Księgowy | strona 318 | Księgowy

rekordy styczniowe. || 16.29km

Sobota, 28 stycznia 2012 · Komcie(0)
Dziś na mróz założyłem, nie swoje rękawiczki (PRO, rowerowe i mada faka) a zimowe rękawice narciarskie, które od kilku lat walały się po domu. Okazuje się, że są IDEALNE, komfort termiczny bajka! Teraz tylko kalesonów, mi brakuje na uda i mogę nawet 100km w takiej temperaturze robić;D

Oby do poniedziałku... potem będzie jazda zimowa na serio!!!!

EDIT:
Co ciekawe styczeń i tak jest już najbardziej licznym kilometrażowo miesiącem odkad jeżdżę. Poprzednio najwięcej w styczniu miałem 360km w 2009 roku a teraz mam prawie 2 x tyle;)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

po Agnieszkę do pracy || 10.47km

Piątek, 27 stycznia 2012 · Komcie(0)
Jechać miałem dookoła, jednak rozmyśliłem się, mróz leciał na łeb na szyje. Elektro-termometr pokazał - 10.9 a jechałem pod wiatr. Z wiaduktu dokręciłem do 30 ale na końcu musiałem się zatrzymać na chwile bo czułem jakby mi ktoś igłami dźgał policzki i nos...

Panie panowie paniska - zimę widzę z bliska
Panowie panie rowerzyści - zima nas w tym roku wy-piździ


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

no to mnie przyszczypało;D || 18.32km

Piątek, 27 stycznia 2012 · Komcie(4)
Dziś rano po odprowadzeniu Agi do pracy wybrałem się na standardową już wycieczkę. jednak wiele musiałem zweryfikować. Przede wszystkim WIATR. Wiał mniej więcej w kierunku Chotomowa, i był odczuwalny. Nie pojechałem więc do Wieliszewa a Właśnie do Chotomowa.

Trasa podobna do wczorajszej:) Jednak o wiele zimniej.
-9,8 stopnia tyle wskazywał elektroniczny termometr jaki miałem na sakwie.

Oj było mroźno, a do tego końcówka od Chotomowa z wiatrem bocznym w ryj i wiatrem w twarz. Odczuwalna temperatura około -16 -17.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Domagam się ekranów psychologicznych - odrodzę się od idiotów! || 36.20km

Czwartek, 26 stycznia 2012 · Komcie(1)
PO powrocie z Warszawy, byłem jakiś taki z watą mózgu. 2h egzaminu ze statystyki sprawiło, że moje morale, oraz stan umysłowy wymagał natychmiastowej reanimacji. Jednak nic nie jest zawsze "hop i od razu", zanim wyruszyłem musiałem troszkę pozałatwiać w domu spraw egzystencjalnych.

Przede wszystkim, mój przełyk zdawał się byc nad wyraz pusty a żołądek potwierdzał owe podejrzenie. Burczał/warczał/napierdzielał jak jakiś zajechany star podjeżdżający pod wiadukt...

Musiałem coś zjeść, to było pewne. I dylemat, tu człowieka ciągnie na rower, a jednocześnie jeść się chcę. Szukam więc czegoś na szybko i na świeżo. Najpierw zaatakowałem martwą kurę w lodówce,

jednak za długo leżała i nie smakowała najlepiej, druga próba trafiła na sałatkę, znów porażka miała 3 dni - OUT. Na koniec w akcie desperacji wchłonąłem makaron ugotowany dzisiaj.

No to go! Pierwszy kurs zorganizowała mi Agnieszka. No więc przez Miasto do niej do pracy po zakupy jakie zrobiła rano. Słonko pięknie świeciło a jechało się cudownie. Niestety niska temperatura spowodowała, że musiałem zmienić ciśnienie w oponach. Nawrót do domu, rozładunek i znów podejście do właściwej jazdy. Tym razem już robił się zachód słońca, a cholera tak liczyłem na mroźną jazdę po śniegu przy błękitnym niebie. Cóż ruszyłem bez przekonania najpierw w kierunku Tarchomina, jednak nie aby gdziekolwiek dojechać, ale aby wycelować z dystansem tak, że gdy będzie już prawie 18ta , dojechać do Agi i odebrać ja z pracy.

Jadę droga techniczną po lewej stronie i na wysokości rozpoczęcia się starej Modlińskiej, robię nawrót. Przeskakuje znów na "lewy bok" i jadę chodnikiem aż do rozwidlenia, gdzie odbija obwodnica. Tam kieruje się już wyremontowaną piękna droga do centrum Jabłonnej a dalej na Chotomów. Drogi suche i puste w miarę, udało mi się prześlizgnąć, zanim zaczęły się powroty z pracy. Dopiero na PKP Chotomów gdy przejazd zamknął mi sie przed nosem zaczyna się tworzyć rosnąca wykładniczo kolejeczka za moimi plecami.

Od Chotomowa jadę drogą przy torach. To co tam się dzieje teraz to już totalna masakra. Dawniej jechało się widać było pociągi można było pomachać kumplowi jak wracał ze szkoły do domu i jechał PKP. Krajobraz był jakiś taki urozmaicony, a teraz co? Ktoś wpadł na pomysł, że pociągi ludziom nagle zaczęły przeszkadzać, i prawie na całym odcinku torów przez Legionowo i do Chotomowa, postawiono ekrany dźwiękowe. I jedziesz rowerem i co masz po prawej? Szare byle-gówno-co. Po lewej zresztą też, jakieś domy - bidule stoją... I tak oto wszystko niedługo zostanie odgrodzone.

Odgrodźmy jeszcze place zabaw dookoła ekranami bo dzieci jak się bawią to za głośno i proponuje także odgrodzić dyskoteki, sale balowe i parkingi i klatki schodowe niech maja ściany dźwiękochłonne bo echo niesie jak pani sąsiadka napierdala obcasami! I jeszcze chciałbym ekrany dymne od tych pojechanych palaczy co mi smrodzą na przystankach, i żeby ekrany były w autobusach jak koleś w długich herach słucha death metalu na słuchawkach ...

Żeby jeszcze te ekrany były przezroczyste, albo ja wiem, niebiesko - prześwitujące, a tu nic ino szaro-srare panele. No to będą mieli chłopaki ze sprejem gdzie mazać:D Nawet będe im wdzięczny jak to jakos ciekawie pomalują. Zastrzegam CIEKAWIE!!! A nie jakieś tagi...

Ech kiedyś byłem gnojem, ganiałem po torach, kładłem kapsle na tory, towarowe piszczały hamując tak że w domu słyszałem, a teraz super ciche pociągi i jeszcze im za głośno.

Do Agnieszki docieram z -5,9 stopnia na termometrze... Rękawiczki jakie dostałem pod choinkę są jednak ZIMNE:/ Szok, firma PRO niby do -10 a jednak pod koniec to już wierzch dłoni mi marzł... Po pracy Zakupy z Agą i test jej polarowych "Vikingów" i wiecie co? Miło-ciepło-miekko... ta dedykowana odzież rowerowa czasem ssie;/ a prawie 120zeta za rękawiczki szok;/


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

wieczorne przemyślenia w siodełku || 14.93km

Środa, 25 stycznia 2012 · Komcie(1)
No i kolejne wieczorne kręcenie. Mrozek daje się już odczuć, ciekawe co będzie dalej:) Po rozmowie kwalifikacyjnej mieszane i raczej niezadowalające uczucia. Pracę mógłbym podjąć, ale musiałbym założyć jednoosobową firmę a umowa wiązała by się na zasadzie rozliczenia miedzy dwoma firmami raz na kilka miesięcy. Czyli sam się człowieku bujaj z ZUSem przez 3 tyg zakładaj firmę potem , sam ogarniaj składki a jak spełnisz oczekiwania to ci pewnie ci zapłacimy i zawalimy robotą. Będziesz szukał klientów dla nas no i oczywiście pułap sprzedażowy musi być. Jak na początek kariery zawodowej, to ja raczej podziękuje;/.

I tak w głowie, pełno waty. Sesja, porażka w związku z kolejną rozmową kwalifikacyjną i cała masa innych myśli. Jednym słowem nie ciekawie. Biorąc pod uwagę, że jutro mam egzamin ze Statystyki Matematycznej to totalnie mnie rozregulowała ta rozmowa i jakoś tak przybiła. Moje morale spadło, czuje się taki bez wartości - student a moim ŁuNiwerkiem to sobie ludzie dupę podcierają, bo tu doświadczenie jest ważne a nie ten zasrany MaGisTer!

Pojechałem się więc przejechać i przy okazji wybrałem się po Agusię, która po EKG wydaje sie być raczej zdrowa. Mało bo mało tych kilometrów, ale powtarzam sobie, że odbije sobie to wszystko jak tyko skończy się Sesja...

Tokaido gra i buczy, ale za nic nie mogę zdjęcia zmienić w profilu roweru więc tymczasowo jest profil TOKAIDO(beta).
Tak było po zakupie:

Tak jest po 3600km przebiegu:



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

poranny rozruch || 10.47km

Środa, 25 stycznia 2012 · Komcie(2)
Dzisiaj jechało mi się wyjątkowo przyzwoicie. Może to za sprawą rozmowy kwalifikacyjnej jaką odbędę dziś o 13. Miałem wyjątkowo dużo energii, a jednocześnie przyjemny mrozek sprawiał, że na ulicach było sucho. Szkoda tylko, że moje zatoki tego nie doceniały, szczypał nos jak diabli w ten mroźny poranek a śluzówka wołała o pomoc.

powered by google

Nie zrażam się jednak katarkiem i jeżdżę dalej. To najlepiej wpływa na moje przeziębienia. Wysmarkam wszystko w terenie i odchodzi jak po cudownym lekarstwie.
Dla własnego bezpieczeństwa nie próbujcie mnie naśladować;D

Na drogi hej rowery na drogi bo tam sól...


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

wieczorne fiku miku in de tałn || 14.81km

Wtorek, 24 stycznia 2012 · Komcie(2)
Miałem jechać prosto po Agę a jutor sobie dokręcić rurę, ale skoro jutro mam rozmowę o pracę, to dziś wieczorkiem wybrałem się dalej. Nie jest to super daleko, ale w każdym razie ponad 4km więcej niż standardowo na trasię do Agi.

Legionowo - ścieżka rowerowa odgarnięta - SZOK, jednak na odcinkach gdzie dzieli się z chodnikiem jest już cienko. Chodnik bowiem z kosteczki w calości pokrywa głęboki śnieg, a po odgarniętym ścieżko/pasie walą pielgrzymki.

Wybaczam im bo wiem, że zima nie ma reguł ściezka-chodnik. Wszyscy jesteśmy rowerzystami:) Ty niemniej, zdziwiło mnie, że odgarnęli jednak ścieżkę a nie chodnik:P

Cóż, trasa ścieżkami dookoła miasta, koło Sp 6 i przez rondko Polski Walczącej, aż do Wiaduktu. Pod wiaduktem i na Kwiatową i do Agi.

Powrót wspólnie znów ścieżkami. Tym razem klasycznie wzdłóż głównej. Szkoda że tak mało ścieżek, przydałoby sie jeszcze połączyć tą na piaskach z wiaduktem i byłoby cacy!

Zacnie lekko zwiewnie - czyli kolejne kilometry ku wieczności!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

szukając inspiracji... || 34.50km

Wtorek, 24 stycznia 2012 · Komcie(4)
Dziś po odprowadzeniu Agnieszki do pracy, wybrałem się na rundkę. Jakoś wczesniej nie skąłdało się aby wrócic do tradycji z przed lat, kiedy to każdy dzień sesji, rozpoczynałem takim Wieliszewsko - pomiejskim kręceniem.
W końcu się udało!

Zima ostatnimi czasy troszkę szalała z temperaturami, było powyżej zera i brudno-mokro-źle. Dziś na rundce bylo w granicach -1/0 stopni. Pojechałem więc w teren. Najpierw przez oś Piaski do PKP Piaski a dalej już przy torach na znany sobie szlak.


Dla takich widoków na trasie, warto naprawde czasem się torszke zdyszeć na rowerze.
Pieknie zaśniezone leśne ściezki i drzewa. Latem jest tu pieknie zielono a zimą... cóż, sami zobaczcie:


Ścieżka w Wieliszewie, to około 8km asfaltowej nawierzchni dla rowerów, dziś była w sam raz. Nie zasypana mocno śniegiem a jedynie nim przyprószona. jechało się super. Lubie jeździć po śniegu na ścieżkach pod warunkiem, że nie zalega go po kostki i nie jest to "kopny" śnieg.


Drogą rowerową do Wieliszewa skręciłem na Zegrze Południowe, aby skontrolować sytuacje nad Zalewem. Woda lekko zamarznięta, ale jeszcze nie jest na tyle gruby lód aby po nim rowerem śmigać. Jak przyjdą mrozy, to napewno przejadę się lodem do Nieporętu. Zalew bowiem zamarza zimą, tak mocno, że można po nim prawie, jeździć samochodami. Gdy jest mroźna zima robi się tam wspaniała lodowa pustynia. Liczę, że tej zimy jeszcze tak będzie;)

Z Zegrza wróciłem do Wieliszewa i zrobiłem kurs na Wodociągi i powrót do domu Znów inna drogą, tym razem trasą techniczną przy wodociągach. ten odcinek też przy większych ilościach białego puchu jest całkiem malowniczy. Obecznie wygląda tak:

Jak dopada, i samochody uklepią, to jest to tzw. "Mleczna droga". W zasadzie wyłączona z ruchu, dostępna tylko dla mieszkańców okolicznych domostw. Czekam więc z niecierpliwością na lepsze pokrycie ja sniegiem. Obecnie jest fajna, ale czuć pod spodem asfalt...

Jadąc do domu jeszcze przed trasą "mleczną", dopada mnie śnieżyca. Sypało naprawdę ostro. W zasadzie dopiero w okolicach Legionowa śnieg ustał jednak i tak troszkę mnie to zmordowało. Dobrze, że jechałem bocznymi drogami, bo okulary całe miałem zalepione a od czubka czaki po kostki - od frontu bylem biały...

Suma summarum rower się troche umoczył, a i ja byłem nieźle zmęczony.


Zdecydowanie musze wrócić do tej tradycji międzysesyjnej, bo energii do nauki mam dużo więcej niż gdybym siedziął i zmuszał się do czytania o dystrybuantach statystycznych i rozkładach normlanych...

Jutro znów pojadę, tylko w innym kierunku!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

tato tato - toperz.... || 12.88km

Poniedziałek, 23 stycznia 2012 · Komcie(0)
- tato tato toperz
- nietoperz
- nie toperz? To co?
- rowerzysta kur*wa bez lampki!!!


Dziś po egzaminie, z którego zagarnąłem zacne pięć;D wróciłem do domu. Bylo nieco spraw do pozałatwiania więc nie było rady. W sumie rada była, nie jechać, ale takie rady możecie sobie wsadzić:P

No więc od początku:P

Egzamin - poszło nieźle, miało byc źle a wyszło 5;)
Wróciłem, ale już mnie rozkładało otwory nosowe. Czułem że idzie tsunami. No i w autobusie się już zaczęło el-kattarro. I po powrocie do domu płakałem jak bóbr. Lało mi się z nosa.

Etap dwa - to oddanie trenażera. I kurs do Agi a potem z polisami na piaski. I powrót z Agą do domu.

Singiel - działa dobrze, o dziwo po mieście nie jest za lekki. Jest w sam raz. Niestety zapomniałem licznika i nie wiem jakie prędkości osiągam. Tak czy inaczej do poruszania się po mieście w sam raz. Nawet podjazd pod wiadukt okazał się bez problematyczny.

Ech gdyby nie sesja, to bym pojechał gdzieś dalej... idą mrozy, jest szansa, ze zrobi się sucha jezdnia


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew