Piękna pogoda i lekki mrozek. wszystko było nawet fajnie gdybym w lasach przed Serockiem nie urwał przerzutki. Nikt tego nie wie jak to się stało ..
Generalnie trasa do Pułtuska lajcik i szutry oraz asfalty. Za Pułtuskiem zaczynają się długie lasy i to jedna z fajniejszych decyzji aby tamtędy puścić ślad trasy zamiast wałem. Będzie bardzo różnie w tych lasach. Od pięknych długich szutrówek po leśne drogi pełne korzeni i patyków.
Końcowe kilometry w tym roku. Torbiele i elektryk to motto tego roku. Zdrowie balansuje na granicy. Jednocześnie znów traktuje rower bardziej rekreacyjno podróżniczo. Po prostu cholernie lubię poruszać się i zwiedzać i być na rowerze.
Dzisiaj robiliśmy z P dłuższy dystans i pogoda znowu była przepiękna.
Nie zgadniecie, znowu pada... Chociaż jak ruszałem to nie padało. Kto mógł przypuszczać ??? mało tego, jak wpadłem na pomysł aby się przejechać to nawet słońce świeciło. I tak od pomysłu, do wykonania kończyłem przejazd w mega ulewie. Ale wiecie co? I tak było fajnie. Elektryku na patyku i w błotku w lasu środku.
Stravę włączyłem dzisiaj na spółkę z locusem i oba nadajniki urwały ślad. Więc już nie wiem co zrobić. Chyba będę musiał wrócić do brytona, tego licznika GPS który zaczytuje dystans z nadajnika zewnętrznego.
I nawet mnie noga nie boli
Mam torbiele i nie zawaham się ich użyć... Są dwie, obie pod kolanem. Jedną nazwijmy Helga a Druga będzie miała Genowefa.
Jedna ma Formę czysty płynnej a druga galaretka. Sami musicie zdecydować czy to Helga czy zaś Genowefa jest bardziej ruchliwa.
O ile wydawało się że mam jedną, to wczoraj się okazało że jednak druga już zgęstniała i podobno ją mniej widać - jednak owa występuje jako żywo.
Czy boli? Jak jeżdżę elektrykiem to nie, jak dam w palnik na podjeździe to czuję, a boli dopiero jak się umyję i chce sobie na łóżku nogi zgiąć ??
W sumie raz tak, a raz nie...
Wkurza, owszem i przeszkadza jak drzazga w palcu. Bo niby jest nie wielki dyskomfort, ale powtarzający się.
Co zrobić panie premierze ???
Będę jeździł, a na NFZ już w kolejkę się ustawiam, aby móc stanąć w kolejce do lekarza który wpiszę mnie do kolejki do zabiegu ????
No sks nie ma opcji ????
I strava się zesrala znów ???
Rundą z synem i testy, czy po zmianie ustawień strava nie będzie się zacinać i gubić fixa. Zobaczymy narazie wygląda to żle bo ślad się gubi momentami, a wszystko ustawiłem na zgodę aby mogła sobie pobierać wszystkie dane. Uciekło 3km
W8ecie za co lubię elektryka? Że mogę sobie po prostu pojeździć, bez obawy że w momencie gdy będzie naprawdę fajnie, odetnie mi siły,albo po prostu się zmęczę.
Ostatnio kolano po treningu karate z synem tydzień dochodziło do siebie a ja utykałem na nogę.
Zdrowie po wielu latach i setkach tysięcy kilometrów, powoli mi się kończy. Nie chcę odstawiać roweru, więc w zimie używam protezy rowerowej zwanej elektrykiem. Może jak będzie ciepło znów wsiądę na manualny...
Nie zmiennie jednak lubię jazdę rowerem.
Jak mawia mój syn, koła dają wolność.
Może ja się po prostu kończę?
Może wypalam?
Może czas odejść?
Sporo minusie w głowie ostatnio kłębi i rower nada niezmiennie trochę odciąża głowę od problemów...
Kolano po kartę z synem nadal nie sprawne. Mogę jeździć, ale chodzenie nie jest teraz moją mocną stroną. Zapowiadali dzisiaj deszcze, więc wybraliśmy się rano na trip i wyszła zacna trasa. Szaro buro, ale przynajmniej na dworze.
Dzisiaj w końcu po wielu miesiącach wziąłem na koła fitnessa. Zmiana łożysk nie poszła jak trzeba bo korpusy piast już nie domagają dlatego rower złożyłem na słowo honoru i pojechałem. Tu obciera tam piszczy. Chyba czeka mnie przeszczep kół.
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.