Dzisiaj był trening rodzinny w klubie karate mojego syna. Mieliśmy ćwiczyć razem z młodymi. Generalnie jak dla mnie super pomysł i mega zabawa z dziećmi. Gdyby nie to że nogi moje dostaną jutro takich zakwasów że masakra. Postanowiłem się ruszyć na lekkie pedałowanie z P aby kolana rozruszać i przypomnieć sobie do czego służy rower.
Ostatni dzień antybiotyku, to idealna pora aby delikatnie się przejechać z mtbbro. Super las w śniegu umknął mi i nie zdążyłem się nacieszyć nim rowerowo. Zima jutro ma zniknąć, dlatego trzeba było przetestować ja zanim zapanuje królestwo błota i syfu.
Jak pamiętacie, ostatnio miałem lekkie problemy z gardełkiem. Oczywiście w poniedziałęk się zesrało i dopadło mnie ostrze zapalenie gardła. Wszyscy dookoła Covid, a ja tylko gardło:)
Bez gorączki, tylko z bólem mięśni i stadem zarazków w gardzieli;)
W sumie w okresie przeziębienia czasem mi trudniej rozpoznać chorobę, bo bóle stawów i mięśni mam w związku ze swoją chorobą reumatyczną, i weź to panie zgadnij, czy jesteś chory, czy po prostu stary :)
No ale gardło dało do zrozumienia, że to jednak nie ZZSK i trzeba się leczyć. Na neo-angin przeszedłem i gripex, ale nie pomagało. Wylądowałem w końcu w środe u doktórki i załapałem się na antybiotyk... Nie chciałem, broniłem się, ale nie mogłem już jeść, tak mnie to gardło bolało, że ze względu, na swoją talię osę, nie mogłem zaprzepaśćić i schudnąć za mocno.
Anty-biot - postawił moje gardło w jeden dzień, a do niedzieli będę w stanie wskazującym na rower.
Moi rodzice oczywiście nie rozumieją, jak to jest iść na rower biorąc antybiotyk, ale ja się czuje świetnie. I elektrycznie pewnie w niedzielę się z P przeturlamy po lasach - podobno ma naładować świeżego białego gówna;)
Pierwsze typowo zimowe testy elektryka w roku 2023 . Bardzo przyjemna sprawa jeżeli chce się pojeździć po śniegu a jednocześnie nie umordować jak nie wiem. Jechałem dzisiaj na lekkie infekcji boli mnie gardło i remont ostatni naszego mieszkania sprawił że gdzieś mnie zawiało. T26 km zrobiłem dla fanów z przyjemnością dobrze się bawiłem i nóżka się poruszała. W lasach naprawdę pięknie.
Wyjazd w piękny mroźny dzień, aby trochę zarumienić, twarz. Pierwsze kilometry w temperaturze poniżej zera, dlatego początkowo było dość osobliwie. Potem twarz jakby nieco przywykła.
No to nie mniej ni więcej zostałem korpuszczurem. Pracuję w marketingu już prawie 3 dni. Jestem dumnym posiadaczem karty magnetycznej do wejścia do biurowca, piję kawę z ekspresu, chodzę na Calle, i i mitingi na visio. Generalnie oficjalnie mogę już powiedzieć że jestem częścią ekipy marketingu firmy Kross. Początki są ciężkie i sporo wyzwań przede mną, ale mam nadzieję że podołam zadaniu, a przynajmniej będę starał się aby tak było.
Dzisiaj robiliśmy sobie na przykład wideo nowego roweru który wypuszcza cross na Black week i Black friday. Były rozstawiane światła kamera i trochę tam gadałem do kamery. Zobaczymy jak to wyjdzie mam nadzieję że efekt końcowy będzie spoko, na razie jeszcze wszystko w montażu. Co do moich zadań, to będę się zajmował trochę kwestią bardziej stricte rowerową i eventową. Mam nadzieję że do działu marketingu wniosek pierwiastek silnej osobowości i energii.
Czas pokaże jak się ta moja marketingowa kariera potoczy. Trzymajcie za mnie kciuki i oby nam się udało ??
No i nie zgadniecie co się stało, trochę śniegu najebało, jakby tego było mało wody też trochę przybyło.
Mokro plucha i wiadomo że to się nie utrzyma. Nie o taką zimę walczyliśmy, ale lepsze to niz nic.
Ja lubię zimę jak jest naprawdę biała, a nie takie gówno ?????
Obiecali opady śniegu i nie ma. Miałem nadzieję że chociaż kilka płatków zobaczę tego roku. Idzie zima i nic jej już dziś nie powstrzyma. Ciekawe czy będzie biało tak jak w zeszłym roku w grudniu. Mam nadzieję że niedługo się o tym przekonamy. Na razie za oknem szare gówno. Nie ma co trzeba kręcić. Wczoraj rower umyłem sobie bo był strasznie brudny a dzisiaj dla odmiany znowu jest brudny. I weź tu człowieku na miasto wyjdź pokaż się ludziom. No nie ma bata codzienność przygniata.
Serdecznie zapraszam do zapisywania się na charytatywny event który odbędzie się już 4 lutego.
https://legionowskakatorga.wordpress.com/zapisy/
Oferta na Black friday jest taka, że jak się zapiszecie teraz to możecie sobie katorgę jechać z zamkniętymi oczami albo po ciemku ???????
Znacie mnie z bikeloga jako Księgowy, ale tak naprawdę nazywam się Adam. Jestem grzesznikiem i grzeszę "cyklicznie" od 2007 roku. Nigdy nie wygrałem, żadnego maratonu, ani nie zdobylem podium w niczym co mogłoby sie kwalifikować, choćby do medialnego szumu ale mam kilka rzeczy, które uważam za swoje małe "zwycięstwa"
Moje skromne osiągnięcia.
Najwięcej kilometrów po górach: 300km i 4000m przewyższeń w 24h.
Najwięcej km z sakwami: 255km w 24h 2007r. Szwecja
Najwięcej km w 24h: 503km czerwiec 2014
Najwięcej km "na raz": 528km w 25h25minuth 2014 r.
Najniższa temperatura w jakiej jechałem: -22stopnie
Najwięcej km w silnym mrozie: 100km przy -18stopniach
Łączny przebieg od 2007 - 101 tysięcy kilometrów.