Oczyścić duszę...

Poniedziałek, 7 listopada 2011 · Komentarze(7)
Kategoria Na uczelnie
To zaskakujące, jak podziałał dziś na mnei rower. W weekend miałem w głowie lekkie zamieszanie, można powiedzieć przechodziłem kryzys mojego męskiego Ego. Sporo się nasupłalo myśli, sporo nerwów we mnie siedziało. Bylem w te dwa wolne dni jak jakiś niestabilny atom, jak reakcja chemiczna, która potrzebowała niewielkiego katalizatora, aby zajść z wielkim hukiem. Kilkukrotnie faktycznie troszkę się wzburzyłem, jednak mimo wszystko ujścia nagromadzonej energii nie potrafiłem umiarowić. Siedziało coś we mnie, tak niewyjaśnionego i tak zaplątanego, że momentami miałem wrażenie, że mam niestrawność połączoną z przewlekłym zachwianiem emocjonalnym.
Cóż pewnie było we mnie po części z jednego i drugiego, nie potrafiłem jednak znaleźć sposobu aby ten stan doprowadzić do porządku.

Tłumaczymy sobie wszystkie nasze złe zachowania, więc i ja tłumaczę sobie swoje. Mi z pomocą przychodzi jesienna aura, mniej słońca lub może raczej krótsze dni, bo słońca w weekend nie brakowało.
Wstając dziś rano, czułem się sporo lepiej. Biorąc pod uwagę, że wczoraj cały dzień spędziłem leniąc się w łóżku od czasu doc czasu tylko opuszczając je aby coś zjeść, to ten poranek przywitałem w sporo lepszym nastroju.

W zasadzie do końca nie wiedziałem, gdzie mnie dzis wywieje. Jeszcze wieczorem myślałem, czy nie wyskocze, gdzieś hen w dal z wiatrem aby się oderwać od tego marazmu jaki mnie opanował, jednak gdy już stałem w ubraniu kolarskim, zdecydowałem jechać na uczelnie. Niejako kłóciło się to z moim wewnętrzyn rowero-zapałem, lecz poczułem, że takie "umartwienie" będzie najlepsze. Wsiadłem na rower i pojechałem.

Sama jazda nic takiego, poza tym, że na Żeraniu przebudowują nam ścieżkę rowerową i ruch puszczony jest już tak jak powinien a robotnicy szykują się do rozbiórki mostu obok. Kilka fotek i pognałem dalej.



Nie sama treść jazdy jest tu najważniejsza, lecz jej właściwości. Słuchając Audiobooka totalnie dałem odpocząć komputerowi pod skroniami, i chyba dobrze mi to zrobiło. Poczułem się sporo lepiej, a ochłodzony procesor, jakby zaczął przerabiać meta-dane nagromadzone przez kilka złych/gorszych dni. System mi się odwiesił i poczułem się lepiej

Wiszący deszcz i Internet Mobilny

Czwartek, 3 listopada 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Na uczelnie
Wyprawa na uczelnie na badania rano była trudna. Mgła zasnuwała ulicę, mimo tak póxnych godzin porannych. Wszak czas niedawno zmieniliśmy a ja jechałem o 9:30. To niesamowite jak jesień potrafi być różnorodna, raz słoneczna a raz tak przygnębiająca, że ledwo sie jedzie.

Dzis jechało mi sie jak po gęstej smole. Raz za zimno raz za ciepło. Raz za wolno bo robiło mi się zimno innym razem za szybko bo znów było mi gorąco. Więc zwalniałem aby zacząć parować jak imbryk do kawy.

Dookoła wszechobecna wilgoć zdająca się przenikać nawet najbardziej nieprzeniknione membrany kurtki. Deszcz jakby zapomniał czy ma spaść czy nie i zamarł w powietrzu nawet nie w postaci mgły a właśnie wiszącego deszczu.

Na uczelni okazało się że za mało piasku przygotowałem do badania i z 6 próbek mogę zbadać tylko 3, zonk! Jak coś się wali to na maxa. No więc badanie zajęło mi nieco mniej czasu niż planowałem. Liczyłem, że zanim wyjdę z uczelni będzie słońce plaża i palmy, ale z całego tego pakietu pofatygowało się zaledwie słońce.
Jadąc do domu jechałem już z wiatrem, jednak bez przekonania jakoś. Słuchanie kolejnego adudiobooka skutecznie utrudniały samochody.

Nie będę popularny jeśli powiem, że słuchałem tym razem audio wydania "Zmierzchu", bo facetom nie wypada słuchać takich książek. Jednak Anna Dereszowska, lektorka tej książki sprawiła, że ma niesamowity klimat! I może wam się to podoba czy nie - cholernie się wkręciłem w ten tytuł.

W Jabłonnie, szybkie jedzenie i kurs znów ma Brudno po antenę i modem do internetu mobilnego naszego. Jadąc znów w kierunku Stołecznej naszej ukochanej, zapadała noc. Zachód słońca był już nisko a zanim się znalazłem na Bródnie bylo już szaro.
Do tego pożyczyłem od kolegi jeszcze centrownicę, i wszystko to razem, pokazuje, że jestem gotowy do zaplatania koła;)

Wracanie po nocy było średnie. Jak przypomnę sobie nocne rowery w wakacje, nawet późnym wrześniem, to bylo bajkowo. Tego dnia wracając, znów natrafiłem na mgłę. Przed jabłonną wyszła z nad łąk tak intensywnie, że miało się wrażenie jakby gdzieś się paliło i dym rozchodzi się dookoła. Samochody światłami dawały długi snop światła, omiatając przede mną bezkresną ciemność.

Jak na złość lampka przednia i tylna, postanowiła przejść w tryb "uśpienia" właśnie wtedy.
Ostatnie kilkaset metrów jechałem 15km/h bo nie wiele było widać.

Na uczelnie + po obrą(ę)czkę

Środa, 2 listopada 2011 · Komentarze(2)
Kategoria Na uczelnie
Na uczelnie znów pognałem. tym razem wyjątkowo było mi źle. No wszystko było złe. Rower jechał jakoś źle, samochody szumiały za głośno i audiobooka nie szło słuchać. Pogoda była o poranku mglista i zimnista - ŹLE!

I tak dojechałem na uczelnie i znów okazało się że swojego badania zagęszczenia nie mogę wykonać, bez wykonania innego badania, com go nie wykonał, a aby go wykonać należy w terenie wykopać 20 głębokich dołów czego uczynić w trybie NATYCHMIASTOWYM nie mogłem.

Jak więc widać zajebiście - tłukłem się bez sensu na wydział. Czego się jednak nie robi dla nauki. Próbki do badań wykonałem i jutro je dokończę. Najwyżej opracowanie danych poczeka dłużej... Bo 20 dołów to nie w kij dmuchał!!!

I tak oto ja wracam do domu. Z wiatrem w dupie i z dołem. Dół był niewielki, przemieszany z lekuchnym wkurwem podszyty co najmniej maluśką nutką frustracji. Bo ponadto, ponad te doły jedne, nie dzwonili jeszcze w pracy, o którąż się ubiegał JA! I niby na rozmowie byłem tak od zeszłego wtorku cisza taka, że sajlens normalnie!!!

Humor poprawiło mi kupienie sobie nowej obręczy. Jak nie ma nic to coś trzeba robić. Zajmę się zaplataniem koła.

Caluchny dzień przypieczętowała Mamusia, powiększając dół i rozpruwając wkurw na tyle szeroko, że jeszcze mnie trzęsie. No jeszcze nawet badan nie skończyłem, a loni już że ja do marca powinienem prace MGR zdać!!! I mi trąbią w kółko o tym samym i pytania ślą codziennie, jakbym co najmniej w dzień 20 dołów mógł wykopać czy jak.

Telewizje i seriale oglądać a nie sie moja magisterką interesować!!! To, że Plebania schodzi z TVP nie znaczy, że macie mnie tu pushingować przez telefon!!! To zakarawa kurde nawet o moobing!!!!

Haloween

Wtorek, 1 listopada 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Wczorajszy nocny rower do znajomych na imprezę haloween. Spotkanie kameralne, przy piwku i przepysznych sałatkach Marysi.

Rowerek nocny i poranny następnego dnia;)

Dystans wpisuje z premedytacja razem. I proszę mi tu nie zarzucać łączenia wpisów. Mam nadzieje, że nikt mnie tu nie zlinczuje za te 14km:P