Księgowy | strona 149 | Księgowy

Testy Krossa Świeradów Zdrój || 35.00km

Czwartek, 6 lipca 2017 · Komcie(6)
Kategoria kuweta, OSTRA JAZDA
Udało mi się załapać, jako przedstawiciel sklepu na testy Krossa do Świeradowa. DO dyspozycji Kross oddysponował nam piękne maszyny. Od karbonowych hardtaili do fulli. Jazda po ścieżkach zarówno w Polsce jak i Czechach była super. Jeden dzień prawdziwego PURE MTB. 


















Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Rąbiąc czterdziechę || 41.00km

Sobota, 1 lipca 2017 · Komcie(3)
Cherry ostatnio wyszła z ukrycia i troszkę nią pomykam, bo deszcze sprawiają, że błotniki są osprzętem przydatnym. W Cherry mam szosowe oponki, więc i trasy o wiele bardziej asfaltowe. Jak to dziwnie wsiąść na rower po długiej przerwie. Inne klamkomanetki, inne stopniowanie biegów, jakoś wszystko jest tak inaczej. 

Do pracy pojechałem lekko dookoła, bo akurat NIE PADAŁO. Nawet świeciło słońce. Za to wiatr wiał przeokropny i jechałem pochylony, gdy dmuchało z boku. Drogi puste bo większość Polaków na Wakacjach. Miasta jakby bardziej wyludnione. 

Powrót z pracy też lekko dookoła, co dało dystans  czterdziestu kilometrów.

Trolking ma swoje pięćdziesiątki, ja walę czterdziestki - łatwiejsze są;)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Z deszczem w Kotka i Myszkę || 65.00km

Piątek, 30 czerwca 2017 · Komcie(1)
Kategoria Do pracy!
Ostatnio pogoda w naszym kraju jest na skraju załamania... Przypomina to nieco fronty w Islandii, gdzie w ciągu jednego dnia, było gorąco, potem lało, potem było ciepło, potem znów lało i potem było już nie tak ciepło... a potem znów lało. Jeśli dodamy do tego porywisty wiatr, to klękajcie narody. 

Jazda w taką huśtawkę pogodową na rowerze, to jak próba ominięcia dziur na naszych drogach. Prędzej czy później wpadniecie w jakąś, choćby jednym kołem. No i mnie właśnie tak czasem zahaczyło deszczem, choć biorąc pod uwagę ilość opadów, byłem prawie suschy. 

Raz dnia pewnego, wracając z pracy, miałem już nadzieje, że uda mi się oszukać przeznaczenie. Nawet chmura szła już bokiem. Niestety, dostałem rykoszetem. Od Ronda w Zegrzu do Mostu kolejowego w Michałowie Reginowie spadął na mnie taka ulewa, że czułem jak tłuką mnie krople deszczu w plecy. To nie był opad, to była ZLEWA! Za mostem kolejowym cudowne ozdrowienie, i słońce! Do samego Legionowa jechałem już bez opadów, a chmura... poszła bokiem. 

Zdarzały się, rzecz jasna również dni słoneczne. WTedy wilgotność była jak w szklarni z pomidorami, a na ciele osadzała się wilgoć jakby ktoś nieustannie pryskał nas wodą z spryskiwacza do kwiatów. 

Efekt zsunięcia się skarpy wydmy koło Kauflandu w Legionowie Piaski .

Moje zawodowe sprawy nadal postępują. Frustrujące jest to, że jeszcze nie mam jasnej odpowiedzi, czy będzie tak czy tak... Generalnie wszystko wskazuje na to, że jeszcze muszę z kilkoma osobami się spotkać, przejść kilka "sprawdzianów wiedzy" i dopiero wtedy będzie można coś w tym temacie powiedzieć. 

Kolejny dzień załatwiania spraw przypadł na piątek. Rano otworzyłem sklep i z K pracowałem do 15, później udałem się na Autobus. Czekanie na autobus w Nieporęcie zajęło mi 40 minut! Korek i totalny paraliż miasta. Gdyby, nie to, że tego dnia również chodziły fronty deszczo-ulewne, to pojechałbym do Warszawy rowerem. Jednak co chmura, to woda lałą się strumieniami. 

Autobusem docieram do przystanku Ec Żerań, gdzie znów dopada Warszawę ulewa. Przeczekują nawałnicę zanim mogę ruszyć dalej. Zaciąga się deszczem dość mocno, i gdy "w zasadzie już nie pada" ruszam ile sił na drugą stronę Wisły.

Widać okno pogodowe....

Niestety za Mostem Grota znów leje więc chowam się pod estakadą rowerową.



Tak w kratkę docieram do Samego powiśla, gdzie mam spotkanie. Dobrze, że rowerówka to spoko ludzie. Nie ma problemu, że dojeżdżam rowerem, że jestem trochę mokry i z uśmiechem proponują mi schronienie i obeschnięcie. Spotkanie przebiega owocnie. Pogadałem, poczyniłem pewne ustalenia. I generalnie jestem jeden krok do przodu w kwestii zdobywania nowej pracy - mam nadzieje. 

Gdy wychodzę ze spotkania i wracam to przy moście Gdańskim już sucho....Słońce świeci a po deszczu nie ma śladu!


Przejazd przez Most Grota to panorama Wisły i przetaczających się w oddali frontów deszczowych. 


Niestety przy KFC na Modlińskiej już zaczyna się robić deszczowo. I uciekam do restauracji na coś do jedzenia i schronienie przed deszczem!

Do domu jestem po dwudziestej... Dzień udany, choć zabawa z deszczem była dość osobliwa. 





Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Warszawa - okiem Kolarza Fotografa || 84.00km

Wtorek, 27 czerwca 2017 · Komcie(3)
Kategoria Pojeżdżawki
ziś miałem dzień wolny. Potrzebowałem go, aby załatwić sprawy zawodowe. Negocjacje trwają i pewnie najbliższe tygodnie sprawy wyklarują. Trzymajcie zatem kciuki. Co zaś się tyczy aspektów rowerowych to poczyniłem trasę od Legionowa, aż po sam WIlanów. Upał i wiatr, nie ułatwiały mi zadania. Sporo by pisać, jak było, pokażę wam garść zdjęć:

Do Stolicy jadę drogą rowerową na wale wiślanym. Od granicy Miasta Stołecznego, jest tu kostka a czasem nawet asfalty!


Środek tygodnia to i przejezdność duża tego szlaku, w sobotę i weekendy droga zadeptana przez pieszych i rowerzystów maści wszelakiej. 






Industrial i gładki asfalt tuż pod jego ogrodzeniem. Mega podoba mi się klimat tej drogi rowerowej. Mega udany projekt naszych władz stołecznych!


Niestety nie udało mi się uchwycić momentu, gdy flaga powiewała na wietrze.

Znane centrum 


Bulwarowy lans...


Nie wiem w sumie, jak ten rodzaj sztuki określić. Mural? Bramal? Wklejka? Wlepka?




Miasto jest niebezpieczne - pamiętajcie!

Można tu spotkać przede wszystkim schody!

A także ścieżki rowerowe z kostki Bauma...



Okolice Portu Czerniakowskiego to znów piękne asfalty - odkryłem to miejsce teraz, jestem nim zachwycony. 


Most zakochanych w Wilanowie i biedroneczka na szczęście! Dojazd do Wilanowa kosztował mnie wiele sił. Od ulicy Bartyckiej z każdym kilometrem ścieżki rowerowe zamieniały się z asfaltowych w coraz gorsze chodniki maści wszelakiej. tego dnia nie miałem ochoty jechać główną 3 pasmówką, więc tłukłem się szlakami pieszymi. Dodajcie do tego upał i mamy niezłe wzywanie  - ręce nadal mam sztywne jak robię ten wpis. 

Wracam z WIlanowa po załatwieniu ostatniej tego dnia sprawy. Odwiedzam Łazienki królewskie, tylko od strony Agrykoli, bo na teren łazienek zakazują wjazdu rowerem, a upał wystarczająco już mnie wypieścił. Nie staję więc i dalej cisnę do domu. Niestety ku memu zawodowi - wiatr znów przeszkadza...


W drodze do domu bulwary przelatuje boczną "ścieżką rowerową". Dzięki temu nie muszę uważać na spacerowiczów. Noga za nogą wyciskam kilometry, ale zmasakrował mnie żar z nieba tego dnia i muszę przeczekać chwilę i schłodzić się w fontannach.

Opłukuje twarz obmywam ramiona i spieczone nogi... Ten dzień wyjątkowo wysysa siły z kolarza.  Resztę trasy jadę już bez przerwy na zdjęcia. 


Finał rozmów niedługo... cv złożone osobiście. Sprawy pozałątwiałem. Dzień wolny, ale nawet chwili czasu nie było na "leżenie plackiem" i nic-nie-robienie.



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Poniedziałek - testy bagażnika || 41.00km

Poniedziałek, 26 czerwca 2017 · Komcie(6)
Kategoria Do pracy!
Tydzień zaczął się zaiste niespokojnie. Chimery mojego małoletniego i niestabilność zawodowa. Czyli wszystko jest nie tak jak być powinno. Jasiek czasem tak cyrkuje, że nerwów nie starcza, a jeszcze nie zaczął chodzić. Co to będzie później? Boże dodaj cierpliwości. 
W sklepie pomór... ludzie chyba zostali deportowani z tego regionu. Totalna odwrotność tego co na codzień powinno się spotykać w serwisie rowerowym w kurorcie nadjeziornym w środku lata. Dzień jednak jakoś przeminął i mimo, że tabunów nie było to zajęcia sobie znajdowałem. Wystawianie aukcji, odbieranie telefonów i... odpowiadanie na dziwne pytania klientów.

Pani przyprowadziła dwa rowery. Serwis obu wyrósł, jak zboże na wiosnę po samą kopułę... wyliczono 700zł! Bagatela! Można by wam tu opowiadać, o zerwanym haku i przerzutce w rockriderze, o pękniętej obręczy, o niekompletnym rowerze bez hamulców.
Generalnie jakby to uśrednić, to wyszłoby po 350 zł za rower... No i klops. Dedukcja jest powalająca....

- Panie za 350zł to ja nowe rowery na gwarancyji kupię....
- No skoro pani tak twierdzi...

I pani zabrała rowery w trybie natychmiastowym czynnym, pozostawiając lukę w mym sercu. Niewypełnioną...

Powrót z pracy wypadł przez dookoła i byle gdzie. Szutrem i lasem. Niestety, często tak jest, że jak sprawy prywatne nie idą to i na rower mniej ciągnie. Jazda bezdrożami pomaga mi poukładać wszystko i przemyśleć, oraz zaplanować pewne sprawy. Tego dnia również testowałem ułożenie oraz nośność bagażnika przedniego. Jak wiecie z twarzoksiążki, stelaż wykonałem z grubego pręta od błotnika rowerowego.




Bagażnik niby w skali mikro, ale rozbudowany później o stelaż dla sakwy:


Efekt jest taki, że mogę bez trudu dwie sakwy na rower założyć.

Rower o dziwo stabilnie się prowadzi, a kierownica nawet obciążona nie jest "wyrywna". Są głosy, że to nie jest mistrzostwo świata designu, ale na pewno bardziej mi się to widzi, niż jazda tylko z sakwami przednimi mocowanymi do low-ridera. 




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Nadrabianie zaległości || 60.00km

Niedziela, 25 czerwca 2017 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Hej ludki - przepraszam, że zniknąłem na jakiś czas. Generalnie pogoda i sprawy prywatne nieco mnie przydusiły i jakoś nie było czasu na pisanie. Młody wszedł w okres "wejdę wszędzie, a jak nie będę umiał wyjść zrobię krzyk". Sporo czasu absorbuje i trzeba na niego uważać, bo zanim się człowiek zorientuje, to już coś zbroi. Taki urok, jak się umie już stać przy meblach, trzeba sięgać wyżej. 

Zastanawia mnie jedno powiedzenie: coś jest proste jak zabranie dziecku lizaka.
Czy ktoś kiedyś naprawdę to próbował? Mój syn ostatnio zrobił płaczliwą scenkę w sklepie. Pani przed nim miała wózek sklepowy z łańcuszkiem. Kupowaliśmy coś a syn z wózka bawił się łańcuszkiem wózka pani. Pani odjechała a syn w ryk:) Generalnie obecnie jest na etapie , że zabranie czegokolwiek, czym obecnie się bawi - czy to niedozwolone, czy też dozwolone - wiąże się z głośnym płaczem.

W sprawach zawodowych cisza, mam nadzieje, że ten tydzień przyniesie jakieś nowiny. 

Rowerem do pracy jeżdżę, choć upały nie są moją mocną stroną. W nocy 19 stopni? Litości!

Dla sprostowania - Z branży rowerowej nie rezygnuję. Także spokojnie - będziecie jeszcze mnie musieli w tej dziedzinie słuchać i czytać na blogu. Po prostu zapowiada się zmiana miejsca pracy - wielce prawdopodobne, że będzie to znów Warszaffka




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Zagmatwanie || 47.00km

Piątek, 23 czerwca 2017 · Komcie(3)
Kategoria Do pracy!
Dojazd do pracy rano i szutrem. Generalnie i rano, i popołudniu trasą dookoła. Dzień od początku upalny i duszny. 
Dzień przełomowy. W pewnym sensie. Jesień zapowiada się czasem zmian. Pewien okres w mojej karierze zawodowej się znów ma ku końcowi. Niestety, takie czasy, że człowiek nigdy nie ma pewności, czy praca będzie za rok, za dwa czy za trzy. 
Czas zmian, czy na dobre, czy nie, to się okaże. 
Niestety przez to mam mniej czasu i chęci na pisanie. 

Mam nadzieje, że niebawem kilka spraw się wyklaruje i będę mógł znów mieć lekką głowę.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy terenowo || 27.00km

Środa, 21 czerwca 2017 · Komcie(0)
Kategoria Do pracy!
W terenie do pracy. Słońce nieco mniej doskwierało, za to chęci do jazdy były słabe. W głowie mam dużo spraw, za dużo. Czasem chciałbym oderwać sobie tę część głowy, które odpowiada za zmartwienia. Po prostu aby tylko mieć same pozytywy, bez negatywów.

Dobrze, że rower działa kojąco...


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Szutrem || 42.00km

Wtorek, 20 czerwca 2017 · Komcie(5)
Kategoria Do pracy!, kuweta
Dojazd z rana po trochu z synem. Bo pojechaliśmy najpierw do Lidla po zakupy z żoną i młodym, a potem powrotną drogą zaliczyliśmy las i kilka ścieżek. Gdy już czas był adekwatny, pomknąłem do pracy.

W sklepie lekki młyn powekendowy. Z każdą chwilą nabierał tempa im więćej godzin upływało. Żar lał się z nieba, a ja latałem jak w ukropie. Ot takie Zycie w rowerówce. Gdy wy macie urlopy i wolne ja tyram!

W drodze powrotnej z pracy zaliczam wał. Terenowy powrot wcale nie jest taki lekki, bo wieje. Przyjemnie zjadam latające białko - TONAMI! Muszek, meszek, komarów i innego bzyczącego badziewia jest nad wodą cała masa. 

Spotkam rowerzystów, i zauważam pewną priawidłowość - im więcej słońca, tym chyba bardziej im łańcuchy ze smaru odparowują. Trzeszczą, piszczą, skrzypią. Dżisas, jak można jeździć w takim hałasie. Toż to własnych myśli nie słychać!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew