Księgowy | strona 327 | Księgowy

Świętokrzyski Spontan... || 53.21km

Piątek, 11 listopada 2011 · Komcie(0)
Kategoria Wyprawa



Zamiast na wyprawkę, wygnało nas na Świętokrzyskie. Powód opisałem już w innym wątku, co do trasy, to naprawdę pięknie było. Jesień może już zeszła z liści na ziemię, jednak bezchmurne niebo i słońce napawały takim optymizmem, że aż trudno to opisać. Zaczęliśmy z Kielc, Agnieszka zna je słabo a ja jako tako kojarzę, zwiedziliśmy kilka miejsc zrobiliśmy kilka zdjęć i ruszyliśmy do Bocheńca.



Drogi wiodły nas boczne i miejscami nieźle dmuchało w plecy. Pagórków ku naszemu zaskoczeniu było również niewiele.


W Bocheńcu, pojawiamy sie okolu 16.30 Janeczka nas przyjmuje jak swoich i zabawia rozmową. Pokoik jest cieplutki a do dyspozycji mamy, uwaga, 10 łóżek w dwóch pod-pokojach.
Warunki jak to w akademiku, jednak "w spaniunaprawdę to chodzi o to aby się wyspać" jak mawiał ktoś kiedyś mądry z telewizji . Pogoda mimo, że piękna wymroziła nas nieco i gdy w pomieszczeniu wreszcie ogarnia nas cieplo do głębi, zapadamy w sen błogo otoczeni ciepełkiem.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

po Zapasy do Rodziców. || 12.30km

Poniedziałek, 7 listopada 2011 · Komcie(5)
* szarlotka

* zupa pomidorowa

* kotlety mielone

* makaron - zwany potocznie kluskami

* czekolada wedel x2

* Przystojny rowerzysta x1 (JA:))

* Super Laska na rowerze x1 (Aga))



Taki był dzis skład wycieczki po zapasy do rodziców;)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Oczyścić duszę... || 50.48km

Poniedziałek, 7 listopada 2011 · Komcie(7)
Kategoria Na uczelnie
To zaskakujące, jak podziałał dziś na mnei rower. W weekend miałem w głowie lekkie zamieszanie, można powiedzieć przechodziłem kryzys mojego męskiego Ego. Sporo się nasupłalo myśli, sporo nerwów we mnie siedziało. Bylem w te dwa wolne dni jak jakiś niestabilny atom, jak reakcja chemiczna, która potrzebowała niewielkiego katalizatora, aby zajść z wielkim hukiem. Kilkukrotnie faktycznie troszkę się wzburzyłem, jednak mimo wszystko ujścia nagromadzonej energii nie potrafiłem umiarowić. Siedziało coś we mnie, tak niewyjaśnionego i tak zaplątanego, że momentami miałem wrażenie, że mam niestrawność połączoną z przewlekłym zachwianiem emocjonalnym.
Cóż pewnie było we mnie po części z jednego i drugiego, nie potrafiłem jednak znaleźć sposobu aby ten stan doprowadzić do porządku.

Tłumaczymy sobie wszystkie nasze złe zachowania, więc i ja tłumaczę sobie swoje. Mi z pomocą przychodzi jesienna aura, mniej słońca lub może raczej krótsze dni, bo słońca w weekend nie brakowało.
Wstając dziś rano, czułem się sporo lepiej. Biorąc pod uwagę, że wczoraj cały dzień spędziłem leniąc się w łóżku od czasu doc czasu tylko opuszczając je aby coś zjeść, to ten poranek przywitałem w sporo lepszym nastroju.

W zasadzie do końca nie wiedziałem, gdzie mnie dzis wywieje. Jeszcze wieczorem myślałem, czy nie wyskocze, gdzieś hen w dal z wiatrem aby się oderwać od tego marazmu jaki mnie opanował, jednak gdy już stałem w ubraniu kolarskim, zdecydowałem jechać na uczelnie. Niejako kłóciło się to z moim wewnętrzyn rowero-zapałem, lecz poczułem, że takie "umartwienie" będzie najlepsze. Wsiadłem na rower i pojechałem.

Sama jazda nic takiego, poza tym, że na Żeraniu przebudowują nam ścieżkę rowerową i ruch puszczony jest już tak jak powinien a robotnicy szykują się do rozbiórki mostu obok. Kilka fotek i pognałem dalej.



Nie sama treść jazdy jest tu najważniejsza, lecz jej właściwości. Słuchając Audiobooka totalnie dałem odpocząć komputerowi pod skroniami, i chyba dobrze mi to zrobiło. Poczułem się sporo lepiej, a ochłodzony procesor, jakby zaczął przerabiać meta-dane nagromadzone przez kilka złych/gorszych dni. System mi się odwiesił i poczułem się lepiej


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew