| Dystans całkowity: | 6937.77 km (w terenie 434.39 km; 6.26%) |
| Czas w ruchu: | 196:17 |
| Średnia prędkość: | 11.95 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 35.30 km/h |
| Liczba aktywności: | 367 |
| Średnio na aktywność: | 18.90 km i 1h 55m |
| Więcej statystyk |
Na zimówce na zakupy i po Agnieszkę. Po powrocie z miłym zaskoczeniem stwierdzam, że trafiłem na główną.
Jej, ja chyba naprawdę się zestarzałem, bo tak mnie dziś odrzucał rower na tej śniegowej brei, że miałem ochotę końcówkę iść pieszo. No nie mogę, jazda po mieście w takich warunkach to ostatnio dla mnie jakaś makabra, jakby mi się do świata podejście zminiło. Zaskakujące naprawdę! Dojechałem swoje, zrobiłem zakupy, ale normalnie cięzka sprawa z tym rowereom zimą;P
Szczerze dziś nienawidziłem tej pogody. Wiatr przeszywał na wskroś, a ilość śniegu pod kołami zawstydzała nawet turbo-dymo-mena.
Kes odpadł dziś z wycieczki na Dębę, ale dobrze zrobił, bo wiało niemiłosiernie!!!
Do rowerowego aby zmienić napęd. Nie chciałem tego robić, ale czeka nas niebawem wyjazd a Agnieszce skacze łańcuch jak oszalały w zimówce i jechać się nie dało, więc zmieniłem jej napęd. Po kosztach, bo po kosztach, ale teraz przynajmniej będę pewny o nia na wyprawie najbliższej, że nic się nie stanie, i że w trudnych warunkach będzie mogła jechać spokojnie.
Jak ruszałem do miasta, to mnie taka śnieżyca dopadła, że myślałem, że zwątpię. Normalnie apokalipsa powiedziałby jakiś nostradamus. Musiałem się zatrzymać przy lesie, bo byłem taki biały, że na okularach nie pozostawała już żadna przestrzeń, przez którą mółgbym patrzeć na świat. Wiało w twarz śniegiem, więc potrzeba "przejrzenia" na oczy" była nieodparta;D
Jazda po mieście dziś rowerem to wyzwanie i to nie powiem - całkiem spore, mało miejsca dla aut, nadgorliwi kierowcy chcący wyprzedzać, a niemogący, bo jadę ja... itp. Ogólnie nie jest źle z jazda w głębokim śniegu czy czymś temu podobnym, i przejeżdżam cały las prawie bez przystanku a warunki w lesie są... no cóż wystarczy spojrzeć za okno.
Na koniec zakupy w mięsnym i do domu! Mogłoby przestać już padać, bo przejezdne drogi by nam się w przyszłym tygodniu przydały na Kaszubach:)
Znowu zapomniałem dodać wpis "po-agnieszkę-do-pra-co-wy". No to uzupełniam, z pozdrowieniem, dla tych co przestali wierzyć, że ja jeszcze jeżdżę w realu:D
Przez te swoje treningi zapominam o dodawaniu cegiełek do jazdy "klasykiem". CO też naprawiam.
Popełniłem "klasyk" tu i tam - i nie tak, że zwyczajnie - bo było przez las w śniegu z lampeczkami!!
:D
Zima zima zima, pada pada śnieg. Jade jade w świat rowerem, gdzie nie spojrze tam jest teren - AS-FAL-TU brak!
Wiecie co? ja tego nie rozumiem, zapowiadali opady, zapowiadali że może wiać, mało tego - od wczoraj drobnie sypie i naprawdę nawet moja babcia czuła już, że będzie zima. Warunki na drogach jednak to jakaś masakra. Mości panowie, drogie odśnieżarki! Czy wy naprawdę czekacie aż przestanie padać,a by drogę odśnieżyć? Ja nie mówię o tym, aby ją sypać solą - nie! Ja tylko zastanawiam sie co do godziny prawie 10 robiły służby drogowe, bo to co dziś było na drogach to masakra.
Druga sprawa to mandaty - powinni wlepiać mandaty srogie za odśnieżanie na ulicę, nie tylko za nie odśniezony chodnik, ale za walenie śniegu z podjazdów na ulice. Rany koguta! Przecież skoro już - Jełopie - wziąłeś tą/tę łopatę, i zaiste, machasz nią to nie możesz usypać góreczki obok swojego podjazdu tak po obu strnach po równo? Tylko trzeba wypierd... wszystko na ulicę???
Przecież ten snieg w ilości sporej na ulicy wróci na twój podjazd po pierwszym przejeździe pługu, gdybyś tak na boki odsypał to śnieg nie trafił by już na twój wyjazd w bramy.
I potem Kwiatowa ledwo przejezdna, bo jeden buc z drugim do połowy jezdni wypierd... śnieg na ulicę, który o dziwo nie rozpuszcza się...
Ech myślenie widocznie jest bardziej bolesne niż sądziłem.
Jazda po mieście to koszmar... no ale cóż poradzić. Ja nie narzekam na zimę, ja tylko nie umiem zrozumieć, że ludzie czasami nei ptorafią się do niej dopasować, tylko brną w głupotę aż miło.
Po Agnieszkę - w pięknym słońcu i w pięknej słonecznej pogodzie. Gdyby tylko nosa, nie ściskał mi 15 stopniowy mróz;P
Wstyd, bo zamotałem się w domu i przesiedziałem za długo więc po Agnieszkę wyjechałem za późno. Przez te treningi zapominam uzupełniać zwykłych codziennych wpisów, a potem wyjdzie, że mi sie zimówka zjeździ a tu 1000 km tylko:D
Zima nie odpuszcza!;/
DO Agnieszki wyjechałem jakoś po 16ej. Było jeszcze widno na dworze. Zaskakująco widno. Idzie wiosna, czuć to w powietrzu:D
A może jednak nie wiosnę tak czuć? Hmmm?
Dokrętka na os piaski po wałówkę od rodziców.