Księgowy | strona 169 | Księgowy

Awanturnik... || 55.78km

Sobota, 11 czerwca 2016 · Komcie(3)
Po dniach przestoju w maju, czerwiec zdaje się być dla mnie nieco łagodniejszy w kwestii rowerowania. A może to kwestia tego, że to ja poukładałem sobie obowiązki i udaje mi się wszystko jakoś pogodzić? Trudno orzec. Nie ulega wątpliwości, że ostatnio częściej z siodełka świat oglądam. 
To budujące, bo bycie rodzicem, pełne jest dziwnych zwrotów akcji, potrzeba poświęcania czasu dziecku... czy jak się ono pojawi, nadal będę umiał pogodzić te dwa światy? A może połączę je w jeden i wspólnie z nowym członkiem rodziny wyruszę na podbój okolic? Tak udaje się wielu z was!

Dojazd do pracy z poranną wizytą na targowisku i "mikro-dokrętką" przez Wieliszew i Wodociągi. 
Ranek mimo, że słoneczny to pieruńsko wietrzny... łeb urywało.

Sobota Handlowa i cokolwiek dziwna. Dla miłośników dialogu przytoczę pewną rozmowę. Pan przyprowadził rower na serwis, standardowo zaczyna pytaniem:
- rower mam na serwis, wprowadzić go tu?
- a gdzie pan ma ten rower?
- no w bagażniku...
[cisza - milczę specjalnie i patrzę na pana udając spokój i zero emocji]
- no to co eee wprowadzę go tu ok?
- dobrze - uśmiecham się, bo pytania, czy rower z bagażnika wyjmować strasznie mnie zawsze rozbawia.
To jak pytanie: "chce wejść do środka mam otworzyć drzwi?" Ciśnie się nam wtedy na usta odpowiedź - "nie k%wa teleportuj się"
Niezmiennie bawię się reakcjami ludzi którzy tak pytają.

Wróćmy jednak do sytuacji pracowych. Tego dnia inny pan odwiedził nas także ze swoim rowerem. Ten drugi pan faktycznie rower miał "na serwis". 
Jednoślad miał pęknięty hak, urwaną przerzutkę i pogięty łańcuch.
- ho ho. To się porobiło...-mówię do pana z uśmiechem i kucam koło roweru, by przyjrzeć się uszkodzeniom. Przerzutka to sram X4, łańcuch jakiś 9-tkowy (czyli nie najtańszy), a rower, dość dobrej marki. - No to mamy do wymiany przerzutkę i łańcuch oraz hak.
- a nie może pan tego tak tylko? Bo to syn od kolegi rower pożyczył, ja nie będę komuś doinwestowywał...
- no uszkodzenia są duże... nie będzie lekko. Nie mam takiej przerzutki, musiałbym zamówić.
- ale niech pan założy to tylko, jakieś używane części mogą być - pan jest lekko zirytowany.
- przerzutka uszkodziła szprychy... - musimy wycentro...
- czy pan po Polsku nie rozumie? - tatuś traci cierpliwość - mówię zrób to pan, tak aby było. Gówniarz nie dbał o rower, i nie będę innemu dzieciakowi doinwestowywał roweru. Syn wziął i rozpadło się po 3m. Zrób to pan tak aby się kupy trzymało!
- Przede wszystkim, dlaczego pan krzyczy? - podnoszę się z kolan i staje na przeciw samca. Spoglądam mu w twarz i przestaje patrzeć na rower. - czy ja na pana głos podnoszę?
- Bo pan by chciał to naprawiać...
- A w jakim celu pan tu przyszedł? Po bułki? Powiedział pan, że ma pan rower na serwis... Chce pan mojej pomocy to mówię panu co jest do zrobienia.
- Ale człowieku, czy do Ciebie nie dociera, że ja nie chce tego naprawiać?! Zmontuj to jako tako i tyle! Mało jasno się wyrażam? - facet zbulwersowany wybucha.
- Czyli co? Sznurkiem mam to panu przywiązać? 
- Nie wiem czym pan się na tym znasz! Łaskę pan robi że pan tu pracuje? Przyszedłem po pomoc, a wy kasę zdzierać chcecie, pół roweru wymienić to najłatwiej. Byle kasę zarobić, byle...
- Jeszcze raz proszę pana aby pan nie krzyczał! Bo nie będziemy tak rozmawiać!
- .... wszędzie naciągacze, kasę z człowieka wyciągają... - pan kontynuując swój monolog wyprowadza rower za sklepu i trzaska drzwiami z hukiem, mało szyba nie wyleci.
Wychodzę za nim i tylko mu na odchodne rzucam.
- Troszkę kultury, w domu też pan tak drzwi zamyka?

To była jedna z niewielu sytuacji, która wyprowadziła mnie tak z równowagi, że miałem ochotę zwyzywać kolesia i z hukiem go ze sklepu wyrzucić. Buc i gbur. Syn rower koledze popsuł, a ja mam mu poskładać tak aby nic nie było widać, aby nikt się nie spostrzegł, że cokolwiek było nie tak. Tego dnia tak mnie zagotował facet, że musiałem ochłonąć.
Do domu wracałem więc przez Modlińską i KFC. Kupiłem sobie i żonie po tortilli i kolbie. Terapia szokowa i rowerowa pomogła. WIało tak mocno, że zanim dojechałem do KFC i potem do domu nie czułem już złości. 




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Przed i po pracy || 52.00km

Piątek, 10 czerwca 2016 · Komcie(1)
Złapałem łyk świeżego pedałowania w rześkim poranku i równie rześkim popołudniu. Deszcz udało mi się taktycznie ominąć - pracując. Powrót przez Jachrankę i Dębę w zachodzącym słońcu i - 18 stopniach. Kiedyś 18 stopni byłoby dla mnie upałem, gorączką sobotniej nocy, teraz to wprawka do jesieni. Jesieni, która nadejdzie - kiedyś tam;]

Nie bardzo mam wam co opowiadać z historii pracowych, więc po prostu pozdrowie wszystkich i pójdę spać:)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Raz słońce raz... słońce;) || 28.00km

Środa, 8 czerwca 2016 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Do pracy dojazd po raz kolejny. Wyrywam sobie małe klocuszki codzienności, aby nie zgnuśnieć całkowicie. Mam nadzieje, że uda mi się niebawem pojechać jakąś stówkę, ale wszystko musi być pod kontrolą. 

Tego dnia rowerkiem pojechałem i w odróżnieniu od ostatniego dojazdu zgrzałem się. Słońce było jak poprzednio, lekko wiało, jak poporzednio, tylko było sporo cieplej. 

W pracy spraw tysiące i serwisy, kto widział takie naprawy?

Odpowiem od razu, to nie zderzenie z autem, a jedynie kolizja dwóch rowerzystów. Dla osób, którym wydaje się, że jazda na rowerze to bezpieczny sport, powiem, że chłopak i dziewczyna nieźle się potłukli. Prędkość jaką deklarowali to około 20km/h.


Koło już przeplecione, nowa obręcz i serwis starej piasty. Wszystko czeka na poskładanie!

Wracałem do domu lekko i zwiewnie ciepłym popołudniem:D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Mroźny poranek || 53.00km

Poniedziałek, 6 czerwca 2016 · Komcie(1)
Kategoria Do pracy!
Wstałem dziś 5:45, aby nie tracić tego pięknego dnia na sen. Ostatnio dośc sprwbnie mi sie podnosi z łóżka, lecz dziś potrzeba było kilku drzemek aby mnie zwlec. Ubrałem się, wstawiłem makaron na gaz i zaparezyłem kawę. Agnieszka też się obudziła. Zjadłem śniadanie i pomaszerowałem do Biedronki. Cghciałem odciążyć zonę, w zakupach, a mleko do kawy to niezbedny produkt w domu każdego człowieka. Oczywiście do siatki z zakuipami wpadło kilka innych produktów, ale mleko było celem nadrzędnym.

Ruszyłem z domu 7;30 - jakie było moje zaskoczenie, gdy stwierdziłem, że sama letnie bluza nie wystarczy? Wiało tak lodowatym wiatrem, że z temperatury 22 stopnie (tyle wskazywał termometr w piwnicy) wzkazanie spadło momentalnie do 13.5 stopnia. 
Do tego wiatr w twarz, który smagał mi policzki.

Za dobrze to wszystko szło, nie chciałem się wracać do domu po dodatkowe ciuchy. "Jakoś się dogrzeje" - pomyślałem i założyłem wiatro-deszczówkę. W zacienionym odcinku przez górki na trasie do Nowego Dworu Mazowieckiego, miałem poważny kryzys. Tak wiało i tak mi było zimno, że zastanawiałem się czy nie zawrócić do domu. Udało się jednak przetrwać i po wyjechaniu na słońce trochę się rozgrzałem. Jechałem ciągle w "granicy termicznej". O krok od przemarznięcia, a na tyle dogrzany, aby kontynuować podróż.

Od Janówka wiatr miał być w plecy, niestety bywało różnie. Licznik zaczął wszak wskazywać już te 17 stopni, ale komfort termyczny był nadal daleko.

Prawie do samej bramy sklepu w Nieporęcie - jechałem zmarznięty. Gdy stanałem aby otworzyć sklep poczułem, jakby ktoś nagle ogrzewanie włączył. Słońce fakt - ciepłe, ale wiatr....? Brrrr


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Niedzielne pedałowanie || 63.00km

Niedziela, 5 czerwca 2016 · Komcie(0)
Miałem wstać wcześnie i jechać dookoła Zalewu, ale nie zdecydowałem się jednak na ten krok. STaram się być "pod ręką" dla Agi w razie godziny zero. Pojechałem sobie więc na wycieczkę, lekko bardziej rozbudowaną niż zazwyczaj. Nic nadzwyczajnego, żadne trele morele, ale w sumie zrobiłem 63km. Z Książką w uszach, z wiatremw twarz pojechałem.

Początkowo znośnie, później już nieco ciężej. Zarówno wiatr się wzmógł, jak i upał. Jedno niwelowało drugie, ale sumarycznie oba te czynniki nieźle wyciskały ze mnie siły.
Super się nie opaliłem, za to 63km nieomal bez postojów przejechałem. To w gruncie rzeczy dość optymistyczne, bo po ostatnich "lukach" w dystansie, obawiałem się o swoje siły fizyczne i witalne, jednak okazało się, że nie jest tak źle jak sądziłem.

Przyjemna kilku-godzinna wycieczka po Powiecie:

Legionowo-Jabłonna-Skierdy-Janówek-Góra-Chotomów-Skrzeszew-Jachranka-Zegrze-Nieporęt-Legionowo




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Sobota - na główną! Marsz! Występki! || 36.00km

Sobota, 4 czerwca 2016 · Komcie(4)
Mam nadzieje, że obrońca głównej doceni, że dodaje wpisy zgodnie z dniami ich występowania i dostanę pocztą jakiś medal, czy coś. Wszak to już chyba trzeci dodany wpis z godnie z klauzulą poprawności BS i normą rowerową BE-EN 123/5892-2016.
Normatywnie rzecz ujmując podawać powinienem wszystkie parametry jazdy, wilgotność powietrza, suchość nawierzchni, ogumienie, stan zdrowia, przebyte choroby, uczulenia i przełożenia jakich użyłem z rozrzutem procentowym na cały dystans. Dodatkowo dowiedziałem się, że zgodnie z w.w normą, należy podawać stan zużycia łańcucha oraz masę roweru uśrednioną...
W ustepie pierwszym paragraf 2 - piszą wyraźnie:
"rowerzystom na bs w sposób absolutnie karygodny, ZABRANIA SIĘ dodawania wpisów w dniach następnych występaujących w kalendarzu. "

Marsz obrońców głównej na Bikestatsie! 

Znając już normę mogę spokojnie pedałować i cieszyć się życiem. teraz już nie popełnię błędu, teraz już jestem świadomy swych postępków, występków, podstępków i obok-stępków! Wszystkie stępki są mi znane!

Dziś na trasie spotkałem jakiś przemarsz. Co za dziwy w tym rejonie. Najpierw Hell`s Angels obok mojej pracy robią sobie zlot i ściga ich 1000 milicjantów, potem jakieś przemarsze i demonstracje! Może ja też zrobię jakiś manifest? Hę?
Wolność dla ogórków małosolnych!!!!
Precz ze zniewoleniem - wolne słoiki!!!!
Domagamy się solidarności z ogórkami! 
Zakazać mizerii!!!
Nie dla kiszonych!!!!


Na ludzie dziś pedałując spotykam rano także Kesa... rano, po południu już wracałem sam!






Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Rowerowe strzępki... Księgowego || 37.96km

Piątek, 3 czerwca 2016 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Ostatnio po ogarnięciu spraw domowych żona do mnie w te słowa rzecze:
"jak chcesz to możesz na rowerze jechać" no i udało się wybrać na rower. Rano znów jakieś zakupki i załatwienia, ale potem... tylko ja i Shannon.
Pogoda łaskawa, bo i upalnie mocno nie jest. Przeplatanki z deszczem mają to do siebie, że stabilizują termikę okolicy. 
Po Czwartkowym rowerowaniu, ku memu zaskoczeniu czułem nieco nogi. Niestety wypadłem ostro z kondycyjnych szczytów swoich i nawet tak, wydawałoby się, niewielkie dystanse, jakieś tam piętno odciskają na mnie. No ale - lepszy gołąb w drzewie, niż wróbel na płocie - czy jakoś tak... Jeżdżę, lubię, udaje się! To się liczy. 

Sezon zwolnił, ludzie odpuścili, choć trzeba przyznać, że w dalszym ciągu umieją mnie zaskoczyć. Czasem wydaje mi się, że wszystko słyszałem, wszystko widziałem, ale przychodzi człowiek do sklepu i uczy mnie fachu na nowo. Nowe wersje buractwa i hamstwa również są na porządku dziennym. No i klienci dziwiaki... którzy wchodzą do sklepu na dyskusje, na pogadanki, na... na chwilę.
- roweru szukam pan ma jakieś?
- no tak... - pan wszedł do sklepu w sumie bezszelestnie. Myłem akurat podłogę. Odkładam wiec mopa i kieruje się do niego. - Jakiego roweru pan szuka.
- zależy mi na lekkim rowerze proszę pana! Musi być leciusieńki!
- aha rozumiem. Czy rozważał pan zakup roweru szosowego.
- zwariowałeś pan? Szosa? Na te nasze pseudo drogi? Kpina jakaś, nawet jakby mi dawali za darmo bym nie brał! Góral musi być, ale z cienkimi oponami!
- aha, czyli bliżej panu do roweru krossowego...
- wie pan dla mnie on może być i towarowy, i górski, byleby był lekki!
- aha, to lekkie roweru to koszt powyżej 5 tysięcy
- oszalałeś pan? Tyle to ja dwa auta kupie. Naprawdę są rowery po 5 tysięcy? I kto to badziewie kupuje, co ten rower ma czego nie ma taki rower za 300zł?
- no wie pan tu właśnie kwestia wagi i osprzęt
- bzdura, a co to rower za 300zł nie ma przerzutek?
- eeee
- ja szukam takiego rowera do 1000zł max. Tyle to jest największa kwota jaką dać można za rower. Droższe rowery to zdzieranie kasy. Płaci się za lakierek, za jakieś niby przerzutki... po co to komu...
- cóż do 1000zł mamy taki rower - pokazuje panu rower trekingowy.
- czy ja wyglądam jak emeryt? Panie,tego to ja bym za darmo nie chciał. To dla dziadziusiów...
- to ja już nie wiem jak panu pomóc. Chce pan rower lekki i tani i żeby był do wszystkiego...
- bo ja widziałem takie rowery , to w takim razie tylko u was takich nie ma.
- mamy rowery na sztywnym widelcu za 2100zł! Hamulce tarcz...
- 2000zł? Idź pan z tymi swoimi rowerami bo takie ceny to chyba dla Niemca pan masz...
- cóż w takim razie nie wiem, pan chyba nie znajdzie u nas roweru dla siebie. Nie spełniamy pana wymagań - facet zirytował mnie maksymalnie. Młody buc, taki lat 30-33. Cwaniaczek taki, co to wpadł pokazać, jaki on jest figo-fago. Pokazać, jak to on szuka fajnego roweru i po mądrzyć się. 
- takie macie sklep a rowerów macie mało...
- przykro mi...nie można mieć wszystkiego
- cóż ale to podstawa... jak nie macie takiego rowera to ja nie wiem... do widzenia
- do widzenia...

Dzień do końca minął już bez dziwnych rozmów. Pan ruszył w świat szukać roweru idealnego, a ja? Ja wracałem do domu dookoła, przez bylegdzie.



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Rozwinięcie dnia dziecka;) || 50.00km

Czwartek, 2 czerwca 2016 · Komcie(3)
Kategoria Do pracy!
Udało się w końcu wkomponować rower w życie codzienne. Na pomysł abym jechał rowerem wpadła zona, która jak sądzę zauważyła jak już męczy mnie dojeżdżanie i załatwianie wszystkiego autem. Młody coraz bliżej, więc i spraw było w tym tygodniu sporo do "pojechania" wreszcie przyszedł i czas dla mnie. 

Rano rzecz jasna targ i przychodnia - autem, ale potem udało się zebrać na rower i pomknąłem do pracy. 

Dokręciłem kilka kilometrów więcej naookoło i w pracy byłem o czasie. Miło było znów popedałować. Nawet ta poranna duchota jakoś mi tak nie doskwierała. Nogi słabe i pewnie dalekie od szczytu formy, ale w obecnym stanie radość z przejechania choćby 50 kilometrów jest bezcenna. 

Skąd 50? A bo, po pracy też "zabłądziłem". Tak zabłądziłem, że myślałem, że nie dojadę. Głodny wpadłem do domu, że z miejsca litr krupniku zjadłem... jeszcze zimny w garku podjadałem, jak się podgrzewał. 

Ostatnio wypadłem nieco z obiegu kilometrowego, ale mam nadzieje, że to się wszystko unormuje. Jak się młody na świecie pojawi, też pewnie z czasem będę z fotelikiem jeździł. Dojdzie dodatkowa motywacja do jazdy - odciążyć żonę. Młodego w fotelik a mama niech odpocznie;) Ale to jeszcze... 

Ostatnie tygodnie nam zostały we dwójkę - potem już będzie trio!



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Niedzielne upały poranka || 47.00km

Niedziela, 29 maja 2016 · Komcie(0)
W niedziele zaplanowany był obiad u rodziców. Jako, że w sobotę po pracy totalnie nie chciało mi się iść na rower, bo duchota była przeokropna, to postanowiłem jechać w niedzielę rano. Rano to znaczy około 9:30 wyjechałem z domu. Jakie było moje zdziwienie, że iż termometr wskazuje 25 stopni. Szybko zrobiło się duszno i w sumie mimo poranka jechałem jak w zupie.

Pętlę poprowadziłem najpierw przez Nieporęt. Dawno bowiem nie jechałem do tego miasta drogą przez ulicę Strużańską. Masa zakrętów i aleja kwitnących akacji - to było coś. Dość mały ruch sprawiał, że wycieczka szła przyjemnie. Nieporęt przeleciałem na autopilocie, bo i nie bardzo było co "zwiedzać". Potem kierunek Zegrze i Jachranka.

Pętle zamknąłem na Dębę a następnie skierowałem się na Skrzeszew i Chotomów.

Krótko, treściwie, upalnie - obiad był o 13 więc, wilk syty i owca cała;)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

wła(T)ca Głównej - powraca || 69.00km

Sobota, 28 maja 2016 · Komcie(6)
Oto ja, odradzam się na BS, aby zawładnąć główną swoim super powalającym i mrożącym gościom w żyłach krew, dystansem! Piekielna ilość kilometrów zgromadzona została w bagatela dwa dni. Daje to niesamowity rezultat niemal 70 (słownie: siedemdziesięciu) kilometrów. Jestem tak niecny, że JAWNIE przyznaje, że to połączone dwie wycieczki. Kurka dworska... co by było gdybym połączył dwa dni ze swojego lepszego okresu rowerowania? Tak 100 i 100? BS by mnie zbanował i pewnie jeszcze bym pismo dostał pocztą z upomnieniem.

Nowa droga - parkowanie po staremu:) Kup se pan q-pe;)

Ludzie ale zrobiłem q-wa to:) Dodałem ten wpis!

Żeby nie było, że dodaje puste kilometry - to wam opowiem gdzie byłem. Byłem moi mili w szpitalu! Sprawdzałem jak dojechać do szpitala w razie Godziny Zero. Drogę obadałem w sumie tylko na końcowych kilometrach bo "pi razy oko" znam te rejony. Do warszawy jednak dojechałem na dwóch kołach. Dawno już nie pedałowałem do stolicy, przypomniały mi się czasy studenckie kiedy to woziłem pracę MGR do promotora i w tygodniu kursowałem na mokotów kilka razy. Rano jak ruszałem z domu było 16 stopni. Wiało i zimnica - cóż się dziwić - wszak weekend długi. Zdziwiłem się nieco, bo zapowiadali upały. Podjechałem sobie pod izbę przyjęć, sprawdziłem, gdzie są miejsca, gdzie jednokierunkowe, gdzie zakazy wjazdu itp. Planujemy rodzić na Inflanckiej.

W drodze do pracy - szum i stuk...puk...
Zanim do szpitala dojechałem, to się prawie totalnie przebrałem. Zaczynałem w rękawiczkach, bluzach i długich spodniach, a dotarłem w krótkich spodenkach i bluzie. Mimo, że słońce wyszło i powietrze szybko się nagrzewało, to wiatr jeszcze długo pozostał chłodny. Wracając z warszawy mijałem na swojej drodze rzesze rowerzystów. Im nie straszny był wiatr, upał czy słota. Całe tabuny wyległy na weekendową wycieczkę. Czułem się dosłownie jak w Kopenhadze. 

Do domu wróciłem z dorobkiem 47 kilometrów.


Dzień drugi to "zwyklas" do pracy. Z udziałem deszczu rzecz jasna i upału - ma się rozumieć. Szkoda, że było to w odwrotnej kolejności, bo jak jechałem do pracy, to parzyło jak wściekłe, a potem jak z nieba puścił się deszcz to padało kilka godzin w tym przeszły ze dwie burze. 
 
Z ciekawszych rzeczy - to znów mam bagażnik i sakwę;) Czyli klasyk transportowy wrócił - nie mogłem tego plecaka w te upały na plecach znieść...


A teraz rzut oka na tandem, jaki budujemy dla klienta;) Co powiecie na ponad 3m 29era?:)




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew