Księgowy | strona 330 | Księgowy

Współczynnik Mesjasza!!! || 37.00km

Wtorek, 18 października 2011 · Komcie(3)
Kategoria Na Zaborze
Na uczelni od 8:30
Na nogach od 5:59
Na chacie o 16:10
Na chodzie do teraz;P

Ogólnie jak o 16 wróciłem do domu to zanim ogarnąłem się i przebrałem to była prawie 17:05. Jazda 35km o tej porze może wydać się skokiem w ciemna otchłań. I w sumie nie wiele do tej ciemnej otchłani brakowało w zasadzie z: "Ciemnej otchłani" | miałęm ciemne choć sądząc po stanie nawierzchni ulic, niejedna otchłań także by sie znalazła.
Lampka bowiem moja wysiadła już w momencie wcale nie największych ciemności dając blask porównywalny z oświetleniem jakie generuje nokia 3510i. Gdy z minuty na minutę robiło się DARDKER i DARKER to przestało być fajnie.

Ogólnie odblaski na butach miałem. Na błotniku też paski naklejone odblaskowe były. No i bagażnik coś odblaskowego posiadał, ale... no właśnie to jedno małe ALE!!!
JA K-WA NIE ŚWIECE OCZAMI!!!

No więc jechałem w półmroku, przechodzącym w odmęty czeluści ciemnych zwanych potocznie: "drogami przez wsie". Niczym statek na oceanie przemierzałem ciemne bezkresy do wysp oznaczonych latarniami. Zasadą i główną cechą industrializacji wsi pozostały dwa niezmienne elementy.
Każda wioska ma mieć:
* Kościoł - Najlepiej tak wyjebany, żeby proboszcz z drugiej wsi zazdrościł.

* Latarnie w liczbie sztuk więcej niż zero. Gdy jednak wszystkie pieniądze ogół społeczny zostawi na kościelny przybytek i na fabie proboszcza, to na latarnie zostaje mało.

W ten sposób, okoliczne wsie szczycą się:
Kościołem w liczbie sztuk 1x i latarniach w licznie sztuk 1x.

No oczywiście są wyjątki:) Czasem jedną latanie a nawet kilka stawia proboszcz co by ludzie mu w grudniu swoich z rodzin na pasterkę przyprowadzili.
Wtedy wieś ma tzw dodatkowy współczynnik mesjasza (a jak wiemy Bóg jest Światłośćią) i posiada liczbę latarni w ilości sztuk
1x+Nx - Gdzie N współczynnik tacy, ni mniej ni więcej ile z tacy idzie na latarnie a ile na proboszcza uciechy:)

Efekt nie jest najgorszy, czasem nawet przez wieś da radę jako tako przejechać bo proporcje czeluści ciemnych i blasków jasności są w zbliżonych proporcjach.

Na niekorzyśc mą jednak było dziś to, że jechałem przez wsie z tylko jednym kościołem przy ulicy i z ubogim współczynnikiem tacy. Jak się więc łatwo domyśleć ciemność widzę ciemność

Co do samej jazdy - kondycyjnie jechało sie nad wyraz przyzwoicie. Słuchałem książki o wirusie:

a nogi przyciskały 23-25km/h. Jak na ten okres sezonu - i chłodny wieczór z wyjazdu jestem wielce zadowolony.

Mało nawet trochę, bo chciałoby sie więcej... cóż muszę dziś z tym żyć com wykręcił - Branoc:D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Mam chorobę LOKOMOCYJNĄ - nazywa się Cykloza;) || 53.46km

Poniedziałek, 17 października 2011 · Komcie(0)
Kategoria Na uczelnie
Poranek zbudził mnie słoneczny. Gdy wstawałem, z zazdrością patrzyłem jak Agnieszka może sobie siedzieć w domku. Ja musiałem jechać na uczelnie. Studenckie życie, jednak nie jest do końca takie złe. Jeśli pogoda jest taka jak za oknem była dziś a można jechać rowerem.
Meteo nawet nie czytalem, bo wiedziałem czego mogę się spodziewać.

Ruszam o 9:23

Ubranie się na taką jesienną pogodę jednak nie jest takie łatwe. Niby mam strój, niby wiem co i jak a jednak na trasie do szkoły grzałem się niemiłosiernie. Ile ja się naregulowałem tymi suwakami. Ten w dół a ten w góre, potem te pod pachami w dół a te w środku dwa w górę. No jeździłem tak w obie strony tymi zamkami błyskawicznymi jak jakiś DJ na konsoli!!!


Szlak mnie jasny trafiał, krew mnie zalewała i lasowała się wokół przestrzeń, bo za nic nie mogłem zoptymalizować swojej termoregulacji. Wiatr miałem w mordejszyn co powinno być sprzyjające w ustawianiu temperatury ciała. Jednak nie było.

Na Płochocińskiej wreszcie zdjąłem Kask i problem się rozwiązał - byłem w szoku. Jednak sporo ciepła człowiek traci przez łepetynę i gdy owa zacna moja myślenica została poddana na wiaterek (okryta lekką czapką o dużej wiatroprzepuszczalności) zrobiło mi się lepiej. I od razu jechało się dużo przyjemniej.

Na uczelni byłem po 11:07
Na ćwiczeniach byłem aż 40 minut, a może nawet mniej. Zaczeły się 12:20 a po 13:07 się skończyły...
I co ? I było kurde warto jechać choćby po to aby sie przejechać rowerkiem. Mimo, że trasę robię juz chyba z 50 raz i tak lubie jeździć, nawet do Szkoły zwanej potocznie Łuniwersytetem


Może to choroba lokomocyjna w rowerowej postaci?

Choroba Cyklomocyjna (cyclosis)? Schorzenie wywołane podczas poruszania się rowerem. Przyczyną jest wysoka zgodność bodźców, sygnałów wzrokowych i błędnika, odbieranych przez mózg. Podczas jazdy rowerem wzrok odbiera zmianę otoczenia, co mózg interpretuje jako ruch. Błędnik, jako narząd równowagi, odnotowuje zmianę położenia ciała. Reaguje także na inne siły powstające podczas jazdy (hamowanie, przyspieszanie, napierdalanie z blatu) co w efekcie skutkuje pełną obecnością zgodności tych bodźców z określoną sytuacją jazdy na rowerze.

Choroba zwykle nie ustępuje wkrótce po rozpoczęciu podróży rowerem i daje wiele powikłań w statystykach wyjazdowych nosiciela. W ciężkich przypadkach może dojść do wycieńczenia organizmu a nawet śmierci.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

no przecież się roztroję!!! || 51.48km

Niedziela, 16 października 2011 · Komcie(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Dzisiejszy dzień był pod tytułem - Łojezusmaria. Objawiało sie to na wszelkie sposoby. Zaczeło sie od rana, najpierw pierwsze hasło
- W nocy był MRÓZ -> Łojezusmaria
- Będzie piździło -> Łojezusmaria
Decyzja o roweruwaniu jednak nie podlega u nas w domu wielkiej dysjusji. WYjątkiem sa dni deszczowe. Jeśli jednak plan wczoraj zakładał, że dziś jedziemy to nie ma przebacz.
Ubieramy się wychodzimy i
- Jej jak rześko -> Łojezusmaria
No to jedziemy.
Jedzie się fajnie, choć AGnieszka szybko się przegrzewa. Cięzko sie dopasować do tej zdradliwej słoneczno poranno-mroźnej pogody
- Ej Gorąco mi -> Łojezusmaria
Zanim docieramy na Dębe, odwiedzamy po drodze okoliczne wioski i wioseczki oblegane dawniej jedynie przez działki letniskowe. Teraz tam pełno wielkich domów rodem z Wall Street.
- Ej Jaki brzydki dom -> Łojezusmaria
Nowa moda w tym rejonie. Kupić Działki jakieś kilkaset ha i pierdzielnąć 30 domów na jedno kopyto.
"Dobry kochanie wróciłem
"Krzysiek mieszkasz dwa domy dalej"
"A sory żona wóz musiała do garażu wstawić"
Wszystkie identyczne jakby je ktoś skopiował w Wordzie.

A propos kopiowania... Na dębę dojeżdzamy już w kilka osób:






Pod koniec dnia wycieczkę urozmaiciła nam moja dawna znajoma koleżanka z Liceum Kasia. Wróciliśmy więc z nią do Pałacu w Jabłonnie a potem odprowadziliśmy ją do domu.


w sumie Wyszło tyle ile wyszło, ale wracając do domu strasznie już piździło w nogi.
!!!Łojezusmaria!!!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Miało być i nie jest lecz pisze się w rejestr... || 23.41km

Sobota, 15 października 2011 · Komcie(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Plany na sobotę zakładały większą ilość kilometrów. Mieliśmy jechać na Dębe, do Zegrza a wyszło leniwie. Mało tego zrobiliśmy śmiesznie mało kilometrów, bo przyszła jesień.

Wyjazd był pod tytułem jechać "gdzieś" i z tego gdzieś wyszła najbliższa okolica. Nadrobiliśmy kilkoma ciekawymi fotkami.

Ogólnie muszę wam powiedzieć, że chyba jesień mnie na siodełku dopadła. Nie wime czy to temperatury czy coś innego, ale jeździ się toporniej niż w lecie. Rower idzie jakoś tak z przymusu trochę a sił witalnych jakby mniej.

Mówię jak stary emeryt co najmniej, jednak wczoraj na dłuższych przejazdach jechało mi sie żle.


Trzeci etap to wycieczka do rodziców, obiad i powrót nocą przez mroźne Legionowo.
Pierwszy przymrozek dało sie odczuć na policzkach i uszach. Oj dało!!!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Krew nasza niechiana || 8.00km

Sobota, 15 października 2011 · Komcie(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Kurs na miasto po zakupy i rozejrzeć się za zmywarką. Po drodze oczywiście kilka incydentów;) Pierwszy w sklepie marki CURWAREFOUR.

Szlak mnie jasny trafi jak jeszcze raz taki burdel tam zastane. Niby express a dwie kasy działają i kolejka jak wuj od końca sklepu. Obsługa wolno idzie. Jednym słowem masakra. Rzucamy herbatę i śmietanę i wychodzimy po 10 minutach stania w miejscu. Nie tylko my robimy to. Sklep opuszcza ostentacyjnie nie jeden z klientów.
Odradzam kupowanie tam, pojechałem bo mieliśmy po drodze zaraz obok sklepu AGD...

Podejście numer dwa to Biedronka, jednak tam nie mili śmietany 36%. Na rynku spotykamy Krwiobus. Aga idzie zmierzyć się z igłą i oddać krew. Niestety nie chcieli jej krwi.

Zakaźna Żółtaczka przechodzona była więc NIET.

Szkoda. Ja nie mogę oddać, Aga nie może to kto będzie ratował tych idiotów na motorach jak sie rozpierdzielą???Choć tych akurat mi najmniej szkoda Imbecyli, bardziej martwią mnie rowerzyści po wypadkach i niewinni ludzie.

Cóż nasza krew im nie pomoże niestety;/


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Dziękujemy za ścieżkę - Parafianie i Wyborcy:) || 25.14km

Piątek, 14 października 2011 · Komcie(1)
Dziś był dzień pod tytułem - jesień jesień niesie się niesie!!!

Szubrowałem dziś po lesie i zaglądałem w jesienne listeczki. Troszkę fociłem troszkę podziwiałem. Wszystkiego było po trochu. W sumie chyba ostatnie dni, kiedy na drzewach jeszcze wiszą te złoto-czerwone ozdoby. Po pierwszych przymrozkach zapewne wszystko wyląduje na ziemi.



Nie chce być złym prorokiem, ale niebawem skończy się piękna złota jesień i zacznie się plucha deszczowa i śliskie liście pod kołami. Widząc więc dzisiejszy przecudnie kolorowy las, delektowałem się nim w dwójnasób.



Do miasta, także dziś zawitałem. W sumie odwiedziłem Agę w pracy i zawitałem w rowerowym sklepie. Chwilka gadki i pomknałem do domu. Po drodze spotykam takie coś:



Oczywiście napis to ironia. Wiata była dawniej a obecnie jej nie ma. Swoją drogą nie ma gdzie jej postawić, bo są ekrany a przy ekranach wiedzie nowa ścieżka rowerowa;) Jak przyjdzie zima i deszczowa jesień ludzie będa mieli ciekawe oczekiwanie na busa. paradoksalnie wiaty przystankowej nie ma ale tuz obok jest kartka:

[center]"WC 200m" [/center]

Chodzi o TOI TOI`a stojącego za ekranami. Może by tak połączyć te dwie potrzeby? i zrobić wiatę z toitoiem?:D


Ostatni kurs zrobiony prawie na raz to po Agę do pracy. odwiedzamy Biedronkę, gdzie panuje dziś Piątkowy kataklizm. Ludu pracującego od groma a kas mało. Do tego pozaczepiane wózki nie dają się odspoić od wózkowego "wężyka". Dużo ludzi dużo szumu duży tłok w alejkach...

Udaje się jednak wydostać i wracamy do domu ścieżką przez centrum miasta, wzdłuż głównej ulicy. Ścieżka z kostki - cóż jest jednak w miarę równa i jako tako poprowadzona. Momentami wiedzie przez parking innym zaś razem, przez stacje benzynową. Czego jednak spodziewać się po ścieżce. Jak to powiedział kiedyś jeden z robotników do kolegi zamiatającego piasek i liśćie:
"stary olej to przecież to tylko ścieżka rowerowa a nie ulica"


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Nowy Uginak;) || 7.90km

Piątek, 14 października 2011 · Komcie(0)
No i jest! Nowe jeździdło uginające - Powietrzny Suntour Epicon Air;)

Aluminiowa sterówka+ pivoty;)

Kupiony wymacany - czeka na wiosnę;D




Teraz tylko obręczy mi brakuje;D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Dmuchawce Latawce WIATR!!! || 53.97km

Czwartek, 13 października 2011 · Komcie(2)
Dziś nogi me skierowały się do Stolicy. Załatwianie spraw zajęło mi nie wiele, jednak dojazd... hmmm tu już było inaczej. O poranku z za okna widać było słońce, temperatura jednak nie była słoneczna. Na termowskazywaczu rtęciowym posadowionym za oknem ledwie 8-9stopni.

Cóż sprawy czekać nie mogły, więc o 9:30 ruszam na szlak. Ubrany w zimowe gacie, i bluzę i kurtkę. Jedzie się przyzwoicie, jednak jest mi o dziwo - Gorąco. Jeszcze na trasie przed Wawą, zastanawiam się , czy nie zawrócić i nie zmienić ubioru na coś cieńszego. Jest jednak za mało czasu na zmiany. Kurtka moja ma cale szczęście wystarczająco dużo wywietrzników. Jadę więc Modlińską i co światła gotuje się. No gdyby był mróz, to bym pewnie jak imbryk puchał i prychał.

Jesień czuło się nie tylko na asfaltowej ulicy wlotowej, w zasadzie tam najmniej się ją czuło. Samochody jak zawsze tak samo nudne jechały w sznureczkach. Prawdziwą jesienność czuć było dopiero na szutrowej rowerowo-pieszej drodze przy Wiśle. Jeszcze niedawno narzekałem tam na piasek a teraz pewnie niebawem cały szuterek na pewnych odcinkach przykryją liście. Już jest ich całkiem sporo a podejrzewam, że do końca przyszłego tygodnia będzie ich więcej bo zapowiadają przymrozki. Jednak nie w samych liściach jesień panie i panowie. Jesień na szuterku to głównie i przede wszystkim - PUSTKI. Ha widać już, że wiośniaki i piszczące łańcuchy poszły w sen zimowy do garaży i garażów i do piwnic.
I tak oto rozpoczyna się okres wymiatających i pogardliwie oprychiwanych rowerzystów zimowo-jesiennych. To na nas będą patrzeć spod oka z ironicznym uśmiechem marznący na przystankach ludzie. To na nas niebawem będą wymyślać spacerujący po szutrowych ścieżkach spacerowicze, bo przecież „sezon rowerowy się skończył a łoni jadą i jadą”, wreszcie to my będziemy brudzić w budynkach użyteczności publicznej swoimi jednośladami. To nasze liniowe ślady na klatce zaczną przeszkadzać sprzątaczkom i konserwatorom powierzchni płaskich. Aż wreszcie to my będziemy wzbudzać uśmiech idąc po korytarzu w „rajstopach” i dziwnie stukających butach. To na nas będzie zwrócone całe „quorum” ludu pracującego na korytarzach zakładów zarobkowych i uczelni.



Ech bycie rowerzystą wymaga nie lada poświęceń. To nieomal jak bycie celebrytą i gwiazdą medialną. Obserwując cały rowerowy jesienny półświatek, można by pokusić się o założenie serwisu plotkarskiego a`la pudelek. Swoją drogą ciekawe jak nazywał by się taki portal – pedałek.pl a może etka-manetka?

Wracałem do domu z Warszawy już pod mega wiatr. Mimo, że początkowo przegrzewałem się w drodze do domu zdecydowanie było mi zimno. Teraz na domiar tego wszystkiego czuje że moje otwory nosowe puściły wodę – cholercia za mało w zimnie śmigałem i teraz trza się hartować.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Nowy automat świecenia;) Bayer FULL || 15.00km

Środa, 12 października 2011 · Komcie(0)
Wynalazłem nowa metodę, przełączania światła w lampce. Umocowana lampka do roweru została za pomoca starego mostku rowerowego (wtajemniczeni wiedzą jak) i dziś odkryłem, że "strzelanie" klamkami powoduje zmiane świecenia lampki;)

Robie klik - obiema klameczkami a lampka zmienia swiecenie na mryganie. Co ciekawe, nie ma na to wpływ drganie roweru. Czaaaseeem jak większy dołek to przełączy się, ale ogólnie świecenie lampki reaguje na "kliki" klamek. Nie mam pojęcia jak to działa, ale cholernie fajna sprawa. Nie muszę sięgać do przełącznika i jak jadę przez las - klik i świeci ciągle, wyjadę na ulicę - klik i mruga:D

Fajna sprawa:D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew