Ostatni dzień urlopu.

Niedziela, 16 czerwca 2019 · Komentarze(3)
Wsiadłem i pojechałem. Kierunek wyznaczał mój kompas osobowości. Nie było w zasadzie sensu jechać na długą trasę, więć mieliłem sobie nogami po okolicy. Najpierw drogą wzdłuż torów do Choszczówki, a potem kierunek Nieporęt. Tam w lesie okazało się, że mój litr wody w butelce, wyparował (wypił się sam). 
Upał nie poddawał się, ale całe szczęście jest trochę dobrych ludzi i podjechałem do jakiegoś człowieka co był przy swoim domu i poprosiłem o napełnienie butelki wodą. Stara sprawdzona zasada jak podróżowaliśmy z Agnieszką po Polsce i Europie - wysępiłem litr piekielnie zimnej wody. Pan mi chyba nalał z jakiegoś specjalnego źródła bo była aż zaszroniona. 














Reszta wycieczki to już sama przyjemność. Zaletą jazdy w ciągu dnia jest brak komarów. 

Wieczorem szykuje już kolejną trzecią ustawkę z rowerowym Legionowem, ale zobaczymy czy i tym razem będzie nas tylko dwóch:D

Z synem + wieczorne kręcenie z Rowerowym Legionowem

Sobota, 15 czerwca 2019 · Komentarze(3)
Najpierw był dzień. Dzień z synem. Żona do 13 w pracy, więc ojcowałem, jako żywo z synem. Bawiliśmy się kolejkami, budowaliśmy mosty i spędzaliśmy czas jak trzylatki. Potem przyszła drzemka o 12 z hakiem. Po drzemce która trwała ( w moim przypadku do 16) pojawił się etap numer dwa, czyli zajmowanie się dziedzicem w godzinach popołudniowych. 

Upał sięga zenitu. W mieszkaniu mam 28 i 29 stopni. Leje się ze mnie jak woda ze starego grzejnika. Chodzę jak mucha w smole i czekam kiedy popołudniem dzień zacznie chylić się ku końcowi i skręci nieco ogrzewanie. 

Pierwsza piętnasto kilometrowa wycieczka z synem, byla w sumie spontaniczna. Dostawał JOBKA w domu, wiec ojciec zadecydował - ubieraj go wychodzimy. Mama odpoczywa - Tata Jana zabiera. Wsadziłem gościa w fotelik i pojechaliśmy. O dziwo nie było marudzenia, że chce wyjść tylko grzecznie siedział, to pojechaliśmy sobie ścieżkami rowerowymi aż do Schroniska DLa psów w Józefowie. Tam nawrotka a potem kawałek lasami i offroadem do torów kolejowych i finał przy Legionowie Głównym, gdzie oglądaliśmy pociągi. Jak tak sobie odpoczywaliśmy patrząc na Es Ka Emki i Pendolina, przeleciała obok nas Magda. Machnąłem rzuciłem "cześć" i wróciła. Chwile pogadaliśmy i potem wspólnie na rowerkach dojechaliśmy do domu. Janek Cieszył się z poznania kolejnej "Cioci" i nawet gadał coś do Magdy, bo jechała obok

W nogi weszło. 


Drugi etap to ustawka o 20:00 pod ratuszem na wieczorne kręcenie z Rowerowym Legionowem. W sumie od wczoraj jest to już druga "oficjalna" ustawka i od wczoraj jeździmy we dwóch Ja i Paweł. Spokojnie bez spinki jechaliśmy sobie do Nowego Dworu Mazowieckiego bocznymi drogami, a potem ściezką rowerową. Wróciliśmy terenem przy torach kolejowych. Było chyba pod wiatr, czy coś, bo końcówkę to już nieźle umęczony jechałem!

W sumie zacnie wyszeł ten dystans

Wieczorne kręcenie z Pablo - pożar nr 2

Piątek, 14 czerwca 2019 · Komentarze(2)
Było gorąco, więc dzisiaj w sumie nie wiele pedałowałem. Rano tak piekło, że po 15 kilometrach, zdecydowałem się na odwrót. Sprawdziłem jak hula nowy napędzik w terenie i zawinąłem się do domu. 

Syn tego dnia miał szczepienie, więc opcja "ojcowa" była dziś od godziny dwunastej. Odwiedziliśmy oczywiście Szczepionkownie a potem na wycieczkę autem do Cyklisty do Nieporętu. Tam Jasio troche rowery popatrzył, a potem do domu wpadliśmy i bawiliśmy się, eee wszystkim. Od kolejek po autka, przez wiatrak. Janek robił mi szkolenie jak wiatrak włączać i wyłączać:
"tata patrz, tu naciskam i kręci, a ten naciskam i nie kręci. Widzisz? O proszę, tu guziczek wciśnij"
To niesamowite, jak bardzo takie małe dziecko jest zachwycone takimi prostymi rzeczami. Wiatrak to tyle nowych doznań. A jak jeszcze można go włączać! - O PANIE:D

Wieczorem szybka ustawka na Rowerowym Legionowie i pojechało nas dwóch. Ja i Paweł. Odwiedziliśmy pogorzelisko leśne i musieliśmy dzwonić na 998, bo z kilku miejsc zaczął unosić się dym. Z daleka wyglądało jakby ktoś małe dymiące ogniska pozapalał.Jak wyjeżdżaliśmy z lasu już straż była u bram. Zamieniłem kilka słów ze strażakami, opisałem im miejsce gdzie się tli i pojechaliśmy dalej. 

To niesamowite, że taka ściółka potrafi się jeszcze rozgoreć po kilku dniach. 

Po pożarze...

Piątek, 14 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Kilka kilometrów w okolicy spalonego lasu. Spodziewałem się pogorzeliska jak nie wiem, a realia są inne. Pożar, był, ale nie taki hollywoodzki. Co nie zmienia faktu, że konkretnie sucho w lasach!

Test napędu 1x10

Czwartek, 13 czerwca 2019 · Komentarze(3)
Kategoria kuweta
Przyszedł do mnie z aliexpress po niecałych 3 tygodniach i już hula na rowerze.
Piękne świecące i tanie jak barszcz w porównaniu z Polską!






Wyregulowane i hula;)

Trasa Katorgi - Weryfikacja

Środa, 12 czerwca 2019 · Komentarze(0)
W mega upale wybrałem się do lasu na sprawdzenie kolejnego odcinka Legionowskiej katorgi. Trasę przejechałem, a największym utrudnieniem nie był wcale upał, zaś mega dużo komarów, które gryzły jak oszalałe!

Trasa sprawdzona i dodane kilka poprawek:)

Ostre 55 kilometrów

Wtorek, 11 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Dystans ma tu znaczenie, średnia nieco mniej. Moje ponowne zaszosowienie trwa, ale warunki zaszosowienia nie są  lekkie i przyjemne, bo dzisiaj na trasie miałem od 39 -45 stopni. Tyle pokazywał licznik zamontowany na kierownicy, więc trzeba przyznać, że ciepławo było. Momentami naprawdę nawet gorąco. Przypomniał mi się zeszłoroczny maraton podróżnika, kiedy to upał wciskał mnie w asfalt i gdy musiałem ciąć dystans z 550 do 520 czy jakoś tak. Teraz niewiele brakowało a też bym się poddał, ale  książka w uchu okazała się zaskakująco ciekawa i pedałowałem dalej.

Moje plany na wakacje się rozjechały - fachowiec umawiamy rok temu na remont łazienki wykrzaczył się. Umawiałem się z nim jeszcze dwa miesiące temu, że Lipiec wchodzi z remontem i co? No dzisiaj zadzwoniłem i niestety musi odwołać bo zdrowotnie podupadł na zdrowiu.

Punkt A
Szukam ekipy remontowej solidnej z Wawy
Punkt B 
Pomożecie?:D

Wieczornie na Dębę.

Poniedziałek, 10 czerwca 2019 · Komentarze(0)
W ucho Książka i szosą na zaporę. Musiałem być w domu wcześniej (przed północą) więc dystans cokolwiek - miałki...

Dwa mosty + księga w uchu

Poniedziałek, 10 czerwca 2019 · Komentarze(0)
W ucho zaimplodowałem sobie książkę samo-czytajkę i pojechałem na rower. Było cokolwiek gorąco, jednak nie poddałem się żaru/żarowi. Jechało się zacnie. Choć zesztywniałem od tego MTB i jak jadę w dolnym chwycie to czuje, że nogi na nowo muszą się rozciągąc bo udo w zgięciu idzie bardziej pod brzuch. 

W normalnej pozycji na górnej części klamek, jedzie się całkiem przyzwoicie. Prędkości nie osiągam zawrotnych bo 25/28 km/h ale od zapierd... jest Tour De France, ja uprawiam Slow Cycling. 

Zdjęć nie ma bo z telefonu szła Książeczka a nie stawałem, żeby jedna noga pracowała równo przez te 2h z hakiem  (nie wiem ile .

Znowu Szos

Niedziela, 9 czerwca 2019 · Komentarze(1)
Do pracy szosą. Z plecakiem niestety, bo bagażnik zamocowany tymczasowo w Em Te Be. 

Rano znośnie się jechało do czasu, aż słońce buchnęło na pierwszych światłach. Włąśnie tam musiałem się zatrzymać i żar nieruchomego wiatru eksplował mi w twarz. 

W pracy posucha... ludzie chyba już odkładają kasę na wakacje i remonty (patrz ja;P).
Powrót z wiatrem z prędkościami pod 30 km/h:D Jak na powrót do szosy po kilku  miesiącach przerwy poszło mi zacnie.