Księgowy | strona 155 | Księgowy

Do pracy - styrany || 28.00km

Wtorek, 14 marca 2017 · Komcie(1)
Po weekendzie i po jednym (poniedziałkowym) dniu przerwy od proweru, dziś przyszła pora na dojazd rowerem. Jechało się jakoś tak bez polotu, może to pogoda, może nadal zmęczenie. Generalnie jakoś nie grało, a zapowiada sie znów kilka dni autem, bo sprawy się same nie załatwią. Czyli przedwiośnie wypada mi nierowerowo - chyba więcej w śniezne i mroźne tygodnie jeździłem niż teraz;P

Cóż czasem trzeba i tak.

Mój syn przechodzi etap nauki raczkowania, stawania i wygłup[ów. Jeden wielki wulkan energii. Raczkowanie mu nie idzie, ale robi takie podskoki na tyłku, jakby jechał konno. Tak mu się to spodobało, że teraz po tym jak wstaje rano nie tylko sobie GUGA, ale i wierci się na łóżku, czyli witaj poranku od 5:30

Jakoś jeszcze w tym tygodniu mam nadzieje, że uda mi się podjechać rowerkiem kilka razy. 


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Mocno - Kampinos || 155.00km

Niedziela, 12 marca 2017 · Komcie(11)
Generalnie dookoła Kampinosu miałem jechać już dawno, ale się nie składało. Piotr podrzucił pomysł kilka dni wcześniej i nie wiedizeliśmy do końca, czy będzie pogoda, czy nie. No była, choć "taka sobie".  5 stopni pochmurno i niebo, jakby miał zaraz padać deszcz ze śniegiem. Generalnie i przejaśnienia się pojawiały, ale końcówka trasy była depresyjna.

Do Nowego Dworu Mazowieckiego leci się spoko, choć pod wiatr. Przez Kazuń ruszamy na Leoncin i na trasie spotykamy Katanę - ona też "robi Kampinos". Co u licha sprawiło, że jest TAM o TEJ porze? Za nic nie mogę wykalkulować, ale wiem jedno - musi dziołcha się ze mna przjechać, bo zaczyna równać do coraz dłuższych tras. Nawet ma już 200 w sezonie a ja nie;P

Generalnie jazda z Piotrem - jak to Katana napisała "Ten koleś" - jest spoko. Znamy się od wielu lat jeszcze z Liceum i przyjaźnimy od dawna. Tematów do rozmów nie brakuje, a niedzielny mały ruch powoduje, że można jechać obok siebie. 

W Sochaczewie "Maczek" i powrót wioskami - nie chce drugi raz mandatu dostać. Fajne okolice te wioski pod Wawą (te przez które wyjeżdżałaś z Wawy Katana) ale końcówka trasy brzydka pogoda, zimny wiatr i zmęczenie - nie nastrajało mnie do kontemplowania widoków. Na szosie jakieś napisy dystansu i jak na złość "odliczanie" na asfalcie nie maleje do Wawy tylko rośnie. Nie wiem czy to trasa jakiegoś wyścigu, czy coś, ale najpierw jest 12 km potem nagle 17km ;/

Ten dzień nie był mój... do Sochaczewa było spoko potem to już męczyłem się do samego końca. Ot trasa zrobiona, pogadane, ale padłem na pysk jak wróciłem. Średnia z trasy wyszłą 22.58, więc chyba jechaliśmy dość szybko, jak na warunki wietrzne. Ale co tam średnia. Odpocznę, łyda się wchłonie i kolejna trasa dłuższa zaplanowana na kwiecień!


[edit] zdjęcia i mapki dodam z czasem bo już w pracy jestem a wpis robię z niedzieli:P


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

pytacz? pytajnik, wątpliwik! || 60.00km

Piątek, 10 marca 2017 · Komcie(6)
Generalnie po 3 dniach lenistwa udało się w końcu pójść na rower. Od poniedziałku było ciągle coś... a to padało, a to fryzjer, a to jeszcze coś tam do załatwienia i ciągle wracałem autem za późno,a by jechać w siodełku. W końcu udało się pojechać i wiecie co? Od niejeżdżenia rozbolało mnie ścięgno Achillesa. Jak pedałuje to nie boli, za to chodzenie mnie boli... no i pokracznie tak kuleje.

Do rzeczy. Generalnie sprawa ma się tak, że wiosna przyszła i poszła... a w sklepie udało nam się wyprowadzić  serwisy. Odwiedziło mnie wiosennie kilka osób i bardzo mi z tego powodu miło. Pozdrawiam Jurka i Damiana!

W moim rowerowaniu nie ma wiele do opisywania bo to suche dojazdy, więc opowiem wam o panu "A". Jest to przyjaciel serwisu, w sumie dobry chłopina, facet coś pod 40 tkę i bardzo sympatyczny. Pan A ostatnio sprzedał swój rower szosowy i kupuje nowy rower szosowy. To zakup w przedziale 10-15 tysięcy. I ów pan od wielu miesięcy już śledzi rynek zakupowy i gdy już wydaje się, że rower będzie ok, wynajduje jakieś "pytania".

Jak tak dalej pójdzie rower kupi w czerwcu, albo lipcu!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

dziewczyna z pociągu || 84.00km

Niedziela, 5 marca 2017 · Komcie(4)
Wyjazd w sumie trzyetapowy. Najpierw z młodym w przyczepce od 8:30-10 pojechaliśmy na spacerek do Pałacu w Jabłonnie, a później po drugim śniadaniu wybrałem się na rower "solo". Ubzdurałem sobie, że nie wieje, i zaplanowałem trasę 100km, ale zmieniłem plany i zrobiłem krótsza pętle za to z etapami pod dość znaczący wiatr.

Końcowa cześć pedałowania, to wycieczka z młodym do lasu po raz drugi. Aga została w domu, a ja z Jaskiem penetrowaliśmy krzaczory sami. 
Umordowałem się wtedy do reszty, bo na szosowych kołach po piasku i z przyczepką dość ciężko się jedzie. Były miejsca, że prowadziłem rower bo nie mogłem jechać. Udało się jednak przepedałować około 7 kilometrów, a młdy - jak to młody - przespał większość moich walk z piaskiem:)

Ten wyjazd zamyka trzydniowy intensywny cykl i czuje że potrzebuje przerwy - nogi czuje, ramiona czuje... czas na dzień przerwy. 

Aha słucham fajnego audiobooka - dziewczyna z pociągu. Podczas długiej trasy tego dnia przesłuchałem kilkansście rozdziałów - nie mogę się doczekać dalszych!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Sezonowa jazda || 104.00km

Sobota, 4 marca 2017 · Komcie(5)
Kategoria Do pracy!
Generalnie planów na ten wpis było kilka. Najpierw miałem podzielić go na dwa i obszernie rozpisać się o przygodach w sklepie i na szosie. Później padł pomysł aby zrobić go podwójnie, ale tylko w jednym z wpisów opisać przygody, ale to nie idzie w parze z moją ideą, by nie dodawać suchych wpisów dystans, średnia koniec. Wreszcie zdecydowałem się na jeden wpis łączony, bo  kurde w sumie, wiele od siebie się dwie jazdy nie różniły, a i tak na główną nie wpadne, więc GOŚĆ nie poczuje się zagrożony. 

Jak pewnie wiecie przełom marca rozpoczął się ciepłem i temperaturami zgoła innymi od tych lutowych. Przyniosło to efekt omina w sklepie i czasu na opierniczanie się w pracy było i jest, sporo mniej. A ubywa go w tempie hiper-logarytmicznym. Dzięki współpracy mojego syna i jego porannego wstawania, udało się w tym okresie kilka tras przed pracą, choć nie obyło się bez lekkiej zadyszki...

Po grypie żołądkowej wracam na szlaki dość opornie, a w powrocie zdecydowanie nie sprzyja silny wiatr, jaki wiał ostatnimi czasy. Każdy wyjazd to była walka z wiatrem i szarpanie się z dziadem za łby. Niemniej jednak przyjemniej jest jechać w jesiennych/wiosennych portkach niż w grubych zimowych z windstoperem. Dupka się więc wietrzyła, a noga rośnie.

Z pracy kilka razy udało się wrócić przez dookokoła - tj. Zegrze, Jachrankę i Dębę. Skutkowało to zrobieniem kilku górek na trasie, a jak dodamy do tego wiatr i zapadający zmrok, wychodzi całkiem przyjemne pedałowanie. Tym razem jadę na podjazd w Zegrzu nawrotkę robię nad dwupasmówką dopiero na pierwszym "wiadukcie dla rowerzystów". Jest o wiele bezpieczniej, niż lewoskręt przez dwa pasy na światłach. 


Jako, że wiosna za pasem, trzeba było podjąć pewne kroki. W tym roku moim sezonowym rowerem będzie więc CHerry, bo projekt bardzo mi podpasował, a jazda na baranku z tarczówkami jest przyjemna i wygodna. No i wiecie - dodaje szyku:) Niestety po zimie, rower był w opłakanym stanie. O ile serwis tylnej piasty zrobiłem już w lutym -  kręciła się zegarkowo "tyk tyk tyk" - o tyle przerzutkę i napęd zostawiłem sobie na "deser". Jeden sklep w Warszawie zamykał się po nieudanym rozkręceniu biznesu i na grupie kolarstwo handel można było wyrwać masę części po hurtowych cenach. Kupiłem więc za grosze ósemkowa kasetę Claris`a i tylko czekałem na moment aby ją zmienić. 

Rower ubrałem dodatkowo w błotniki. Wszak na ulicach zdarza się jeszcze poranna wilgoć i nie chciałem aby był znów osyfiony.

Tak oto mam sprzęt szosowy na sezon 2017. Dla spostrzegawczych i mniej spostrzegawczych pochwale się, że udaje mi się w prowadzać w życie postanowienie, aby jeździć bez sakwy niebieskiej. Teraz ciągle pedałuje ciągle tylko z sakwą maratonową, tą żółto-czarną co obszywałem zimą. Sprawdza się idealnie z bagażnikiem pod sztyce, któy wrócił do łąsk po roku przerwy. 






Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Wiosną szosą poranka || 45.00km

Środa, 1 marca 2017 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Poranek tego dnia był naprawdę ładny. Mimo wczesnych godzin już były prześwity słońca. Udało się więc zebrać dość szybko i nawet wyprawić zonę i syna na spacer. Moje skarby pojechały dziś na wycieczkę rowerem. Młody w przyczepce, a mama na rowerze. Ja tego dnia nie planowałem większej jazdy, bo wyprawianie młodych i mam wypadło akurat rano, ale mimo wszystko udało się wygospodarować traskę.

Nie wiedizałem gdzie pojechać, i w końcu wypadło na trasę przez Dębę i Jachrnakę. Noga za nogą i tak sobie pedałowałem. Wiało dziś nawet odczuwalnie, zwłaszcza gdy wjechałem na zaporę, ale mimo wszystko temperatura była wysoka. Z tej okazji założyłem nawet spodnie jesienne, a nie zimowe. No wiosna psze państwa!

W sklepie wiosna do kwadratu. Nawet gaci nie zdążyłem zdjąć, a już mnie atakowali ludzie za plecami. Przyjęliśmy na serwis chyba osiem rowerów i wszystkie z pytaniem: „do weekendu się nie da?” No fajnie, jak tak to zima nie ruszają, a teraz od razu na weekend ma być, bo ciepły zapowiadają.

  • spokojnie niech się pan rozbierze – mówi klient i stoi koło lady.
  • a w czym mogę pomóc? To może zanim się rozbiorę to pana obsłużę.
  • nie, mi się nie spieszy

No to się przebrałem, a klient sobie stał. Myślałem, że może pójdzie rowery poooglądać, a on stał jak kołek jakby coś chciał. Lekko irytujące to było, bo tak jakoś czułem się „napastowany”

  • no już jestem do pana dyspozycji
  • wie pan bo ja rowera mam
  • aha i co znim?
  • no zepsuty, czy ja mogę go do serwisu przyprowadzić?
  • eeee no tak.
  • dobrze to ja po niego idę?
  • aha czyli ten rower pan ma tutaj?
  • tak no stoi na dworze...

Czasem nie rozumiem ludzi. A może to ja jestem nieczuły na ich grzeczność? Może to kurtuazja, że oni pytają czy mogą, że bez pytania nie wchodzą z rowerem, i wreszcie może to po prostu jeszcze nierozgrzana cierpliwość wiosenna.

 

Po pracy wracałem sobie częściowo z kolegą. Artur podciągnął mnie na kole do Dwóch rondek na Rembelszczyźnie bo wracał akurat z treningu szosą, dalej pojechałem sam. Tuż przed końcem mojego powrotu z pracy, na ostatniej prostej do świateł na ulicy Strużańskiej doszło do wypadku. Niecałe 300m przede mną dwie panie się „ustrzeliły” na lewoskręcie. Najechałem na to zdarzenie więc zatrzymałem się i zacząłem udzielać pomocy. Kobieta z dzieckiem skręcała w lewo i wymusiła pierwszeństwo. Wyłączyliśmy auta wyjęliśmy kluczyki. Zatrzymał się też inny kierowca i wspólnie ogarnialiśmy miejsce zdarzenia. Ale droga była zablokowana i trzeba było oznakować wszystko, aby na miejsce zdarzenia nie najechał inny pojazd, bo zapadał zmrok.

Nikomu nic się nie stało, ale w szoku była kobieta co skręcała w lewo, a jej auto dość poważnie uszkodzone. Wiozła syna na angielski i się chyba zapomniała. Młody lekko zdenerwowany, ale dawał radę, matka się za to rozsypała. Trzęsła się i wyraźnie była w szoku.

Ja obstawiłem droge trójkątem z jednej storny i zamknąłem ruch przekierowując go na objazd, z drugiej storny wypadku inny kierowca oznakował i kierował auta także na inne drogi.

Kilkanaście minut później, gdy miejsce było zabezpieczone, a na miejsce dotarł mąż pani poszkodowanej, zrobiło się niefajnie. Bo ów mąż przybiegł krzycząc do tej pani co spowodowała wypadek. I klął, że „k..wa piz... kto ci dał prawo jazdy itd”

    - proszę odejść. Przyjedzie policja będzie pan sobie wyjaśniał kto był winny
    - ale ta debilka nie widziała, jak skręcała? Kupiłaś prawko na bazarze? - krzyczy i pcha się do poszkodowanej, która i tak jest roztrzęsiona i siedzi zapłakana na tylnym siedzeniu auta, a obok niej stoi 9 latek i ją pociesza
    - proszę odejść i nie przeklinać, nie widzi pan że tu jest dziecko – podchodzę do kolesia i odgradzam go od kobiety. Pomaga mi jeszcze inny pan, który też pomagał w osłonięciu wypadku. Chwilę to trwa i interweniuje wreszcie jego żona krzykacza. Udaje nam się w końcu odseparować jurnego męża i sprawa się uspokaja, choć facet z drugiego końca ulicy drze się jak opętany i wyklina wszystko tak, że pół miasta słyszy, że te „jeban... piz.. nie umieją jeździć” Szkoda, że nie pomyślał, że za kierownicą jego auta też siedziała jego żona.


    Nie wiedzieć kiedy pojawia się patrol, który nie został wezwany, a najechał na zdarzenie przez przypadek. Radiowóz osłonił wypadek i zablokował drogę. Pojawia się także mąż samej sprawczyni i bardzo nam dziękuje za pomoc. Gdy sytuacja jest opanowana daje dane policji do ewentualnych pytań i odjeżdżam.     


    Pozdrawiam
    Księgowy
    Organizator:

    Legionowska Katorga,
    Castle Ultra Race ,
    Tour De Zalew

    Szosą porannie || 54.61km

    Poniedziałek, 27 lutego 2017 · Komcie(2)
    Janek wstał dziś wyjątkowo wcześnie. To znaczy wstał jak zawsze - po 6 z minutami. Jako, że o dziwo dobrze mi się spało, bo poprzednia pobudka była po 2 w nocy, to wstałem dość sprawnie. Przewinąłem syna, Aga zasadziłą mu butlę i harcował od rana na siedząco. On już nie lubi leżeć, chyba że ma pit-stop na butle w nocy. Jak budzi się drugi raz o 5, czy 6 to już usnać mu ciężko, a teraz jak już widno to już całkiem się chłopak pogubił w godzinach „pracy” na czuwaniu.

    Generalnie do 7 udało mi się, "wyleżeć", ale już nie wiedziałęm jak się układać, to na ten bok, to na ten drugi, to znów na plecach. W systemie ciągłym ręką jedną zabawiałem Janka. Trzeba mu podawać pieluszkę tetrową, to mu smoczka dać i tak sobie Jan siedzi i goworzy, a pan Księgowy, pół-snem czuwa, na zmianę z żoną.

    Wstałem około 7 z minutami. Śniadanie, kawa, szybki tablet i garść informacji, czy i jak świat się zmienił przez noc i... w drogę.

    Z domu wyjechałem o ósmej a w pracy byłem na 10tą. Generalnie sprawna jazda, szybka jazda... i no tego CIEPŁO.

    Pierwsza 50tka wiosenna przepleciona pracą, zaliczona!




    Pozdrawiam
    Księgowy
    Organizator:

    Legionowska Katorga,
    Castle Ultra Race ,
    Tour De Zalew

    SUS - czyli Spontaniczna Ustawka Szosowa || 59.84km

    Sobota, 25 lutego 2017 · Komcie(2)
    Daliśmy dziś z Piotrem SUS`a. Pogoda w ostatnich dniach klarowała się bardzo powoli. DO ostatnich godzin przed wyjazdem nie wiadomo, gdzie i czy w ogóle, pojedziemy. Dzień wcześniej wieczorem padał śnieg a na dzisiejszy poranek zapowiadali mega śnieżycę. Całość dopełniał super wiatr, który pod znakiem zapytania stawiał przewidywalność prognozy.

    Do pracy pojechałem na żywioł. Szosowe opony, błoptniki. Na ulicach pełno wody a na chodnikach lód. Było średnio, a chlapiąc spod kół, zastanawiałem się jak będzie się jechać po zmianach, gdy będzie się z opony rozwijał taki pióropusz. Plus był jednak taki, że od rana świeciło piekne słońce i ono dodawało mi energii.


    Poranna jazda do pracy. Drogi mokre, a na chodnikach lód.

    W pracy małe przedwiośnie, i troszkę pracy. Potem udało się ogarnąć co trzeba i o 15 można było ruszać. Piotr stawił się o czasie i po zamknięciu przybytku, pojechaliśmy na walkę z wiatrem. Jako, że Piotr testoał nową szosę (chyba tą samą co Ma Jurek) to wszystko było takie nowe. Miał on szoskę dawniej, ale od wielu lat jeźdizł tylko na góalu. Powrót na szosowe „drogi” przypadł mu właśnie dziś, w mega wihurę.


    Zmiany ustaliliśmy na tyle sił ile pozwalał wiatr, co 2kilometry tak mniej więcej. Jak nie było jak zmienić, jechaliśmy dalej. Generalnie Piotr 25km/h dawał zmianę, ja schodziłem do 22/21km/h Nie było lekko, ale jest motywacja aby się lepiej starać. Dobrze się przepaliłem i świetnie ujechałem tego dnia. W sumie mocna trasa wyszła i jestem szczęśliwy, że udało się mimo wszystko, otworzyć sezon szosowy!






    Pozdrawiam
    Księgowy
    Organizator:

    Legionowska Katorga,
    Castle Ultra Race ,
    Tour De Zalew

    Przebiegi półbiegi i inne biegi - czyli klik klikowi nie równy. || 0.01km

    Sobota, 25 lutego 2017 · Komcie(7)
    Nie do końca jestem przekonany, czy ten wpis pomoże moim szosowym przyjaciołom, którzy przygodę rozpoczynają z szosą, ale cokolwiek wam napisze.

    Zacznijmy od podstaw:

    http://si.shimano.com

    Ta strona jest tajnikiem wiedzy mojej i rozwiewa czasem bardzo zawiłe wątpliwości w serwisie, co i jak i przede wszystkim w jakiej kolejności złożyć. Pomaga także w zamawianiu części kompatybilnych i generalnie rozjaśnia nam szarość i skomplikowany rozkład grup shimano. Zwłaszcza przy różnych mariażach grup 105 z Dure ace i czy np dana manetka będzie pracować z 2 czy 3 biegami, lub czy i jakie kasety przyjmie dana przerzutka. Tego jest naprawdę od groma i czasem nie da się na oko. Taka ściągawka każego serwisanta.

    Jak to działa?

    Ot weźmy sobie pierwszą z brzegu klamkomanetkę:

    Tiagra... model:   

    ST-4600


    Wpisujemy sobie ten symbol w wyszukiwarkę i mamy całą masę informacji. 
    UM - user manual, czyli instrukcja obsługi. Opisuje całość produktu, od działania, po montaż, przez pracę i regulację. To wam najbardziej się przyda, bo skompresowane jest do krótkich informacji, jakie znajdziecie w pudełku z daną przerzutką, manetką, kasetą czy czymkolwiek innym.

    DM - dealer`s manual - instrukcja dla dilera;) Generalnie sporo więcej info, dokładniejsze opisy, czasem nawet lekki bałagan informacyjny. DO poczytania dla ciekawskich chcących sobie popatrzeć jak wygląda kompatybilność komponentu jakie są zamienniki itp. DM ma także dokładne szkice montażu prowadzenia linek i sposobu otwierania klap, aby dostać się do bebechów. Czasem w jednym DM jest kilka różnych modeli opisanych więc dokładnie czytajcie nagłówki opisywanych schematów 4600 i 4603 to inne manetki itp... 

    EV - schemat budowy i szybki wgląd na to co jakim symbolem w shimano oznaczone. Np rozwaliłeś kółka od przerzutki szukasz kompatybilnych na Shimano, albo nie wiesz czy te z allegro będą pasować, można kontrolnie sobie sprawdzić. W piastach pokazane są numery kodowe stożków, ilość oraz rozmiar kulek, oraz kolejność podkładek. Jednym słowem cała dokładna schematologia - dla wytrwałych. 


    Kliki i półkliki - w skrócie. Manetki sosowe LEWE (2 lub 3 rzędowe) w odróżnieniu od tych MTB mają tzw "półbiegi". CO to jest? Otóż. Półbieg, to taki dodatkowy "klik" w manetce LEWEJ, który pozwala na takie ustawienie wózka przedniej przerzutki aby nie obcierała. W rowerach NIE-szosowych są tylko 3 kliki jak mamy 3 biegi i regulując przerzutkę ustawia się tak, że każdy klik odpowiada jednej tarczy. Tu w szosie mamy tak, że mamy pełny bieg i pół biegu, który lekko przesuwa wózek aby przy skrajnych przełożeniach ustawić wózek w lini łąńuchcha.

    np 2x9 (jeśli mamy 9 biegów)

    Gdy chcemy ustawić bieg 3x3 skos łańcucha jest ostry i wózek łatwo ociera o łańcuch więc mamy półbieg aby to zredukować. Pełne kliknięcie powoduje zrzucenie na dwójkę przy korbie.

    PO CO TO?
    Pewnie spytacie po kiego grzyba to? Przecież jak chce użyć biegu 3x3 to mogę skorzystać z biegu np 2x6 itp. Ok to prawda, ale w szosie po prostu takie coś jest i czasem na wyścigu nie ma czasu na mielenie przednia i tylną manetką, i przetasowanie biegów z 3x3 na 2x6 czy temu podobne. Ggy jest ogień a jest podjazd łatwiej przeklikać sobie tylną przerzutką i lekko skontrować przednią, niż łomotać tymi manetkami. 

    Niektóre lewe manetki mają takich "pół" klików nawet 3 lub 4. Bo przy 10 czy 11 rzędowej kasecie prezycja ustawienia przedniego wózka w stosunku do tylnej lini łańcucha jest większa. 

    Ja na szosie, generalnie i tak korzystam z kilku biegów z tyłu, ale czasem pomaga takie "doregulowanie" półklikiem aby wszystko szło bez tarcia. 

    Ot i masz ci babo placek - zachciało się szosy u trzeba teraz klikać i klikać;P




    Pozdrawiam
    Księgowy
    Organizator:

    Legionowska Katorga,
    Castle Ultra Race ,
    Tour De Zalew

    pogodo wróć - pękające karbony! || 32.00km

    Piątek, 24 lutego 2017 · Komcie(10)
    Kategoria trenażer
    Hejt na mnie spłynie niesamowity, bo dodaje kilometry z trenażera. CO jednak zrobić mam gdy moją kondycje zabrała grypa żołądkowa, a ja czuje się słaby i wejście po schodach sprawia mi tyle wysiłku co podjazd na Dębę z sakwami. No i po trzecie, w sumie zasadnicze, co dzień leje deszcz! On pada poziomo - wiatr mu pomaga w tym i mamy pogodę jaką każdy widzi. 

    W sklepie za to zrobiła się lekka odwilż i ludzie zaczęli przychodzić. Jeszcze cokolwiek nieśmiało przychodzą, ale już się pojawiają. 
    No i zaczynają się wizyty Pytaczy. 

    Odwiedza nas na ten przyjład od jakiegoś chyba stycznia, a może nawet grudnia, taki pan pytacz. Postura solidna, w gadce "wykształcony człowiek". On wszystko dokładnie musi przeanalizować. Historia owego wygląda tak. Miał imć rower ze 20 lat na sztywnym widelcu, ale jako, że wiek już mu doskwiera (cytat), to postanowił kupić nowy rower z teleskopami (cytat). No ją w te pendy od 2016 szukać rowerA (cytat). Jako, że człowiek ten dokładnym jest i musi wszelkie za i przeciw przeanalizować, studia nad obiektem rowerowym począł czynić dokładne. Najpierw wyuczył sie grup osprzętu potem, wziął się za analizy modeli, a na koniec naszły go wątpliwości:

    - a jak pan myśli, te hamulce hydrauliczne to tak naprawdę mi są potrzebne?
    - dużo zależy od tego ile pan chce na rower wydać. 
    - ale one lepsze są od tych zwykłych?
    - lepsze...[całość tłumaczenia czym sie róznią od klasycznych wam pominę - wymieniam panu zalty i wady tychi tych]
    - mhmm... - pauza, smyranie się po zaroście a`la mikołaj  - dobrze a niech mi pan powie, ta przerzuutka alivio to ona dużo lepsza jest od Tourney`a? A może warto iść w deorę? Jak pan sądzi
    - [tłumaczenie różnic, ocena przydatności przerzutek dla klenta]
    - bo wie pan ja chcę kupić dobry rower, za niską cenę, ale jak już kupuje po 20 latach to chcę coś najbardziej dobrego! (cytat;];]  )

    I rozmowa trwa... porównywanie przerzutek w modelu Evado 4.0 i 5.0 Później znó porównywanie widelców,
    Bo tu Shimano piasty, a tam Joy tech, a tu tektro hamulce, a tam shimano, a co lepsze...

    Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ja sam chyba niebawem doktorat zrobię z rowerologii stosowanej, bo wizyt jest pana już u nas w sklepie bodajże z pięć. Pierwsze wątpliwości rozwiewałem w styczniu na samym początku miesiąca. To były ważne wątpliwośći dotyczące rodzaju roweru. A bo treking, a bo crossowy, a może góal na 29 cali...bo do tego muszą być pełne błotniki i bagażnik, i wszystko musi być jednocześnie do lasu i do miasta, ale pozycja nie może być pochylona i jednocześnie nie może być bardzo wyprostowana...
    Później pan douczył się o osprzęcie i duma nad osprzętem
    Potem przyszedł ceny negocjować...

    Ostatnio znów pojawił się aby "jeszcze raz dokładnie przyjrzeć się rowerom - bo kolega mu powiedział 5.0 ma lepszy osprzęt i JAK PAN SĄDZI" No jak ja sądzę, wyszło, że sądze w kierunku droższego, ale on nagle dopatrzył się, że tam nie ma regulacji kierownicy w crossowych, a on chce z regulowaną kierownicą, i może jednak trekking, i kierownicę wymienić na prostą i JAK PAN SĄDZI...

    I trwają rozmowy na szczeblach wysokiej polityki i jak pan jeszcze tak poprzychodzi, to w końcu nie kupi, albo kupi inny, bo drugiego nie będzie. 



    Inny znów pan przyszedł do nas się szkolić. Powiedzmy sobie, że to pan X, z jakiegoś tam zaprzyjaźnionego serwisu, gdzieś w Warszawie, no i panu przyprowadzili rower karbonowy i pan nie bardzo się orientował jak przerzutki wyregulować w tym rowerze. Bo klamko-manetka ma 3 kliki a korba jest 2 rzędowa, i wyczytał wszystko w katalogach, a przerzutki nie chodzą jak trzeba. I uczyliśmy pana (swoją drogą pod 60 tkę) jak co należy ustawić w szosowych rowerach. Od regulacji nowoczesnych przerzutek i konfiguracji ich z klamkomanetakmi 2x10 po ustawienie poprawne kierownicy. Wszystko to okraszone podejrzeniem, że pan uszkodził klientowi karbonową ramę łapiąc ją za mocno łapą stojaka serwisowego. Pęknięcie jest na lakierze i tylko w miejscu, gdzie rower pan X przymocował do stojaka. 

    Wnioski? Jak macie dobrą szosę, czasem warto oddać do droższego serwisu, niż jakiemuś panu w warsztaciku, bo nowe technologię wyprzedzają poprzednią zmianę serwisantów a i przy okazji mogą wam ramę karbonową zmiażdżyć łapą od trzymaka...
    "ale pan myśli, Panie Adamie, że ta łapa to mogła zrobić? To ten karbon taki delikatny? Eeeee nieeeee no przecież on wytrzymały"

    A jak naciskam palcem na pęknięcie lakieru to aż trzeszczy węgiel pod powłoką;)

    I tak moi mili optymistycznym akcentem, wprowadzam was w wiosnę 2017:)




    Pozdrawiam
    Księgowy
    Organizator:

    Legionowska Katorga,
    Castle Ultra Race ,
    Tour De Zalew