to tu to tam... z foto - aparatem

Poniedziałek, 5 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Zaczęło się od zwykłego nudu.

Nud - odczuwanie permanentnej chęci zrobienia czegoś przy jednoczesnym posiadaniu braku jakiejkolwiek koncepcji realizacyjnej. Przewlekły Nud prowadzi do schorzeń psychicznych i powoduje niezdrowy marazm umyslowy.

Aby więc zapobiedz owej chorobie cywilizacyjnej, chwyciłem obiekt zdjęcio-strzelny i druga ręką chwyciwszy rower udalem sie w teren z zamysłem nader artystycznego spełniania się tu i tam...

Nie udało się, zaledwiem zdjęć ze trzy popełnił, a już telefon, że moja zaginiona karta SD sprzed 2 tygodni, jedzie do mnie transportem rowerowym. No to sru przez las i w te pędy, w te pkrzywy, w te szutry i piachy wydmowe iśćie drobnoziarniste!!! W te padoły i rowy rowerem przez LAS.

Przerwa na cyk:

I udało mi się transport, przechwycić. Wspólnie z Kasią M, przeudonim Venecja, udajemy się na tarchomin do rowerowego aby iście specjalni specjaliści odbyli jej przegląd.

To znaczy nie Kasię, mieli przeglądać ino jej rower. Majster w jednym mgnieniu oka, wymieniać jej chcial pół roweru. Czuwałem i powiedziałem, niech naregulują i wymienią tylna oponę, bo toć rower od stycznia to prawie nówka;P

Odstwiwszy oną niewiastę na trojeybus lub innę komunikacyje, popędził żem do domu gdyż mój organizm w trybie natychmiastowym, urzędowo przyspieszonym domagał się płynów potocznie zwanych PICIEM>


z niczego wyszło kilka fotek i te otoż kilometryje...

Spontan weekendowy numer dwa;D

Niedziela, 4 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Po raz kolejny spontanicznie wybraliśmy się na rower. Wiecie co jest najciekawsze? Że ci co najwięcej jeżdżą zawsze wykręcą się sianem a tu dwa dni kręciliśmy z, kolokwialnie mówiąc, rowerowymi amatorami kilometrażu. Nie wiem czy jeden z nich miał 1000km od stycznia.

Nie to jednak się liczy, liczy się że pojechali i było fajnie, bo umówić się ze starymi "wygami" to ciężko, elyta, zawsze coś im wypada.


Kierunek Jabłonna - Lasy Chotomowskie - Wieliszew - Wodociągi
i powrót.

Nocna Wyrypa

Sobota, 3 września 2011 · Komentarze(0)
Wczoraj w geście czystego spontanu, odbyła się Nocna Wyrypa po Mieście Stołecznym Warszawa. BYlo nas 8 osób. Zaczęlismy z Legionowa - tam ruszyła główna grupa. Ja i Agnieszka dołączyliśmy na rondzie u Początków Modlińskiej.
Grupa Pawła Barańskiego dojechała o czasie, ale dołączyliśmy do niej dopiero 3 światła dalej, bo nie zatrzymali się i musieliśmy ich gonić a oni wcale wolno nie jechali.

Na modlińskiej, więc rozpoczęła się zabawa, było 40km/h na liczniku i jazda w peletonie, ucieczki i zrywy od świateł, było bardzo dynamicznie! Jak na pierwszy odcinek przed zimnym wieczorem, akurat aby się rozgrzać;D

Agnieszka była jedyną kobieta w peletonie i wśród 7 facetów robiła ostre zmiany. Nie jeden raz chłopaki patrzyli na nią ze zdziwieniem, gdy prędkość wzrastała w okolice 41km/h
Przed rondem Starzyńskiego polecieliśmy szuterkiem gdzie dosłownie korzyło się za nami a pierwszy etap zamknęliśmy na Starzyńskim. Tam czekamy 20 minut, bo jak ustawka była rozpisana to o 20 miała się zacząć właśnie tam. Nikt jednak nie pojawił się poza nami, więc ruszyliśmy dalej.

Kierunek Most Świętokrzyski, tam małe foto. Dalej w dół na rowerostradę przy Wiśle i koło CN Kopernik do Trasy WZ. Szybki przełaj z rowerami na plecach i witamy Zygmunta;)

Sesja foto na tle wielkiego neonu oświetlającego zamek i przywitaliśmy jeszcze jednego kolegę.

Ruszamy przez Nowy Świat na De "GOLA:P" mijamy Palmę i przez Plac 3 Krzyży mkniemy do Placu Unii Lubelskiej. Po drodze kilka postojów a podczas jazdy niewyobrażalne szaleństwo. Dobrze, że nas kierowcy i policja nie zlinczowali, bo dawno takiego stuntu nie pamiętam na rowerach po Wawie;P

Wracamy do Centrum na Marszałkowską, mijamy piętrowy autobus z wieczorem panieńskim. Laski krzyczą do nas z góry i piszczą. Chłopaki nie wiedzieć czemu już tak nie pędzą a nawet zostajemy zaproszeni na imprezę do klubu. Na światłach gadamy z dziewczynami a od świateł do świateł one piszczą a my jedziemy:) - Jest mega odpałowo;D

Ostatni odcinek do Grobu Nieznanego Żołnierza i dalej przez Krakowskie przedmieście w dół nad Wisłę. tam do Mostu Gdańskiego. Odcinek od Starzyńskiego do Domu jedziemy już wolniej, robi się chłodno i sił już mniej.

po Agnieszkę do pracy

Czwartek, 1 września 2011 · Komentarze(0)
Wsiadłem na zimówkę i co? Rany Julek, jak mu ładnie wszystko pracuje, jak mu przerzutki chodzą, jak napęd gra, jak on hasa... Szok do pięcianu!!!

:D Platonicznie obdarzam ten rower swoim uczuciem:D Accent zdaje się reumatyzmu się nabawił po tylu tysiącach KaEmÓfffff;P
Do zimy nie będe zmieniał nic w Accenciku, na zimę mam rozpierdalacz Szos!!!

Drżyjcie nadgarstki Adama - Era Sztywnego Tokaido Nadciąga;)

KRYZYS... chyba mentalny jesienny czy inny jakiś.

Czwartek, 1 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Na uczelnie
Na uczelnie po raz czwarty w tym tygodniu. Jechało się zdecydowanie ŹLE. Mordując się na modlińskiej, zastanawiałem się czym u licha tak się zmęczyłem. Przecież to ja, ten sam JA jechałem przez wielkie Alpy, to ja naciskałem w upałach Włoskich...

I wiecie co? To był tam sam rower... i co? jechalo się koszmarnie. Wydawało mi się że rower nie przekąłda mojej siły z pedałów na napęd tak płynnie. Niby zębatki dojechane, niby kółka w przerzutkach także już zaczynają ćwierkać... ale niby to wciaż ten sam ja.

Czyżby dopadała mnie jesień, czyżby naprawdę schyłek kondycyjny przypadał na ten okres? Ludzie ludziska i święci pańscy, toż ja mam zaledwie 8800km;/ to nie powala.

Jako, że księgowy na mnie mówią i lubię analizować, to i na siodełku analizuje wskazania licznika. Zestawiam w głowie czas przejazdu odcinków i samopoczucie i słonce i fazy księżyca...Po wgłębnej analizie procesu przejazdu odkryłem co następuje.
* Przejazd odbywa się ciągiem,
* jedyne postoje trwają do 2 minut(sygnalizacja).
* Z czego większość postojów to 30 -40 sek na światłach podparcie się nogą. Nogą podparcie w dwóch opcjach występuje: jedną (lub dwoma zależy od systemu świateł).
* jazda była ze średnią wyższą niż na wyprawie,(20km/h niby na wyprawie na liczniku gości, ale avs wychodził o 3-4km/h niższy, tu średnie zadowalająco wyższe;D)
* zmiana pozycji na kierownicy - Mostek powędrował 2 podkładki niżej + chwyt wąski na środku wieczorami czuć jeszcze sztywność pleców.
* dojazdy w tym okresie (4 dni) obfitowały w 15km szutru co zwiększało wydatek energetyczny o dobre 10% na owym odcinku.
* wzrost wydatku energetycznego był odczuwalny bo średnia asfalt/szuter była identyczna. Jednym słowem, szuuterek nad Wisłą wyzwala we mnie maratończyka;P
* dojazdy posiadają premie górską, podjazd ma 0,68km z czego ma dwa podstromienia terenowe, najdłuższy odcinek podjazdu to asfalt. Mówię tu o wjeździe na skarpę wzdłuż trasy Alei Armi Ludowej.

no ufff... podsumowując - za mało jeżdżę aktywnie. Trening p 4 dniowy pewnie wzmocnił i ujawnił moje słabe strony, jednak czuje sie zmęczony:D A każdy powie, że trening to także odpoczynek i regeneracja, co niniejszym czynie


Do-Bra-Noc!!!

Laboratorium - na rowerze i zdarzeń moc...

Środa, 31 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Na uczelnie, po standardowej trasie... Tym razem miałem awarię i przy szutrowej drodze, zmieniałem koło:D To znaczy dętkę;D Jak tak się babrałem, podszedł facet z wędka i zdziwiony pyta:
- a to one nie są bezdętkowe?
No i pogadaliśmy, że nie są bezdętkowe;) I jak dowiedział się ile kosztuje koło na rower bezdętkowe i opona to odpowiedział:
- to ja jeszcze poczekam aż będą tańsze... W aucie za 300zł komplet opon kupie.

Ech bajarze... Ciekawe gdzie on za 300zł komplet kupi, chyba, że używane.
No ogólnie człowiek jeden z tych co to wiedzą lepiej. Pogadaliśmy jeszcze chwilę i dowiedziałem się "jak to łon w dzieciństwie rowerem jeździł" - ech jak ja nie lubię takich dywagowań. "Teraz nie jeździ bo wszystko do roweru drogie..."
Mówie mu,ze benzyna i tak droższa, ale nie nie dociera znów czym filozofował.