Matko jak dzisiaj wiało jak dzisiaj było zimno. Ręce odpadają a na północy pada śnieg. Kwiecień bez śnieżycy to nie kwiecień. Szosowa włóczęga już w ten weekend, nie mogę się doczekać kto jeszcze się nie zapisał cisnąć bo Roztocze przepiękne.
Co mogę powiedzieć. Targi odwiedzone, nie było Decathlonu, Crossa, Giant, bardzo mało akcesoriów rowerowych poza tymi związanymi bezpośrednio z markami rowerów kropka prezentacja głównie rowerów elektrycznych i nic z takich mega nowości. Generalnie dosyć ubogo strefa testowa niby fajna, ale to taki trochę plac zabaw dla ludzi żeby sobie pojeździć na różnych rowerach. Generalnie dużo ludzi z obsługi ale tłumów w niedzielę jakoś nie widziałem. Brakowało mi tam firm które będą prezentować trochę więcej akcesoriów do rowerów, jakiś ciekawych systemów zabezpieczeń.
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.