Księgowy | strona 192 | Księgowy

A jednak wolne;D || 40.00km

Czwartek, 4 czerwca 2015 · Komcie(0)
Nie wiedziałem do końca, czy  będzie wolnego tego dnia czy nie. Tym bardziej radośnie przywitałem dzień wolny. Pojechaliśmy z Aga w czwartek na sielankowe rowerowania. Oczywiście zmieniłem opony na szosowe i już tego samego dnia targałem je po szutrach... - ja to mam wyczucie co?

















Relaks i opalanie na słoneczku;]


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Zaległy wpis o wtorku || 30.00km

Czwartek, 4 czerwca 2015 · Komcie(0)
Wtorek zaczyna się upałem. Rano do pracy jade już w 27 stopniach, mimo że jest dopiero 9:15 już mnie dogrzewa. To w sumie dobry znak, bo na MP za tydzień pogoda się przyda. Okres mojej regeneracji trwa. Czuć już postępy, plecy nadal zmęczone, ale "niemoc" jazdy lekko jakby przemija. Nadal sobie nie daje popalić. Hop hop noga za nogą. Niech koło się toczy. Przestałem sie łudzić, że maraton podróżnika będe jechał w grupie. Nastawiam się na jazdę solo, pewnie będe ja i moja mp3. 

Planujemy razem z organizatorami wprowadzić miejsce na sms-y. Portal na którym "live" będzie można czytać sms-y z trasy pisane przez uczestników. Taki shoutbox dla widzów. Myślę, że fajna sprawa. Będzie można poczytać o wrażeniach z trasy ludzi, ich aktualnym samopoczuciu. 




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

o piłce i wybijaniu okien || 30.00km

Środa, 3 czerwca 2015 · Komcie(4)
Kategoria Do pracy!
Kilka dni temu wpadła nam pilak na balkon. O tym, że dzieci pod blokiem urządzają sobie boisko, nie od dziś wiem. Piłka lata pod oknami jak dzika. Dziś początek długiego weekendu i grupa wyrostków postanowiła odebrać swoją straconą piłkę. Pomysł doskonały kopać drugą piłka w okno, aż wyjrzę. No i w końcu piłka huknęła w szybę i aż zatelepało oknem.  No i wyjrzałem. Puściłem sążnistą wiązankę w kierunku dzieci, bo straciłem cierpliwość. Kazałem im "cokowiek wypierd... spod okna i powiedziałem, że to nie boisko. I niech przyprowadzą tatusia jak chcą swoją piłeczkę spowrotem. 

W efekcie zszedłem też na dół aby porozmawiać jednak rodzicami dzieciaka. Podszedłem do niego z Agnieszką i mówię:
- chodź prowadź nas do swojego taty. Proszę bardzo.
- ale ja...
- proszę bardzo prowadź do ojca, chyba że chcesz abyśmy po straż miejską zadzwonili!
Zebrało się w mgnieniu oka gremium, bo oczywiście na pobliskim parkingu była grupa rodziców. Co tam, że dzieci walą piłką na dziedzińcu po oknach sąsiadom
- NIECH SIĘ PAN USPOKOI!
- czy to państwa syn?
- Jak tak można na dziecko naskakiwać!
- Kto z państwa jest ojcem tego chłopaka?
- Niech pan się wstydzi - jaki przykład daje pan dzieciom! Jak można taką wiązankę z okna puszczać
- Pani jest matką? tak?
Grupa była w sumie pięcioosobowa rodziców. Rodzice różnych dzieci. Wszyscy mieszkańcy tego bloku. Grupa młodych rodziców w wieku około 35-40 lat. 
- Wie pan, że za taki atak na dziecko grozi panu prokuratura?
- Za to, że na niego nakrzyczałem? Chyba pan żartuje
- Jak tak można! To szczyt bezczelności.
- Proszę państwa, nasze okno regularnie jest "ostrzeliwane" przez grające dzieci. Piłka łamie nam kwiaty na balkonie, uderza w okna
- Przecież panu nie zbiłem okna - odzywa się dzieciak
- Czy kopnąłeś piłką w okno?
- Tak, ale niespecjalnie
- Chciałeś odebrać piłkę swoją i druga piłka kopnąłeś w okno prawda...
- no tak ale nie zbiłem. Ja tylko...
- Niech mu pan da spokój pan z nami teraz rozmawia.  Dlaczego pan tak krzyczał, jak pan sie zachowuje.
- Przepraszam państwa, jeśli moje zachowanie było zbyt impulsywne. Rzeczywiście poniosło mnie, ale nie będę tolerował umyślnego uderzania w okno piłką. 
- On przecież niechcący. Poza tym nie zbił okna... 
- Ja naprawdę rozumiem, że dzieci musza się bawić na podwórku, ale dziedziniec bloku, gdzie 14 latek kopie piłką na wysokość czwartego piętra, to nie jest chyba odpowiednie miejsce do takiej ostrej gry. 
- Gdzie mają grać....

Dyskusja się uspokoiła. Jeszcze dwa razy podpity pan po trzech piwach, będący w gremium ochrony dzieci, zwracał mi uwagę, że "tak się nie zachowuje". Włos się jeży na głowie. W końcu chłopak podał mi rękę i mnie przeprosił, mama chłopaka w sumie się nie wiele odzywała, bo rolę adwokatów przejęli inni rodzice (przecież jak można tak było zaatakować chłopaka). Nie było skarcenia, chłopaka, nie było "przeproś tego pana". NIE, to ja byłem winien, bo kilka "K***" z okna pościłem jak mi drugi raz gnojek w okna walił piłą. Ja za taką akcje nie dość, że bym w domu wciry dostał to jeszcze musiałbym iść z czekoladą do sąsiada.

Wniosek? Dzieciaki na serio się wystraszyły. Wydarłem się jak rosyjska Armia śpiewająca hymn Putinowi. Nikogo nie pobiłem, nikogo nie uderzyłem. W efekcie przeprosiłem rodziców i dzieci za swoje zachowanie. Efekt "szok-wow" jednak w dzieciakach na pewno zostanie. Bo jak zszedłem na dół były naprawdę wystraszone. Może pomyślą drugi raz, zanim znajdą sposób na wywabianie mnie z mieszkania, bym im oddał piłkę. 

Problemem jest to, że na dziecińcu jest plac zabaw. Są huśtawki i dzieci też sobie w piłkę grają. Nie mam nic, to kilkulatków, które sobię kopią piłeczką między sobą, ale jak w grę wkraczają 11 i 14 latkowie, to piła aż huczy jak walą o ścianę i o barierki. 

I wiecie co? Prać gnoje trzeba aż zapamiętają. Nie znęcać się! Prać! Nie do pomyślenia jest to co wyprawia ten naród. Jak z tego ma wyrastać społeczeństwo jeśli zawsze jest tatuś lub ktoś za plecami kto powie, że wina jest po "mojszej" stronie. Zrobiło źle, w dupę! Klapa! Nie żelazkiem, tylko normalnie. Nawet psa nie nauczymy gdzie ma srać, jak w tyłek mu się nie da... Teraz dzieciom wszystko na sucho uchodzi, wszystko im wolno, a jak ktoś im zwróci uwagę to jest wrogiem narodu. 

Będę tępił głupotę aż mi zbraknie sił! I nie wazne, czy to waż kochany wnusio, chrześniak czy ktoś inny. Jak zasługiwać będzie wydrę się na niego, aż się poryczy i po ojca pójdzie. Bez mrugnięcia okiem!!!





Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Ciężkie poweekendzie... || 30.00km

Wtorek, 2 czerwca 2015 · Komcie(2)
Mój stan przemęczenia się utrzymuje. W poniedziałek w pracy czułem się fatalnie. Spać mi się chciało a wrażenie przeoranego weekendu było koszmarne. Do chyba piętnastej dochodziłem do siebie. Dobrze, że żona po mnie wyjechała do domu. BYło sporo przyjemniej wracać we dwoje. Wlokłem się wolniutko, z klasą, odpoczywając... nawet Agnieszka zauważyła, że tempo mam emeryckie. 

W domu dokończyłem projekt Nordkapp.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Soboto-niedzielnie... || 70.46km

Niedziela, 31 maja 2015 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Mała cegiełka na koniec maja. Oj ciężko... po sobotniej pracy pojechałem do rodzinki pod Nasielsk. Nie dojechałem. Nie dość, że się pochmurzyło, jakby miało padać, to jeszcze wiało mi w twarz. Do tego morale mi spadło bardzo i po prostu totalnie mi się odechciało... Na sam koniec tej katastrofalnej trasy, zaczęło padać. 
Oczywiście na miejscu juz nie padało, ale co tam... Aga zgarnęła mnie autem brata z drogi z rowerem.

Zrobiłem szwagrowi koło, wymieniłem kilka szprych i zjedliśmy conieco z grila. Do tego piweczko i spać.

Kulka.


Kicia

Niedziela to głównie rocznica komunii. Potem obiadek, potem jeszcze drugi obiadek... i deser i lody... pfff. Jak w końcu sie ewakuowaliśmy z imprezy to byłem napasiony jak beczka. Szybki relaks na słońcu a potem rowerkami do domu. Znów z skawami, z dużymi sakwami... lekko nie było. 

Ostatnio coś mam przemęczenie tego rowerowania. Odczuwam po prostu, że nawet mały dystans jest ciężki. Ten sezon totalnie nie czuje tego "flow" do jazdy. Może po prostu trzeba mi odpoczynku...?


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Poranne z siodełku - marznięcie || 61.00km

Czwartek, 28 maja 2015 · Komcie(0)
Rano miałem z "K" iśc na rower. Umówiliśmy się o ósmej na rondkach w Nieporęcie, Jakoś zwlokłem się z łóżka i dojechałem na miejsce. Niestety "K" nie dojechał więj pojechałem sam. Zimnica taka, że klękajcie narody. Osiem stopni i wiatr, sprawiały, że miałem wrażenie sporo niższej. Brakowało tylko opadających liści i normalnie myślałbym, ze to już jesień. Nad Kanałkiem mgliście, a gdzieniegdzie jeszcze kałuże. Mimo to całkiem sprawnie mi się jechało. 

Polatałem sobie przy kanałku, potem Wałuszewską i tak jakoś wyszło więcej:)

Po pracy do ojców na obiadek.

Kilka fot z dziś. 



















Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy - zwyczajnie z lamborgini || 14.00km

Wtorek, 26 maja 2015 · Komcie(5)
Kategoria Do pracy!
Wiecie co jest wujowe? Wujowe jest mieszkać w jednej klatce z osobami, które potrąciły Agnieszkę. Ona i on mieszkają w naszej klatce tylko dwa piętra wyżej. I co? Wczoraj jego spotykam dziś Aga spotyka ją. Oczywiście gadka klasyk "jak tam pani się czuje" - dobrze, że się pyta. To miłe, ale jednocześnie opowiada, jak to obejrzeli sobie jednak nagranie "bo wie pani mój mąż ma znajomości"... na nagraniu widać ponoć tylko ten moemnt jak kobieta podjeżdża do skrzyżowania i Agi nie widać bo potem kamiera się odwraca. Dobrze, więc że udało sie kasę od nich wyciągnąć wcześniej, bo po nagraniu tylko by dalej zwlekali z płaceniem. 

Dziś testowałem też Lamborgini. 


A oto kilka fotek:

















Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

handra przed maratonowa || 46.00km

Poniedziałek, 25 maja 2015 · Komcie(3)
Kategoria Do pracy!
Wstałem rano mimo, że bios ciągle pokazuje 14:00 na laptopie. Zjadłem śniadanie z żonką i pojechałem na rundkę. Słuchałem kolejnego etapu książki o morderstwie świętego mikołaja.

< tu był wpis> ale mi ten popierdzielony laptop go wciął... NIE Będę drugi raz pisał...

FOCH!!!!!!!! Nie nadaje się na rower, ZUO! 

Nowy aparacik na paluszki. Zastąpi Go Pro na lokalnych wyjazdach. No i mi do piast pasuje!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

O wielu sprawach ważnych || 37.00km

Niedziela, 24 maja 2015 · Komcie(12)
Nie wiem o czym dziś pisać na blogu... czy o tym jak potrącili w środę Agnieszkę na rowerze i wyszarpywaliśmy swoje racje od sprawcy? Czy o tym, jak projekt NORDKAPP powstaje, a może o kolejnej pięknej wycieczce po Powiecie Legionowskim...

Zacznijmy od samego początku...

Środa - bliskie spotkanie trzeciego stopnia.

Agnieszka wracała z pracy i pani skręcając w lewo nie zauważyła jej i potrąciła na skrzyżowaniu ulicy Wyspiańskiego i Słowackiego w Legionowie. Słowackiego jest drogą z pierwszeństwem, Wyspiańskiego i Mrugacza to drogi o jednakowym stopniu podporządkowania.

Padało, było pochmurno. Panie obie ze skrzyżowania ruszyły przy czym auto (na niebiesko) w Lewo, a żonka rowerem na wprost. I co? Agnieszka dostała strzał centralnie w tylne kolo. Uderzenie zamortyzuje sakwa, ale rower robi piruet i Aga ląduje na asfalcie z hukiem wprost na kolano i ręce. Zły byłem troszkę na Agę, że nie wezwała policji. Najbardziej jednak zaskoczyła mnie straż miejska. Po wypadku (strażnicy jechali chyba za Agnieszką) podjechali i przez uchylone okno w radiowozie pytają:
- nic pani nie jest??
- nie... eee chyba nic.

Po czym odjechali bez podjęcia interwencji. Po co się zatrzymywać, skoro dwie baby się walnęły. Panie się pozbierały i wymieniły numerami i pojechały do domu. Agnieszka miała obite kolano, poturbowana, ale cała, rower... cóż rower też swoje dostał. 

Dni kilka minęło, pani się poczuwała do odpowiedzialności i nawet dzwoniła jak z kolanem żony. Agnieszka troszkę się ofukała, bo ja kazałem od razu tego samego dnia wezwać policję i spisać oświadczenie. Żona jednak twierdziła, że pani się poczuwa i będzie ok. Pięknie wszystko, sprawa będzie załatwiona. Zapłacą... i co?

Spotkaliśmy się dziś z państwem przed blokiem. Byłem ja z Agnieszką, a pani z mężem. I się zaczęło. Na początku rozmowa i wykład na temat fizyki. Dyskusja rozgrywała się w sumie pomiędzy mną i panem mężem. Pan nie mógł dojść, co i jak, bo żona jego zakomunikowała mu w domu, że Agnieszkę widziała w Lewym?>>>???? lusterku... Potem dywagacje, czy i jak to się mogło stać, że Aga tam wylądowała.
Daliśmy im wycenę uszkodzeń i napraw i zaczęła się druga runda. 

- chyba się zgodzi pan, że prędkość musiała być nie wielka. Zgodzi się pan?!
- Ale...
- Obie panie ruszały ze skrzyżowania.
- no dobrze... ale.
- Na naszym aucie nie było nawet jednego śladu, a rower ma tyle uszkodzeń. Wie pan, my się nie umywamy od odpowiedzialności, ale fizyki pan nie oszukasz...
- No właśnie chyba pan próbuje. Słyszał pan o różnicy mas? Rower waży 13kg, a auto 3,5 tony.
- Dobrze, ale gdyby moja żona uderzyła w panią z taką siłą to ona by na maskę poleciała, a twierdzi pan, że zona upadła na lewą stronę.
- Tak, uderzenie od auta było z lewej strony w tylne koło sakwę i bagażnik. 
- Niech mi pan wytłumaczy coś, bo nie do końca umiem to sobie wytłumaczyć, jakim cudem moja żona widziała panią w lewym lusterku
- no widzi pan, tu się różnią te dwie wersje. Bo według naszej jest to fizycznie niemożliwe.
- No właśnie. Sam ma pan wątpliwości.
- mam wątpliwości co do wersji pana żony, natomiast co do jej winy nie mam.
- A ja i owszem. Przecież na skrzyżowaniu rowerzysta powinien zachować szczególną ostrożność. Pańska żona jechała na wprost, powinna zwrócić uwagę, że nadjeżdża auto.
- NA LEWO SKRĘCIE? To Pana żona, skręcała w lewo, a moja jechała na wprost, niech pan nowych przepisów nie ustala.
- Zasada ograniczonego zaufania... 
- Pana żony to nie dotyczy? Jak pan skręca w lewo autem, to pan wali, pod jadący z przeciwka wóz? I to on ma hamować.
- To całkiem inna sytuacja, bo moja zona widziała panią w LEWYM lusterku. Żebyśmy mieli jasność, my nie wymigujemy się od odpowiedzialności, ale po prostu dla mnie sprawa jest wyraźnie nie jasna. Na aucie nie ma śladów, żona widzi rowerzystkę w lewym lusterku, a pana zona ma uszkodzone tylne koło i pęknięty bagażnik? To się kupy nie trzyma!
- Jeśli pan chce obejrzymy nagranie z monitoringu. 
- chętnie bym przeanalizował to zdarzenie, tak dla naszego obopólnego spokoju. 

Zadzwoniłem do komendy straży miejskiej, pytam co i jak. Aby obejrzeć nagranie ze zdarzenia, musielibyśmy wnieść zgłoszenie o wypadku, podać numer pani i policja wszczęła by postępowania wyjaśniające. W tym celu było by przesłuchanie, a pani,gdyby udowodniono jej winę, dostałaby mandat i punkty karne. Przekazałem więc telefonicznie te ustalenia pani i panu od wypadku, po czym pani zdecydowała się jednak przyjść i zapłacić za naprawę roweru...

Poranek zepsuty, dyskusje mnie strasznie poirytowały... nauczka dla Agnieszki, po za oczywistą ostrożnością, aby od razu wezwać służby. Swoją droga służby były, ale sobie sprawę olały...



Wycieczka. Wycieczka była drugim etapem dnia. Musiałem odreagować nieco zdarzenie i wybraliśmy się na małą rundkę po okolicznych szutrach. Niech zdjęcia wam opowiedzą tą historię. 







Ale odstawiłem tych z tyłu co?:D


Szutrem lasem, krzakiem...






Dziubek na fejsa musi być:D








Pszczółeczka...


Lewitujący rower








Nowi kumple w lokalnych społecznościach to podstawa dobrego PR-u:D


A na kamieniu opalam się TAK![...]




Super - Księgowy. Lecimy lecimy lecimy!


Staje w korby... nieomal jak na finishu Tour de france;)



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Zroszony, kropelkami... mknąc... rozważania || 29.00km

Sobota, 23 maja 2015 · Komcie(12)
Kategoria Do pracy!
Sobota, weekend, czas handlu i ... wiadomo deszczowo, ujowo. No bo jak jest normalny dzień tygodnia to może być ładnie, tylko zawsze musi padać w weekend. Ta pogoda ma chyba jakiś czujnik. 

Do pracy pojechałem sobie dziś przez Wieliszew. udało mi się nie stać na Kozłówce a na śćieżce rowerowej spotkałem tylko kilka osób. Niestety, ludzie nadal nie rozumieją, że warto dać znać, jak się na ścieżce chce skręcić, zwłaszcza gdy wykonują skręt w LEWO. Miałem kiedyś taką sytuację, gdy wracałem wieczorem ścieżką, że zwróciłem uwagę biegaczowi.
- Żadnych lampek nie macie na sobie, żadnych odblasków i jeszcze po ścieżce biegacie!
- No ale przecież ma pan dzwonek!
- A pan ma mp3... 

Nie dyskutowaliśmy. Odjechałem w pokoju, bo stwierdziłem, że dyskusja nic nie da. Zastanawiam sie, czemu biega się po ścieżkach? Co maja one takiego, czego nie ma trawnik obok? Co sprawia, że chodnik jest zły a ścieżka asfaltowa jest dobra?
Rolkarzy umiem pojąć, mają małe kółeczka, mamy z wózkami, umiem sobie wytłumaczyć (choć nie popieram), ale na litość boską. Koleś/kolesiówa, wydająca cztery stówy na buty, wyposażona w ciuszki, bidoniki i całą mase srutu-tutu, musi biec po asfalcie bo co? Miększy? Fajniejszy? Ludzie z wózkami, z psami, matki z dziećmi i biegacze... a jak na ulice wjadę a jest zakaz to mandat albo tłumaczenie się straży miejskiej...

Wybory? Kurcze, wale wybory - nie idę. Po raz pierwszy od naprawdę kilku lat, mam gdzieś politykę i to kogo wybiorą. I tak za 4 lata im się odmieni i ci "inni" też będą mieli afery taśmowe i Rywina... Mam rower, mam pracę, a do emerytury i tak nie dożyje... To czy moim prezydentem będzie Bronek czy Duda nie ma znaczenia. Kaczyński mnie wku%$#a po prostu jako człowiek, dokładnego programu partii nie znam ani pisu, ani PO, dla mnie więc bez różnicy. Wiecie tylko co mnie wkurza? Wkurza mnie to, że za lajki na fejsie pod postem jakiegoś kandydata, mogą ci potem wyrzucać, że jesteś PO-powcem albo PISOWCEm. Jestem SOBĄ... do fejsa dodałbym też przycisk "Je#@$e mnie to" i sprawa byłaby załatwiona. 







Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew