Polewka... || 25.00km
Rzecz jasna padało. Jako żywo kropiło! Pypciało sobie aż nie zjechałem do lasu. W lesie, albo już przestało, albo ja już byłem na tyle mokry że mnie to eeee waliło. No i trybiłem sobie po lesie i doturlałem się do pracy. Rozpaliłem w kominku i obsuszyłem ciuchy.
Pracy było tyle, że przez kolejne kilka godzin usiadłem tylko na obiad. Nogi mi w tyłek weszły i gdy ubierałem się o 19ej do domu czułem ulgę, że wreszcie do domu. Mojej radości wystarczyło na 5 kilometrów, bo od Ronda w Zegrzu, zaczęło znów kropić. Później ktoś przełączył deszcz na ULEWĘ. No chlusnęło z nieba takim deszczem, jak na Islandii. Prosty odcinek 9 km do domu przez Michałów Reginów jechałem w strugach deszczu. Lało się tak, że czapka kurtka, buty, wszystko było mokre. Woda ciekła mi do butów, po szyi i do oczu. Czapka polarowa sączyła stróżki wody w kąciki ust i oczu...
Podjeżdżając pod Wydmę w Legionowie Piaski, pokonywałem pod prąd rzekę jaka płynęła ulicą. Normalnie potok! Całość asfaltu pokrywała 2cm warstwa falującej powłoki, tocząca strumień z góry. Auta oślepiały, woda bryzgała, wszystko było mokre, a jak noga za nogą... Jeśli tak wygląda BBT w Bieszczadach to współczuje wam już bardziej.
W domu komplet do prania i padłem na pysk... Nie mam siły
Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:
Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew