Wieczorne wycieczki do lokatoreczki

Środa, 12 sierpnia 2015 · Komentarze(1)
Ostatnio mniej pisze, bo i czuje się nie za dobrze. W tym roku przechodzę jakies apogeum złego znoszenia upałów. Brak chęci na cokolwiek, brak sił i nieprzespane noce. Dopiero lek nasenny pozwolił mi ostatnio przespać noc w całośći. Czekam z utęsknieniem na spadek temperatury tak do 30 stopni nie więcej. 

Jazda na rowerze na razie stoi. Pisanie na blogu - stoi... wszystko się zatrzymało, lub przynajmniej zwolniło do minimum, bo mam zerową witalność rowerową. Odechciało mi sie w te upały totalnie czegokolwiek...

Do pracy w upale

Wtorek, 11 sierpnia 2015 · Komentarze(0)
Nic dodać nic ująć. Ostatnio mam tyle chęci do czegokolwiek, że szok... ciągle chodze niewyspany, ciągle mi źle z gorąca... na rower się nie chce, do pracy się nie chce spać się nie chce bo za gorąco... frustracja mnie ogarnia!

Speed Adjustment = po Księgowemu.

Czwartek, 6 sierpnia 2015 · Komentarze(10)
Kategoria OSTRA JAZDA
Ostatnie jazdy na ósemce w tym sezonie. Przełożyłem się na jazdę szybszą i brakowało mi przełożeń na korbie za chłopakami. Szóstka była zbyt twarda, a piątka zbyt mocna. I tak nie mogłem sobie wpasować kadencji w ich prędkość. Jako że jakiś tam zapas zębatek w piwnicy mam z różnych kaset, to sobie dziś poukładałem nową kasetę na "Ostrą jazdę". Nie jest idealnie, ale tak to się mniej więcej klaruje


Teraz mam.
13-14-15-18-21-24-28-32


48x15=3,2
48x18=2,66




za lekka piątka [18] za ciężka szóstka [15] do jazdy z chłopakami na kole. Potrzebny bieg pomiędzy 15 i 18.


Przeróbka na ostrą jazdę.
13-14-15-16-17-21-23-26

48x15=3,20
48x16=3,00
48x17=2,82

Napęd się lekko przeobraża. Piątka lekko twardnieje, a pomiędzy wpada jeszcze zębatka 16cie.

48
Dziś będą pierwsze testy napędu:)

Znów szybko - kolejna z serii OSTRA JAZDA

Środa, 5 sierpnia 2015 · Komentarze(10)
Kategoria OSTRA JAZDA
Dziś kolejny wyjazd z serii treningów. Chce zobaczyć jak to jest być szosowcem. Nie mam narzazie frajdy z jazdy z takim tempem, ale chcę nabrać lekkiego okrzesania i przyspieszyć nieco w przyszłym sezonie. Plan jest przygotować się dobrze do maratonu podróżnika i znów zaatakować 500 km/24h. Nie wiem gdzie i w jakich warunkach terenowych odbędzie się edycja 2016, ale chciałbym ponownie sprawdzić się w występach. No i jest wreszcie szansa, (mam nadzieje), że utrzymam tempo Hipków na maratonie;)


Obecnie jeżdżę co drugi dzień z kimś na kole. Nie ważne z kim, byle jechał szybko. Szybciej niż ja. Wdrażam się w sporo szybsze jazdy i moje serducho czasem daje ostro popalić;) Nie ma wiele zwiedzania, jest tylko koło i utrzymanie prędkości. 

Dziś momentami 35-37 km/h w tym upale było ostro. A kolka w pewnym momencie tak mnie docisnęła, że myślałem że mnie ktoś na rożen nadziewa:D

Czy już czuje różnicę? Nie wiem:) Na razie staram się nie umrzeć jak idzie 37 km/h pod "lekką zmarszczkę", efekty mam nadzieje przyjdą pod koniec przyszłego tygodnia.

Następna ostra jazda w Piątek

Fuzja...

Wtorek, 4 sierpnia 2015 · Komentarze(9)
Kategoria Do pracy!
Nastał ten dzień. Kupiliśmy auto. Ile to było latania ile sprawdzania.

W końcu się udało i fajne sprawne dobrze doinwestowane autko udało się kupić. Teraz przez najbliższy czas w planie mam regenerację i odpoczynek od roweru. Muszę zmniejszyć częstotliwość jazdy a zwiększyć ich intensywność. 
Oto nasze blaszane pudełeczko:D

Jak to jest być PRO?

Niedziela, 2 sierpnia 2015 · Komentarze(4)
Kategoria OSTRA JAZDA
Dzisiejsza ustawka szosowa z szefem i jego kolegami była dla mnie wielkim wyzwaniem. Nie ukrywam, że kondycyjnie odstawałem od grupy szosowców. Prędkości pod 30-33km/h przez 80 kilometrów zdecydowanie są sporo większymi, niż sam do tej pory stosowałem. 
Pojechałem, i nawet dojechałem do końca. Ciężko było i nie jeden raz odpadałem z "koła". Nawet niewielkie pagórki i 33 km/h pod te "zmarszczki" okazywało się za szybkie. 

Finał w Nieporęcie i piwko w ogrodzie. Udało się! Jestem cały! Zobaczymy czy jutro będę mógł chodzić. 

Do pracy w sobotkę

Sobota, 1 sierpnia 2015 · Komentarze(0)
Miało być na 11 tą do roboty, ale "K" rozwalił koło w aucie i musiałem szybko ewakuować się do sklepu, aby otworzyć. 

Dzień spokojny, a nawet leniwy. Dobrze, że już zwalnia sezon, to jest czas na regeneracje sił:) 

Piątek - eksplodujące Holendry

Piątek, 31 lipca 2015 · Komentarze(2)
Kategoria Do pracy!
Poranek rozpoczął się feralnie... źle spałem i do pracy pojechałem w niedoczasie. Do tego ostatnie zapierdzielanie z chłopakami troszkę mnie przemęczyło, więc musiałem odchorować. Do roboty wpadam punkt 10:00. Ledwo zdążyłem wejść na schody i firmę otworzyć, a już auto z rowerem na dachu wjeżdża. Rower? Nie to nie rower, to holenderski czołg. Z zabudowanym łańcuchem w skórzanej obudowie, z pordzewiałymi błotnikami, jego właścicielka (byli u nas z tym rowerem dzień wcześniej aby oddać na serwis - nie przyjęliśmy) kupiła go na wyprzedaży w Niemczech za - bagatela - 20 Euro...

- dzień dobry
- dzień dobry...
- pomoże mi pan napompować rower?
- a co się stało?
- jakieś takie hu*owe wentyle ten rower ma.
- już pompujemy...

- już?
- tak.
- Daj pan więcej, coś mało dmuchnąłeś pan.
- 3,5 atmosfery - wystarczy.
- Co pan daj pan więcej!
- Dobrze do 4 najwięcej dopompuje, więcej nie. Bo nie wiem czy te opony to wytrzymają.

- daj pan jeszcze - facet maca opony - miękko jeszcze
- Mówię panu, że więcej nie jest wskazane, to stare opony... 
- dmuchaj pan na moją odpowiedzialność do pięciu! W przednim pięć siedzi...

- No teraz rozumiem!

Facet zdążył tylko wycofać do bramy i słychać HUK! Jakby ktoś petardą rzucił. Już wiedziałem, co się stało. W głowie tylko rzuciłem siarczyste "kuuuuurwaaaaa maaaać".
Auto cofa, znów parkuje przed sklepem.

- cholera, chyba wywaliło - pan wychodzi z auta i drapie się w głowę z wyrazem zakłopotania.
- mówiłem. 
- mogłem pana posłuchać.
- no mógł pan...
- to co zmieni pan mi tą dętkę teraz?
- Wie pan co, to rower holenderski, taka zmiana, jest bardzo skomplikowana. Niech panzostawi rower, to na spokojnie zmienimy i na po południe będzie...
- CO PAN! Teraz musi pan zmienić. Ja właśnie jadę nad morze, i tak jesteśmy już z godzinę spóźnieni.
- Wie pan co. Ta wymiana potrwa z godzinę pewnie, to pan zostawi rower...
- Godzinę?
- No pan zobaczy jak to jest zabudowane.
- Dobra rób pan pomogę panu...
Drugie "kuuuuurwaaa maaaać" się w głowie przetoczyło.

No i zacząłem zmieniać dętkę w tylnym kole. Najpierw demontowanie śruby od przerzutki planetarnej, później odkręcenie zardzewiałych śrub od koła, potem odpięcie 10 guziczków osłony, potem jeszcze odczepienie, jakichś głupich napinaczy łańcucha. Łańcuch oczywiście tonął w smarze. Upierdzieliłem się jak czarnuch jakiś na parowcu dosłownie po łokcie. Wszystko szło źle... jak udało się zdjąć koło - trwało to dobre 15 minut. - to okazało się, że koło ma rozwalone gwinty. Problem więc był z założeniem. Po odkręceniu śrub od koła, rama odbiła jak sprężyna na boki na dobre 2 cm po każdej stronie. Zakładanie koła to kolejne 20 minut. Bo śruby zjechany gwint miały, nie pasowała żadna nowa z tych co miałem w sklepie, pewnie jakiś inny gwint. No więc dobre kolejne 10 minut we dwóch z facetem siłowaliśmy się, aby dogiąć ramę i aby śruba złapała głębiej gwintem. Wreszcie się udało. I co? Oczywiście osłona skórzana sprawiała problemy. Sprężynki się powyginały, guziki na napy wyrywały się ze sparciałej osłony. No i wszędzie ten materiał, furgotał i podwijał się. Na sam koniec, oczywiście koło się przesuwało na bok, bo śruba słabo trzymała...

Cała wymiana i walka, trwała GODZINĘ!

Skasowałem pana jak za zboze - miałem z tego satysfakcje nie małą. Wkur-ny byłem jak nie wiem co. Początek dnia, a ja mam takiego gula, że normalnie niech się tylko napatoczy jakiś maruda klient, to go zwymyślam... 

Reszta dnia - wiadomo do dupy, jak początek się zaczął źle to potem było już tylko gorzej. Ogólnie byłem jakiś marudny tego dnia. Zmęczony, jakiś niewyspany... trudno powiedzieć czemu tak marudziłem. Po prostu chyba się nie wyspałem. 

ągam>

Środa - Czwartek

Piątek, 31 lipca 2015 · Komentarze(5)
Ostatnio mimo iż nie mam za dużo pracy jakoś nie mogę się zebrać i napisać coś elokwentnego na blogu. Wypalenie? No nie, raczej - przejeżdżenie. Wielu z was doradza mi, abym odpoczął od roweru, zrobił sobie klasyczny "brejk", ale nie mam jak bo jedynym środkiem transportu do roboty od lutego jest rower. W sumie jak sobie tak popatrzę, to bez kilku pojedynczych dni, każdego miesiąca "CODZIENNIE" jeżdżę do i z pracy rowerem. Pewnie jakiś przesyt się wkradł. 

W Środę nie wiele ciekawego było, za to w czwartek - moi drodzy! Hu hu! Szef "K" w końcu poszedł na rower. To były zawodnik na tzw "emeryturze". Wiecie, całe życie się ścigał i nie umie inaczej, więc jazda "4-fuun" odpada.
- nie wiem jak ty możesz tak codziennie tak sobie po prostu jeździć... ja muszę mieć jakiś cel treningowy.

No i w końcu udało mu się zmotywować i wsiadł na rower. Wybrałem się z nim i jednym jego kolegą Arturem na rower. Ludzie, wiało jak s-syn, a oni po 33 pod wiatr jechali. Ja z bagażnikiem, z sakwą... z leczo w słoiczku. No klękajcie narody:) Kilka razy odpadłem z ogona. Z wiatrem po 35... pfff to nie dla mnie taka jazda, ale raz na jakiś czas fajnie się zmęczyć. 

- kurcze ja chyba nie mam kondycji z wami jeździć.
- Nie no przestań tyle jeździsz to kondycje masz, tylko masz nogi zapierdolone...

No ciekawe stwierdzenie, może przez to moje lenistwo, jazdę jak emeryt, mi się tak zrobiło. Ja nie umiem naku-wiać. Nie umiem cisnąć sam po 30km/h. Mi w zupełności wystarcza 25-26km/h. Nie ma to tamto. Założyłem sobie wczoraj szoswe oponki i wieczorkiem skoczyłem na rundkę po okolicy.

Oj zimne wieczorki się robią, nie da się ukryć...

Jesień? Jesień rowerowa?

Wersja PRO... ale już po jednym wyjeździe brakowało mi sakwy. Ubrałbym się w coś pod koniec wycieczki, bo robiło się chłodno...



Poniedzielnik i Wtorkownik

Środa, 29 lipca 2015 · Komentarze(2)
Kategoria Do pracy!
Rowerem do pracy przez dwa dni. Codziennoośc i dalsze poszukiwania idealnego auta dla nas. Trochę to frustrujące. Niby człowiek chce kupić a nie ma tyego czego szuka. Kilka celów mamy juz upatrzonych, tylko ciągle jakieś burdy w nich wychodzą. Co się spodziewać, jak auto ma 10 lat. 

W pracy ciszej spokojniej, ale nadal coś tam się kręci. Trzeba dętki wymieniać, piasty serwisować i takie tam. 

"jechał prosto i w płot go zniosło..."


Nowy mebel w pracy, sami budowaliśmy:D


Taki tam deszczyk, przed końcem pracy... jak przestało padać, pojechałem do domu. W okolicach Michałowa Reginowa dopadła mnie Druga Tura "deszczyku" równie intensywna...


Za 500m zacznie się ulewa... nie wiem jakim cudem i skąd pojawiła się chmura. Koreczek na trasie od Legionowa do Zegrza.


Dalsza część koreczka....

Rowerowa zawalidroga... on chyba by szybciej szedł niż jechał tym rowerem...


Ot i tak moi mili się kręci u Księgusia;)