Obrażon jetem na stravę;P W sensie, że ją manualem jadę. Nie ma takiego jeżdżenia, że mi ślady zjada, jak jajko na śniadanie.
Tak też popełniam ów wpis manualnie - używając palców. Stukajc w klawieśnicę.
Dzisiaj, po wczoraj, było takoż samoż fajnież...
Rychło żem gnał i nawet z tytułu owej radosnej nam panującej pogody - umyłem rower, bo mi napisu marki nie było widać spod owego radosnego błotka;)
Tak to właśnie niedziela, sprawiła że wyszedłem na rower tak totalnie relaksacyjnie. Codzienne dojazdy do pracy to co innego niż to gdy możesz się po prostu snuć po lesie i cieszyć się naturą dookoła. Wybrałem się na rundkę żeby troszeczkę sobie popedałować tak z wolną głową. Sezon zbliża się powoli myślę że już niedługo takie dni jak w niedzielę właśnie będą dużo częstsze mimo wszystko jednak temperatura dawała się we znaki gdy wyjechało się na otwartą przestrzeń. Pięć stopni i wiatr to odczuwalne 3 stopnie i rzeczywiście tutaj czuć było że to jest jeszcze taka udawana wiosna albo w zasadzie Przedwiośnie. Niemniej jednak trochę tam nakręciłem różnych fajnych rzeczy i trochę popedałowałem i dzisiaj boli mnie noga nie mam pojęcia dlaczego kropka i to w zasadzie lewa noga mnie boli a nie prawa ta od torbieli. I weź tu człowieku idź na rower żebym ja jeszcze normalnie jakoś strasznie mocno szybko jechał. A ja po prostu się przejechałem także nie wiem chyba jestem ostatnim dziadem.
Dojazd z pracy. Już coraz jaśniej gdy wracam. Wróciłem na ścieżkę serwisanta i dzięki Kamilowi mogę uczyć się w tym zawodzie. Praca za biurkiem w bardzo trudnym i indywidualnym zespole, jednak nie była dla mnie. Chłopak co siedział ode mnie półtora metra kazał do siebie maile pisać ??bo on nie ma czasu aby mi odpowiedzieć na pytanie ?????
Co do Kross... cóż firma i sklepy Kross niestety mają bardzo trudną sytuację finansową. Niestety w Warszawie brakuje ludzi do pracy, serwisantów i sprzedawców. Do tego bardzo trudny rynek spowodował zamknięcie wielu salonów które się w Warszawie znajdowały. Proces zamykania salonów Kross w Warszawie pewnie potrwa i nie wiadomo ile z nich Ostanie się w stolicy.
Wszystko to sprawiło że wróciłem do serwisu, bo tu widać cień nadziei na zarabianie.
Coś się ostatnio z tą sprawą na nowym telefonie totalnie nie mogę dogadać. Przez 3/4 trasy zaznacza dobrze czasem gubi w połowie czasem gubi pod koniec, wszystkie ustawienia zrobiłem tak żeby zezwalało jej na dostęp a tu niestety wuj. I się pogoda taka trochę do dupy ale dobrze wiem że to wina rowerowe i ogieńki bo wczoraj narzekała że my mamy słońce a oni gdzieś tam mają pochmurno no i wykrakała niewiasta. Serdecznie oczywiście pozdrawiam z tej strony moknąc jak szalony w mżawce jadąc 14 km do pracy. Ale to nic widać już zbliżająco się wiosnę takie Przedwiośnie myślę że nie będzie w najbliższych miesiącach już bardzo dużych mrozów oczywiście w kwietnia jak zwykle pewnie spadnie śnieg, tego się spodziewam ale na chwilę obecną raczej mrozów nie nadają.
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.