasz szlak. Jedynym oznaczeniem jakie jest są kropki pomarańczowe na białym tle namalowane na drzewach świadczące o tym, że jeszcze nie zgubiliśmy drogi. ‘

Tu czy nie tu?
Gdy opuszczamy las pogoda się poprawia. Zmienia się krajobraz diametralnie! Słonce, przepiekne szutrówki i soczysta zielen. To jakby inny świat, inny rejon inna rzeczywistość. Wstępują w nas nowe siły i przemy na przód.

Odwiedzamy po drodze w Jurkowcach, park Dinozaurów. Zawsze to miła odmiana, od tego co mamy u siebie.

ostatnio zbyt wiele mam na głowie...
Z geologicznego punktu widzenia nie mam pojęcia jednak, co ów park ma wspólnego z tym rejonem kraju. Cóż komercjalizacja nas zje;)

Do Białegostoku wpadamy leniwie. Mamy sporo czasu. Zjadamy obiad we wcześniej poznanej już pizzerii a potem ruszamy zwiedzać rynek i okolice pałacowe. Zarówno sam pałac jak i ogrody są przepiękne!




Dzień kończymy pakując się do Polskiego Busa i wracając do domu. Ostatni odcinek z Metra Wawrzyszew pokonujemy już „bez emocji”.

Pełna galeria dzień drugi