Księgowy | strona 197 | Księgowy

Gumowy pies pluto... || 15.00km

Piątek, 27 marca 2015 · Komcie(7)
Kategoria Do pracy!
Co to się dziś działo w sklepie to przechodzi pojęcie moje... w szczytowej formie sprzedałem pieska pluto gumowego piszczałkę do roweru crossowego za 1700zł:) Razem z całą masą, naprawdę przydatnych akcesoriów. Nie było lekko, jak to w sezonie, ale jak ostatnio często, po prostu przyjemnie. Co czas spinki, to spinki, jak luz i głupawka z szefem to luz;)

Dawno tak dobrze się do pracy nie chodziło i tak się nie bawiłem w robocie. Mimo, że muszę się napracować, czasem sucho w gardle, czasem ręce mdleją od ściągania rowerów dla klientów, ale kurcze atmosfera bajka! Odpoczywam w pracy, mimo, że się męcze.

Po pracy pojechaliśmy z "K" do jego mieszkania w Warszawie, pomogłem mu wnieśc troszkę gratów do remontowanego mieszkanka a potem odwiózł mnie i rower pod blok. Bo padało... nie za dobrze mi? Nieee, odbieram sobie ciężki rok pracy w BDC :D

Co do projektu budowlanego, to są jeszcze pewne luki... części jeszcze nie dotarły wszystkie!



Coś się te sklepy ociągają. Większość zamówien robiłem w środę...



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy, ale tak pół... to co mam? Dop? || 15.00km

Czwartek, 26 marca 2015 · Komcie(5)
Dziś do pracy połowicznie. Znów udało mi się zabrać z pracy furą:) O tym za chwilę. 

Dzień mijał pod znakiem klientów, sporo było rozwieszania towaru, ciągle ktoś wpadał po jakieś duperelki i tak czas mijał. Udało mi się dwa rowery złożyć, bo na więcej nie było czasu. Hitem dnia był pan kluska... Wielki, nalany jak pączek z lukrem szukał dla siebie słuchacza i opiniotwórcy. 
[...]
- wie pan, na moje grube dupsko, potrzeba wygodnego siodła...
- prosze o takie - podaje mu szerokie trekkingowe siodło żelowe na sprężynach
- pan chyba żartuje sobie...
- wygodne siodło, bardzo dobre.
- przecież to siodło dla starej baby...
- hmm no to może takie - pokazuje mu inne...
[ rozmowa o siodłach snuje się, jak pijany królik po polu marchewek.]
- to ja chyba na razie jednak zrezygnuje. Na allegro są tańsze... No i ogólnie jakoś słabe te siodła macie. 
[pauza...] a klamki macie takie na całą rękę. 
- Takie - pokazuje panu dwa zestawy klamek...
- Oj drogie... 
- cena normalna. Zwykła detaliczna. 
- Na allegro z przesyłką mam taniej.
- mhmm - <to kup na allegru tłusty bucu - myślę sobie>

- o jeszcze pedałki by mi pan pokazał. Tylko te lepsze...
- Mamy takie, necco. za 50 zł. Fajne pedały i ...
- na kulkach?
- eee tak na łożyskach kulkowych
- w tej cenie to maszynowe powinny być. 
- za maszynowe musi pan zapłacić 90 zł
- bzdura! Z przesyłką mam za 80 zł
- skoro pan tak wszystko dobrze w internecie wypatrzył, to chyba nasza oferta nie będzie panu potrzebna. - mówię w końcu lekko poirytowany.
- no wie pan ale ja wole w detalu jednak przyjść pomacać... w razie czego wiem w kogo tymi pedałami rzucić jak okażą się bublem...
- no rzucać nie polecam, bo proszę mi wierzyć, że również mam celne rzuty. 
- w internecie to wiatru w polu szukać, jak buble sprzedają. A tu przyjdę i mi wymienicie...
- to zależy...
- oj wymienicie, już ja się postaram abyście wymienili.
- w czymś jeszcze mogę panu pomóc...? - ucinam rozmowę zdenerwowany.
- a ile dostanę zniżki, jak kupię u pana te pedały?
- a na jakiej podstawie pan chce dostać zniżkę?
- no bo kupię u was, a nie w internecie!
- cenę pan widzi!
- to jest sugerowana cena detaliczna, jak sądzę. W hurcie pewnie macie je taniej.
- nie przypominam sobie, abym hurtownie prowadził. - uśmiecham się serdecznie. - Jeśli panu cena nie odpowiada to przykro mi.
- oj zamiast tych 50zł może 35zł i biorę je dziś.
- mam takie pytanie, a czy jak pan po chleb idzie do biedronki też sie pan targuje przy kasie o jeden bochenek?
- he he, nie no ale to przecież chleb.
- a to przecież pedały
- ale to różnica, jeść trzeba. A części mogę kupić gdzieś indziej...
["K" podchodzi do klienta,]
- ma pan jeszcze jakieś pytania? Czy kolega może już odejść do swoich obowiązków, troszkę nie mamy czasu na takie dziwne dyskusje. Cena jest taka jaka pan widzi. Inna nie będzie!
- Dziwne macie podejście do klienta. No cóż dziękuje!

I weź tu człowieku zachowaj spokój. "K" się śmieje, że on dawno by kolesia wygonił ze sklepu i pewnie jeszcze mu kilka słów powiedział, i podziwia mnie, że miałem tyle spokoju. Cóż, mnie po prostu frajer rozbawił, tłusty jak nosorożec, a szuka frajera aby za pół darmo kupić. 

W ciągu dnia jeszcze kilku osobników miałem, ale już normalnych, bezproblemowych. Po pracy padało, "K" zabierał się do Legionowa busem, więc podrzucił mnie do domu. Wpadła jeszcze jego żona. Po robocie zajechaliśmy do MC Donalda potem prosto do domu. Wieczorem wizyta Robercika. Pomogłem mu nawinąć owijkę na kierownicę i dopiero mam chwilę, aby zasiąść do pisania. 



Kolejne części spływają. Jeszcze nie ma ramy, widelca... ech z tymi częściami to jest jakaś porażka. Sklepy internetowe wystawiają towar, których nie maja. I potem zamawiam w sklepie 3 rzeczy i polowy zamówienia nie mają... i co płacić mam za wysyłkę a oni wyśla mi jedną kierownicę? Gdyby nie problemy z częściami z "sieci" to by rower już prawie stał. 

Pewnie dziwi was to, że nie biorę części z własnego sklepu. Po prostu nie wszystko mamy dostępne od ręki, i czy zamówię przez sieć, czy w sklepie złożymy zamówienie wyjdzie na to samo, a że mamy w sklepie co robić i sporo towarów, to bez sensu zamawiać tylko dla mnie kilka części. Podstawowe rzeczy kupuje u siebie, ale widelce przełajowe, czy pełną grupę szosową to już ciężko - inny kaliber sklepu.


No dobra jak będzie coś się  tworzyło to będa kolejne zdjęcia;)






Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 18 - Dziki na tory!!! || 30.00km

Środa, 25 marca 2015 · Komcie(5)
Kategoria Do pracy!
Inni po 300 jeżdżą, Białestoki trzaskajo... a ja rowery sprzedaje;) Nie no nie tragizuje, ale ogarnijcie się ludzie! Żebyście choć mi fory dali, a tu nie! Walo po te 300, 200 kilometrów. Kobiety, facety, wilki, koty, sarny dziki... no wszyscy!!!

A właśnie - Dziki. Ostatnio na szosie muszę uważać nie tylko na dziury w asfalcie, ale także na nieoświetlone dziki! Powinni wprowadzić obowiązkowe kaski i oświetlenie dla dzików. No jadę sobie tu drogą jakiś las, "dżewka", a tu dzik nieoznakowany wylata na drogę! Czem-pren-dzej począłem hamować, ale ów stwór począł sobie żwawo spierd w las... toteż mi ( a może to jemu) się upiekło...

I tyle... wmawiam sobie, że jak zmienią czas i będe wracał za dnia, to będę robił dłuższe trasy po pracy - wierzycie? Dacie wiarę? No zobaczymy. Obecnie ciemno jakoś, wilcy w borach... strach się bać. 

Z takich newsów to widziałem dziś dwa motylki:) MOTYLKI!!!!!!!!!!!KUUUUUŹŹŹŹŹWAAAA;]



Jak mawia staropolskie przysłowie Inków: grosz do grosza, i na rower ci nie starczy:)

Niebawem nowe fotki z budowy:D



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 17 || 30.00km

Środa, 25 marca 2015 · Komcie(5)
Kolejny z dojazdów do pracy. Dziś na plecach miałem koło. Dosłownie;) Wiozłem 14 kilometrów przymocowane koło do plecaka. Musiałem komicznie wyglądać, ale wbrew wszystkiemu jechało się dość wygodnie. Może 300 km z kołem to bym nie zrobił, ale te 14śćie to zrobiłem z całkiem dobrą średnią powyżej 25km/h:D

W pracy składanie rowerów. Nie zabrakło oczywiście odpałów z "K". Podczas chowania rowerów wiecozrem złapała nas głupawka i ścigaliśmy się. Ja mu podaje rower po schodach a on wstawia je w piwnicy. Potem wyścig, kto szybciej, ja po drugi rowery czo on odstawi rower? Biorąc pod uwagę zapadający wieczór rozgrzewka była fajna. 

Kiedy ten czas zmienimy... ech. Chciałbym już "za dnia" wracać...

Wiosno napierd...



Pierwsze elementy nowego projektu rowerowego:)
Niebawem zdjęcia z prac. W tygodniu powinno dotrzeć sporo części. 


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Efekt powypadkowy... || 15.00km

Poniedziałek, 23 marca 2015 · Komcie(2)
Dziś z łózka zwlekałem sie jak sierota. Cała szyja mnie boli i bok... Czuje się jak emeryt i nie moge lewej ręki do góry podnieśc. Wychodzi symptop tzw dnia kolejnego. 

Do pracy odwiózl mnie dziś szef autem - wracałem noca rowerem w mrozie. Jej jaka zimnica - jaki dym. Jaki smog!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Mława i gleba na rowerze.... || 113.00km

Niedziela, 22 marca 2015 · Komcie(6)
Kategoria Pojeżdżawki
Wyjazd do Mławy to w całości koncepcja mojej żony. Plan był aby pojechac pociągiem na północ i wrócić rowerami do domu z wiatrem. Wszystko pieknie zaplanowane, ale pogoda nas zaskoczyła. Rano śnieg, mróz wiatr łeb urywa a odczuwalan temperatura chyba poniżej zera. Nie odwołujemy jedziemy!

Na start stawia się Piotr, który jako jedyny jedzie na rowerze 26 cali z lemondką. Czekając na pociąg stwierdzamy, że napewno wieje, nie potrafimy jednak doprecyzować czy oby na pewno wieje tak, żeby mieć wiatr w plecy po wyjściu w Mławie. No cóż ryzykujemy. 
Pociąg dociera o czasie, a w środku panuje przemiłe ciepełko. Ludzi dość mało więc udaje nam się postawić rowery i wygodnie usiąść. Przez prawie 1,5 godziny rozmawiamy sobie w ciepłym składzie i delektujemy się obrazami z za okna. Gdy wysiadamy uderza nas chłód. 

Agnieszka prowadzi na starcie i troszkę myli trasę, wyjeżdżamy drogą na Płońsk. Korygujemy trasę, ale owa korekcja to prawie 8km z wiatrem bocznym-w-twarz i kilka lekkich podjazdów. Oj wywiało mi chyba wszystkie chęci do jazdy na tym etapie. Zimno, wieje, w policzek szczypie. Gdy docieramy już do właściwej drogi atmosfera wietrzna ulega zmianie. Wieje w plecy a kola toczą się malowniczymi drogami. 





Taniec synchroniczny na rowerach:)


Pięć piw i kaszankę proszę...

Peleton na trasie napiera w kierunku słońca! Oj szło tutaj powyżej 30 spokojnie!

Agnieszka na prowadzeniu. Jej zmiany zawsze były mocne...


Jazda tego dnia jest dość dynamiczna. Pędzimy momentami po 30km/h. Gdyby tylko temperatura się ogarnęła. Do Ciechanowa jade jakoś tak na rezerwie termicznej. Nie idzie mi. Staram się zachwycać trasą i pogodą, ale nie mogę wypośrodkować swojej temperatury. Dopiero w Ciechanowie nastepuje przełom. Stajemy pod biedronką i robimy przerwę na bułę i zakupy "na trasę".


Na trasie zdarzają się także odcinki remontów wiaduktów kolejowych. Musimy jechać więc szutrami. Na cienkich kołach troszkę nosi, ale nie jest tragicznie.


Bliżej Celu słońce jest niżej i chowa się za drobnymi obłoczkami. Na jednym z  odcinków na lekkim łuczku, tracę koncentrację i łapię pobocze. Kończy się to w sposób oczywisty ląduje na ziemi z hukiem. Dobrze, że miałem kask, bo głową przy-dudniłem dość porządnie. Łokieć też oberwał, a do tego biodro i kolano. Generalnie jestem cały, ale jak leżałem to troszkę sekund minęło zanim łokieć mogłem wyprostować i się z ziemi podnieść:D








Cały wyjazd mega udany, mimo bardzo zimnego wiatru. Szkoda troszkę upadku, bo sobie owijkę obtarłem i kurtke porwałem, ale co tam. Ważne, że w miare cały jestem:)



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 16 - Botosobota || 32.00km

Sobota, 21 marca 2015 · Komcie(3)
Kategoria Do pracy!
Czy sobota w pracy może być fajna? Kurcze - może;) Bo jak praca fajna i sobota fajna. Jak to sobota, pierwszy dzień wiosny i ludu przybyło gromadnie na zakupy. Czem-pren-dzej się wy-bie-raj-cie...:D

No i wybrali się. Jedno auto, drugie trzecie piąte... a gdzie czwarte? Czwarty był pan na składaczku. 

Wylega lud i poczyna przebierać kupować. Kawa jeszcze nie do końca się zaparzyła, jeszcze nie zdążyłem dobrze mleka rozmieszać, a tu człowieki napierają na sklep. I się zakotłowało. Temu rower, tamtemu rower, temu dęteczkę innemu znów wentylki dwa, jeszcze rower na serwis, i jeszcze inny po kierownicę do skuterka (ło da fak?) Obroty wzrastają człowiek chodzi, rozmawia, w biegu łyka zimną kawę i napiera dalej. 

Wesoła dzieciarnia i pańcio z pieskiem. 
- Fumfel nie wolno sikać na rowery! Nie wolno
Taaa pewnie, że nie wolno. No ale uśmiech numer pięć i grzecznie i jeszcze grzeczniej, bo fumfel to pupil pana i córy, która rower wybiera. Dobry Fumfel, fajny Fumfel... ufff obsikał drzewko nie rower. Rower obsikał sporo później... niech spróbują nie kupić teraz. I co? Nie kupili... Pan chciał córce 12-to letniej górala brać męskiego a córka chciała delikatnego mieszczuszka w jasnym kolorku. 

- No ale ten rower taki babciny Joasiu. Zobacz ten fajny, ma opony grubsze i teleskopy...
- Mi się ten podoba
- Z bagażniczkiem... po co ci bagażniczek...

Tak, ech gdyby to panu urodził się syn, to by mu wybrał mtb w kolorze Khaki, a tu klops, córka 12 lat i do tego CÓRKA! A jak jeszcze rower jej kupić z bagażniczkiem? Facet skrętu kiszek dostawał. BI-du-lek... nie ma rady na córkę... Fumfel zdecydowanie lepiej radził sobie z wyborem rowerów, wąhał i lał na kilka...

Poszli, znów łyk kawy, atakuje mnie pan "zaradny" on na rowery wpadł popatrzeć. 
- Proszę zapraszam!
- A lokalu nie potrzebujecie na Bródnie mam duży lokal, wynajmę wam
- eeee nie. To mówił pan rower dla 9 latki tak? To może być ten, o i tamten...
- Mhmm tak tak. No faktycznie ładne. Ale ten lokal w dobrym położeniu, przyda wam się drugi punkt bo widzę, że macie obroty.
- Nie nie planujemy przenosin. Nam wystarcza ten. 
- No ale chociaż na serwis, byście miejsce mieli, a to przy głównej ulicy...

Czy mi się wydaje, czy tu role się odwróciły, kto tu komu co sprzedawać chce? Facet nie był zainteresowany za bardzo moją gadką o rowerach i kilka razy mnie naciskał o ten lokal. Wziąłem od niego ten telefon, obiecałem, że dam znać jak przemyślimy sprawę. Uradowany wyszedł, a ja jeszcze bardziej uradowany wrzuciłem wizytówkę z numerem do kominka.

Płonie ognisko i płoną nadzieje...:D

Atak numer trzy. Zaraz po uniku ze strony zaradnego pana, podjechała pani. Średnio urodziwa, ale bardzo niedoprecyzowana. Trzeba było panią na powrót na dobre tory naprowadzić, zmienić zwrotnicę i popchnąć wagonik. No i wagonik wolno zaczął się toczyć. Wybrała fajny rower, damski crossowy rowerek Gianta. Zgrabny i niedrogi
- Dziękuje ślicznie, niech się zdrowo zjeździ, w razie pytań proszę dzwonić, oczywiście pomogę zapakować, nie ma sprawy...

- pan wie jak to się składa?
- eeeeeee - szukam szukam i nie ma żadnej dźwigni nic, mała klapa, auto duże rower nie wejdzie jak siedzeń nie położymy. Walczymy we dwoje...

W końcu składam pani siedzenia wsadzamy rower, jeszcze wymiana życzliwości i pani cofa i rozradowana napiera do domu aby łapać wiosnę!
SIęgam po kubek od kawy i zuo. Kawy brak... No to co nowa? Nieee bo właśnie w tym momencie pan rower chce kupić dla syna. No i kolejna runda. Jeszcze rowerowa nóżka, bidonik, światełka, koszyczek? Eeeee nie koszyczek nie. Jeszcze licznik, jeszcze kask, jeszcze rękawiczki, jeszcze kuźwa wyrzutnie rakiet i radary!!! A no i zapomnielibyśmy o fontannach! Fontanna musi być do roweru - nie ma opcji. Uff Księgowy lata, kuca, montuje, przyklejony uśmiech, zagajam... Licznik nie chce działać, poprawiam magnes, tu zaplatam kabelek. Tu nad głową dziecko o wszystko pyta, a tatuś jara się rowerem.  

- Oj Piotruś jaki piękny, jaki ładny ten twój rowerek!
- Prawda? Wszystko fajne zgrabne i kolorystycznie dobrane - podbijam rozmowę
- Ale mamie się będzie podobał
- To dla mamy też wybierzemy niech pan przyprowadzi żonę
- ona nie chce na rowerze jeździć...
< co ja nie znajdę pani roweru? - oczywiście, że znajdę>
- Pan przyjdzie z zoną, zobaczy pan jakie ładne miejskie rowerki mamy! O ten na ten przykład taki fioletowy. 
- Ma pan rację a w tygodniu do której pracujecie?
- Do 19ej
- To ją wezmę, to i swój rower przywiozę do serwisu. 

Ledwie kończę rower, żegnam klienta w pas kłaniając się już zniecierpliwiony czeka kolejny.
- To teraz my do pana.
- Oczywiście Zapraszam...

Ktoś mi jeszcze kiedyś powie, że ja w rowerówce to mam haj lajf i palemki to mu osobiście przywalę;)
Uwielbiam tą robotę, lubię się styrać, ale czasem trzeba sporej cierpliwości do ludzi... No i oczywiście zapraszam na zakupy do Nieporętu:D




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 15 - ...ątek || 43.00km

Piątek, 20 marca 2015 · Komcie(0)
Kategoria Do pracy!
Wyjazd przed i po pracy. Wieczory strasznie chłodne a dnie za gorące na soft shella. Nogi palą od ognia pod wiatr i marzną od "blatu z górki", jazda cieżka do wypośrodkowania, jednak na pewno przyjemna. Kilka zdjęć z dzisiaj odda chyba wszystko to co robiłem. 

Na trasie do Komornicy. Przerwa na opalanie.


Nad Zalewem Zegrzyńskim na Molo. 






Księgowy z przymru(o)żeniem oka...:D




W pracy zajmuje się wieloma rzeczami. Każdy dzień zaczynamy z "K" od wystawienia rowerów przed sklep, sporo przy tym chodzenia ale zawsze jak słonce jest to dobrze się bawimy. Muzyka gra z radia sklepowego i sobie podśpiewujemy.


Czasem nawet trafiają się klienci. Ten pan miał już rower, ale rozgląda się za kolejnym. Obecny ma jakieś 12 lat. Jeszcze jeździ, ale mu jakoś taki ciężki się wydaje... kupił go dawno i teraz czas na nowy. 


Jak powiedziałem, czas wystawiania rowerów to nie jest okres gdy z "K" zachowujemy się normalnie;) Fajnie jest rozpocząć dzień od jakichś wariacji. Jako, że i ja do tych całkiem normalnych nie należę, to widać efekty;)




Powrót z pracy, był już po zmroku. Miałem jeszcze wizytę w Jabłonnie, gdzie odbywało się spotkanie wspólnoty mojego poprzedniego mieszkania, którego nadal jestem właścicielem. Sporo dyskusji, ale także spotkanie z ludźmi, których lubię. Wielu fajnych sąsiadów miałem tam, i tego na pewno będzie mi tam brakowało. Po przeprowadzce mało ich widuje, więc była okazja ze znajomymi pogadać i podpytać jak tam moi lokatorzy się sprawują w nowym lokum. 


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 14 - Trzy_czwartek... || 34.34km

Czwartek, 19 marca 2015 · Komcie(2)
Znów nie mogłem się zebrać. Kurka wodna jedna menda! Jak wstałem słońce, ale kości takie sztywne jakbym miał reumatyzm od dwudziestu lat. Zanim się dostatecznie wybudziłem, i przeszedłem proces rozciągania mięśni to już było po ósmej... no to śniadanie... znów minuty uciekają. Wyjechałem z domu przekonany, że czas stanął w miejscu. Postanowiłem pojechać pod komendę. To tu ostatnio były zamieszki. 

Dla ludzi spoza okolic Warszawy info.

Pewnego dnia szedł sobie chłopak, policja zatrzymała go do kontroli, bo wydał im się podejrzany. Ten zaczął uciekać i go złapali. Okazało się, że miał samarkę z ziołem. Chciał połknąć, ale mu wpadła do tchawicy. Udusił się. Policja go reanimowała, zanim podjechała karetka. Tak zeznał naoczny świadek - kolega który był przy "zatrzymaniu". Lud kibolski wmówił sobie, że policja go złapała i mu kolanem blokowała gardło, aby nie połknął zioła. I dlatego nie żyje... Oczywiście po tym było głośno a w Moim mieście wybuchły zamieszki:
_______________________________________________________________________________________________________


Miejsce niedawnych zamieszek w Legionowie. Znicze pod Komendą się palą. Nie ogarniam... chłopak miał zioło, połknął - wpadło mu gdzie nie trzeba, a tu spisek, że go policjanci zadusili. Jasne... teraz jak cię za brak oświetlenia radiowóz zatrzyma to wyskoczą z paralizatorem i najpierw cię powalą, a potem spytają czemu nie masz światełek? Ludzie proszę was... nie żyjemy w okresie zomo!
Choć jak patrzę na te wideo z zamieszek to bym ostrą amunicją potraktował tych debili co rozróbę robili na mieście.


Jak się deelerzy sami zaduszą będzie po problemie z narkotykami. Gdyby jeszcze pijani kierowcy zabijali tylko siebie, a nie innych niewinnych to byłoby malinowo... niestety, życie to nie em jak miłość... tu ginie się na prawdę, a nie w pudłach...  




O takiej pozie porannej śmiem mówić: Wypalam Oczodoły - Jestę Lordę...

Zakodowałem sobie, że jest 9.05 i co? Jadę z tą myślą delektując się słońcem planetarno kosmicznym! Naglę co ja paczę! Jest 9:25,  a ja frywolnie udaje się w kierunku od-pracowym zamiast do-pracowym. No szefa mam fajnego, ale to nie znaczy, że mam na
dwunastą dojechać. Nawracamy szwagier i buta... w bluzie się uparowałem, ale 30 km/h z korby nie schodziło.


Widziałem pszczółeczkę! tak tak naprawdę widziałem pszczółeczkę!



Gdy czas do domu, a za oknem ciemno i mrozek "chyta"... 
Dzień minął spokojnie. Choć kilku ciekawych klientów miałem. O ile klientem można nazwać panią co po kartony rowerowe wpadła. 
"Wie pan bo dziś jest Józefa, a ja mam remont w domu i mi szafę montowali, i podłogę mam brudną, a do kościoła jadę..." - ileż treści w tym jednym zdaniu niesie w sobie ta wypowiedź. Już miałem zagadnąć " co!!!?", ale pani raczyła sprostować.
"na rowerze do kościoła jadę, to wezmę kartony bo mi podłogę pobrudzą jak tą szafę montowali" - Polski to jednak trudny jest. Gramatyka, składnia, logika w zdaniu... podrzędnie, nadrzędnie i prostopadle złożone to zdanie było. Dwie treści w jednym zdaniu przeplatały się jak fastryga. Pani chyba nie doi końca rozgarnięta swoją drogą. Na starą Ukrainę prostopadle na bagażnik nabrała kartonów chyba ze cztery. Jak jakiś żagiel to wyglądało. I wtem poczęła do kościoła iść z rowerem i kartonami. Tego dnia wróciła jeszcze raz po pudła z własnym nożem... strach się bać. Niemniej - cieszy mnie fakt, że jej pomogłem, choć co ma Oblubieniec Józef do Szafy i podłogi to do teraz w głowę zachodzę;D:D:D:D

Dobrej nocy życzę wam i niech wam Józef z kartonami łaskę z nieba ześlę!




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 12 i 13 - zbioróweczka || 45.00km

Środa, 18 marca 2015 · Komcie(8)
Kategoria Do pracy!
Kilka dni się uzbierało. Przede wszystkim poniedziałkowy dojazd przed pracą no i dzisiejsze nieomal 30 kilometrów. Ostatnio dość sporo energi zużywam na spanie i odpoczywanie, więc i czasu na pisanie jakiegoś większego opisu nie było. 

Organizm nadal odczuwa zmęczenie, mimo wiosennej pogody. Nie da się ukryć, że pokłosie dystansu jeszcze się czai.
W pracy głównie składanie rowerów i obsługa klientów. Wielu z rowerzystów poczuło już wiosnę i na gwałt rowery z piwnic wyciągają. Jakie jest ich zdziwienie, że na rower trzeba będzie czekać prawie tydzień?

- bo ja mam maraton w niedzielę
- ale dziś jest środa!?
- ale to mało pracy będzie, tam wszystko działa...
- aha
- tylko pan wyreguluje przerzutki.
- to i to, i tamto ma pan do wymiany, luz na korbie, luz na sterach, a linki stoją w pancerzach. Najbliższy termin środa.
- dziś?
- nie za tydzień
- Jak to?
- Jak pan chce do soboty to płatne ekstra. 


Drugim super okazem w ciągu tych dni okazał się dziadek. Przyjechał na wymianę dętek z własnymi dętkami. Za wymianę zapłaciłby mniej gdyby u nas dętki kupił, jak kupione gdzieś indziej to wymiana droższa. Dziwował się i dziwował, i chyba doliczyć się nie mógł tej oszczędności jaką miał...

Tydzień generalnie upłynął na składaniu rowerów. Nadal sporo jeszcze ich w pudełkach jest, ale powoli posuwam się na przód i gdzieś tam z oddali widać światełko w tunelu. Czuje zmęczone ramiona i przedramiona, bo noszenie rowerów, wyjmowanie ich z kartonów, a do tego poranne wystawianie i wieczorne chowanie jest już dość odczuwalne. 

Dobrze, że przynajmniej pogoda sprzyja:)



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew