Zostałem Liderem

Sobota, 2 marca 2019 · Komentarze(10)
Kategoria kuweta, warsztat
Od czasu do czasu w swojej pracy będę miał styczność z rowerami, a moja wiedza i know-how sprawiły, że w swojej żółtej firmie będę odpowiadał za dział Rowery - Skutery i Serwis. W sumie nie jest to nic dziwnego, bo do tej pory zajmowały się tym często osoby bez totalnego rozeznania w temacie, a trafiłem im się ja! Co więcej zostałem oddelegowany do prowadzenia szkoleń w regionie z RS. Będę odpowiedzialny za nasz regionalny wizerunek tego działu w firmie. W regionie nie ma wielu sklepów bo w samej warszawie mamy kilku regionalnych, ale ja będę dłubał przy co najmniej pięciu. 

Wiosna za pasem i szykuje mi się szkolenie w Grudziądzu, gdzie będę się uczył fachu - szkoleniowca i nabywał merytoryczna widzę z... uczenia innych. Ciekawy jestem tego szkolenia, bo bałem się , że wyślą mnie na szkolenie typu - "to jest dętka, a to nie jest dętka", albo "jak rozróżnić pedała od nie  pedała";)

Na wyjazd być może zabiorę rower, bo pierwszy dzień do 18 się szkolimy więc jak zostanie czas to skoczę sobie na rundę po okolicy. W końcu noc młoda, a pić można i od 21.

A co u mnie poza tym?
Znowu pomalowałem rower, tym razem Shannon. Spodobała mi się ta matowa czerwień w przełaju i zrobiłem sobie taką również w swoim MTB. Czemu? Bo mogę, bo chcę, bo czemu by nie;) Choćby i co roku mogę zmieniać kolor! Może to ten czerwony ferbi mnie tak natchnął?

projekt  powstawał w ciągu jednego dnia. Demontowanie cześci odtłuszczanie ramy, przecieranie papierem, a potem....

pierwsze etapy - podkład epoksydowy, mający na celu lepsze przywieranie farby oraz lepsze krycie koloru. Czerwień będzie na nim "jaśniejsza". Tu na zdjęciu jeszcze sporo nie-dotryśnięć farby, ale spokojnie - poprawiłem;)


Efekt "prawie" końcowy. Jeszcze tylko naklejki i detale z CHIN:D

W sumie chyba wyszło fajnie. Całkiem wesoły ten kolorek:D

Wieczorno - popołudniowy singiel w zachodzącym słońcu

Sobota, 23 lutego 2019 · Komentarze(3)
Kategoria kuweta
Ostatni dzień mojego kilkudniowego wolnego. Nie dało się wiele pojeździć, bo wiadomo już, że jak pracuje to wtedy jest ładna pogoda a jak mam wolne to albo pada/leje deszcz, albo mam syna w opiece i wiele nie popedałuje. Udało mi się jednak wyrwać na rower mimo, że z młodym byłem od rana. Żona wróciła z pracy po 14 i po spacerze z małoletnim udało mi się wynegocjować rower "za dnia". Około 17ej nadal widno dlatego jeszcze załapałem się na jazde bez lampki przedniej. 
Postanowiłem jechać na Singiel na Choszczówce. To tam również będzie przebiegała trasa letniej katorgi. 











Na zakończenie czerwony Garbus jako rodzynek kolorowy w tym jeszcze nadal dość szarym krajobrazie.

Po zaświadczenie do pracy

Piątek, 22 lutego 2019 · Komentarze(3)
Kategoria kuweta
Rano po poprzednim dniu deszczy obudziło mnie słońce i... mróz. Wszędzie panowało lodowisko. Pojechałem KM do Nowego Dworu Mazowieckiego po zaświadczenie do podania. Był właśnie termin składania podań do Przedszkola. W drodze powrotnej pojechałem sobie już wzdłuż torów terenem. Fajnie zamarznięte kałuże i sporo chrupiącego lodu. 
















Piękny dzień choć wiało jak nie wiem. I te 18 kilometrów było nie lada szarpaniną z wiatrem...

Katorga LATO - trasy szykowanie

Środa, 20 lutego 2019 · Komentarze(10)
Zaległy wpis o jeżdżeniu i wyznaczaniu trasy Legionowskiej katorgi na sezon letni 2019. Dawno miałem dodać ten wpis, ale jak to bywa ostatnio ciągle czasu nie było. Najpierw pojawiło sie przeziębienie - tzn wykluło się zapalenie zatok od syna wyhodowane,a potem nawał pracy. 

Trasa którą testowałem, to odcinek terenowy tuż nad taflą Zalewu Zegrzyńskiego. W tym roku będzie o wiele ciekawiej niż rok temu! Zapewniam!












Jak widzicie po zdjęciach pogoda był jeszcze zimowa ale w powietrzu czuć już wiosnę było, ktróa wystrzeliła podczas gdy ja wystrzeliłem gilem i wegetowałęm kilka dni bez roweru. Wtedy to robiła się propagacja DNS i poajwiałay się przepiękne zdjcięcia wiosennych tras na BS... cóż taki lajf...

Aha dostałem się na MP i jadę 300km. 
Gratuluje Katanie 500km i mam nadzieje, że zapłacisz i wystartujesz. Jurek? A ty? Może 300 ze mną?

Nad Zalew za dnia

Piątek, 8 lutego 2019 · Komentarze(1)
Kategoria Pojeżdżawki
Pojechałem nad Zalew, w powietrzu 5-8 stopni w lutym. Wiosna w środku zimy. BAJKA

Syn w domu zakaszlany mamy kolejną infekcję w mieszkaniu i wykluwają się zarazki i we mnie. 

ech... uroki ojcostwa.

noc

Poniedziałek, 4 lutego 2019 · Komentarze(1)
Kategoria kuweta
Noc... jak każda inna noc...Dawno nie miąłem okazji pojeździć samemu. Dawno nie miałem czasu napisać nic tak bardziej, głębiej. Codzienność i ojcostwo zjada ze mnie resztki weny twórczej i czasem nawet nie mam czasu ani chęci usiąść i opowiedzieć wam tego co wydarzyło się na codziennej wycieczce po okolicy. 
Zima to dość trudny okres dla kolarza. Rowerzysty? Marzyciela? Kim naprawdę jestem? Kim jest osoba, która jadąc po nocy drogą w odwilżową lutową noc słucha kryminalnych opowieści w mp3 ? Czy bardziej pasowałby tu Chopin, Mozart? Bethoven? A może jakaś ballada... walc tango? Tango z nocą z wiatrem i z rowerem. Potrójne tango w ciszy i samotności?

W droge wybrałem się po 20:00 nie mówiąc nic nikomu ze znajomych - zdecydowałem się pojechać po okolicy sam, bez udziału osób trzecich. Wsłuchany w dźwięk lektorki jechałem generując obrazy w swojej głowie. 

Dzisiejszy dzień na do połowy był zimowy a do połowy przedwiosenny. Rano jadąc autem taplałem się w śniegu i pokonywałem scenerię zimową niczym z bajki, wracając zaś do domu spod Nasielska, miałem już krajobraz pluchy i odwilży.
Wieczór na rowerze to woda, masy wody. Górskie koła zbierają jej całe garście i rozchlapują dookoła. Nie zwracam uwagi jednak na to i miarowo pedałuje aby nie przeniknął mnie zimny wiatr. 

Ciemność przecinam lampką a boczne drogi kryją w sobie mieszankę śniegu i błota pośniegowego. Czasem trzeba zwolnić aby nie zaliczyć "wpadki" w jakąś zasłoniętą kałużą dziurę. 

Noc... jak każda inna noc... mary cienie... ciemność

Wczoraj Zima dzisiaj NI MA

Niedziela, 3 lutego 2019 · Komentarze(1)
Kategoria kuweta
Wyskoczyłem na rower, w sumie bez przekonania,  ale udało się coś  pojechać. Szkoda, tylko że w terenie więcej szedłem bo nadal w wielu miejscach lód. No i rzecz jasna błoto. W rezultacie pojechałem w terenie tak 20% reszta to były ścieżki rowerowe i asfalty. jazda rowerem górskim po szosie jest osobliwa. Koła miarowo buczą, a prędkości sporo mniejsze. Nie mniej jednak czułem się nieźle zmęczony po tej wycieczce 25 kilometrowej. 

Pogodowo przedwiośnie - dziwna ta zima. Dawno w lutym nie było tak ciepło. Mi temperatura w sumie nie przeszkadza dodatnia,ale obawiam się tylko, że może to się przeciągnąć do późnej wiosny. Więc jak zima niech już będzie w zimie. 



Po Katordze

Sobota, 2 lutego 2019 · Komentarze(4)
Kategoria kuweta
Śnieg zamówiony na wyścig ekipa sprzątająca już szykuje do rozpuszczenia. Jednym słowem idzie odwilż. Jako, że mam quatrum paschalne i kilka dni wolnego to postanowiłem, że i jak pojadę na rower, aby po śnieżku nieco polatać. Zapowiadane kilka stopni za dwa dni nie wróży śniegowej pokrywie długiego życia. Trzeba więc popedałować puki(póki?) jest coś pod kołami. 

pojechałem odwiedzić Wieliszew i Jezioro Kwietniówka, ktróre ostatnio bardzo przypadło mi do gustu. Nawet udało mi się kilka fajnych szlaków okdryć w tym rejonie na Katorgę w Sierpniu!






Tematem przewodnim była bocznica kolejowa do Zegrza



Co wybory nad tą linią rozwodzą się włodarze okoliczni obiecując, że do Zegrza puszczą SKM:)

Łabędzie na jeziorku Kwietniówka


Wyszło coś pod 20 kilometrów solidnego pedałowania!

LEGIONOWSKA KATORGA - zdjęcia

Wtorek, 29 stycznia 2019 · Komentarze(1)
Legionowska Katorga organizowana przeze mnie odbyłą się 26 stycznia. Wystartowało Bagatela 27 osób i zebraliśmy 250% normy letniej zbiórki czyli 500 zł przekażemy na dom dziecka. 
Warunki wyszły super a uśmiechy ludzi po wyścigu rekompensują wszystko!



Zdjęcia Monika Jankowska:






















Nocny rower po śnieżym śniegu

Niedziela, 27 stycznia 2019 · Komentarze(0)
Udało się wybrać na rower i mi. Organizacja Legionowskiej Katorgi pochłonęła bowiem mi sporo czasu i jako ogr nie bardzo miałem okazje przejechać się po śniegu który napadał kilka dni wczesnej. 
Ogłosiłem spotkanie i przyjechała jedna osoba. Czyli było nas już dwóch. Pojechaliśmy wałem na Tarchomin w planie mając zaatakowanie kładki Żerańskiej, ale niestety, wiatr jaki wiał tego dnia okazał się masakrujący a śnieg wydeptany przez spacerowiczów wytelepał mnie przeokropnie. 
Wyszło na to, że trzeba na wysokości M. Północnego Wracać.