Roztrenowanie przed wyjazdem

Poniedziałek, 1 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Jej aż nie mogłem się dziś nacieszyć tym słońcem. No cudo malina;) Duszno i wilgotno w lasach jak w jakimś tropiku, toteż z ryja mego potoki ciekły niczym amazonka! No przecież to nie spadek formy, żeby 20km/h po gładkim szutrze powodowało, że kapie ci z nosa woda;/

Lasy pełne niespodzianek, było mokro i była jedna niegroźna gleba. Szlif całe szczęście wykonany perfekcyjnie za pomocą trawy i głębokiej kałuży. Rower na lewo a łamaga na prawo.

Po około 10-12km, kiedy mój napęd chrzęścił, jak jakiś młynek do pieprzu, zdecydowałem się opuścić wodno-błotne przestworza i wróciłem na asfalt. Wygnało mnie na tarchomin gdzie znów trafiam w teren, tym razem wał Wiślany.

Odwiedzam budowę mostu północnego i podziwiam nową ścieżkę ASFALTOWĄ!!! jaka powstaje na nim. No ciekawe ile pieszych zmieści się na tej ścieżce...

Z Tarcho asfaltami jadę już do Jabłonny bo głód robi swoje a siedem-dajsy nie wystarczają.

Jedzie się przyzwoicie i mimo wszelkich obaw o stan kondycji, chyba mogę zaryzykować jakiś dłuższy wyjazd... nich tylko sie pogoda zrobi to ja już sobie poradzę!!!

Imć Zenon i jego Piruety!!!

Sobota, 30 lipca 2011 · Komentarze(3)
Szlak mnie trafia z zacną nasza panią pogodą. Nie wiem czy ona czasem po kątach nie daje dupy jesieni, ale no bękarty deszczowe to płodzi na lewo i prawo. Rzekłbym przekraczające pojemność naszej rowerowej percepcji. No bo ile można takie bachory deszczowe karmić, ile można je czule z za szyby oglądać. Jak spłodzi pani pogoda z łaski jeden, dwa słoneczne dzieci, to takie nieudane trochę pochmurne i nic tylko eutanazje na nich poczynić... a te deszczowe mają się dobrze i rozpierdalają mi wakacje!!!

I nerw mnie wziął dziś, gdy z słonecznego dnia wczorajszego nie zostało śladu. I poszedłem jej - tej pogodzie głupiej - nakopać. I powiedziałem jej do słuchu!!!

Oczywiście zaczeło kropić i się menda odpłaciła mi.

Na trasie do Chotomowa jadąc zacnie i miarowo napotykam istotę dwukołową zwaną potocznie rowerzystą. Trudno było waść pana zakwalifikować do żadnej ze znanych mi jednostek gatunku rowerzystów więc będe go określał mianem "Zenek".

Jadę więc ja patrze w mostek śle odpowiednie modlitwy na "k" i "h" w kierunku nieba pochmurnego i nagle gdym, łeb uniósł napotkałem obiekt mobilny. Zenek ciśnie przede mną. Jego prędkość znamionowa dość wysoka, jak na tego rodzaju konstrukcję samobieżne. Jedzie imć i pedałuje żwawo. Rozkładał przy tym kolana swe jakby miał za chwile mieć biopsję jąder. No szerzej się chyba nie dało.
Na liczniku miałem 25km/h więc obserwuje sytuacje z dala i trzymam odległość bezpieczną.

Obiekt Zenon, dostrzegł mnie i nieomal czołowo zderzył się z samochodem z przeciwka. Wszak praw fizyki nie oszuka. Musiał skręcić kierownicą odwracając się do tyłu. W jego psychice zaszedł jednak wielki i skomplikowany proces analityczny.
Prędkość wzrosła do 27km/h.
Jednak nie dał chłopak rady wytrzymać psychicznej dominacji mej odpuścił. Puścił kierownicę i odpoczywał.
Wtedy to się zaczęło! Jak nim bujało, jak on cały "chodził". No wyprawiał salta i piruety na tej drodze. To jechał prawie przy poboczu to znów nieomal środkiem pasa. No ja jechałem 4 -6 metrów za nim i bałem się o swoje zdrowie, gdyby delikwęt Zenek zechciał się wywrócić.
Wyprzedziłem go z zachowaniem bezpiecznej odległości i aż musiałem zjechać na drugi pas. W momencie zrównania się z nim chłopak aż palpitacji dostał i złapał za kierkę ratując sie przed upadkiem do rowu.

Został w tyle a na moim liczniku zagościło spokojne i miarower 30km/h

Ech ufo na drogach to straszna sprawa, strzeżcie się!!!

po Agnieszkę do pracy na błękitnym gromie;)

Czwartek, 28 lipca 2011 · Komentarze(0)
Nie mogłem sobie odmówić wyjazdu na rowerku jeszcze tego samego dnia;) Jeździ się dziwnie, ale pozytywnie dziwnie. Pozycja bardzo sportowa pochylona i chyba jeszcze nie przywykłem. Rower jednak prowadzi się zaskakująco sprawnie i naprawdę mam satysfakcję z jazdy:D

dane bez licznika więc zakładam średnią ponad 20 - bo wyciskałem z niego co się dało:D

Nowy dwukołowiec - Tokaido;)

Czwartek, 28 lipca 2011 · Komentarze(5)
Kategoria Pojeżdżawki
Ha. O tym, żeby kupić rower zimowy myślałem już wiosną tego roku po tym jak zima ściachała mi napęd i jak trzeba było wszystko czyścić i pucować, bo całość grzmiała i skrzypiała. Wreszcie zdecydowałem się i podjąłem decyzje o zakupie.

Dziś wreszcie dotarła paczka z nowym (używanym) rowerem.

Miłe zaskoczenie bo obawiałem się, że na zdjęciach będzie wsio ładnie a koła będą w złym stanie jak dotrze rower itd. A tu co?


Rower dobrze zapakowany, wyczyszczony, nie ma luzów, nie ma zcetrowanych kół.

Napęd w dobrym stanie a tylne koło nie na wolno-biegu a na kasecie 7-emce.


Do tego linki wymienione na nowe, przerzutka pracuje bez zająknięcia.

Siodełko trochę za niskie i sztyca za krótka,

Szybko dokonałem wymiany i mam rower o zacięciu nie lada sportowym.

Z fajną geometrią i ogólnie cholernie jestem zadowolony z zakupu!!!



Jednakowoż maszyna ma nowa, nie posiada jeszcze zacnej i ciekawej nazwy potocznej. Może rozpisze konkurs na imie dla rowerku zimowego? Jak macie ciekawe pomysły zapraszam do komentowania i wpisywania:D

Wodne kąpiele i naucz się jeździć pacanie!!!

Wtorek, 26 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Od rana dziś załatwiałem sprawny, najpierw Agnieszkę odprowadziłem do pracy a potem pojechałem na zakupy do mięsnego. Na końcu zaś wypadało wreszcie odebrać kask od dziewczyn ze sklepu Triumf w Legionowie. Tam trochę spędziłem bo i nazbierało sie spraw do poplotkowania. Kiedy jednak wreszcie zdecydowałem się wrócić do domu, nie zostałem tam długo mała rundka w terenie po okolicach pętli 24 godzinnego maratonu w Wieliszewie.

Na sam koniec dnia kurs po Age do pracy i... idiota na jakimś ścigaczowym biku z mega tarczami z przodu, który mijaając nas z przeciwka wpadł w Kałużę (w pół łydki) totalnie nas chlapiąc.

No ku-wa jego mać! Jak już panie Kowalski jedziesz pozapierdalać sobie po lesie, jedziesz cisnąć kloca na siodełku bo zobaczyłeś skrawek błękitnego nieba i twe serce zapałało chęcią treningu, to na litość boska stosuj się do ogólnie przyjętego kodeksu!!!
Jeździ się po prawej stronie to po pierwsze primo! Jak jedzie ktoś z przeciwką wąskim singlem na granicy kałuży to na pewno swojego rozpędzonego ścigacza na air amorze tam nie wciśniesz!!!
A po trzecie to nie wpierdala się w kałużę 30km/h pół metra ode mnie czy jakiegokolwiek innego bikera. No żesz kuźwa piach to w zębach miałem, tylko patrzyłem czy sie nie wypier... w to błoto. A sam chętnie bym pomógł delikwentowi...

Żeby to jeszcze był maraton, żeby droga była przejezdna. A tu wielkie jeziora w poprzek leśnej drogi każdy dziubie jak gejsza bokiem i wpada ci taki desperado na pełnej mocy o mało cię nie tratując. Z całym szacunkiem dla ludzi jadących szybciej niż ja!
Weźcie trochę koksu na wstrzymanie;P

przed deszczowe kółko z mięsem

Sobota, 23 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Od rana nie bardzo wiedziałem gdzie pojechać na weekend zbieraliśmy się do Agnieszki i zdecydowąłem duży transport mięsa i przypraw do grilla(planowanego na weekend) przywieść wcześniej. Tak więć zrobiłem. Zapakowany w 2 duże sakwy z bagażem prawie 15kg(mięso + piwo + jakieś duperele) pojechałem na trasę.

Jechało się nadwyraz sprawnie a po przerwie i soczku u rodziców Agnieszki zabrałem się w drogę powrotną. Tu już było nieco trudniej, było pod wiatr i z lekkim rowerem, a fizyki nie oszuka ciężki idzie trudno pod górki ale po płaskim pod wiatr ładnie się toczy! Cóż umordowałem się wracając ale średnia poniżej 21 nie zeszła!!!

po powrocie do Agi do pracy miliśmy do jej rodziców jechać rowerami jeszcze raz jednak deszcz uniemożliwił nam ten proceder i zzdecydowaliśmy się na pociąg, ot tylko tyle ka em ów a nie więcej, a miałem smaka na jakieś 100:(

po Agnieszkę do pracy + zakupy carefour jego mać!!!

Czwartek, 21 lipca 2011 · Komentarze(0)
tym razem odebrałem ją poprawnie i w całości. Trasa zahaczała o carefour. K-w a jego mać!!! nienawidzę tego legionowskiego bajzlu, zawsze kolejki zawsze syf zawsze puste nie otwarte kasy a ludzie po 30 minut czekaja na obsługę!!! I nieogarnięte kasjerki co po 30x masło wbijają na kasę. Kaufland droższy ale przynajmniej za stanie w kolecje długie bon dostaje...