Księgowy | strona 232 | Księgowy

Do pracy 50 -post tablecikiem pisany:-) || 12.00km

Środa, 9 kwietnia 2014 · Komcie(3)
Dzięki uprzejmości przemkaR udało się skonfigurowac sieć w domu i pojawia się pierwszy post pisany z wyra:-) bezprzewodowy net to jednak fajna sprawa. Kilometrów mało bo praca i taki tam, ale ciagle sobie wmawiają, że przyjdzie "taki dzień":-)
Może po prostu jeszcze nie ta pora:-):-)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 49 - zaległy wpis || 37.11km

Środa, 9 kwietnia 2014 · Komcie(1)
Wyjazd rodzaju tych planowanych. Rano z Agnieszką odwiedzić szwagra na budowie. Później po doprowadzeniu Agnieszki do pracy pojechałem na małą okoliczna wycieczke. Pognalo mnie do Wieliszewa gdzie zrobiłem nawrót.W pracy ciężki dzień bo zastępowałem kolegę na sklepie i było sporo do załatwiania.Czasem naprawdę ciężko zgadnąć o co chodzi klientowi a i doprecyzowanie samego meritum czasem także wymaga sporo wysiłku.zmagalem się więc ile sił a o 14 wróciłem na serwis.

Tego dnia również nad miastem przeszła pierwsza w tym roku burza. Nie brzmiało, ale padalo tak jakby ktoś krań odkręcił. Musieliśmy zamknąć drzwi do serwisu bo woda toczyla się przez próg. Wiosną za oknami aż serce boli jak człowiek siedzi w robocie, ale żeby się usprawiedliwić powiem, ze jeżdżę ns rowerze w pracy:-) bo rowery po serwisie oblatuje testowo,żeby sprawdzić czy wszystko działa jak trzeba.

Poza tym nic ciekawego się nie działo.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 48 - Czy jestem sfrustrowany? || 10.48km

Poniedziałek, 7 kwietnia 2014 · Komcie(7)
Kategoria Do pracy!
Do pracy klasycznie, na wznak - na szosowo. W powietrzu wisiał deszcz, a samo powietrze też zaskakiwało wysoka temperaturą. Jechało się jak w zupie, soft-shell był za ciepły, zanim do pracy dojechałem już musiałem się porozpinać. 

W pracy spokojnie, nowy system wdrażamy - przyjmowania rowerów. Jest kalendarzyk jak u doktora w przychodni i zapisy na daty, jak powyżej 5 rowerów na dzień zapisanych, to wpisujemy na inny dzień itd.



Frustracja mnie ogarnia, jak widzę wasze 200 tki! Robicie mi na złość? Czy co? KOT - opanuj się, nie rób Księgowemu wstydu!!! To ja zawsze na bezrobociu przodowałem w takich wiosennych trasach i bylem cool, a teraz? Kurza stopa, stałem się - miałki?

Do startu w czerwcu jeszcze niby czas, ale czasu do treningów nie przybywa!

:( Ja chcę kilometrusie :(




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Niespodziewanie na szosę. || 46.56km

Niedziela, 6 kwietnia 2014 · Komcie(1)
Kategoria Pojeżdżawki
Od rana planowaliśmy większy wyjazd, miał się on odbyć o 10 z ronda starzyńskiego, ale poranne kłopoty żołądkowe, trwale wykluczyły mnie z udziału w "imprezie". Przeleżałem więc pół dnia i obejrzeliśmy sobie z Agą "Krainę Lodu". Im dłużej dzień się rozwijał, tym bardziej było pochmurno i nijako. Miało padać i wszystko wskazywalo, że nic z roweru nie wyjdzie. Około 14 jednak, udalo sie przezwyciężyć ból brzucha i niechęć do tego co za oknem. Wsiadłem na Białego Rumaka i pojechałem się przejechać. 
Nie planowałem, czegoś specjalnego. Po prostu chciałem sobie spokojnie pedałować szosą, szerokim poboczem i słuchać mp3. Miało być w wyciszeniu i w stagnacji. Wyszło zgoła inaczej. 

Zaraz po wyjechaniu w Jabłonnie na Nowodworską trasę, dogonił mnie szosowiec i puściłem go przodem. Ze spokojnej jazdy nie wyszło nic, bo na światłach go doszedłem i poszliśmy razem! Wkręcił się na 30 tkę i jechałem za nim na leomondce. Niestety, im dalej od świateł, tym prędkość wzrastała. Najpierw do 40km/h  a potem na pierwszej górce do 35km/h. Zacząłem w tempie logarytmicznym gubić oddech a co za tym idzie i koło. Spuchłem przeokropnie i nawet po tym jak odpuściłem czułem jak cierpię. Pierwszy raz od dawna tak mnie bolały płuca podczas oddychania. 

Z górki jechałem walcząc z płytkim oddechem, jak nurek który wynurzył się z pod wody po długim bezdechu bez butli. Wdech - ból - wydech ulga, znów wdech - głębszy bo tlen jakoś nie chce się wchłaniać i znów wydech. Normalnie jakby ktoś zakręcił powietrze. Troszkę pocierpiałem pędząc z górki 35km/h a nastepne wzniesienie, brałem już 28km/h. Po minięciu trzech wielkich wydm oddech zaczął mi się stabilizować a płuca przestały boleć. O dziwo poczułem zamiast zmęczenia, ulgę i przypływ siły, jakbym wreszcie nabrał powietrza. Położyłem się na lemondce i na niskiej kadencji, pedałowałem sobie na wprost. Nie patrzyłem na licznik, dopóki nie zobaczyłem w oddali jakiegoś punkciku na szosie. Pomyślałem sobie "dogonię go", wtedy dostrzegłem, że i tak cały czas leżąc jadę 28-30 na godzinę. Nigdy nie zwracałem uwagi na prędkość, ale szosówka to całkiem inna świadomość rowerowego samo-istnienia. 

Bez wysilku, nadal leżąc, dogoniłem szosowca. Okazal się być nim jakiś 65 latek. Pedałował dość spokojnie 25-27kmh więć go wyprzedziłem. Ku mojemu zaskoczeniu, usiadł na koło i po krótkiej gadce poszliśmy dalej po zmianach. Do mostu w NDM, jechaliśmy ciągle około trzydziestki. W drodze powrotnej, on też bowiem zawrócił, ja pojechałem na Janówek a on pomknął na wprost. 

Do Janówka pojechałm już wolniej i wsłuchałem się w muzykę. Szybki odcinek do NDM, troszkę mnie zapasów energi kosztował. W Chotomowie, gdy już wracałem, siły opadały z każdą chwilą, a ja oczywiście bez bidonu pojechałem. Miała być przecież spokojna "emerycka" jazda na szosie aby rozruszać bolący żołądek od rana. Wyszła niezła gonitwa za dwoma szosowcami i całkiem konkretny przejazd. 

Niespodziewanie, mimo braku picia - noga i organizm spisały się nieźle. 


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 47 - Sobotnie sprzedawanie || 53.13km

Sobota, 5 kwietnia 2014 · Komcie(1)
Do pracy rano z potwornie zimnym wiatrem. Ogólnie dzień na wariata, jak to w sobotę, dowiedziałem się też coś na temat mojego wykształcenia. 


Ogólnie troszkę rowerów dziś zeszło ze sklepu ale i marudzących klientów nie zabrakło. Jak to sobota. Ubawiłem się jak pani przez 20 minut wybierała bidon... 

Po pracy, wpadłem do domu, szybka zupka ogórkowa upichcona przez żonkę i potem wspólna pętelka po okolicach. Wiatr wyżywał się na nas za wsze czasy. A na Dębę ścigała nas Cielęcinka z tego roku - znaczy się świeżaczek. Krótkie portki, łydy gołe i ostre koło. Pruł się pod górę mało nie pękł...

Do Jachranki pod wiatr, mega dmuchało, jechaliśmy wolno i dostojnie. W założeniu wyjazd miał być lekki bez spinki i napinki. Turlaliśmy się koło za kołem w tempie szosowo - emeryckim. 




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Piątek... a miało być tak pięknie || 10.00km

Piątek, 4 kwietnia 2014 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
W pracy jak to w pracy dzień do bani. Szef był i szef standardowo opierdzielał wszystkich za wszystko.
Nie chce mi się opisywać tego wszystkiego od nowa. Ogólnie zjeba za zjebą i takie tam... huje muje.

Czy ja się do jakiekolwiek roboty nadaje? Czy nie może szef czasem powiedzieć dobrego słowa, za coś co jest zrobione? On potrafi tylko zrobić awanturę i kluczami rzucać. 
.


Zmęczony, zdołowany idę spać!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 46 - Piątkowe pedałowanie || 60.94km

Piątek, 4 kwietnia 2014 · Komcie(0)
Kategoria Do pracy!
Po tym jak w końcu udało mi się wygrzebać z łóżka, byłem totalnie bez sił. Znów planowałem jakąś 150tkę, ale zanim doszedłem do stanu używalności było "późno". Postanowiłem, więc odciażyć żonę i pojechałem złożyć Pita i odwiedzić Asię w ubezpieczeniach. Zostawiłem u Asi rower w biurze i podreptałem do US-a:D Brak kolejek i obługiowany byłem przez dziewczynę bardzo młodziutką, ale z super oczami. Czyli dzień, nie jest taki do końca stracony:D

Po PiCie znów do Asi do biura po rower. Chwile pogadaliśmy, ale wpadł szef dziewczyn i delikatnie mówiąc, nie przedłużałem rozmów i się zmyłem. 

Gdzie by tu pojechać? Totalnie nie miałem planu, bo już za późno na coś dalekiego a pogoda piękna. Pedałowałem, więc noga za noga i doturlałem się do Chotmowa. Później wybrałem dość okrężną drogę na Dębę i Skręciłęm na Jachrankę. Wiatr zimny i mimo słońca, całość jechałem w softshellu. Tego dnia rozbudowałem nieco drogę i zamiast zrobić dwie pętle pod Dębę udałęm się na Serock. Pobłądziłem na tych podmiejskich i wyjechałęm nie do końca tam gdzie tego chciałem. No to dwie nawrotki na obwodnicy a potem z Górki pędem na Nieporęt. Planowałem odwiedzić Rynię, ale stwierdziłem, że z czasem będzie krucho a chcę jeszcze do domu wpaść i wziąć prysznic. Udałem się więc z wiatrem do Kątów węgierskich i przez Łajski a następnie Kwiatową do Jabłonny. 

Po szybkim prysznicu, znalazłem chwilkę na ten wpis i czuje się świetnie:) Po porannym rozmydleniu, nie ma śladu. 


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 45 - Lżejszy Czwartek || 10.00km

Piątek, 4 kwietnia 2014 · Komcie(1)
Czwartek nieco lżejszy od swoich poprzedników, szefa nie było a na serwisie robota szła płynnie i bez spinania się. Nie zmienia to faktu jednak, że zmęczony wracałem do domu. Chciałem wieczorem z PrzemkiemR pojechać na nocnik, ale odpadłem. Nie miałem totalnie sił. 


Po pracy z Agnieszką do domu. Miałem chęć troszkę po-bloggować, ale opadłem z sił i poszedłem spać. 

Rano wstawanie masakryczne! Mam na 14 tą ale nie mogłem się wygrzebać...


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 44 - Trudne chwile... || 10.48km

Środa, 2 kwietnia 2014 · Komcie(3)
Kategoria Do pracy!
Dziś miałem kolejny trudny dzień. "X" miał dziś na 14 tą a ja sam musiałem cały serwis, ogarnąć. Dodatkowo cała masa innych, jakże ważnych spraw, które trzeba zrobić "na już" czasem "na wczoraj". Praca w ciągłym poganianianiu, robieniu przysług wszystkim szefom dookoła i zbieranie opierdzieli drobnych za niedopełnione sprawy błahe. 

Notorycznie ochrzaniany jestem za porządek na serwisie, jak gdybym to ja cały bałagan robił. Poza tym wedle "wielkiego D" codziennie powinniśmy pucować serwis, jakby dopiero co został postawiony... przy tej ilości rowerów nie jest to możliwe.
Zanim więc wybiła 14 ta, miałem już zepsuty dzień. Do tego nowy kolega, nadal struga wariata i jara się wszystkim co tylko złoży. Podczas składania jednego roweru chyba 5 razy usłyszałem od niego, jaki to ten rower jest "extra", i że zakochał się w tym rowerze.
On zachowuje się, jak dziecko w składzie zabawkami. Co tylko wpadnie mu w oko to musi przymierzyć, zobaczyć przejechać się i zmacać. Dziś wchodzę na sklep a tam rowery wystawione i bez siodełka a siodełka leżą obok. Pytam go troszkę poirytowany, co to jest? A on, że on coś sprawdza i że zaraz to dokończy, tylko z klientem ma iść objeżdżać rower. No to posprzątałem po nim i powkładałem siodełka na swoje miejsce. Gdy wróciłem za jakąś godzinę siodełka znów były powyjmowane. 

Denerwujące jest to co on robi, bo facet ma 40tkę a bawi się w przekładanie sprawdzanie, jakby się klockami bawił, co jakiś czas wyjmuje sobie jakiś wypasiony rower, chodzi szuka pedalów do niego, zawraca mi dupę, bo musi oczywiście poinformować cały świat, jaki to on ma zajebisty plan, i co chce sprawdzić ile ciśnienia dopompować w amortyzatorze. Potem znika gdzieś i wraca za godzinę, aby poinformować mnie, że idzie jeść obiad. Ja nie mam czasu na zjedzenie obiadu, nie mam czasu przez cały dzień napić się szklanki wody...

Typek ma wyraźnie coś nie halo pod czaszką, i to już mówią wszyscy którzy mieli z nim styczność. Jest dziwny. Od tego mamy serwis, aby przygotowywać rower do sprzedaży klientom na serwisie. A ten wpadł na pomysł, że rower do góry kołami wywróci rower na środku sklepu i będzie mocował błotniki i licznik. Licznika, nie umiał, więc oddał do zrobienia koledze a sam "fafciał" z klientami jak ich super dobry znajomy, podczas gdy kolega mocował za niego licznik. 

Po tej akcji, z jeżdżeniem za dziećmi klientów, składanie przy nich na kolanach roweru do góry kołami mną środku sklepu - znowu popisał się...

Wracałem do domu zmęczony i głodny i totalnie bez sił. Podjadłem zupki, zjadłem paczkę chrupek w czekoladzie i wróciłem do pionu. Łapanie drugiego oddechu wspomógł ciepły prysznic i odrobina zimenj niedopitej kawy z rana. 
W ciepłym szlafroku siedze sobie teraz i stabilizuje się mentalnie!;D





Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 43 - Młyn! || 12.00km

Wtorek, 1 kwietnia 2014 · Komcie(0)
Kategoria Do pracy!
W pracy dziś - sodoma i gomora. "M" odbiera godziny z tygodnia i  wtorki ma na 14 tą, ja zastąpiłem go więc an sklepie. Sprawdziłem się nieźle i sam jestem z siebie dumny. Rozwiązywałem sprawy, które normalnie konsultowałbym z innymi. Faktem jest, że klientów było od zatrzęsienia! Gdy o 14 ej przyszedł "M" czułem, jakby to była już 19 ta... zanim wyciszyłem się i skupiłem na serwisie to potrwało. 

W serwisie? Wcale nie lepiej, chyba ze 20 rowerów czeka w kolejce!

Dzień zakończyłem w pośpiechu. Odwiedziłem po pracy rodziców i pomogłem ojcu wydrukować mapę, której potrzebował.

Z Osiedla Piaski wracałem już po "nocy". Chłód i wilgoć, ale przynajmniej troszkę odetchnąłem.

To był trudny dzień!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew