Księgowy | strona 201 | Księgowy

Trening Pierwszy || 7.83km

Środa, 11 lutego 2015 · Komcie(2)
Pierwszy w tym roku trening na rolce. W sumie to raczej nudzenie się w domu. Choroba odpuszcza, więc zamontowałem co trzeba i pojechałem na 20 minut bardzo swobodnego kręcenia. Jechało się ciężko, nie wygodnie i ogólnie jakoś tak - byle jak. 

Najbliższe dni pewnie częściej będę wsiadał na trenażer. Po pierwsze trzeba odbudować to co zniszczyła choroba, a po drugie, szkoda mi roweru na takie deszcze.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

w trakcie kuracji || 12.00km

Poniedziałek, 9 lutego 2015 · Komcie(10)
Dawno się nie odzywałem, a od piątku wiele się działo. Po wizycie na pomocy nocnej dostałem arsenał leków i starałem się dojść do siebie. Generalnie nie jest lekko. Ja już tak mam, że albo mnie jakaś choroba powali na kolana, albo nic mnie nie rusza. 

W sobotę umieram. Leczę się i gorączkuje po 38. Nie widać poprawy na horyzoncie. 
Kaszel powoli ustępuje, ale za to w niedziele pojawia się zapalenie zatok. Najpierw lekki katar, jakby tak z ukrycia a potem bez kataru, za to z bólem i ogromnym ciśnieniem w zatokach.
Do tego wszystkiego, opiekująca się mną do tej pory Agnieszka dołącza do mnie w niedziele. Najpierw kaszel w sobotę wieczorem ją męczy, a rano w niedziele już budzi się z gorączką 38,5. I tak w niedziele, ja czuje się w ciągu dnia nieco lepiej - podczas gdy Aga zaczyna swoją przygodę w zarazkami. 
Pod koniec dnia i mnie dusi choroba. Moje zatoki na wieczór pulsują, jakby mi ktoś tam igieł nawsadzał. Czuje rozpieranie w głowie, ogólne złe samopoczucie nie pomaga w zasypianiu. Mecze się do późna zanim usnę.

Dziś poniedziałek - kierunek drugi lekarz. Jadę na antybiotyku, "chrycham" i duszę się - więc z pracy do 19 ej nici. Poczytałem sobie o powikłaniach związanych z przechodzeniem takiej grypo-podobnej zarazy, i posłuchałem waszych opinii. Nie mam zamiaru mieć później kłopotów z oddychaniem czy innych powikłań. Zresztą lekarka potwierdza ten front. Na antybiotyku się siedzi w domu a nie w pracy.
Zdrowie ma się tylko jedno, a ja i tak wystarczająco się wymordowałem dwa dni w robocie - udając, że mi przejdzie.

Wizyta u lekarza dziś trwała dokładnie 3 godziny,  zanim udało nam się z Agnieszką dostać bez kolejki.  Ja w sumie poszedłem tam tylko po zwolnienie, za to Agę trzęsły ostre dreszcze. No dobra, mnie też lekko nie było, bo mimo, że w sumie już bez gorączki, to zatoki dają popalić i w głowie pulsował mi wielki niewidzialny rozgrzany gwóźdź. Samo czekanie na łaskę jest strasznie upadlające. Ludzie wpadają nikt nie wpuści bez kolejki, każdy ma na już i koniec. Co tylko się chwila wolnego zrobi to wchodzi znów ktoś nowy. 

Żeby chorować, trzeba mieć zdrowie. 
Z domu wyszedłem dziś o 11... wróciliśmy po 16...




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 229 - kuracja || 8.00km

Piątek, 6 lutego 2015 · Komcie(3)
Poranek w domu był ciężki - obudziłem się z symptomem mega kaca, a przecież nic nie piłem. Krtań boli już od kaszlu, a temperatura o poranku znów 38.Wypiłem ten proszek o smaku cytrynowym z jakimiś tam dodatkami i pół godziny później, czułem się już sporo lepiej. Mam dylemat bo u nas w pracy zwolnienia są źle widziane. Chciałbym przetrwać piątek i kurować się w weekend. 

Do pracy mimo choroby pojechałem mało chętnie. Dawno mi się tak ciężko nie oddychało na powietrzu mroźnym. Czułem jak mnie płuca bolą, a pokonanie wiaduktu szło jak krew z nosa. Z radością przywitałem ciepłe biuro. 

Wyposażony w słoiczek ogórkowej i gripex mam zamiar trwać na posterunku do siedemnastej.

Edit.

Ogórkowa zjedzona, a gripex z saszetkach jakby działał słabiej. A może to gorączka mnie tak miota. Udawałem, że coś robię, szukałem sobie schronienia w pracy. Niestety wszyscy chorzy. Nasza księgowa przywlokła syf jako pierwsza, kaszle i smarcze już prawie tydzień, potem jeszcze kilka osób pozarażała, teraz z objawami podobnymi do moich jest w sumie w firmie 3 osoby. 

Najgorsze jest to, że nie da się za bardzo gdzie schować. Tu trzeba nosić jakieś regały, tu się szef czepia, że jeszcze nie przetarłem wygipsowanego miejsca. Znów w kolejce czeka malowanie kuchni. No masakra jakaś. 

Edit:

Wróciłem do domu zjadłem coś i kierunek nocna pomoc lekarska. Temperatura 38,5 to już nie przelewki. Dostałem jakiś antybiotyk, ale zwolnienia nie, bo pan doktor stwierdził, że do poniedziałku powinna być poprawa. Obecnie nie czuje aby jakakolwiek poprawa miała nastąpić. Wstrząsają mną dreszcze, a ja czuje się jakbym latał nago po mrozie mimo, że pod kołdrą w polarze siedzę.

Zobaczymy. Nie bardzo uśmiecha mi się na antybiotyku latać 8 godzin w pracy. 



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 228 - Raz lepiej raz gorzej || 9.00km

Czwartek, 5 lutego 2015 · Komcie(8)
Kategoria Do pracy!
Od rana dusi mnie kaszel, i to taki porządny kaszel, aż płuca bolą. Po jednym dniu lepszego samopoczucia dziś znów przyszedł spadek. Kurcze, mam nadzieje, że ten kaszel to tylko takie tam byle co. Nie potrzeba mi znów dnia wyjętego z życia. Nie mogę nabrać powietrza, bo płuca bolą, a jak kaszle to czuje jakbym miał kolczatkę w środku...

W pracy znów sporo roboty, mam nadzieje, że przetrwam cały dzień bez zbędnych nerwów. Generalnie dzionek zapowiada się średnio...

Edit:
Niestaty kolejne godziny pokazują, że nie jest dobrze. Poranny kaszel to był początek, teraz doszło ogólne rozbicie i mega złe samopoczucie. Noszę jakieś regały, odkurzam, rewolucja trwa na całego a ja? Ja staram się wytrwać do `17ej. 

Po powrocie do domu temperatura 38. Aga kupiła mi jakiś gripex i trochę mi przeszło. Syrop na kaszel też nieco złagodził objawy. Oby szybciej do zdrowia. Obecnie jestem na etapie: "ale mnie wszystko boli". Nie chcę iść na zwolnienie, więc muszę przetrwać jeszcze jutro w pracy. 



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 227 - Życie nie jest US-łane różami || 9.00km

Środa, 4 lutego 2015 · Komcie(5)
Poranna wizyta w Urzędzie Skarbowym - to coś co każdy z nas kocha. Piękny mroźny poranek szron drzewa na biało i... urząd. Pojechałem złożyć zaległy pit. Spóźniłem się o dwa dni - wiec przypiąłem rower wchodzę i zaczynam maraton. W okienkach jeszcze trwa kawa. Pań co prawda jest już komplet ale okienka wolne tylko niektóre. Podchodzę, pytam, proszę o pomoc w wypełnieniu. Odsyłają mnie do innego pokoju. Tam w przestrzeni biura 5 biurkowego zgromadzenie chyba z dwanaście kobiet. Część siedzi, część stoi. Powietrze przesycone zapachem mocnej kawy i papierosowego dymu z ubrań - US`o - Palaczek.

Miny jak wszedłem złowieszcze - czego tu chce petent jeden. Dopiero 8.15 a ja już śmiem przerywać rozmowę o storczykach. O tak te białe się lepiej chowają - mówi jedna z pań. Inna znów ma te fioletowe i też jej rosną. I tak nieomal przepycham się przez tłum, aby dotrzeć do biurka tej jednej - jedynej, wybranej. Ona spogląda na mnie wyniośle i pyta grzecznie: "co potrzeba?".

No i powiedziałem co potrzeba. Coś po marudziła, że nie mam wypełnionego wniosku... napisała ołówkiem i odesłała do poprzedniczki w innym pokoju. tamta znów coś popatrzyła pomogła coś dopisała i znów odesłała do tej pani w pokoju "storczyków".

W końcu po 40 minutach udało mi się pit złożyć. Czy czuje, że urząd Polski jest przyjazny petentowi? Oczywiście, że nie. Panie idealnie pasują do naszego wyobrażenia o księgowych, urzędniczek w urzędzie skarbowym. 



W pracy...

W pracy "A" znów miał sraczkę, i nie wytrzymał. tym razem zamiast na jedenastą przyszedł - bagatela o dziesiątejj! Myślałem, że na spokojnie umyję podłogę i te dwie godziny ogarnę coś samemu, bez jego obecności. Niestety - przyszedł godzinę wcześniej. Od wejścia z telefonem w ręce, jak prezes nie-z-tej-ziemi. Już załatwia, już ustala...

Zamykam sobie skorupę, włączam program - robię-to-dla-kasy i lecę z koksem. 

Szczyt logiki - przez trzy dni wieszać cztery drewniane belki na suficie na wysokości prawie 5 metrów nad głowami i kazać mi je malować z wysokiej drabiny farbą emulsyjną gdy są już umocowane. 
- czemu mi nie kazałeś ich pomalować jak były na ziemi? Przecież zanim je zaczepiłeś mogliśmy je oblecieć raz dwa.
- ale przecież z drabiny sięgniesz! Weź je jeszcze papierem ściernym przeleć przed malowaniem. 

Tego dnia sporo pracy bylo przy malowaniu. Kończyłem zaczęty wcześniej korytarz. Farby tyle co kot napłakał, ale jak wyśle kolegę "zagranicznego" do obi po kubełek farby to mi znó pięć litrów przytarga. Oj tak, mamy tu takiego ciekawego kolegę, jak robię mu listę co ma kupić mam mu napisać wszystko łącznie z kolorem papieru ściernego.
- napisz koniecznie, że żółty. 
- wystarczy, że osiemdziesiątkę weźmiesz, po co ci będę pisał żółty chyba zapamiętasz nie?
- nie mów mi co mam pamiętać, ja mam dużo obowiązków - napisz!

Fakt, że koleżka jest zagraniczny i mimo, że rozumie i czyta po Polsku mówi mu się cokolwiek trudno, to jednak rozeznania w temacie budowlanki ma tyle co kot napłakał. Do emulsyjnej farby kupił na ten przykład, wałek gąbkowy. Ot zagadka. Maluj ale jak?
- zły wałek kupiłeś.
- <ciemu>?
- no bo to jest do innej farby...
- < ten ne dobry?>
- nie dobry.
- <nu aly przeci wałyk i korytko do farby>
- ...

Czasem człowiek ma naprawdę trudno. Czy po zmianach jest lepiej? No jest ale jeszcze sporo remontów przede mną. Sklep przechodzi metamorfozę, wejdzie nam nowa marka rowerów i ogólnie wszystko odzyskuje dawny blask. Czasem jest ciężko człowiek się denerwuje, ale mam nadzieje, że jak nastanie sezon nie będzie czasu na niesnaski, trzeba będzie zapierniczać i wtedy każdy z każdym będzie równy. Teraz - cóż. Służę panu do 17ej i do domuuu:D









Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 226 - poprawa? || 9.00km

Wtorek, 3 lutego 2015 · Komcie(2)
Po wczorajszym dniu cokolwiek złego samopoczucia, dziś już lepiej. Nie jest idealnie. bo coś tam jeszcze na dołku dusi, ale mam więcej energi i jużmnie tak nie mdli. W pracy od rana spokój. Kolejne dni z wałkiem. Jak tylko skończe podmalowywać salon, mam do zrobienia zaprawkę gipsową z biurze, pomalowanie kuchni i korytarza. Słowem? Ekipa remontowa w pełni gotowa.

Słabo mi idzie dogadywanie się z "A" koleś przechodzi samego siebie. Jakby wszystkie rozumy pozjadał. Ech oby tylko mi się poprawiło to będzie okazja odreagować na siodełku.

Ciekawe co dziś mi dzień przyniesie...



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 225 - złe samopoczucie || 4.00km

Poniedziałek, 2 lutego 2015 · Komcie(1)
Po nocy pełnej koszmarów budzę się rozbity. nie mam gorączki, ale żołądek daje popalić. Źle mi i niedobrze... śniadania nie jem, tylko kawa. Nie był to dobry pomysł. bo po niej tylko gorzej się czuje. Zakopuje się pod kołdrę i leżę nieomal do czasu wyjścia z domu. Wypijam jeszcze szklankę gastrolitu, ale o mało jej nie zwracam... czuje jakby mi ktoś waty napchał do przełyku.

Nienawidzę się tak czuć.

Dodatkowo dziś w pracy mam na rano. Wraca "A" i pewnie z nową energią do rządzenia będzie mi wydawał setki poleceń i na bank przywiezie z ferii sto super pomysłów na bycie zauważonym przez szefa.

Jak mi każą dziś malować i szlifować to chyba ich wyśmieje... nie nadaje się do latania z pędzlem i szlifowania papierem ścian. Marzy mi się ciepłe łóżko i wegetacja, aż mi przejdzie. Bo przejdzie - Musi.

Edit...
Pan karze sługa musi. No i wrócił "A" oczywiście miał na 11 tą ale był już o 10 bo jak wiemy bez pracy on żyć nie umie. Latał jak poparzony biedulek tak się za pracą stęsknił. A ja? Ja rano umyłem podlogę na salonie i wegetowałem. Jak przyszedł "A" zabrał się za mocowanie belki pod sufitem i narozwalał. Mi kupiono nowy gips, farbę i zapowiada się malowanie. Szlifowałem to co gipsowane było wcześniej, malowałem i skakałem po drabinach. W głowie mi huczał, od udarowej wiertarki, bo "A" starał się wygrać z żelbetonowym zbrojeniem. 

Ogólnie po całym dniu walki, jestem jakby obcy - tu a jednak tam... nie rozłożyło mnie. Wróciłem do domu głodny bo w ciągu dnia zjadłem tylko jedną kajzerkę i dwie herbaty wypiłem. Zobaczymy, po kolacji jakoś trwam, luksus nie jest...



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Niedziela i słońce wiosny - ciężki dzień. || 50.00km

Niedziela, 1 lutego 2015 · Komcie(1)
Kategoria Na Zaborze
Nie jest to mój dzień. Czułem się od rana słabo, dzień wcześniej położyłem się o dziewiętnastej do łóżka i zaraz prawie zasnąłem. Spałem niespokojnie. Jakieś głupoty mi się śniły i mimo, że prawie 12 godzin przespałem to nie czułem się wypoczęty. Od rana jakiś taki byłem nieaktywny. Najpierw wymiana dętki w rowerze u szwagra, a później trochę pobawiłem się z psiakami. 

Pierwszy odcinek na rowerze był na cmentarz. Mimo, że słońce i piękna pogoda jakoś nie szło mi za nic pedałowanie. Od rana jakby ktoś mi wtyczkę wyciągnął. Czy wy też macie czasem takie dni, że mimo, że wszystko teoretycznie gra, to nie możecie się zebrać do aktywności? Nie wielki dystans na cmentarz był, jakieś 12 km. W sumie może mniej, piękne białe drogi, ale jechałem jak na stracenie. Lekki ból głowy, i nogi jak z waty... pfff

Marzy mi się już ciepły marcowo-kwietniowy dystans 200 km wzwyż. Dziś totalnie nie nadawałem się na jakikolwiek bike-to-hell. Przytłacza mnie myśl, że od poniedziałku znów robota, i to wcale nie lekka. Szykuje się malowanie, szlifowanie papierem i latanie po drabinach. Z drugiej zaś strony chciałbym sobie zrobić tydzień wolnego gdzieś w śnieżnej krainie na lekko popedałować w niewielkim mroziku.


Ech... narzekanie takie frustrata, co chce już lata...

Przed nami jeszcze 35 kilometrów powrotu do domu. Zaraz obiad, a potem w drogę. Kawa powoli się już się wchłania. Tabletka od bólu głowy zaczyna działać, a morale wzrasta. Siłą w drodze jest umysł to jego słuchać należy!


Edit:

Już w domu. Jazda szła mi dobrze do połowy później już mega autopilot, bolący brzuch, jakaś zgaga i ogólnie złe samopoczucie na wieczór. Mam nadzieje, że to tylko przemęczenie i przejedzenie, a nie zalążek jakiegoś gówna co się chce wykluć. 

Kierunek wanna - woda  temperatura 40 stopni - odleżeć aż wystygnie!  WYKONAĆ!;D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 224 - Sobotni handlu szał || 33.00km

Sobota, 31 stycznia 2015 · Komcie(14)
Sobota, zima,  śnieg z rana pada i co? No właśnie - klienci poczuli wiosnę i sprzedawałem dziś rowery. Dwa sprzedane kolejny zarezerwowany  na poniedziałek. Ludziom portwel odtajał po Świętach Bożego Narodzenia to teraz zbierają na wiosenne rowery. Pochwalić się czymś trzeba. 

Dziś ubawiła mnie rozmowa z pewnym panem. Szukał roweru który będzie miał wszystko - super. Najlepiej całą grupę XT albo przynajmniej na tej półce. Szukał do 4 tysięcy roweru. Chwalił mi się, że kilka lat temu (dokłądnie 4) kupił tu "taki-a-taki" rower:
- i wie pan zapłaciłem za niego 4 z kawałkiem a na allegro wtedy był po 6 tysi. Taki mi się udało rabat utargować. Nie uwierzy pan ja na nim przez te 4 lata to siedem tysięcy wykręciłem! Ha, siedem tysięcy i nawet łańcucha nie zmieniałem...

Szukał w moich oczach aprobaty i podziwu dla jego 7 tysięcy w cztery lata. Nie doczekał się:
- Wie pan siedem tysięcy to kawał dystansu jak na jazdę na rowerze! I ten rower się nie rozpadł! - rzecze do mnie.

Nie wiem czy on myślał, że inne rowery za mniejsze pieniądze po 7 tysiącach wyparowują? A może ulegają biodegradacji?
Żal mi gościa było więc oszczędziłem mu info, że moja żona po osiem tysięcy rocznie robi rowerem.

Po pracy z sakwami wybraliśmy się na Zaborze. Jazda typowo zimowa, ulice nieco mokre, a wiatr jak na złość nie chciał pomagać w pedałowaniu. Na miejsce dojechaliśmy już po zmroku, ale było zacnie. 


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 223 - Murarz tynkarz.... kolarz? || 8.00km

Sobota, 31 stycznia 2015 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Praca w sklepie rowerowym to nie tylko sprzedawanie rowerów, to również dbanie o wygląd sklepu. Ja obecnie przechodzę próbę tynkarza i murarza. Test malarski chyba już zdałem bo dwa pomieszczenia w formie pomalowałem. Teraz zajmuje się łataniem dziur. W kilku miejscach powychodziła nam ostro wilgoć, trzeba więc to usunąć. W rękę gips, w ustach pył i jedziemy z kuciem. Wyrąbałem dziurę do samego betonu, potem łatałem gipsiłem paćkałem... dziurę załatałem. Jak wyschnie, to od poniedziałku mam do zrobienia jeszcze kilka takich dziur w pracy.

Generalnie umazałem się po łokcie w zaprawie, a tu pani kupić chce rower. No i sprzedałem... i tamtemu panu też. Dzisiejsze handlowanie rowerami było expresowe. Cały dzień nic, a potem na wieczór wpadają klienci i biorą rowery po 5 minutach rozmowy. Bez wymyślania, bez wybierania nie wiadomo czego - ot teraz ten i już. 
Moją idolką była pani w bereciku. Weszła do sklepu wybrała sobie sama rower, i pyta, czy ten rower dobry.
- no pewnie, prosty bez przerzutek z koszyczkiem
- nie popsuje się?
- proszę pani nie ma prawa!
- to ja poproszę go. Wie pan bo ja do Izabelina chcę jechać na nim dziś...

Kupiła rower, włączyła dynamo, torebeczka w koszyk i wio do Izabelina. A tu już szarówka się robiła. Dynamo w ruch i znikneła za rogiem. SZOK. 




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew